narobiłeś mi smaku tą ratatują... Możesz napisać, jak to robisz? Ja też to jakoś tam gotuję, ale jak przeczytałam tu, to chcę wiedzieć JAK!!! :-)
brunosch zostan moja zona)))
...naprawdę nie chcesz być Behemotem?! Yanga chyba wiedziała, co pisze :) Jeśli się upierasz, to ostatecznie mogę dublować... Ale Ty naprawdę pasujesz do tej roli! Lichodiejew, moim zdaniem to forumowicz, ktorgo nick zaczyna się na literę "b" (nie mylić z ojcem założycielem). Jesli uważacie,
Jak może nie chcieć, skoro nim jest?! -- "Ciemność, która nadciągnęła znad Morza Śródziemnego, okryła znienawidzone przez procuratora miasto."
chodzi o Twojego indyka. Skóra..., co ze skórą - której nie znosze (usuwasz, czy nie). Dodam jeszcze figi.
ja akurat lubie te chrzeszczace pesteczki. Jest taki niezly deser z figami gotowanymi w winie, podawany niegdys przez Pioro w Przekroju, ale nie otym... zwroc uwage, ze wiele chinszczyzny bazujacej na udach drobiu pozbawia sie skory. W czasie smazenia nic sie nie stanie, poza wyschnieciem - al
-- ser to nie jest filadelfijski szlifierz!
tu od niedawna, ale z wielką uciechą -- Najlepsza kaszana jest na placu Pigalle
Popieram Twój arcyskuteczny pomysł. Gdybym miała przeprosić, a przeprosiny nijak nie mogłyby przez gardło przejśc, zaproszenie na dobrą kolację mogłoby mi pomóc powiedzieć "przepraszam". Muszę mężowi powiedzieć o takim skutecznym sposobie - na wszelki wypadek.
Może umówię Was z moim mężem na piwo, to sobie powymieniacie te same poglądy? ;-P
jutro zrobię, a zapewne pojutrze opiszę ;-) mam jeszcze dwa pytania: so sądzisz o tym, żeby oprócz śliwek dorzucić trochę rodzynek (znalazłem je szukając śliwek i tak mi wpadło do głowy) i druga sprawa - jak zrobić sos - mam zamiar dusić to w winie, czy potem tylko zagęścić sos mąką, czy dodać
brunosch napisał: > (a teraz myślę, czy sobie nie kupić świeżego majeranku w > doniczce, ale to tak na marginesie). Ja mam Ciągle w niego wkładam nos :)
litości... te 4% ŚWIEŻEGO mięsa pozbawiły mnie apetytu przed obiadem!!! PS. Czy wchodzimy na grunt tłumaczeń bufetowego w "Mistrzu i Małgorzacie" na temat przysyłania jesiotra drugiej świeżości?
hania55 napisała: > PS. Czy wchodzimy na grunt tłumaczeń bufetowego w "Mistrzu i Małgorzacie" na > temat przysyłania jesiotra drugiej świeżości? oj, nie!!! to zmusiłoby nas do zmiany nazwy forum na "anty-kuchnia"
Twoje marchewkowe dylematy przypomniały mi pewną scenę z wydłubywaniem parumilimetrowych wiórków marchewki z nadzienia do sajgonek w pewnej chińskiej restauracji w usa przez pewnego pana, którego marchewką można było straszyć. Zjedzenie połowy sajgonki zajęło mu tyle czasu, co normalnemu człow
brunosch napisał: > Starannie wydłubuję ją z wszelkich dań nie mówiąc o czymś > tak strasznym jak marchewka z groszkiem w mętnej zawiesinie. A rosołek to Pan, Panie nie teges... z marchewką?
Orientalne ostrości były w niedzielę wieczorem i wyszły wspaniale! Piersi kurczaka pokroiłam w kostkę i włożyłam do jogurtu. Wymieszałam przyprawy, tzn. chicken masala, gałkę muszkatołową, kurkumę, pieprz, chilli, utłuczony kardamon. Zeszkliłam cebulę i czosnek, dodałam wymieszane przyprawy i