maitresse.d.un.francais
26.01.11, 21:25
a wąt zakładam tu, bo tu mi przynajmniej nikt nie nawrzuca.
Otóż czytałam dziś o idei tejże:
www.zywabiblioteka.org.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=25&Itemid=27
Nie wiem, czy ten aspekt jest wspomniany na linkowanej stronie, ale organizatorzy zastrzegają, że w charakterze żywych książek mogą wystąpić wyłącznie takie osoby, które poradziły sobie ze swoim problemem.
Czyli takie już nie całkiem wykluczone, takie przywrócone społeczeństwu (własnymi siłami przywrócone społeczeństwu, które je pracowicie wykluczyło!), takie "wykluczone light", żeby, broń Boże, nie zestresować "wypożyczającego" przedstawiciela owego wykluczającego społeczeństwa!
To jest jeszcze bardziej upokarzające niż unikanie tych osób.
Plus aspekt wyglądu, na stronie. "Ojejej, zobacz, jak wygląda były więzień!" (na stronie). A jak k...a ma wyglądać? Łypać spode łba i szczerzyć jedynego trzonowca?
Tolerancja light, tolerancja pop, zabawa w "światłych i tolerancyjnych ludzi".