Dodaj do ulubionych

Ból serca

26.11.05, 12:50
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=31836645&a=31954936
Nie wiem, jak Was, ale mnie, kiedy czytam takie wypowiedzi o "Mistrzu i
Małgorzacie", po prostu boli serce :-(((. A przecież jestem tolerancyjna,
tolerancyjna, tolerancyjna do bólu. Serca.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Ból serca 26.11.05, 12:54
      ech
      przecie może się niepodobać, przecie może trza było napisac cos
      kontrowehsyjnego, przecie mogła tej ksiązki na oczy nie widzieć, przecie widać,
      że mało, co z niej załapała, przecie nie warto się tym przejmować.
      Ale mogę tam pójśc i na nia nakrzyczeć:)

      Pozdrawiam
      • yanga Re: Ból serca 26.11.05, 13:03
        Dzięki za rycerską postawę. Mnie w takiej sytuacji zatyka i nie mogę wykrztusić
        słowa. W realu także. Ale co z tego, że nakrzyczysz? Przeca nie zmieni od tego
        zdania... I to nie pierwsza taka wypowiedź na tym coraz gorszym forum.
    • brunosch Re: Ból serca 26.11.05, 13:01
      Bo Mistrza i Małgorzatę dobiło umieszczenie na liście lektur obowiązkowych.
      Zamiast radości czytania jest obowiązek, zamiast odkrywania wieloznaczności
      lekcje pt: "co autor miał na myśli pisząc te słowa" a na dobitkę wypracowanie
      "obraz totalitaryzmu na podstawie Mistrza i Małgorzaty". Jeśli po takiej
      przygodzie intelektualnej uczeń jest jeszcze w stanie zachwycić się powieścią,
      to znaczy, że albo geniusz, albo nietypowy jaki.
      • daria13 Re: Ból serca 26.11.05, 13:11
        To to jeszcze nic, mnie jeszcze bardziej ruszyła taka wypowiedż:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=31911054&a=31957371
        Ruszyła do tego stopnia, że dała silny odpór, wiedząc z góry, że mi się
        dostanie, no i się nie pomyliłam, alem już zdzierżyć nie mogła. Przynajmniej mi
        ulżyło.
        A żeby zapobiec zniszczeniu świeżości spojrzenia na MiM najlepiej dać ją do
        przeczytania dziecku jeszcze zanim mu każą w szkole, tak jak ja to zrobiłam rok
        temu i Julka nie mogła wyjść z podziwu nad tą książką.
        Rozkładanie książki na czynniki pierwsze rzeczywiście jej nie pomaga, ale dobre
        pozycje powinny obronić się same. Mi tam w odbiorze Lalki nie przeszkodził
        fakt, że była lekturą. Wszystko zależy od odbiorcy. Niektórzy są odporni na
        dobre słowo pisane od urodzenie i nic tego nie zmnieni:(
        Pozdrawiam:)
      • mamarcela Re: Ból serca 26.11.05, 13:14
        <„Awansowanie i finansowy rozwój przez łóżko”- niestety nie można tego nazwać
        moim zdaniem łagodniej to kolejna straszna cecha ówczesnej ludności.>

        Powyższe jest niestety cytatem z pierwotnej wersji wypracowania mojego dziecka
        własnie o obrazie Rosji sowieckiej w MiM. Ów "rozwój finansowy przez łóżko"
        wszedł na stałe do słownika naszej rodziny.
        Nota bene książka się jej podobała, ale pewnie dlatego, że czytała ja po raz
        pierwszy wcześniej. Tak jej sie podobała, że szybko muszę kupic nową -
        zaczytała na żmierć. :)
        Pozdrawiam
        mamarcela kaszląca i słaba oraz skurczona we dwoje, ale nic to


      • jottka ooo 26.11.05, 13:17
        wyraźnie żyje w oderwaniu od świata, nie wiedziałam, że bułhakow stał sie
        szkolnym klasykiem:) ale poza tym, yanga, nie martw sie - opinia troglodyty
        wiele nie zmieni, może jest tak, jak bruno pisze, szkoła go skatowała, a myśleć
        nie nauczyła, a może po prostu odporny na ten typ literatury

        a jeszcze poza tym - troche nie rozumiem utartej opinii, że jeśli coś jest w
        kanonie lektur, to właściwie umarło za życia. sporo ciekawych książek dzięki
        szkołom poznałam (podstawówkę wliczam:), to kwestia nauczycieli, a nie zapisu na
        dzieło
        • marquis Re: ooo 26.11.05, 13:44
          Również nie rozumiem, jak można twierdzić, że lektury są z założenia niewarte
          czytania. Może dlatego, że miałem wspaniałą polonistkę (do tego erotomanke,
          która przy omawianiu dzieł lub życiorysów pisarzy nigdy wszelakich wątków
          intymnych nie pominęła). Była w dodatku osobą na tyle otwarta na sugestie (moje
          i jeszcze paru innych nałogowych czytaczy), że oprócz żelaznego kanonu
          omówiliśmy kilka lektur spoza listy. Ja tam do wielu lektur mam sentyment i
          jeszcze nieraz chętnie do nich powrócę.
      • yanga Re: Ból serca 26.11.05, 13:22
        No właśnie. Dalej w tamtym wątku ktoś prosi, żeby nie pisać o lekturach
        obowiązkowych "bo te, jak wiadomo, do najciekawszych nie należą". Nie umiem
        pogodzić się z taką postawą, bo sama miałam cudowne polonistki, których lekcje
        nigdy-przenigdy nie zniechęcały do lektur, tylko pomagały je zrozumieć.
        Wytwarza się błędne koło: ktoś krytykuje listę lektur, że nudna, i domaga się,
        żeby zamiast rzekomo niezrozumiałych pozycji wstawić na nią rozrywaną przez
        młodzież książkę X. A kiedy żądanie zostaje spełnione, książka X natychmiast
        przestaje się podobać, no bo przecież to lektura obowiązkowa. Natomiast jeśli
        chodzi akurat o M. i M., nie jest to pierwsza tego typu wypowiedź na FK, czyli
        coś musi być na rzeczy. Obawiam się, że pokolenie, które nie żyło w cieniu
        Związku Radzieckiego, faktycznie nie odbiera Bułhakowa tak jak my. Ale
        niezrozumienie to jedno, a ta arogancja autorki postu - drugie. Chciałoby się
        rzec: odrobinę pokory...
        • braineater Re: Ból serca 26.11.05, 13:29
          Obawiam się, że pokolenie, które nie żyło w cieniu
          > Związku Radzieckiego, faktycznie nie odbiera Bułhakowa tak jak my.

          Pewnie czytam Bułhakowa inaczej, niż Wy, bo faktycznie cień groxny jest mi
          obcy, ale nie zmienia to oczywiście mojego zdania o tej ksiązce, która jest dla
          mnie rewelacja - tak, jak zresztą i inne teksty pana B, z Zapiskami na
          Mankietach na czele.
          To nie chodzi o to, czy się kojarzy tamten kontekst, tylko o to czy potrafi się
          rozpoznac dobra ksiązkę.
          Pozdrawiam
        • hajota Re: Ból serca 26.11.05, 13:33
          Yango, kliknij na nick autorki wątku, przy którym jest taka maleńka buźka. Ta
          buźka oznacza, że ktoś ma tzw. wizytówkę w dziale "ludzie". No i z tej wizytówki
          wynika, że autorka ma lat 16, a jej ulubionym zajęciem jest m.in. przesiadywanie
          na Forum Moda. No i z czym do gościa? (Disclaimer - to nie znaczy, że
          deprecjonuję osoby młode i zainteresowane modą, ale różnie to bywa).
          Swoją drogą, ja sama sobie nie bardzo umiem wytłumaczyć moją dziwną oporność na
          urok MiM (wspominałam o tym w wątku o tej książce). Czasem sobie myślę, że to
          może wrodzona przekora wobec zjawiska "kultowości". Ale nie wykluczam, że
          kiedyś, kiedyś, zabiorę się po raz którys do lektury - no i "zaskoczy".
          • jottka Re: Ból serca 26.11.05, 13:37
            hajota napisała:

            > Swoją drogą, ja sama sobie nie bardzo umiem wytłumaczyć moją dziwną oporność
            na urok MiM


            bo jezdeś przeintelektualizowana:( trzeba mieć własnie te naście lat i z
            wypiekami na uszach czytać w jednej łapie tolkiena, a w drugiej nocne jazdy na
            miotle nad moskwą - reszta zrozumienia lektury przyjdzie z czasem:)

        • jottka Re: Ból serca 26.11.05, 13:34
          nie wiązałabym kwestii odbioru MiM wyłącznie z życiem bądź nie w cieniu
          wielkiego brata - to jest jednak tekst, który wymaga osobniczej wrażliwości i
          pewnej kultury literackiej, można go czytać niezależnie od wiedzy o cccp, choć
          oczywiście lepiej by było coś kojarzyć na temat:) bym raczej sądziła, że
          przemieszanie planów, rodzajów rzeczywistości, statusu postaci i inne takie
          wprawiają w konfuzję poznawczą przyzwyczajonego do prostszych schematów
          czytelnika, no a to przekłada sie na znane stwierdzenie 'głupie jakieś, bo ja
          nic nie rozumiem'

          niezależnie od uczuć do MiM nie uważam jednak, że skomplikowaniem formalnym
          przewyższa ulissesa et consortes:)
          • monikate Otóż to... 26.11.05, 18:35
            Jottko! Ja "MiM" przeczytałam w wieku lat 16, z własnej, nieprzymuszonej woli.
            Niewiele przedtem wiedząc o tej powieści. I byłam wprost zachwycona, że to
            takie inne! Od tych prostszych schematów! Przeczytałam 3 razy pod rząd!
            Co jednocześnie nie przeszkodziło i nie przeszkadza udzielać się nowościach
            modowych, kosmetycznych, plotach z życia gwiazd, plotkach szkolnych, etc.
            A wspom,niany przez yangę ból serca odczuwam i rozumiem...
            • stella25b Re: Otóż to... 26.11.05, 18:44
              Niektorzy dojrzewaja pozniej. Mysle, ze mlodemu czlowiekowi mozna wybaczyc
              pewne uwagi czy przekonania z nadzieja, ze jeszcze zmieni zdanie. Czlowiekowi
              dojrzalemu wybaczyc sie nie da. Pomimo roznicy gustow.
        • yanga Re: Jottka 26.11.05, 13:34
          Pisałam powyższe w odpowiedzi na post Bruna, zanim jeszcze przeczytałam Twój.
          Popatrz, co za zbieżność poglądów!
          Ja też stosuję w odniesieniu do wnuka zasadę wyprzedzania lektur obowiązkowych,
          dlatego "W pustyni i w puszczy" poznał jako siedmiolatek, tak samo jak ja.
          Podobało mu się, a jakże! Na lektury także narzeka, ale jak można chłopakowi,
          który zachwyca się "Wyspą skarbów" kazać czytać infantylne wierszyki z "Idzie
          niebo ciemną nocą" (poznał je w przedszkolu, bo właśnie dla przedszkolaków są
          przeznaczone). A ostatnio dostał grę na temat Robin Hooda i natychmiast zażądał
          książki, zaprzeczając w ten sposób wszelkim stereotypom na temat gier
          komputerowych i ich roli w przyrodzie! No i dostanie, książka już czeka w worze
          Mikołajowym.
          • jottka Re: Jottka 26.11.05, 13:40
            :)

            apropo, którą książkę o robinhudzie zamierzasz wręczyć wnukowi? skoro z własnego
            dzieciństwa pamiętam co najmniej dwie klasyczne i jeszcze jakieś dodatkowe
            wydania opowiadań czy coś, to nie powinnaś dziecku horyzontów do jednego autora
            ograniczać:) poza tym, emm, legendy o królu arturze już zna, ufam?:)
            • yanga Re: Jottka 26.11.05, 13:58
              Jasne, że zna i to m.in. w wersji White'a (trzy tomy pochłonięte na wakacjach).
              A teraz kupiłam po prostu "Wesołe przygody Robin Hooda" Howarda Pyle'a, bo
              akurat natknęłam się na to w księgarni, a on już chciał wiedzieć, czemu nie
              może czytać "Sherwood", bardzo grubej i zdecydowanie dla dorosłych, wersji
              Parke Godwyna.
              • jottka Re: Jottka 26.11.05, 14:05
                uspokoiłaś mnie:) ale oprócz pyle'a jest jeszcze jakaś książka dla młodzieży
                innego autora, którego nazwiska nie pamiętam, a która bardziej mi sie swego
                czasu podobała:( aaa, będę myśleć, może skojarze
                • mamarcela Re: Jottka 26.11.05, 14:24
                  ja czytałam wieki temu polska książkę Tadeusza Kraszewskiego (na 99%). Czy mi
                  sie podobała nie pomnę (chyba mniej niż Pyle. :)
    • broch nie rozumiem 26.11.05, 18:53
      cytat:
      "Autentycznie podoba mi się "Weronika postanawia umrzeć" Coehlo"
      przepraszam ale to tak jak przejmowac sie iz milosnik disco polo gardzi Led
      Zeppelin jazzem lub muzyka klasyczna.

      To nawet nie jest kontrowersyjne (jak sugeruje braineater) tylko glupie.

      Czym sie tu przejmowac? Nie pocieszam, tylko nigdy nie zwracalem uwagi na opinie
      osob o tego typu gustach (czy rozgarniete to nie wiem).

      Mysle iz troche burza w szklance wody.
      • yanga Re: nie rozumiem 26.11.05, 19:40
        Nie żadna burza. Po prostu podzieliłam się własnymi odczuciami. Z jednej strony
        współczuję ludziom, do których nie trafia prawdziwe piękno, tak samo jak żal mi
        np. niewidomych. Z drugiej - oburza mnie kompletny brak pokory (zwłaszcza w tak
        młodym wieku), zadufanie w sobie, agresja i wypowiadanie się a priori o tym, o
        czym się nie ma pojęcia. Tak samo reaguję na posty typu "Mickiewicz to głupek".
        Potrafiłabym jednak zrozumieć, gdyby ktoś napisał: "Nie lubię i nie rozumiem
        Mickiewicza".
        • broch Re: nie rozumiem 26.11.05, 20:35
          jak "puscisz" dzikiego do miasta tez bedzie agresywny :)

          O ile dla mnie reakcje kogos takiego jak panienka (?) od Coelho i Bulhakowa sa
          rzecza normalna i nie dziwna (jak z kultura disco polo), o tyle zawsze dziwia
          mnie reakcje oburzenia (na disco polo) czy wspolczucia iz cos ta osoba traci
          (poniewaz nie traci nic: to nie jest Jej swiat)
          Twoje wspolczucie jest po prostu zle ulokowane.


          "Potrafiłabym jednak zrozumieć, gdyby ktoś napisał: "Nie lubię i nie rozumiem
          Mickiewicza".
          zakladasz ze jak sie rozumie to sie lubi? Mam powazne watpliwosci.
        • agni_me Re: nie rozumiem 26.11.05, 23:30
          "Z jednej strony współczuję ludziom, do których nie trafia prawdziwe piękno,
          tak samo jak żal mi np. niewidomych."

          Mam nadzieję, że to tylko niezręczność.

          • yanga Re: nie rozumiem 27.11.05, 13:16
            Oczywiście że żal mi niewidomych, ponieważ nie widzą, głuchych, ponieważ nie
            słyszą, a ludzi na wózkach ponieważ nie chodzą. To chyba nic poniżającego? Nie
            napisałam, że nie trafia do nich piękno, jeśli to właśnie mi zarzucasz. Wręcz
            przeciwnie - wiem, że mają wyjątkową wrażliwość.
            • agni_me Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 14:02
              Rozumiem, że mogło zabraknąć wyobraźni w pierwszym momencie, ale dalej nie
              widzieć nic niewłaściwego w tej analogii to już dziwi, zwłaszcza u osoby, która
              podkreśla własną wrażliwość. Może zdobądź się na odrobinę współczucia, nie
              żalu, wtedy pojmiesz o co mi chodzi.

              Dodam tylko, że z trzech osób, którym przedstawiłam kontekst i zacytowałam
              twoją wypowiedź, dwie uznały, że to pewne, że nie może boleć cię głowa,
              trzecia zaś wybuchnęła śmiechem i zapytała gdzie znalazłam takiego dekla (jeśli
              trzeba służę wyjaśnieniem słowa dekiel) - nie powinnaś się gniewać, ta osoba
              jest niewidoma od urodzenia.
              • yanga Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 14:29
                Przepraszam, jeśli kogoś dotknęłam, i proponuję zakończyć temat.
                • broch Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 19:10
                  "Z jednej strony współczuję ludziom, do których nie trafia prawdziwe piękno,
                  tak samo jak żal mi np. niewidomych."

                  albo nie rozumiesz co napisalas albo nieudolnie starasz sie byc sprytna
                  (przepraszajac osoby dotkniete).
                  Nie mozesz komukolwiek wspolczuc iz "nie trafia prawdziwe piekno" poniewaz jest
                  to wartosc wzgledna, nie masz monopolu na decydowanie co jest "obiektywnie"
                  piekne (i wspolczucie ludziom iz tego (wg Twojej definicji) piekna nie dostrzegaja).

                  Nie sadze abys kogokolwiek dotknela.
                  Zdanie jest smiesznym lapsusem, "obrona" swiadczy o utracie kontaktu z
                  rzeczywistoscia.
                  • monikate Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 19:31
                    Ech, dajcie spokój. Moim zdaniem to już czepianie się słów, rozszczepianie
                    włosa na czworo. Przez co dyskusja skręciła w innym kierunku. Ja rozumiem, o co
                    chodziło yandze.
                    • marquis Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 19:39
                      Ja też rozumiem. Uważam, że nie można brać wszystkiego dosłownie. W prawie też
                      obok wykładni słownej istnieją jeszcze inne metody interpretacji.
                  • hajota Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 20:57
                    Ech, te uroki internetowych dyskusji... Kiedy ma się do czynienia z kawałkiem
                    tekstu, poddającym się dowolnym interpretacjom, a nie z żywym człowiekiem...
                    Akurat znam Yangę osobiście, więc zupełnie przez myśl mi nie przeszło, że mogła
                    mieć jakieś nie takie intencje.
                    Przyznam, że świadomość, że jakaś moja wypowiedź mogłaby być tak nicowana i
                    nadinterpretowana, powstrzymuje mnie bardzo często od zabierania głosu w
                    Internecie. A praca nad takim sformułowaniem wypowiedzi, żeby dać jak najmniej
                    pretekstów do czepiania się zajmuje cenny czas, który wolę poświęcić choćby na
                    zajęcia zarobkowe :-)
                    • jottka Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 22:36
                      hajota napisała:

                      > Kiedy ma się do czynienia z kawałkiem tekstu, poddającym się dowolnym
                      interpretacjom, a nie z żywym człowiekiem


                      to jak fajnie można sobie poszaleć:) że zacytuje stosownie tuwima: odwaga -
                      powiedzieć bokserowi wagi ciężkiej, co o nim myślimy, ostrożność - to samo, ale
                      przez telefon
                      • broch Re: Im bardziej rozumiem ... 27.11.05, 22:49
                        z tym bokserem to chyba sie rozpedzasz?

                        Trudno mowic o innej interpretacji (i nie ma mowy o nicowaniu). Zalozenie
                        pierwszego postu jest bledne. Cos co sie trafia na forum ksiazki przy roznych
                        okazjach:
                        mniej i bardziej uposledzeni.

                        Panie zdecydowanie mnie rozsmieszaja.
                        • jottka Re: Im bardziej rozumiem ... 28.11.05, 04:43
                          broch napisał:

                          > z tym bokserem to chyba sie rozpedzasz?

                          to tuwim, nie ja


                          > Trudno mowic o innej interpretacji (i nie ma mowy o nicowaniu). Zalozenie
                          > pierwszego postu jest bledne.

                          eee, to my o pierwszym poście w wątku mówimy?:) od paru postów najwyraźniej o
                          dygresji od dygresji


                          > Panie zdecydowanie mnie rozsmieszaja.

                          panie, zdecydowanie mnie rozśmieszasz
                          • broch Re: Im bardziej rozumiem ... 28.11.05, 06:31
                            "eee, to my o pierwszym poście w wątku mówimy?:) od paru postów najwyraźniej o
                            dygresji od dygresji"

                            no widziesz :)
                            przeczytaj jeszcze raz, pisalem o pierwszym poscie od poczatku, odpowiadasz na
                            to co napisalem wiec przeczytaj na co odpowiadasz. Chyba ze jestes kolejna
                            ofiara przyspieszonej komputeryzacji i nie bardzo widzasz uklad postow.

                            I tutaj Twoja szalenczo gleboka wypowiedz:
                            "opinia troglodyty wiele nie zmieni, może jest tak, jak bruno pisze, szkoła go
                            skatowała, a myśleć nie nauczyła, a może po prostu odporny na ten typ literatury"

                            Brawo, odpowiedz stawia Cie na rowni z trogladyta o ktorym piszesz. Jak widac
                            czytanie Tuwima nie zawsze pomaga.
                            • jottka Re: Im bardziej rozumiem ... 28.11.05, 11:53
                              wew skrócie jeszcze raz, skoro czytasz tylko posty wybrane, a mój życzliwy
                              dowcip leci w przestrzeń:

                              wątek nie jest monolitem, tylko skręca sobie w różne strony, czasem dla wygody
                              kolejny rozmówca zaznacza to nowym podtytułem - ostatnie moje wypowiedzi
                              dotyczyły burzy, jaka rozpętała się wokół wypowiedzi yangi, co zresztą widać, bo
                              pod nimi lokowałam moje posty

                              a na twój ostatni post odpowiadałam fragmentarycznie, cytując twoje szaleńczo
                              głębokie wypowiedzi, do których sie każdorazowo odnoszę - o troglodytach było
                              wysuwać przemyślenia kilkadziesiąt postów wyżej, bo w obecnym poddrzewku o czym
                              innym mowa
                              • broch Re: Im bardziej rozumiem ... 28.11.05, 13:43
                                widocznie nie zauwazylas, yanga komentowala moj post. Jak widac uklad postow na
                                forum to dla Ciebie zagadka.
                                • mamarcela Re: Im bardziej rozumiem ... 28.11.05, 14:36
                                  Brochu, ja też jestem może myśląca inaczej, ale wydaje mi się, że Jotka
                                  komentowała post Hajoty, która z kolei miała chyba na myśli polemikę Yangi z
                                  Agni. Yanga faktycznie komentowała Twój post, ale póżniej wyniknęła "mała
                                  aferka". Niestety układy postów nie zawsze są takie, jakie być powiny i nie
                                  wszystko jest tak, jak nam się wydaje.
                                  Pozdrawiam :)
                                  • beatanu o całości i smutnym wniosku 29.11.05, 12:42
                                    A ja przeczytałam cały wątek od początku do końca i... zrobiło mi się trochę
                                    smutno.

                                    Chciałabym, żeby na TWA każdy miał możliwość powiedzenia/napisania co mu w
                                    sercu gra niezależnie od tego, czy jest to problem wagi światowej, czy mały
                                    odcisk na duszy albo palcu wskazującym prawej ręki. Bez ryzyka narażania się na
                                    autorytatywne wypowiedzi "Jest tak a nie inaczej" czy zwykłe złośliwości...

                                    Piszemy spontanicznie, czasami zdarzają się nam mniej lub bardziej niezręczne
                                    skróty myślowe... please - nie gubmy gdzieś po drodze wyrozumiałości i właśnie
                                    tej odrobiny pokory, o którą Yanga prosi...

                                    To taki wtręt natury ogólnej. I nie chodzi mi o to, żebyśmy powolutku
                                    zagłaskali się na śmierć, przytakując sobie w każdym poście. NIE! Kłóćmy się i
                                    sprzeczajmy. Korzystajmy z tajnej broni ironii i śmiechu radosnego. Ale tak po
                                    twaczowsku...

                                    Pozdrawiam wsiech!
                                    • monikate Re: o całości i smutnym wniosku 29.11.05, 17:48
                                      Beatko! Zgadzam się z każdym słowem Twojej wypowiedzi! Tak, tak powinno być!
                                      Tak w założeniu miało być i na ogół na TWA tak jest.
                                      Mnie też się smutno zrobiło; niektórzy, zamiast konstruktywnie dyskutować
                                      czepiają się niepotrzebnie a złośliwie. Po co? Jeśli środowiskiem naturalnym
                                      pewnych osób jest pole bitwy, to są inne fora, gdzie można się wykazać.
                                      Złośliwość spowoduje jeno, iż TWAcze mający fajne rzeczy do powiedzenia
                                      zamilkną.
                                      Serdecznie pozdrawiam!
                                      • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 15:11
                                        Idąc w sukurs mężnym Trupowiczom i cnym Trupiankom, pragnącym wyrażać smutek i
                                        troskę nad forum, mającym jednakże zawężone pole manewru (bo nikt nie chce być
                                        we frakcji zasmucających i dekli, a tymczasowi członkowie znaleźli się w niej
                                        z oczywistego przypadku), postanowiłem oto stanąć w obronie form wypowiedzi,
                                        które zostały gremialnie uznane za niewłaściwe i niezręczne. Dla ułatwienia
                                        Szanownym Truposzczakom wyrażania późniejszej dezaprobaty i widocznego
                                        Załamywania Rąk Nad Poziomem, obrona ta zawiera się w postulatach:

                                        1) Stwierdzenie: "współczuję ludziom, do których nie trafia prawdziwe piękno,
                                        tak samo jak żal mi np. niewidomych." nie tylko, że nie jest brzydkie i podłe,
                                        ale trafia w sedno, jest życzliwe i wręcz urocze w swej bezpretensjonalności.
                                        Argumenty:
                                        a) Rzecz w możliwości odbioru pewnych wrażeń (a nie życiowych utrudnień)-
                                        osoba niepotrafiąca obcować z literaturą nie doświadczy radości, która z
                                        obcowania takiego płynie; podobnie jak osoba niewidoma nie zazna przyjemności
                                        dostępnych innym osobom (m.in. autorce porównania). Na chłopski rozum: Szkoda,
                                        że niewidomy nie ujrzy wschodu słońca, szkoda, że Koleżanka Se.la.vie nie widzi
                                        piękna zawartego w MiM.
                                        b) Dla podkreślenia: nie chodzi o to, że któraś z grup jest gorsza/ upośledzona-
                                        jest tylko pozbawiona pewnych czynników, które uniemożliwiają odbiór pewnego
                                        rodzaju piękna.
                                        c) Dla Yangi prawdziwie pięknym jest obcowanie z literaturą. Kto (wg. Niej)
                                        tego nie umie, nie jest w stanie tego rodzaju piękna doświadczyć. Nigdzie
                                        Koleżanka Yanga niegdzie nie pisała, że jest to jedyna forma, jaką piękno
                                        przybiera. Wymaganie by tłumaczyła się z tego co nienapisała (bo Koleżeństwo
                                        nieuważnie czyta i sobie dointerpretowywuje) jest- wg. mnie- nietaktem.
                                        d) Koleżanka Se.la.vie nie umie obcować z literaturą, bo pozycje przez Nią
                                        wskazane są literaturą tylko w systematyce, nie w swej istocie- podobnie
                                        jak "Solitare'a" trudno uznać za grę komputerową. "MiM" w tej analogii zajmuje
                                        niszę "Warcrafta".
                                        e)Koleżanka Yanga, jako osoba dobra i życzliwa, chciałaby podzielić się swą
                                        radością płynącą z obcowania z "MiM" z wszystkimi ludźmi. Ubolewa, ze niektórzy
                                        tej radości nie doświadczą. Wcale jednak nie twierdzi, że te osoby są od Niej
                                        gorsze w jakikolwiek sposób.
                                        e) Koleżanka Yanga przedstawiła porównanie w formie czystej i czytelnej,
                                        niestety stereotyp myślowy zaważył, że została źle zrozumiana (jak niewidomy to
                                        mu pomagać -> wymaga pomocy -> jest niedostosowany -> jest gorszy). Ponieważ
                                        stereotyp jest niepolitycznie poprawny, to huzia nań. Niestety, huzianie
                                        znamionuje o jakiejś jego formie egzystencji u huziającego.

                                        2) Nieużywanie "moim zdaniem, osobiście uważam, wg. mojej nieuprawnionej
                                        zapewne opinii" etc. jest zdrowym odruchem i należy je propagować.
                                        Argumenty:
                                        a) Zwróćmy uwagę: taka osoba Z ZAŁOŻENIA uznaje, że wszystko co powie jest jej
                                        prywatna opinią, nie rości sobie pretensji do prawd ogólnych. Inaczej jest z
                                        osobami używajacych takich wkretów słownych- tu, owszem, jest ich prywatna
                                        opinia (bo zaznaczyli), ale tam- na kolana, chamy, bo to ogólna prawda i jedyna!
                                        b) Każdy czasownik można (należałoby) okraszać takim sformułowaniem (wszak
                                        nawet TYLKO wydaje nam sie, że coś widzimy; również WYDAJE SIĘ NAM, że sie nam
                                        coś wydaje- i tak dalej) pytanie o sensowność takiego okraszania jest
                                        retorycznym. Lepiej założyć, że kazda opinia jest zdaniem osobistym.
                                        c) Mówiąc o sztuce należy być kategorycznym i zajmować jasne stanowisko.
                                        Wszelkie wkręty i wykręty ("uważam że nie do końca ładne, ale ja sie nie znam,
                                        zapewne piękne, ależ tak, piękne napewno") przynależą się klakierom i
                                        hipokrytom. Sztuka jest dla ludzi- dlaczego ci mają zakładać a priori, że jeśli
                                        sie im ta nie podoba, to że coś z nimi jest nie tak, a nie z dziełem? Czas,
                                        bądź ukazanie wielkosci dzieła przez osobę postronną takie opinie mogą
                                        weryfikować, w efekcie czas (niosacy doświadczenie) może prowadzić do
                                        nieufnosci w swój zmysł obserwacji, co skutkuje mitygowaniem się w wyrażaniu
                                        pogladów. I wtedy OK. Ale wymagać braku wiary do swej obserwacji u osób
                                        postronnych jest nadużyciem. Że o nawyłowaniu do hipokryzji nie wspomnę.
                                        d) <samouderzenie się w pierś> Czemu nikt nie chciał popolemizować z Koleżanką
                                        Se.la.vie, wskazać jej (rzekome) piękno "MiM", tylko każdy sie zadowolił bądź
                                        to uznaniem Jej za prowokatorkę lub idiotkę? Dopytać się, czemu tak uważa, jak
                                        uważa, znaleźć kontrargumenty. A nie pastwić sie nad forma wypowiedzi.
                                        Kolezanka ma 16 lat. To dobrze, że w tym wieku chce rozmawiać o literaturze i
                                        nie robi tego na forum "Filipinki". Dobrze, że chce dyskutować o literaturze
                                        przez duże "L". Miast poprowadzić młodsze pokolenia przez krainy metaforami i
                                        farbą drukarską płynące, Koleżeństwo dusi tę chęć w zarodku. I później
                                        Koleżeństwo (wraz ze mną, bo ja juz zacząłem) będzie pomstować na młodych, co
                                        to porozumiewać się będą tylko onomatopejami.

                                        Osoby słabego zdrowia i mające choroby sercowe proszę o nieczytanie poniższego
                                        postulatu:

                                        3) "Mistrz i Małgorzata" może nie zachwycać osoby oczytanej i dojrzałej. Nie
                                        napiszę "Może odstręczać", bo to już by była prowokacja szyta za grubą dratwą.

                                        Poniżej można załamywać ręce i utyskiwać.

                                        Kłaniam się serdecznie: Schabomił.
                                        • broch Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 16:55
                                          "..jak niewidomy to mu pomagać -> wymaga pomocy -> jest niedostosowany -> jest
                                          gorszy. Ponieważ stereotyp jest niepolitycznie poprawny, to huzia nań. Niestety,
                                          huzianie znamionuje o jakiejś jego formie egzystencji u huziającego."


                                          Nie uwazam ze slepemu (tez blad, bo skad wiesz ze slepy?) nalezy pomagac, uwazam
                                          ze masz za malo danych aby w ogole mowic czy ktos jest slepy czy nie, czy wymaga
                                          pomocy i wspolczucia czy niecheci. Moge uznac (po dlugosci postu i blednych
                                          argumentach) ze na ten prosty fakt jestes zdecydowanie slepy.

                                          Widzisz ja kolo slepego (nie znajac go) przechodze obojetnie, nie staram sie
                                          tworzyc opinii.

                                          Twoj post (z ktorego wydajesz sie tak zadowolony szadzac po dlugosci tekstu)
                                          jest z zalozenia bledny poniewaz absolutnie nie rozumisz prostego faktu: nie
                                          bronilem nikogo, kpilem z arbitralnosci wspolczucia.
                                          Mozesz wiec spokojnie wsadzic caly swoj wywod do kosza.

                                          posty osoby ktore tak wzburzyly dobrych i wspolczujacych czytalem i mowiac
                                          szczerze sa tak dalekie od moich pogladow iz po prostu zignorowalem je. Nie
                                          "wspolczulem" i nie "probowalem pomoc"

                                          Sugeruje pisanie pracy naukowej. Nie mniej nie wroze sukcesu.
                                          • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:14
                                            > Sugeruje pisanie pracy naukowej. Nie mniej nie wroze sukcesu.

                                            Trudno wróżyć inaczej, skoro nawet - czego Twój post dowodem- na forum
                                            internetowym nie potrafię się w sposób zrozumiały wypowiedzieć.

                                            Wyżej przedstawiony ciąg wyrazowy odnosi się do pewnego typu ludzi i odnosi się
                                            on do faktu usłyszenia przezeń słowa "ślepy" czy "niewidomy". To niejaki odruch
                                            warunkowy- jest coś o tej osobie- współczujemy.
                                            Analogicznie dla innych podobne ciągi występują przy
                                            słowach "homoseksualista", "Żyd", "rencista" czy "mentalność".

                                            • braineater Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:26
                                              'mentalność' nie jest taka zła, a Ty, drogi Schabomile trafiłes wtedy na jakis
                                              dziwnych ortodoxów:)

                                              Pozdrawiam:)
                                              • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:34
                                                "Widać taka karma", jak mawiała Pani Olga Seifert do Komisarza Gajewskiego.

                                                Ukłony: Schabomił
                                            • staua Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:38
                                              > Analogicznie dla innych podobne ciągi występują przy
                                              > słowach "homoseksualista", "Żyd", "rencista" czy "mentalność".
                                              Albo "liberal".
                                            • broch Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:41
                                              tyle ze tutaj nikt nieszczesnej kobiety za slepote nie broni. Znowu bledne
                                              obserwacje socjologiczne. Albo raczej wyrwane z jakiegos dziwnego "prasowego"
                                              kontekstu.

                                              samo slowo slepy, niewidomy czy w ogole kaleka, nie budza we mnie zadnych uczuc.
                                              Slowo rencista tez nie. Generalnie slowa nie budza we mnie zadnych uczuc.

                                              TWA to specyficzna grupa, w zwiazku z tym bez jakiegos sondazu, zalozenie iz
                                              "rencista" wywoluje jakies uczucia jest niewiele warte. Rownie dobrze moglbys
                                              zagaic o czarnych dziurach na sloncu. Z pewnoscia tez jest jakis "ogolny" sad na
                                              ten temat. W wypadku jednak malej "wyselekcjonowanej" grupy ten sad moze byc inny.

                                              Innymi slowy, ni z gruszki ni z pietruszki.

                                              I tyle.
                                              • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:57
                                                > tyle ze tutaj nikt nieszczesnej kobiety za slepote nie broni.

                                                Cytuję:"dalej nie widzieć nic niewłaściwego w tej analogii to już dziwi,
                                                zwłaszcza u osoby, która podkreśla własną wrażliwość. Może zdobądź się na
                                                odrobinę współczucia, nie żalu, wtedy pojmiesz o co mi chodzi."

                                                > Znowu bledne obserwacje socjologiczne.

                                                To zamieść te niebłędne, proszę.

                                                > TWA to specyficzna grupa

                                                Powyższy ciąg tyczy się nie TWA, tylko społeczeństwa (którego TWA częścią, ale
                                                nigdziem nie śmiał orzekać jak bardzo z nim skorelowaną w poglądach).

                                                > Innymi slowy, ni z gruszki ni z pietruszki.
                                                Coś w tym niechybnie jest.

                                                Pozdrawiam: Schabomił
                                          • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 17:30
                                            (część wcześniejsza się przypadkiem wysłała, idę dalej)

                                            Stąd pyatnie o wiedzę ("skąd wiesz") jest niewłaściwe- bowiem całe zagadnienie
                                            bazuje na załozeniu, że "wiesz".

                                            Twoje dalsze uwagi tylko udowadniają, ze miałem rację pisząc, ze coś takiego to
                                            jest własnie stereotyp.
                                            No właśnie, tylko- skoro ta pomoc wcale nie taka konieczna- od razu komentarze
                                            o "niezręcznosci" wypowiedzi koleżnaki Yangi?
                                            Napisz, prosze, gdzie ta niezręcznosć.

                                            > Moge uznac (po dlugosci postu i blednych
                                            > argumentach)

                                            Jeśli moje argumenty sa błędne, to, proszę, wskaż w którym miejscu.

                                            > Widzisz ja kolo slepego (nie znajac go) przechodze obojetnie, nie staram sie
                                            > tworzyc opinii
                                            Opinię tworzysz na forum. Zarzucając koleżance Yandze niedobre porównanie.
                                            Traktujesz waść niewidomych jako ludzi tak wymagających współczucia, że
                                            jakiekoliwek porównywanie innych grup ludzkich z nimi jest dla Ciebie
                                            nieetyczne (jeśli dobrze zrozumiałem).

                                            Twoje odczucia względem mojego zadowolenia mierzonego długością wytworzonego
                                            postu zostawie bez komentarza. Osobiście gratuluję tylko łatwości w uzyskiwaniu
                                            dobrego samopoczucia. O "internetowych psychologach" zmilczę, bo z zasady nie
                                            dyskutuję ad personam.

                                            Mój post błędny nie był, tylko Ty nadal nie chcesz zrozumieć, o czym pisała
                                            kolezanka Yanga.
                                            Właśnie przez ten stereotyp, którego niby nie kultywujesz.
                                            Przeczytaj to, co napsiałem w poście powyżej raz jeszcze, bo nie chcę sam
                                            siebie cytować.

                                            Kłaniam się: Schabomił
                                            • monikate Schabomil... 30.11.05, 17:34
                                              ... biję brawo. Dokładnie tak jest!
                                            • broch Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 18:02
                                              "Jeśli moje argumenty sa błędne, to, proszę, wskaż w którym miejscu."
                                              Za malo danych aby tego typu wnioski wyciagac (czy ktos wymaga wspolczucia czy nie).

                                              Prosze bardzo:
                                              "współczuję ludziom, do których nie trafia prawdziwe piękno"

                                              za malo danych (2 posty?) aby "wspolczuc"


                                              "Traktujesz waść niewidomych jako ludzi tak wymagających współczucia, że
                                              jakiekoliwek porównywanie innych grup ludzkich z nimi jest dla Ciebie nieetyczne
                                              (jeśli dobrze zrozumiałem)."

                                              Dlaczego mam ich "traktowac"? Co mie obchodza? Nic o nich nie wiem.
                                              Abstrakcyjna grupa niewidomych nie budzi zadnych uczuc.

                                              Na psychologii sie nie znam. Dlugosc Twojego postu po prostu mnie rozsmieszyla.
                                              Nie spotkalem jednak gaduly, ktora tego (gadania) nie lubi (nie znaczy to ze mam
                                              cos przeciw gadulom - po prostu mnie rozsmieszylo). Masz inaczej?
                                              • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 18:16
                                                Kolego Brochu.

                                                1) To ze współczuciem to nie moje wnioski, tylko Yangi. Ja pisałem na temat
                                                użytego porównania.
                                                Tak więc Twój zarzut zupełnie źle zaadresowany.

                                                Przypuszczam, że przesłąnkami do tego twierdzenia był zestaw lektur (i ich
                                                ocenienie) przez osobę, której post był komentowany. Ale to moje przypuszczenie
                                                na temat NIE MOICH wniosków.

                                                2) Proszę się ustosunkowywać do argumentów przeze mnie przytaczanych (część z
                                                nich jest- wg. Ciebie- błędna)

                                                3) Cieszę się, że poprawiłem Tobie humor. Śmiech to zdrowie.

                                                W przypadku kontynuacji, obiecuję ciąg dalszy: Schabomił
                                                • broch Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 19:06
                                                  "Na chłopski rozum: Szkoda, że niewidomy nie ujrzy wschodu słońca, szkoda, że
                                                  Koleżanka Se.la.vie nie widzi piękna zawartego w MiM."

                                                  fizjologicznie, roznica miedzy slepym od urodzenia a widomym jest taka jak
                                                  miedzy Polakiem a Indianinem Navaho.
                                                  Mozesz mu wspolczuc ze nie zna polskiego (nie dostrzega piekna zachodu/wschodu
                                                  slonca), tyle ze Navaho jest jezykiem bogatszym niz polski, w zwiazku z tym
                                                  "wspolczucie" iz Czerwonoskory nie wlada pieknym jezykiem polskim swiadczy o
                                                  bardzo waskim rozumieniu piekna: dla Navaho mowienie po polsku jest
                                                  ograniczeniem. Wspolczucie wiec Indianinowi, budzi wylacznie politowanie.

                                                  braineater wspomnial cos o "prowokacji" probie szokowania, byc moze ze wlasnie
                                                  na to daliscie sie nabrac: moze autorka postu chciala wylacznie zaszokowac (co
                                                  jesli mialo to miejsce, udalo sie), naprawde zas czyta Bulhakowa codziennie a
                                                  Coehlo podciera sobie pupe. Takie "prowokacje" juz sie na forum zdarzaly.

                                                  "1) Stwierdzenie: "współczuję ludziom, do których nie trafia prawdziwe piękno,
                                                  tak samo jak żal mi np. niewidomych." nie tylko, że nie jest brzydkie i podłe,
                                                  ale trafia w sedno, jest życzliwe i wręcz urocze w swej bezpretensjonalności."

                                                  stwierdzenie jest naiwne, naiwnosc wcale nie jest urocza (chyba ze u podlotka,
                                                  jesli ktos sie na to nabiera)

                                                  "Wymaganie by tłumaczyła się z tego co nienapisała (bo Koleżeństwo
                                                  nieuważnie czyta i sobie dointerpretowywuje) jest- wg. mnie- nietaktem."

                                                  a to jest urocze :))
                                                  nikt niczego od Yangi nie wymaga, Yanga cos skomentowala, ja skomentowalem Jej
                                                  wypowiedz. Tyle.

                                                  Nawiasem mowiac cytat gdzies tam wyzej, nie moj ale wina moja poniewaz nie
                                                  zauwazylem.

                                                  Na razie.
                                                  • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 19:26
                                                    Powtarzam raz jeszcze: NIE ROZUMIESZ sensu wypowiedzi Yangi. Albo rozumiesz na
                                                    swój niepowtarzalny Brochowski sposób i nie chcesz dopuścić myśli, że jednak
                                                    nie rozumiesz.

                                                    Yanga nie żałuje, że Ktoś nie odbiera (w ogóle/ porównywalnego) piękna. Yanga
                                                    żałuje, że ktoś nie odbiera TEGO piękna, które urzekło Yangę.
                                                    Łopatologia, moze pomoże: To swoista wersja "żałuj, że cię z nami nie było" =>
                                                    nie dlatego, że było ci gorzej, brzydziej. Tylko że nie widziałeś czegoś, co wg
                                                    mnie było warte zobaczenia.
                                                    Moje politowanie budzi Twoje ciągłe upieranie się, że Yandze chodzi o to "kto
                                                    lepszy". Nie, Brochu. Nie o to.

                                                    Ad prowokacji: i co z tego, jeśli nawet prowokacja? Przypomina mi to maniakalne
                                                    niedowiarstwo, byle nie zostać zmanipulowanym. Co jest złego w zostaniu
                                                    sprowokowanym?

                                                    > stwierdzenie jest naiwne, naiwnosc wcale nie jest urocza (chyba ze u podlotka,
                                                    > jesli ktos sie na to nabiera)

                                                    Wg mnie zastosowana analogia (to nie twierdzenie!) jest całkiem czytelna i
                                                    zmyślna. Choć- jak widać- nie dla wszystkich. Dla mnie urocze, dla Ciebie
                                                    naiwne- rzecz gustu.

                                                    > nikt niczego od Yangi nie wymaga, Yanga cos skomentowala, ja skomentowalem Jej
                                                    > wypowiedz. Tyle.

                                                    Komentarz też może być wymaganiem (sytuacja: egzamin, profesor: no, niewiele
                                                    pan powiedział).
                                                    Recz w tym, że nie skomentwoałeś jej wypowiedzi, tylko własne jej widmo. I to
                                                    właśnie widmo odbiega znacznie w swej istocie od istoty tej wypowiedzi.

                                                    > Nawiasem mowiac cytat gdzies tam wyzej, nie moj ale wina moja poniewaz nie
                                                    > zauwazylem

                                                    A kto pisał, że Twój? Oj, bo Kolega wygląda na bardziej egocentrycznego ode
                                                    mnie, a to już niewatpliwa patologia.

                                                    Kłaniam się: Schabomił
                                                  • broch Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 20:04
                                                    nie mam pojecia jak Ty czytasz te moje posty. Ja nie mowie kto lepszy kto
                                                    gorszy. Mowie ze inny.
                                                    Wish you were here ma sens jesli wiesz ze moge zalowac: zobaczyles cos fajnego,
                                                    wiesz ze moze mi sie to spodobac. W tym wypadku nieszczesnego postu nie ma sensu.

                                                    O tym prowokowaniu to juz zupelnie :) Ja nie pytam sie o manie przesladowcza.
                                                    Pisze ze nie wiesz. Zamiast przykladu z prowokowaniem moglby byc przyklad osoby
                                                    ktora tak ot sobie pisze nie zastanawiajac sie co.

                                                    Nie pytam sie czy sie boisz ze zostaniesz "wmanipulowany". To mnie nie
                                                    interesuje. Uzylem braineaterowego przykladu aby wykazac ze nie wiesz poniewaz
                                                    mozliwe sa inne interpretacje.

                                                    "Recz w tym, że nie skomentwoałeś jej wypowiedzi, tylko własne jej widmo. I to
                                                    właśnie widmo odbiega znacznie w swej istocie od istoty tej wypowiedzi."
                                                    Cos tu bredzisz troszeczke. Moj post jest bezposredni pod postem Yangi.

                                                    "Komentarz też może być wymaganiem (sytuacja: egzamin, profesor: no, niewiele
                                                    pan powiedział)."

                                                    Zaraz, To Yanga moze komentowac (nie oczekujac odpowiedzi) a ja nie moge? Dlaczego?

                                                    "A kto pisał, że Twój? Oj, bo Kolega wygląda na bardziej egocentrycznego ode
                                                    mnie, a to już niewatpliwa patologia."

                                                    Mistrzu, napisalem ze cytat nie moj i w zwiazku z tym powiniemen byl doczytac -
                                                    moja wina.
                                                    Zarzuc psychologie (ktorej uprawianie laskawie mi sugerowales)

                                                    Czy Ty nie za wiele usilujesz mi wmowic? Tzn, nie mam nic przeciw temu, tyle ze
                                                    moze jakies granice ustalimy? Czy wolna amerykanka?
                                                  • schabomil Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 20:34
                                                    Ech, kolego drogi, coś mi się widzi, że możemy to tak ciągnać w nieskończoność,
                                                    bo się niejak porozumieć niepotrafimy.
                                                    Spróbujmy raz jeszcze.

                                                    1) Rzecz w tym, że Yanga dokładnie "Wish You were here" miała na myśli. "Dla
                                                    mnie MiM jest fajowy, szkoda że Se.la.vie niepotrafi tego dostrzeć".

                                                    2) O prowokowaniu: oczywiście że nie wiem. Może być prowokacja, może być
                                                    post "ot tak piszacej" osoby. Może jednak nie być. "Nabranie" się na cudzą
                                                    prowokację nie zawsze świadczy o tym nabranym źle.
                                                    Przykład: Widzisz, że ktoś sie topi. Oczywiście, może to być dowcipniś. I teraz
                                                    wybierasz czy ratować, czy nie.
                                                    Sumując: mogą być rózne interpreatcje, tylko co z tego? Najsensowniej jest
                                                    założyć dobrą wiarę. I nadal nie wiem, co tym "moze prowokuje" chciałeś wyrazić.

                                                    > Cos tu bredzisz troszeczke.
                                                    Powtórzmy przeto raz jeszcze: Tak, tu chodzi o wish You were here.

                                                    > Zaraz, To Yanga moze komentowac (nie oczekujac odpowiedzi) a ja nie moge?
                                                    >Dlaczego?

                                                    Możesz komentować, Yanga może komentować, ja mogę komentować. I nas mogą
                                                    skomentować. A my ich. I oni nas. I tak aż do momentu, gdy Ślepy (ojacie!)
                                                    Bibliotekarz się zirytuje i zrobi komuś zyg-zyg.

                                                    Czemu bym się nie zdziwił.
                                                    Pozdrawiam serdecznie samemu będąc w przestrachu: Schabomił
                                                  • broch Re: o całości i smutnym wniosku 30.11.05, 20:49
                                                    Absurdalnosc tego watku polega na tym ze autorki pierwszego postu nie ma, Ty
                                                    twierdzisz ze wiesz co miala na mysli (choc zastrzegasz sie ze niekonoecznie), a
                                                    agresywne ludziska obrazaja sie za moja agresje. :)))

                                                    reszte faktycznie zostawmy w spokoju bo faktycznie nigdzie nie dojdziemy.

                                                    A bibliotekarz to facet raczej tolerancyjny, nie ma potrzeby Go kokietowac zawczasu.
    • gaudia1 Re: Ból serca 30.11.05, 14:55
      Przepraszam, że się ośmielam;-)

      Yango, szkoda serca, tyle Ci powiem:). Czytam FK, czytam Was. I ciesze się, że
      jest net, forum gazetowe i ludność najróżniejsza pisze co mysli. Na FK nie
      zaglądam w posty typu: "fajna książka o umieraniu", bo szkoda mi czasu. Ale tak
      w ogóle raduje mnie, że nawet ci, którzy w Coehlo widzą literackie szczyty -
      zaglądaja na FK, bowiem znajdą tam też wypowiedzi m.in. mądrych TWAczy. I może
      skręcą na inną drogę poszukiwań.

      Wychowałam się w domu gdzie na półkach były komplety Rodziewiczównej i
      Kraszewskiego, Encyklopedia (do krzyżówek) oraz życiorys Lenina. Jako małolata
      zupełna WIEDZIAŁAM, że są gdzieś te DOBRE książki. Szukałam. I 14 -latce panie
      w kilku bibliotekach polecały Siesicką i Fleszarową jako największe człowiecze
      dokonania pisarskie. A ja - widząc pełne półki biblioteczne - stałam nieco
      przerażona, bo czułam, że są tu i cegły i to wartościowe. I tylko chciałam
      podpowiedzi. Oczywiście w końcu się udało. Spotkać ludzi co podpowiedzieli,
      znaleźć czasopisma inne niż domowa "Kobieta i Życie". Ale łatwo nie było ;-)

      Teraz podobne mnie panny i kawalerowie też szukają. Znajdują m. in.
      entuzjastyczne recenzje Wiśniewskich i Grochol. A nie wszyscy mają dobre
      polonistki. I domy z biblioteczkami. I jest TV z programami o kulturze o
      północy, pełnymi nużących czasem, gadających głów.

      Ale jeśli mają potrzebę piękna, to je w końcu odnajdą.

      A wielu zatrzyma się na Grocholi. I nic w tym złego. Jeśli sa szczęśliwi - Bóg
      z nimi:)

      Yango - gdyby wszyscy odczuwali podobnie - jakże nudny byłby świat.

      I TWA nie miałoby wcale a wcale racji bytu:)
      • braineater no normalnie 30.11.05, 15:02
        za tego posta Ci się co najmniej zbiorowy buziak w czoło należy:)
        Cmmmmmmmmmmmmok :)
        Witaj!

        Pozdrowienia:)
        • gaudia1 Re: no normalnie 30.11.05, 16:09
          no zarumieniłam się ze wzruszenia. Jakie ładne powitanie:)

          pozdrawiam wszystkich
          • dr.krisk Re: no normalnie 30.11.05, 16:21
            Tez witam!
            Napisalas to co sam chcialem napisac, co zaoszczedzilo mi pracy (a z czasem u
            mnie ostatnio tez krucho).
            Serdecznie dziekuje :)
            KrisK
          • broch Re: no normalnie 30.11.05, 17:00
            masz 100% racji, ale tak sie jakos porobilo ze nalezy wspolczuc slepym :))

            "Wspolczucie" tego typu to lightmotive na FK, wraca jak kometa Halley'a.
            • monikate Do brocha 30.11.05, 17:26
              Nie, broch, tak się nie porobiło.
              Lubisz się czepiać, i jesteś agresywny. Sprawia Ci przyjemność dokuczanie
              ludziom. Lubisz mieć ostatnie słowo bez względu na okoliczności. Może Ty i
              mądry jesteś, ale...
              "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się
              dźwięczącym mosiądzem lub brzęczącym czynelem. I gdybym miał dar prorokowania i
              znał wszystkie święte tajemnice i posiadł całe poznanie, i gdybym miał całą
              wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym". (Św.
              Paweł, List Pierwszy do Koryntian)
              Tak, odnosi się to do Ciebie.
              Serdeczne pozdrowienia dla Schabomila i Gaudii!
              • beatanu Do Monikate 30.11.05, 19:12
                Jeszcze raz się zasmuciłam, tym razem czytając Twój post Moniko...

                O ile jestem w stanie zrozumieć przyczynę wybuchu, o tyle trudno mi przejść
                obojętnie obok formy :(

                Trawestując inne bibljne przysłowie "Kto mieczem wojuje, od miecza ginie". Kto
                walczy z agresją nie powinien wpadać w sidła agresji... Bo mam wrażenie, że
                dałaś się ponieść agresji właśnie.

                Ja też odbieram niektóre posty Brocha jako agresywne i auktorytatywne. Nie
                zawsze łapię jego skróty myślowe, a lakoniczność w pisaniu nie ułatwia
                zrozumienia. Ale to nie znaczy, że autor tych wypowiedzi jest agresywny,
                czepialski, i czerpiący przyjemność z dokuczania innym. Zbyt mało Brocha znamy,
                żeby takie sądy o nim wypowiadać, jeżeli w ogóle kiedykolwiek mamy prawo
                wmawiać komuś JAKI JEST. Mogę oceniać czyjeś zachowanie, mogę komentować i
                interpretować czyjeś wypowiedzi. Mogę wyrazić uczucia, jakie to zachowanie we
                mnie wywołuje. I nic więcej. Nie wiem co lubi Broch. Nie wiem co lubisz Ty. I
                niczego nie staram się Wam imputować. Nawet w największej złości.

                Tak widzę twaczy sposób dyskutowania... Bez zacietrzewienia. Bez osobistych
                insynuacji. Zdecydownie ale z odrobiną pokory.

                W jednym z niedawnych wątków mieliśmy ujawnić jakąś przyjemną o sobie opinie
                innych. Teraz coś mi się przypomniało... Kiedyś kolega z pracy, z którym
                wielokrotnie darłam koty (na tematy różne, ale to już osobna historia)
                powiedział mi w chwili pijackiej szczerości: "Beata, wiesz, a ja lubię cię za
                to, że mówisz,to co myślisz. Nawet jeżeli nie zawsze mówisz rzeczy
                najpopularniejsze."

                Pozdrawiam serdecznie!
                • monikate Do Beatanu 30.11.05, 19:50
                  Beatko!
                  Przede wszystkim: odbierz pocztę!
                  1. Owszem, trochę racji masz. Odnośnie "kto mieczem wojuje..." i tej agresji.
                  2. Nie wiemy, jaki jest Broch. Lecz jego zachowanie i wypowiedzi w sieci są,
                  jak sama piszesz często agresywne, auktorytatywne i czepialskie właśnie. Nie
                  tylko na forum TWA, lecz choćby na FK. Akurat czytałam ich dostatecznie dużo,
                  aby mieć tę opinię od dawna. Beato, może w realu jesteśmy zupełnie inni, niż w
                  sieci. Dobrze, lecz to właśnie mając na uwadze, powinniśmy wiedzieć, że nie ma
                  innej możliwości wyrobienia sobie sądu o kimś, niż jego wypowiedzi w
                  internecie.
                  Też Cię serdecznie pozdrawiam!
                  • beatanu Re: Do Beatanu 30.11.05, 19:56
                    Dziękuję :)))
              • broch Re: Do brocha 30.11.05, 20:25
                nie musisz grzmiec z kazalnicy. Brzmi smiesznie (forum to miejsce niepowazne)
                Nawiasem mowiac wole Wolanda.

                Yandze odpowiedzialem dwa razy, zaden z postow nie byl agresywny. Faktycznie
                napisalem iz rzecz nie warta czasu. (Popatrz zrobil sie z tego caly watek).
                Natomiast Ty uznalas ze podaje w watpliwosc a to juz jest agresja ktora Cie smuci.
                Po moim drugim poscie ilosc "zasmuconych" postow wzrosla niezwykle.
                Miejscem gdzie pozwolilem sobie na zlosliwosc byl tekst o "troglodycie" (a
                propos czystych intencji).

                "Nie wiemy, jaki jest Broch. Lecz jego zachowanie i wypowiedzi w sieci są,
                jak sama piszesz często agresywne, auktorytatywne i czepialskie właśnie."

                Nie chce powyzszego komentowac poniewaz znowu zostaloby to uznane za agresje.
                Moge tylko powiedziec ze powyzsze mnie smieszy. Co wiecej wydajesz sie byc
                bardziej agresywna niz ja.

                Droga Moniko, nie czytaj moich postow, nie komentuj ich, poniewaz Twoje
                interpretacje sa co najmniej dziwne, nie widze powodu aby sie usprawiedliwiac,
                poniewaz Ty czujesz agresje.
                • mamarcela Re: Do brocha i nie tylko 30.11.05, 20:59
                  Drogie Twactwo, zebrało się na tym forum już sporo osób, każdy z nich wchodzi
                  tutaj z trochę innego powodu, inne ma oczekiwania, inną wrażliwość i inną
                  odporność na krytykę. Na dodatek nasze wypowiedzi docierają do innych w
                  czasie "nierzeczywistym" (zgodnie z terminologią gier komputerowych). Czasami w
                  międzyczasie dogryza nam codzienność, zmieniając optykę patrzenia na to, co się
                  aktualnie dzieje na forum.
                  W związku z tym mam postulat - jeżeli czujemy się czyjąś wypowiedzią dotknięci,
                  jeżeli nie mamy ochotę na dalsze dyskusje, komentarze innych - dajmy temu
                  wyraz. Powiedzmy STOP sprawiasz mi przykrość. Myślę, że to naprawdę podziała.
                  Pozdrawiam serdecznie :)
                  mamarcela w nastroju pokojowym, a nawet kuchennym
                  • beatanu Re: Do brocha i nie tylko 30.11.05, 21:16
                    mamarcela napisała:
                    > W związku z tym mam postulat - jeżeli czujemy się czyjąś wypowiedzią
                    dotknięci,
                    >
                    > jeżeli nie mamy ochotę na dalsze dyskusje, komentarze innych - dajmy temu
                    > wyraz. Powiedzmy STOP sprawiasz mi przykrość. Myślę, że to naprawdę podziała.

                    Popieram postulat!

                    :)
                • monikate Re: Do brocha 30.11.05, 21:20
                  Cóż, interesujący jest fakt, iż właściwie żadne posty osób spośród szanownego
                  grona TWA nie były i nie są agresywne, agresją nie zaraziły, nikomu nie
                  sprawiły przykrości. Jedynie Twoje.
                  Lektura św. Pawła nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
                  Tak samo, jak wiersz zamieszczony w linku niżej.
                  Miło mi, że dostarczyłam Ci trochę rozrywki i śmiechu.
                  • monikate Re: Do brocha 30.11.05, 21:23
                    Powyższy post skierowałam do brocha, nie wiem, dlaczego nie "wskoczył" na swoje
                    miejsce.
                    OK, popieram postulat mamamarceli!
                    • broch Re: Do brocha 30.11.05, 22:59
                      zebys Ty byla taka aktywna przy komentowaniu takich postow:
                      "wyraźnie żyje w oderwaniu od świata, nie wiedziałam, że bułhakow stał sie
                      szkolnym klasykiem:) ale poza tym, yanga, nie martw sie - opinia troglodyty
                      wiele nie zmieni, może jest tak, jak bruno pisze, szkoła go skatowała, a myśleć
                      nie nauczyła, a może po prostu odporny na ten typ literatury"

                      tak jak pisanie o " arogancja autorki postu" swiadczy o arogancji autorki postu.

                      Bronisz kolezanek dobrze ale nie baw sie w trybuna bo to pachnie hipokryzja.

                      Nie sadze abysmy wymienili (do tej pory) zbyt wiele postow. W zwiazku z
                      powyzszym Twoje uwagi wiele mnie nie obchodza.
                      • monikate Re: Do brocha 01.12.05, 20:10
                        Jak nie obchodzą, to po co na nie reagujesz?
        • beatanu powitania 30.11.05, 17:25
          Też witam, tym razem zusammen do kupy i Gaudię1 i Schabomiła
          ("skrytozawistnika", czy jakoś tak ;)

          To druga próba powitania, pierwszą gdzieś wcięło w cyberprzestrzeni...


          :)))
          • staua Re: powitania 30.11.05, 17:35
            Merytorycznie sie nie wypowiadam, ale dolaczam sie do powitania dla Gaudii i Schabomila!
          • schabomil Re: powitania 30.11.05, 17:45
            Koleżanki wyraźnie podwyższają mi poprzeczkę- od teraz czepianie się, zawiść i
            czysta złośliwość będzie dla mnie trudniejsza (po takim owacyjnym przywitaniu).
            Ale słusznie- jak akrobaci, to akrobaci.

            Dziękuję i całuję rączki: Schabomił, nieudolnie zgrywajacy gentelmana.
            • monikate Schabomil :) 30.11.05, 17:49
              Jest czepianie się i czepianie się! Wszystko można wyrazić, jak się chce. Tak,
              jak napisała Beatanu: po TWAczowsku.
              Mamy dosyć panującej wokół agresji. Po co, na własne życzenie na TWA ją jeszcze
              umieszczać?
            • stella25b Re: powitania 30.11.05, 17:55
              Witajcie, witajcie:)

              • marquis Re: powitania 30.11.05, 19:36
                Nie przeginać! Wiadomo, że wszystkich witamy serdecznie, ale nie nabijać mi
                tutaj sztucznie statystyk ;-)
                • stella25b Re: powitania 30.11.05, 19:42
                  marquis napisał:

                  > Nie przeginać! Wiadomo, że wszystkich witamy serdecznie, ale nie nabijać mi
                  > tutaj sztucznie statystyk ;-)

                  O, przepraszam czyzby to przytyk ze Cie osobiscie na TWA nie powitalam??
                  • marquis Re: powitania 30.11.05, 19:49
                    No że Ty mnie nie powitałaś, to się nie dziwię, trzymasz fason Zimnej Lady ;-)

                    Ale spokojna głowa, wyobraźnię jeszcze mam na tyle sprawną, że sobie orszak
                    powi-TWA-lny, pokłony, białe róże i złote girlandy a w tle marsz TWA-lkirii
                    wyimaginowałem i nawet ku radości TWA-rzys-TWA kapelusza uchyliłem ;-)
                    • eva.68 Re: powitania 30.11.05, 20:05
                      Wątek sporny przeszedł sobie ładnie w towarzysko-powitalny. Też chciałam się
                      dołączyć ale teraz nie wiem czy mi wolno.;)
                      P:)
                      • monikate Re: powitania 30.11.05, 20:10
                        Uważam, że jak najbardziej :)
                        Może warto skończyć sporny wątek i oczyścić atmosferę?
                        Wrócić do atmosfery, jaka przystoi TWA?
                        Lecz muszą chcieć tego również inne osoby.
                        Walka dla samej walki nie prowadzi do niczego dobrego.
                        Pozdrawiam!
                        • mamarcela Re: powitania 30.11.05, 20:41
                          Sorki, a co Wy ich tak strasznie witacie, skoro oni juz tu byli? Chociaż
                          Gasudia się chyba nie wpisała, podobnie zresztą jak mój oponent z fk Ben-oni,
                          który chyba dziś zadebiutował.
                          Będziemy się teraz tak codziennie witać? Nie, żebym miała coś przeciwko
                          grzeczności, ale niestety w takich momentach przypomina mi się widziany w
                          dzieciństwie radziecki film o Czajkowskim, z którego nic nie pamiętam oprócz
                          non stop powtarzanych słów "Ach, prijechał, nam prijechał".
                          No, ale oczywiście witajcie (skoroście już prijechali) serdecznie
                          mamarcela z kotem na parapecie i w powitalnych ukłonach
                          • dr.krisk Re: powitania 30.11.05, 20:51
                            A bo zawsze milo kogos przywitac.
                            Moj swietej pamieci pies bokser radosnie mnie wital gdym wracal po wyrzuceniu
                            smieci.
                            A to madry pies byl!
                            • mamarcela Re: powitania 30.11.05, 21:08
                              Witaj więc Doktorze, bo dawno Cię nie było.
                              Mój pies też niestety mnie wita, a to jest idiota.
                              Pewnie, że miło być miłym. Ja tylko tak czasami lubię pomarudzić. :)
    • blind_librarian Panie i Panowei 30.11.05, 20:47
      dla ochłodzenie, polecam lekturę:

      www.literatura.zapis.net.pl/okresy/20leciemiedzywojenne/na_straganie.htm
      Pozdrawiam:)
      • stella25b Re: Panie i Panowei 30.11.05, 20:55
        A ja myslalam ze beda fanfary, mowa a pozniej bal.
      • monikate Re: Panie i Panowei 30.11.05, 21:00
        I to jest to!
        • stella25b Re: Panie i Panowei 30.11.05, 21:02
          I prosze komitet balowy juz sie zawiazuje:)
          • braineater Skoro bal 30.11.05, 21:08
            to na całego:
            www.poema.art.pl/site/itm_2616.html
            P:)
            • beatanu Re: Skoro bal 30.11.05, 21:22
              Łoj, całe szczęście, że o bal wirtualny chodzi, bom cała w proszku, włosy
              podtłuszczone, a sukienka balowa nawet w zamysłach nie zaistniała...

              Alem Babla czytać zaczęła, a to wszystko dzięki pisaniu bzdur i przez Mamarcelę
              tych bzdur czytaniu (patrz wątek sąsiedni, tytułu nie pomnę ;)

              Beata w nastroju balowym, choć nie do końca
              • mamarcela Re: Skoro bal 30.11.05, 22:10
                Beatanu napisała
                <Beata w nastroju balowym, choć nie do końca>

                a może Beata w nastroju bablowym
                pozdrawiam
                mamarcela in the mood, tooo
            • stella25b Re: Skoro bal 30.11.05, 21:45
              Poczciwy Tuwim tez moze byc:) Chociaz do tego watku to pasuje Wielki bal u
              szatana. Moze i jaka Malgocha w TWA sie znajdzie.
              • monikate Re: Skoro bal 30.11.05, 22:44
                Hm, Stello, może Ty? Wizualnie jak najbardziej przypominasz Małgorzatę :)
                Mam propozycje co do obsady niektórych ról:
                Woland: jottka
                Korowiow: braineater
                Behemot: dr.krisk
                Natasza: kawa_malinowa
                Macie swoje propozycje? Wizje?
                • braineater no dzieki 30.11.05, 22:58
                  "Jego powierzchowność, co prawda, bardzo się zmieniła. Migotliwy płomyk odbijał
                  się nie w pękniętych binoklach, które dawno już powinny były znaleźć się na
                  śmietniku, tylko w monoklu, co prawda również pękniętym. Wąsiki na jego
                  bezczelnej twarzy były podkręcone i wypomadowane, a czerń Korowiowa dawała się
                  bardzo prosto wytłumaczyć - był we fraku. Tylko gors mu bielał"
                  &
                  "ciemnofioletowy rycerz o mrocznej twarzy, na której nigdy nie zagościł uśmiech"
                  &
                  "Ruchliwy, zmieniający przebrania Korowiow podbechtuje ludzi do działania,
                  ośmieszając pozorną logikę zdarzeń " -> no ewentualnie, ale to interpretacja
                  Lupy, za którym nie przepadam:)


                  P:)
                  • monikate Re: no dzieki 30.11.05, 23:02
                    :) Boszsz, nie miałam zamiaru Cię obrazić!
                    Jeśli tak odebrałeś (ale czuję, że nie), to mamy do czynienia z "urokami
                    internetowych dyskusji" (patrz post hajoty).
                    Obsadzając Cię w roli Korowiowa nie miałam na myśli powierzchowności, lecz ten
                    niewypowiedziany błysk osobowości.
                    Uwielbiam Korowiowa i Behemota!
                    A wiesz, na Behemota też się nadajesz :))
                • stella25b Re: Skoro bal 30.11.05, 23:29
                  Tylko gdzie ten krem Moniko! Gdzie ten krem!!!

                  Kruczoczarna, kedziarzawa 20- latka! Gdzie jest Noida?!! To jej rola! To moja
                  kandydatka na Malgorzate.

                  Niestety juz dawno zamienila miotle na czekan;)
                  • stella25b Re: Skoro bal 30.11.05, 23:30
                    Errata

                    Ma byc: zamienilam
                    • monikate Re: Skoro bal 01.12.05, 16:42
                      Iii, tam Stello! Na Twoim zdjęciu jak najbardziej prezentujesz warunki
                      niezbędne dla Małgorzaty.
                      Z całym szacunkiem, Noida może jest jeszcze ciut na tę rolę za młoda...
                      Ja bym ją na Hellę dała!
                      • stella25b Re: Skoro bal 01.12.05, 16:50
                        No dobra, ide robic trawala i dajcie mi tu tego mistrza!
                        • monikate Re: Skoro bal 01.12.05, 17:12
                          Nie rób trwałej, plijz! Tak dosłownie nie można tego brać!
                          Właśnie: kto na mistrza? Może Schabomił?
                          Może Ty kogoś widzisz w tej roli? :)
                          • yanga Re: Skoro bal 01.12.05, 18:09
                            To ja na Annuszkę. Bo już rozlałam ten olej :-).
                            • mamarcela Re: Skoro bal 01.12.05, 18:19
                              ale to był zdecydowanie olej z pierwszego tłoczenia - popatrz, ile postów
                              wysmażył. :)
                              pozdrawiam
                              mamarcela jako jesiotr drugiej swieżości
                              • monikate Re: Skoro bal 01.12.05, 20:03
                                A reszta obsady?
                                Kto będzie Judą z Kiriatu? Piłatem? Berliozem? Kto na Asassella?
                                • braineater Re: Skoro bal 01.12.05, 20:09
                                  Mi sie Piłat zawsze podobal i tez mam migreny, an które nawet fontanny i olejek
                                  różany nie działają.
                                  A dyskurs z Ha-Nocri tez miałby chyba swój urok...
                                  No ale juz mam awatara...
                                  P:)
                                  • stella25b Re: Skoro bal 01.12.05, 22:28
                                    Casting jeszcze nie zakonczy wiec nic nie stoi na przeszkodzie abys zostal
                                    Pilatem.
                                    Tak szczerze, to ja nadawalabym sie swietnie na Berlioza- ostatnio ciagle bez
                                    glowy latam.
                                    • schabomil Re: Skoro bal 01.12.05, 23:50
                                      Dziękuję za okazane zaufanie, ale rola Mistrza jest dla mnie nazbyt...hmm...
                                      tytułowa.
                                      Natomiast postacią, co do której odczuwałem swego rodzaju powinowactwo
                                      charakterologiczne (i niejako życiowe) jest niezrównany konferansjer- Żorż
                                      Bengalski.

                                      Pozdrawiam serdecznie: Schabomił.
                                      • gaudia1 Re: Skoro bal 02.12.05, 02:46
                                        Ja - mimo żem rodzaju zeńskiego - prosiłabym o mozliwośc udzaiłu w castingu na
                                        Warionuchę. Tez mi jakos w zyciu nie idzie. A bycie wampirem musi byc
                                        fascynujace (vide Nosferatu czy chocby Regis u Sapkowskiego:)))
                                        Role męskie grywaja kobiety tera - jak to od starozytnosci się pozmieniało!!
                                        • monikate Re: Skoro bal 02.12.05, 16:23
                                          Mnie duchowo jest bliski Behemot. Może mnie wybiorą?
    • yanga Re: Ból serca 02.12.05, 18:29
      No to se sprawiłam nową sukienkę.
      • monikate Re: Ból serca 02.12.05, 19:22
        :) Jak chcesz być Annuszką, to pamiętaj, że ona miała na olej blaszaną bańkę.
        Tak sobię myślę o castingu... Owszem, braineater jak najbardziej mógłby zagrać
        Piłata.
        Świetnym Behemotem byłby również marquis. Ale i jako Asasello b. mi się widzi.
        Ja się jeszcze widzę w roli wampirzycy Helli, tak, musi to być fascynujące
        bycie wampirem...
      • mamarcela Re: Ból serca 02.12.05, 19:44
        Śliczna. Jak się nazywa ten kolor? Taki ciemnoczerwony jak karneol. To taki
        kamień półszlachetny, który kiedyś nazywali krwawnikiem.
        Popatrz jak to ładnie brzmi:
        Yanga w nowej sukni w kolorze krwawnika.
        pozdrawiam
        • yanga Re: Ból serca 02.12.05, 21:10
          W białej, z podbiciem w kolorze krwawnika :-)
          • monikate Re: Ból serca 02.12.05, 22:09
            Odnośnie obsady "MiM", mam dosyć delikatne pytanie. Jak wiadomo, w powieści
            występuje dużo, oj dużo negatywnych postaci, bez których jednakże "MiM" nie
            byłaby "MiM".
            Czy robimy casting? Czy mamy trochę dystansu do siebie?
            W końcu to zabawa...
            • brunosch Re: Ból serca 02.12.05, 22:16
              no i kto daje skierowania do Pierediełkina?!
              • yanga Re: Ból serca 02.12.05, 22:40
                No. Bo w Kisłowodsku to ja już byłam.
          • mamarcela Krwawnik 02.12.05, 22:16
            Lilie o żółte lilie w krwawnikowe cienie -
            mówi młoda księżniczka o włosach w pierścienie -
            wraca ten co mą duszę skuł kiedyś w cierpienie
            i pytam się was lilie w krwawnikowe cienie
            co się stanie gdy wejdzie pod zamku sklepienie
            czy kwitnących lip jasność śćmi welon tęsknicy
            a piękny rycerz Nemrod o zielonym piórze
            wypatrzy prawdę smętną w mej trwożnej źrenicy
            i rzuciwszy mi do nóg dostane dziś róże
            odjedzie precz za lasy w spuszczonej przyłbicy?
            Odrzekły: co zgasło już się nie rozżarzy
            i smutek nie zawiśnie w lip szumiącym kole
            nie rozstąpim się w wietrze na kształt wirydarzy
            przed rumakiem rycerza puszczonym na wolę -
            bo się nigdy sen jeden raz wtóry nie marzy



            Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
            • stella25b Gratulacje! 02.12.05, 22:24
              Mamarcelo wystukalas krwawnikiem 8000 posta.
              • stella25b casting 02.12.05, 22:27
                Nadal trwa. No nie wiem, czy tacy skromni czy tacy bojazliwi?
                • monikate Re: casting 02.12.05, 22:43
                  Weźta się wypowiadajta!
                  Na razie wstępnie:
                  Annuszka-yanga;
                  Komsomołka tramwajarka-agni_me
                  Małgorzata-Stella25b
                  Woland-jottka;
                  Procurator Judei Poncjusz Piłat-braineater;
                  Asasello-marquis;
                  Behemot??? No, kto?
                  Natasza-kawa_malinowa
                  Hella-noida (mogę i ja w zastępstwie)
                  jesiotr drugiej świeżości-mamamarcela;
                  Dr Strawiński? Kto??
                  Korowiowow-może Schabomił? Pasuje, moim zdaniem;
                  Nie mamy mistrza i wielu innycy osób...
                  Zaraz, kto chcial być Warionuchą?
                  • monikate Re: casting 02.12.05, 22:45
                    Aha, gaudia na Warionuchę!
                    A gdzie Stiopa Lichodiejew, gdzie Iwan Bezdomny?
                • brunosch Re: casting 02.12.05, 22:48
                  A kto ma MiM na tyle blisko, żeby główne persony dramatu wyliczyć?
                  Ja mogę prowadzić Gribojedowa.

                  Tylko nie Mateusz Lewita! Nie wiem dlaczego, ale nie.
                  Joszua też nie dla mnie, bo mam łaskotki ;)
                  • monikate Re: casting 02.12.05, 23:30
                    Gribojedowa prowadzić, mówisz...
                    A nie chcesz być w świcie Wolanda?
                    • brunosch Re: casting 02.12.05, 23:40
                      wyobrażasz sobie, jaki tam ścisk będzie? Jak wszyscy się do orszaku Wolanda
                      pchać zaczną to nawet zatykanie szpar szmatami nic nie da :)
                      • monikate Re: casting 02.12.05, 23:54
                        Wcale nie wszyscy, póki co. Wciąż nie ma decyzji co do Behemota i Korowiowa.
                        • yanga Re: casting 03.12.05, 10:37
                          Brunosch na Behemota! Nie pisałam dotąd, bo to się rozumie samo przez się.
                          • brunosch trochę cytatów: 03.12.05, 20:07
                            Re: no dzieki
                            monikate 30.11.05, 23:02 + odpowiedz
                            do NnPMiA Mózgożercy [...]
                            Uwielbiam Korowiowa i Behemota!
                            A wiesz, na Behemota też się nadajesz :)
                            ***
                            Spora konkurencja jak na jednego (nawet wielkości hipopotama) czarnego kota.
                            Biorę Lichodiejewa. Za wyjątkowo malownicze glątwy i podróże do Jałty.
                        • yanga Re: casting 03.12.05, 10:38
                          A Dr Krisk na dr Strawinskiego. A kto na poetę Bezdomnego?
                • beatanu Re: casting 03.12.05, 11:11
                  stella25b napisała:

                  > Nadal trwa. No nie wiem, czy tacy skromni czy tacy bojazliwi?

                  Ani skromni ani bojaźliwi, jeno MiM na pamięć nieznający :)))

                  Czuję się zestresowana Waszą znajomością szczegółów i postaci.

                  Przejrzałam szybko rozdział o balu u szatana. Nieobsadzona jest jeszcze rola
                  Friedy... Anim ja dwudziestoletnia, anim dziecków dusicielka, ale na pewno
                  feministka - a dla wielu w kraju naszym pięknym feministka to synonim zła
                  wszelkiego, łącznie z mordowaniem dzieci. No więc biorę tę rolę, chociaż boli
                  mnie paskudnie gardło i wszystki inne i nie nadaję się dzisiaj do niczego. A to
                  miał być wolny fajny weekend, buuuu :(

                  B cierpiąca ciut
                  • daria13 Re: casting 03.12.05, 18:28
                    Nie mogę się do Was przyłączyć, bo musiałabym przeczytać ponownie MiM, a jak
                    wiecie jestem zdeklarowaną jednorazową czytelniczką.Choć akurat przy tej
                    książce zrobiłam wyjątek i przeczytałam ją dwa razy, ale i tak było to
                    kilkanaście chyba lat temu, więc pamiętam jedynie najważniejsze postacie, a
                    nawet te mgliście. Ale życzę Wam dobrej zabawy i jestem bardzo ciekawa, co
                    będziecie robili jak już obsadzicie wszystkie role:)))
                    Pozdrawiam ciepło i serdecznie:)
                    • monikate Re: casting 03.12.05, 19:59
                      Dario, może zagrasz role poety Iwana Bezdomnego? :)
                      • brunosch Re: casting 03.12.05, 20:14
                        Dario spokojnie - to nieduża, choć ważna rola.
                        Najpierw dowodzisz Szatanowi, że on nie istnieje, gonisz kota, przebierasz się w
                        kalesony i rubaszkę (nie zapomnij o świętym obrazku i zapalonej świecy!)
                        następnie trochę awanturujesz, demolujesz lokal, a potem Iwana obwiązanego
                        serwetami i obrusami wiozą do psychuszki.
                    • eva.68 Ufff 03.12.05, 20:07
                      Już myślałam, że to tylko ja mam dziurę w pamięci w tym temacie, dlatego czytam
                      sobie z zainteresowaniem jedynie (wstydząc się, że niewiele pamiętam). Chyba
                      odkurzę.
                      P:)
                      Ewa z apetytem na "Mistrza..." i z Heinekenem w puszce:)
                      • stella25b Re: Ufff 03.12.05, 20:07
                        eva.68 napisała:

                        > Już myślałam, że to tylko ja mam dziurę w pamięci w tym temacie, dlatego
                        czytam
                        >
                        > sobie z zainteresowaniem jedynie (wstydząc się, że niewiele pamiętam). Chyba
                        > odkurzę.
                        > P:)
                        > Ewa z apetytem na "Mistrza..." i z Heinekenem w puszce:)


                        Eva a moze chcesz zostac Nisa, kochanka Judy?
                        • eva.68 Re: Ufff 03.12.05, 20:15
                          Hm... Naprawdę niewiele pamiętam z lektury ale chętnie zadebiutuję w roli
                          kochanki.;) W Takim Towarzystwie!:)

                          Ewa z nową fryzurą w nowym kolorze
                  • stella25b Re: casting 03.12.05, 20:07
                    No no gratuluje odwagi. Caly czas sie zastanawialam czy ktos te role wezmie i
                    absolutnie nie pomyslalam nawet przez chwile, ze to bedzie Beata!!

                    Brawo!!
                    • stella25b Re: casting 03.12.05, 20:18
                      Daria zostaje bezdomna a kto na Berlioza? Bo ja casting na Berlioza przegralam.
                      Tylko z kim?
                  • eva.68 Na ból gardła 03.12.05, 20:21
                    pewien pediatra zalecił mi kiedyś odkażanie alkoholem wysokoprocenrowym
                    właśnie.:) Ale w moim przypadku lepiej sprawdził się wodny roztwór soli
                    kuchennej (w smaku zdecydowanie paskudne!)
                    P:)
                    Ewa za zdrowie wychylająca puszeczkę
                    • stella25b Re: Na ból gardła 03.12.05, 20:22
                      Plukanie szalwia tez jest dobre.
                      • monikate Brunosch... 03.12.05, 20:47
                        ...naprawdę nie chcesz być Behemotem?! Yanga chyba wiedziała, co pisze :)
                        Jeśli się upierasz, to ostatecznie mogę dublować...
                        Ale Ty naprawdę pasujesz do tej roli!
                        Lichodiejew, moim zdaniem to forumowicz, ktorgo nick zaczyna się na literę "b"
                        (nie mylić z ojcem założycielem).
                        Jesli uważacie, że się nadaję, to biorę na się rolę Judy z Kiriatu!
                        • stella25b Berlioz 03.12.05, 20:51
                          A nie lepiej dac mu role Berlioza?
                          • monikate Re: Berlioz 03.12.05, 21:06
                            Stello, czy o tym samym myślimy?? :)
                            Berlioza... a wiesz, to jest myśl!
                            • stella25b Re: Berlioz 03.12.05, 21:29
                              Napewno myslimy o tym samym:))

                              No to ktora rola jeszcze nie obsadzona?
                              Ha-Nocri, Mistrz, Lichodiejew...
                        • yanga Re: Brunosch... 03.12.05, 22:41
                          Jak może nie chcieć, skoro nim jest?!
                        • brunosch Re: Brunosch... 03.12.05, 23:32
                          Mamy z braineaterem koty drzeć?
                          No niech będzie. Prymusy mogę naprawiać i pozłocić sobie wąsy.
                    • beatanu Re: Na ból gardła 03.12.05, 22:04
                      Ewo i Stello - dzięki za tipy! Płukania solą nie cierpię, kojarzy mi się z
                      bólem gardła z dzieciństwa i słonością płukanki tak okropną, że wywołującą
                      odruch wymiotny, bleeee :(
                      Wolę mieszankę tymianku i szałwi, ale ostatnio też jakoś nie stosowaną...
                      Dzisiaj po prostu oszukałam organizm, zażywając ibuprofen... ale za to mogłam
                      pośmiać się w kinie.

                      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka