przywiąże go do kaloryfera i zamknęłam drzwi Aż się zagotowałam Fakt że ostatnio troche bardziej hałasuje ale to tylko bawiące się dziecko I przeciez najpóźniej się bawi do 18.30 bo potem idzie spać więc po nocach im nie wali zabawkami Jeszcze mi głąby waliły w rurki a mały sie bał (ale tego mu nie
pisałam o tym równiez na moim regionalnym watku Częstochowa i tak m.in. napisano mi że powinnam dziecko uciszac, tłumaczyc itp Od razu widac kto ma dzieci... -- Piotruś
da sie trwac w zupelnej ciszy. Koszmar tego rodzaju maja moi rodzice, ktorzy slysza zwykle rozmowy toczone przez sasiadow na dole, a jak dzieci zaczna wyc albo ganiac, to oszalec mozna. Swoja droga kiedys tak nie bylo, bo mieszkalam tam tez kawal czasu. Moze i nas wiecej rzeczy drazni? Ale
wiem, co myśleć i czy w ogóle pisać? Poruszałam ten wątek na forum Wrocław, Straż Miejska i innych. Bez odzewu. Mam wszystkie plagi sąsiedzkie jakie opisujecie : nade mną chora umysłowo osoba, która w środku nocy wpada w histerie i dziecko, które nie wychodzi na spacery więc normalne, że musi
Nam sąsiedzi (młodzi ludzie w wieku 28 lat) wmawiali, że biegamy o 5 rano w szpilkach po podłodze a nasze dziecko jeździ po podłodze rowerkiem, podczas gdy ja (mąż tym bardziej) szpilek nie mam ani jednej pary a 5 rano smacznie wszyscy śpimy a rowerek dziecka stoi w garażu. W końcu mąż się
wprowadził się do sąsiadów zięć, zaczął stosować tą samą taktykę. Kiedyś trafił na mnie - dzwonił do Rodziców, że mój Tata stukał młotkiem (ok. godz. 13) a jego dziecko jest chore. Szczęśliwie ja odebrałam telefon i powiedziałam, że jeżeli jeszcze raz usłyszę, że zwracają tego rodzaju uwagi, to
A także brakuje stronie , która hałas generuje.... i z tym zgadzam się w pełni. Hałas nie jest sprawą normalną, niezależnie od przyczyny. Hałas jest źródłem problemu- taki e fakty. Trzeba to przyznać i próbować się dogadać. I większa pokora powinna być po stronie generujących hałas:)
A co hałas z kosmosu? Nie jest to celowe, ale generują- powodują hałas.
no wlasnie, mam problem nie problem :-) wlasciwie sie martwię po prostu. Niedlugo zmieniamy mieszkanie, obecnie mieszkam w ekstremalnie cichym, mam jednego sąsiada, którego wogóle nie słychać. Tak więc maly śpi w kofmortowych warunkach. Przenoszę się do mieszkania, jak się okazało duuużo
To wszystko zależy naprawdę jak głośne są te hałasy. Ja już mam za sobą podobne doświadczenie do Twojego nadchodzącego. Otóż też miałam obawy, bo mam wielu sąsiadów, którzy toczą normalne życie i nie martwią się chałasem we własnym mieszkaniu, bo akurat nie mają małych dzieci. Moi chlopcy
Nasi wydają się naprawdę mili, więc chyba jednak łatwiej znieść hałas :)
No właśnie, rodzic ze wszystkich tych uciążliwości (jak ranne hałasy) ma profity bo to jego dzieci, obcy człowiek nie ma.
kamakama napisała: > Dziś już nie ma czegoś takiego jak osławiona cisza nocna. Owszem nadal obowiązuje. Zakłócanie miru domowego to hałas czyniony złośliwie i notorycznie bez takiej potrzeby jak np. remont w ciągu całej doby, zakłócanie ciszy nocnej - to każdy hałas między godziną 22
Przecież napisałam, że zwracałam jej uwagę na te wieczorne hałasy, a ona twierdzi, że nic nie może poradzić, bo dziecko jej nie słucha... Wczoraj biegało do 22.30... :/
. To nie przeszkadza mi tak bardzo, chociaż boję się głośniej odezwać, bo przecież sąsiedzi mogą usłyszeć! Najgorsze jest to, że hałas robiony przez nasze dzieci stał się nie do zniesienia przez sąsiadów. Doszłam do takiego wniosku, bo kiedy tylko dzieci zaczną biegać lub krzyczeć, natychmiast
jakich porach głośne zachowanie dzieci najbardziej daje się państwu we znaki? Dołożę wszelkich starań, żeby przynajmniej w tym czasie nic nie zakłócało państwa spokoju.” I rzeczywiście postarałabym się, żeby we wskazanych przez sąsiadów porach dzieciaki nei były dla nich uciążliwe
. Dlaczego wiekszość zakłada, że sąsiad poniżej w takiej sprawie będzie bezradny i nie będzie bronił swego prawa do mieszkania bez uciążliwości, jakimi są hałasy baraszkujących, choćby nawet najsłodszych dzieci.
Ciekawe na jakiej podstawie, że tak powiem "materialnej", sąd wydał wyrok. Mieliśmy w spółdzielni mieszkaniowej kłopot z rodziną zawodowych muzyków. Ciszy nocnej przestrzegali ale w dzień na zmianę ćwiczyli i część sąsiadów - zwłaszcza ci, co w dzień siedzą w domu - nie mogła tego znieść. Strony
Uważam,ze place zabaw powinny być budowane nie pod oknami ,blokami tylko troszkę dalej by hałas tak bardzo nie przeszkadzał. Sama jestem matka i mama trudności z usypianiem dziecka,gdyż budzi je hałas dochodzący z placu zabaw,to istny wrzask.
ja mieszkałem kiedys na oporowie w bloku niedużym, a zaraz pod balkonem mialem plac zabaw,powiem tylko tyle,na szczęscie sie wyprowadziłem i mam nadzieje, ze takich przeżyc nigy juz nie doswiadczę-hałas od rana do wieczora zero ciszy brrrrrrr