Dodaj do ulubionych

dzieci sąsiadów / halas

30.01.17, 21:18
Sąsiedzi nade mną mają 2 dzieci, wiek ok 3-5 lat. Dzieci budzą mnie w każdą sobotę i niedzielę, dzień wolny. Biegają non stop "z piety" po całym mieszkaniu, piszcza, krzyczą, skaczą. W tygodniu to samo, wieczorem sufit trzęsie się. Czy wypada zwrócić uwagę sąsiadom? Nie hałasuja po 22 i przed 6, ale jest bardzo uciążliwe. Czasami mam ich naprawdę dość.
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:23
      Owszem, wypada. Niemniej narażasz się na niezrozumienie i reakcję "ale to przecież DZIECI!" - vide forum.
    • iwoniaw Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:27
      Zwrócić uwagę wypada, ale nie ma co liczyć na całkowite rozwiązanie problemu, jeśli budynek aż tak akustyczny. Sensowni sąsiedzi po informacji, że słyszysz biegi i krzyki i że to przeszkadza, zapewne będą się starali zwracać dzieciom uwagę, żeby zbytnio nie szalały - ale po pierwsze -zapewne mają na te odgłosy większą tolerancję niż ktoś bezdzietny, po drugie - nie zwiążą i nie zakneblują tych dzieci, więc obawiam się, że pisk czy galopadę przez pokój jeszcze nieraz usłyszysz, niezależnie od chęci współpracy sąsiadów.
    • nightdream Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:34
      Wpada - może rodzice nie zdają sobie sprawy z tego że hałas słychać aż tak.
      Z drugiej strony - Ja mam dwoje, jedno to niemowlę które jak to niemowlę - czasem placze. Drugie to 2,5 latek, który czasem robi awantury o nic albo szaleje, mimo zakazu biegania w domu. I jak spotykam sąsiadów z dołu to czasem ich po grubszej akcji przepraszam za dzieciaki. Rozumiem ze może im to przeszkadzać i staram się swój dorobek ogarniać. oni są i tak wyrozumiali bo wiedzą że czasem ciężko jest towarzystwo uciszyć, ale mnie nie raz jest głupio.
      • taki-sobie-nick Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:43
        nightdream napisała:

        No ale przynajmniej nie robisz wielkich oczu, nie wykrzykujesz "to tylko DZIECI!" i nie obrabiasz d...y sąsiadom jako sfrustrowanym zgredom tongue_out

        Z opisu to Wasze stosunki sąsiedzkie wyglądają dobrze.
    • baltycki Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:40
      Wypada, ale dzieci maja prawo piszczec, krzyczec, skakac.
      • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:41
        A hałasujący sąsiedzi mają prawo wyciszyć podłogę.
        • baltycki Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:41
          Byles dzieckiem?
          Piszczales, krzyczales, skakales?
          • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:15
            Mama zwracała nam uwagę, że "tu mieszkają też inni ludzie" i "nie jesteśmy na świecie jedyni".
            Niestety, nie miała racji. Nie wyrośliśmy przez nią na egoistów, a to bardzo nam by ułatwiło życia. Ja frajerka, siostra uczciwa do bólu frajerka, rodzina frajerów myślących o innych i w dzisiejszym świecie nic nie otrzymujących w zamian. Nawet siostrzenice też frajerki, choć gdy się spotykam staram się przemycić im myślenie by myślały przede wszystkim o sobie, bo nie przebiją się w świecie egocentrycznego pokolenia, przekonanego, że jest pępkiem Wszechświata. Są niestety dobrze wychowane i myślą o innych sad Jest mi przykro bo w dzisiejszym świecie nie ma dla nich miejsca.
            • baltycki Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:37
              > Mama zwracała nam uwagę, że "tu mieszkają też inni ludzie" i "nie jesteśmy na świecie jedyni".
              Urodzisz (na ojca polecam "gazeta mi placi"), zdaj relacje.
              • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:39
                Najpierw muszę zajść, a to problematyczne, nawet przy pełnym zdrowiu gdy nie ma z kim sad
                • maslova Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 00:57
                  Czy tylko ja wyczułam w tym poście delikatną aluzję do Bałtyckiego? wink
                  • kalina_lin Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 22:19
                    wink wink wink
              • asia-loi Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 19:55
                baltycki napisał:


                > Urodzisz (na ojca polecam "gazeta mi placi"), zdaj relacje.


                big_grin big_grin big_grin
          • berdebul Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:29
            Każdy był dzieckiem, ale kiedyś jak dziecko tupało na klatce schodowej to dostawało zjebki od rodzica, teraz od ponad roku słyszę każde wyjście i powrót dziecka sąsiadów, szkolnego, rodzice nie reagują. Tak samo jak nie reagują na walenie w kaloryfer, bicie siostry, ani nie zabierają piłki. Mieszkają dwa piętra niżej, a każdego dnia słyszę wrzaski, galopowanie po domu i zabawy piłką.
    • eliszka25 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 21:42
      grzecznie zwrocic uwage, porozmawiac, jak najbardziej wypada. wyskakiwac z paszcza nie wypada, ale mysle, ze nie takie masz zamiary.

      miej jednak na uwadze, ze dzieci, to dzieci. rodzice moga sie starac, ale nie da sie halasow wyeliminowac calkowicie. tez mam sasiadow z dwojka dzieci nad glowa. codziennie slysze, jak biegaja, placza, krzycza itp. mi to nie przeszkadza, poki dzieje sie w rozsadnych godzinach, czyli wszyscy mozemy sie przynajmniej wyspac. jak na razie nie ma z tym problemu, a sasiedzi kulturalni i nawet sami pytali, czy bardzo nam przeszkadzaja halasy generowane przez ich dzieciaki. sama mam dwoje dzieci, wiec jestem w tym wzgledzie tolerancyjna. bardzo cenie sobie uklad, ze oni nie maja pretensji do nas, a my do nich i tak nam wygodnie. kazda ze stron stara sie nie przesadzac i jest ok.

      wiem, ze dzieci bywaja rozne i niektore halasuja naprawde mocno. idz i sprobuj spokojnie porozmawiac. jesli rodzice rozsadni, to wezma pod uwage i sprobuja choc troche opanowac potomstwo, ale na cud bym nie liczyla.
    • inguszetia_2006 Kup zatyczki do uszu n/t 30.01.17, 21:44
      .
    • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:16
      Też mnie to dotknęło - nowi sąsiedzi i "łupanie" nogami. Łomot od 6.40 do późniego wieczora. Po miesiącu poszłam z prośbą, sąsiedzi mili, ale nie było większego efektu. Po kolejnych 3 miesiącach znowu posżłam - tym razem już dosyć dramatycznie i obrazowo tłumaczyłam, łącznie z podawaniem rozwiązań możliwych do zastosowania (w tym te, która stosowałam przy swoich dzieciach). Chyba któreś zastosowali wink bo jest o wiele lepiej - tzn łomot jest znacznie rzadziej. Za to kupili sobie pianino big_grin
      I nie, mieszkanie nie jest akustyczne - to nasi trzeci sąsiedzi w tym mieszkaniu - poprzednich słyszeliśmy sporadycznie (jak coś upadło na podłogę, czy jak skakali grając w coś na xboxie).
      A zatyczki do uszu też by nie pomogły, bo to łupanie jest takie, że jak nie mam na nogach crocsów to czuję, jak podłoga (moja) drży, kiedy oni tupią w swoją smile
      • iwoniaw Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:25
        I nie, mieszkanie nie jest akustyczne

        A zatyczki do uszu też by nie pomogły, bo to łupanie jest takie, że jak nie mam
        > na nogach crocsów to czuję, jak podłoga (moja) drży, kiedy oni tupią w swoją


        I ty twierdzisz, że to mieszkanie nie jest akustyczne? Toż ono jest tragicznie akustyczne! Nawet jeśli ci sąsiedzi są głośni, to przecież to nie słonie! Po prostu poprzedni byli najwyraźniej cisi jak myszki. wink
        • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:49
          Nie, no wcześniejsi i jeszcze poprzedni lewitowali a ci po prostu delikatnie stąpają tongue_out
          Również cichutko jak myszki śpiewają przed 7 rano oraz chodząc po klatce słodkimi głosami i stopami przebijają wszystkie poprzednie hałasy, które na tej klatce miały miejsce.
          Tak, biegają jak słonie, skaczą z czegoś na podłogę i poprostu są najbardziej hałaśliwymi ludźmi, z jakimi się spotkałam mieszkają w blokach od prawie 40 lat.
          • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:56

            Przypomniała mi się moja sąsiadką z poprzedniego mieszkania. Mieszkanie na 4 pietrze, miała pieska, pupilka i zawsze chodziła na obcasach. I o 6 rano zaczynał się dosłownie łomot obcasików tup tup tup za nią biegł piesek z metalową smyczą puszczoną luzem po posadzce która obijała sie po terakocie i metalowych balustradach i tak dzień w dzień. Potem o 6.30 ona sama schodziła do pracy tup tup....
            To był koszmar...brr aż mam dreszcze jak sobie o tym przypomnę A kłótliwa była jak diabli. Mam teraz wrażenie że robiła nam, całej klatce na złość tongue_out
            • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:01
              Nasi wydają się naprawdę mili, więc chyba jednak łatwiej znieść hałas smile
              • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:30
                monikaj21 napisała:

                > Nasi wydają się naprawdę mili, więc chyba jednak łatwiej znieść hałas smile

                Tak, to sporo ułatwia smile
        • eliszka25 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 09:30
          nasz blok akurat jest akustyczny, ale natezenie halasu odczuwanego przez sasiadow naprawde zalezy w najwiekszym stopniu od tego, kto w danym mieszkaniu mieszka. mielismy nad soba 2 rozne rodziny, teraz jest trzecia i zadnej nie bylo slychac tak, jak tych obecnych sasiadow. bylo slychac odglosy, stapanie itd, ale nie tak, jak teraz. z tym, ze teraz mieszka rodzina z dwojka malych dzieci, a wczesniej to byly tylko osoby dorosle, bezdzietne pary. ja akurat nie narzekam, bo sasiedzi bardzo mili, dzieciaki fajne i nawet mi troche lzej, kiedy wiem, ze nie tylko moje dzieciaki halasuja w calym bloku wink.

          poza tym nawet dorosli maja rozny sposob chodzenia i czasem moga niezle halasowac. moj maz np. jakos tak chodzi, ze mocno wali pietami w podloge, a lubi chodzic boso, wiec czesto go upominam, jak dziecko, bo mnie az sie zeby zaciskaja, jak ten idzie i lup lup lup gola pieta o podloge. ten sam sposob chodzenia odziedziczyl chyba jego najstarszy syn i niestety, wyglada na to, ze moj starszy tez zaczyna tak chodzic. az mnie czasem zdziwienie ogarnia, ze taki chudy szczypiorek moze robic taki halas podczas chodzenia. na szczescie my nie mamy sasiadow pod spodem, ale i tak zwracam uwage, bo mi to przeszkadza i faktycznie az podloga sie trzesie.
          • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 09:52
            Czemu nie położysz maty wygłuszającej?
            • eliszka25 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 17:18
              sadze, ze piwnicy nie przeszkadza tupanie mojego meza, a to jedyny "sasiad" z dolu big_grin

              wszelkiego typu dywany i wykladziny odpadaja. mam dosc silna alergie na roztocza kurzu i absolutny zakaz dywanow, firanek i innych tego typu zbieraczy kurzu od alergologa.
              • ichi51e Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 17:38
                mozesz polozyc gabke a na tym pvc big_grinDD
                • ichi51e Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 17:39
                  albo korek!
                  • eliszka25 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 20:49
                    to jest mieszkanie wynajmowane. w szwajcarii remontow w wynajmowanych mieszkaniach nie robi wynajmujacy. nawet na pomalowanie scian trzeba miec wlasciwie zgode wlasciciela, bo zwykle wszystkie sciany w mieszkaniu sa biale. pod nami nikt nie mieszka, wiec nie widze sensu kombinacji z podloga. jak uznam, ze mi chlop za mocno tupie, to mu zwracam uwage i wtedy przez jakis czas tupie mniej.
                • mikams75 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 20:28
                  albo mate piankowa w calym mieszkaniu - sasiadka tak zrobila, ale nie ze wzgledu na sasiadow, ale zeby jej dziubdzius sie nie uderzyl jak sie przewroci uncertain
                  • eliszka25 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 20:47
                    mieszkanie jest wynajmowane, wiec nie bede zmieniac podlogi. w calym mieszkaniu sa panele. pod nami nikt nie mieszka, wiec tupanie nikomu nie przeszkadza. sloiki z piwnicy tez sie nie skarzyly, ani nawet rowery, wiec nie widze potrzeby kombinowania. jak ktorys wieczorem za mocno tupie, to zwracam uwage i przynajmniej przez jakis czas chodza ciszej. w ciagu dnia mi to nie przeszkadza.
    • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:28
      Wielokrotnie się zastanawiałam jak moi sąsiedzi odbierają tupot nózek moich dzieci?
      Mam dodatkową wylewkę na posadzkach, maty grzewne i wartswa kleju, gruba terakota i parkiety. Dywaniki raczej tylko do ozdoby.
      I jak na razie to jest od ponad 4 lat nie zwracają nam uwagi.
      Nie wiem natomiast czy oni myslą tak o swoim sposobie bycia w którym ja chcąc nie chcąc uczestniczę. Czyli radio nastawione na tyle głośno że w kuchni i salonie rozróżniam poszczególne słowa i kościelne pieśni. Bywa to irytujące gdy pracuję a dzieci śpią.
      Granie na harmonii melodii weselnych lub zbiorowe odmawianie różańca łącznie z odprawianymi egzorcyzmami ( modlitwy niż wyganianie złego ducha smile - mają córkę z chorobą psychiczną ).
      I co mam zrobić? Zwrócić uwagę? Czy akceptować bo żyjemy razem w bloku?

      Mijamy się na schodach, kłaniamy się sobie i żyjemy dalej.
      Doszłam do wniosku,że żyjemy w symbiozie ja im tupot stópek oni mi różaniec. smile
      • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:10
        Jaka patologia u Ciebie mieszka.
      • eliszka25 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 09:33
        o, to ja tez zyje w takiej symbiozie z sasiadami nad nami. oni nam funduja tupot malych stopek, a w zamian dostaja odglosy klotni moich synow. poki co zadna strona sie nie skarzy, wiec chyba nie jest zle smile
      • olikol Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:57
        Póki co u mnie rodzina z 5 letnim dzieckiem jest najcichszym z lokatorów jacy nade mną mieszkali.
    • triss_merigold6 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:32
      Pomyśl, że swoich rodziców też budzą. Biedni ludzie.
      • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:09
        Rodzice mają z tego profity. Sąsiedzi nie.
        • kropkacom Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:05
          Jaki są profity z budzenia z rańca przez dzieci? Dla rodziców.
          • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:06
            Rodzice mają profity ze swoich dzieci. Sąsiedzi nie mają.
            • kropkacom Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:18
              Triss pisała o budzeniu, a nie rodzicielstwie ogólnie. To czekam aż mi opiszesz te profity. Opisz jeszcze co fajnego jest w ryku dziecka, kłótniach czy fochach potomstwa.
              • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:17
                No właśnie, rodzic ze wszystkich tych uciążliwości (jak ranne hałasy) ma profity bo to jego dzieci, obcy człowiek nie ma.
                • kropkacom Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 12:42
                  Przykro mi, nie mam profitów z ryku własnego dziecka czy tego, ze nie chciało się grzecznie bawić w jednym miejscu big_grin Triss podejrzewam też nie ma. Tobie może nasze dzieci szklankę wody podadzą big_grin Może opłaca się pocierpieć?
                  • little_fish Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 17:26
                    Ale to ty się na swoje dzieci zadecydowałaś, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Powód z jakiego to zrobiłaś, to twoje/męża profity. Sąsiad decyzji o dziecku nie podejmował, a i profitów żadnych nie ma....
                    • kropkacom Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 19:21
                      No cóż, póki żyje w bloku mieszkalnym to niestety będzie ponosił wszystkie konsekwencje z tym związane. Ja zresztą również. Tak, niestety. Nie stać mnie na bezludna wyspę. Pije do tego co napisał gazeta i nadal nie widzę aby napisał coś o profitach w temacie.
      • cauliflowerpl Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:54
        Heh, to samo mysle, jak slysze dzieciaki z góry. Tylko ze tam jest "problem" z chodzeniem spac glownie - cos jak "supermama" przed wizyta superniani.
        To sobie mysle, ze jak sobie wyhodowali te 3letnie bliznieta, tak maja. I wkladam zatyczki do uszu.
        • cauliflowerpl Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:55
          Superniania - mialo byc.
    • manala Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:42
      Powiem Ci tak...nie wiem co bym musiała zrobić aby mój 4-latek przemieszczał się cicho po mieszkaniu...Oczywiście mówię, tłumaczę, krzyczę ale niewiele to daje. Szczególnie w krótkie zimowe dni, kiedy mało czasu spędza się na zewnątrz - rozsadza go czasem energia. Mam świadomość, że pewnie bywa to uciążliwe dla sąsiadów. Wybierając mieszkanie w bloku musimy być jednak gotowi na pewne niedogodności. Różańce, dzieci, papierosy, mini-komis samochodowy na blokowym parkingu.
      • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:51
        Manala, ja sama się ganiam z dzieciakami po mieszkaniu smile Uwielbiamy to. A ilośc krzyków i pisków jest ogromna.
        Próbuje jedynie nauczyć młodszego syna nie stawiania tak ciężko pięt - ma taki zwyczaj. Lub jak udaje zwierzę to wali kolanami o podłogę że aż ja dostaję gęsiej skórki... Na razie idzie mu to opornie choć się stara.

        Nie krzycz. To niczego nie zmieni. Dziecko za chwilę i tak o tym zapomni i będzie biegać dalej.
        Są takie fajne skarpety antypoślizgowe, grube z motywami dla chłopaków...może to pomoże?
        • manala Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:57
          Krzyczę jak zaczyna skakać z łożka ; ) a w domu mam za ciepło na grube skarpetki (przy zakręconych kaloryferach ; ))
          • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:01
            manala napisała:

            > Krzyczę jak zaczyna skakać z łożka ; ) a w domu mam za ciepło na grube skarpetk
            > i (przy zakręconych kaloryferach ; ))

            U mnie tez skaczą z łóżka. No nie mogę ich tego oduczyć big_grin
            Jak dobrze,że jesteś, myślałam że tylko moje takie diabełki kochane.
            Ale rozumiem,że dzieci cały dzień w domu, u mnie teraz po chorobie, syn bez treningów gdzie gubił energię więc łóżko, materac traktuję jak trampolinę i miejsce do wyżycia się. Położyłam tam mały dywanik by amortyzował choć trochę ich skoki.

            A ze skarpetami jak jest ciepło rozumiem. nikt nie lubi spoconych stópek. Niech biega boso-zdrowiej.
      • taki-sobie-nick Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:52
        manala napisała:

        > Powiem Ci tak...nie wiem co bym musiała zrobić aby mój 4-latek przemieszczał si
        > ę cicho po mieszkaniu...Oczywiście mówię, tłumaczę, krzyczę ale niewiele to daj
        > e. Szczególnie w krótkie zimowe dni, kiedy mało czasu spędza się na zewnątrz -
        > rozsadza go czasem energia. Mam świadomość, że pewnie bywa to uciążliwe dla sąs
        > iadów. Wybierając mieszkanie w bloku musimy być jednak gotowi na pewne niedogod
        > ności. Różańce, dzieci, papierosy, mini-komis samochodowy na blokowym parkingu.
        >
        Przeszkadzają ci różańce?
        • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 22:57
          > >
          > Przeszkadzają ci różańce?

          Tak, mi. A co?
        • manala Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:02
          Ktoś tam wcześniej pisał o różańcach. Ja nie mam tak pobożnych sąsiadów ; ) Przez ścianę mam panią, której śmiech przypomina atak indian. Obok mieszka facet określany prze niektórych jako 'stary zboczeniec'. Visa-a-vie, trzech facetów - ekipa remontowo/budowlana - palą jak smoki ; )
          • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:59
            Ale jak palą u siebie to co Ci przeszkadza?
            • iwoniaw Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:22
              A sądzisz, że dym mniej się niesie przez kratki wentylacyjne niż wibracje przez pięć pięter?

              Prawda jest taka, że część budynków jest źle skonstruowanych i do sąsiadów docierają rzeczy, które zdecydowanie nie powinny. Czy to przez złą wentylację, czy przez brak izolacji akustycznej. Przypadki ekstremalne hałasujących/smrodzących zdarzają się raczej rzadko, reszta to wina budynku, niestety.

              Mnie osobiście wszelkie dźwięki z klatki schodowej przestały dobiegać po wymianie drzwi do mieszkania na takie solidne. Wcześniej słyszałam każde szurnięcie na schodach, w rozmowach osób przechodzących/przystających pod drzwiami mogłam spokojnie rozróżniać słowa, o psach i śmiejących się/płaczących dzieciach nie wspominam nawet.
              • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:29
                Przypomniało mi się mieszkanie, w którym wypróżnienia sąsiada były wyraźnie wyczuwalne w naszym kibelku big_grin
                • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 14:45
                  A Wasze oczywiście nie big_grin
                  • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 15:22
                    Pewnie też, ale przecież nie biegałam u sąsiada wąchać. Tylko pytanie, czy czuć było u tego samego, czy u sasiadów z góry.
                    • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 16:06
                      Oczywiście, co innego Wasze pierdy big_grin
                      • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 16:15
                        Ale jak co innego? bo nie bardzo rozumiem? No przecież piszę, że zapachy zapewne szły po całym bloku, tylko podejrzewam, że od dołu do góry, czyli my czulismy sąsiada z dołu, a nas czuli sąsiedzi z góry
      • issa-a Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:22
        >Powiem Ci tak...nie wiem co bym musiała zrobić aby mój 4-latek przemieszczał się cicho po mieszkaniu..

        ja ci powiem co zrobić. Kup dywany, chodniki, wykladziny czy co tam pasuje.
        Dzieciak podrośnie to mozesz zdjąć.
        Kiedyś, kiedy w każdym mieszkaniu były dywany, dzieciaki jakoś tak mniej było słychać.
        Sama, kiedy miałam malutkie dzieci, wprowadzilam sie do służbowego mieszkania, w słuzbowym bloku, i tam były głownie rodziny z dziećmi, najczęściej małymi własnie.
        Mimo całego 10-pietrowego bloku małych dzieci, nie było ich słychać.
        Ale tam w każdym mieszkaniu była wykładzina na podłodze bo blok powstał w końcówce PRL, z pcv na podlodze. I wszycy przykrywali to pcv wykladzinami.
        No ale to trzeba miec na uwadze cos więcej niz własne doopsko.
        Niestety, teraz wszyscy maja resztę w nosie, taki znak czasów. Mimo obecnie najlepszych warunkow mieszkaniowych, mam najgorszych sąsiadów w całym dotychczasowym życiu. Takich właśnie w-dupie-mających.
        Dlatego ja od kilku lat sypiam wyłacznie z korkami w uszach. Inaczej w ogóle bym sie nie wysypiała.
        A nowa sasiadka, przy próbie zwrócenia uwagi, zapowiedziała, że następnym razem wezwie straż. Słój jeden...
        • manala Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:30
          Mam dywany więc nie wiem o czym mówisz.
        • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:41
          >Mimo całego 10-pietrowego bloku małych dzieci, nie było ich słychać.
          Ale tam w każdym mieszkaniu była wykładzina na podłodze bo blok powstał w końcówce PRL, z pcv na podlodze. I wszycy przykrywali to pcv wykladzinami.
          No ale to trzeba miec na uwadze cos więcej niz własne doopsko.
          Niestety, teraz wszyscy maja resztę w nosie, taki znak czasów. Mimo obecnie najlepszych warunkow mieszkaniowych, mam najgorszych sąsiadów w całym dotychczasowym życiu. Takich właśnie w-dupie-mających.

          Dokładnie. Każdy miał wykładzinę i dywany. A do tego rodzice zwracali uwagę własnym dzieciom. Takie to były dzikie czasy.
      • koronka2012 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 00:35
        Crocsy mu kup i niech lata do upojenia, nie będzie słychać.

        Sama ciężko stawiam stopy i mnie osobiście denerwuje ten pogłos, nie ma to jak gumowe klapki.
    • emka_uk Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:04
      Możesz zwrócić ale obawiam się, że na niewiele to się zda.
      Moi w podobnym wieku - musiałabym ich związać żeby nie biegali. Mówię, tłumaczę non-stop- 5 minut i zapominają. Nam też to przeszkadza bo czasami można zawału dostać jak któreś z kopyta ruszy....
      Na szczęście mam super sąsiadkę wyrozumiałą kobitkę- ma syna w tym samym wieku co mój i wie jak jest.
    • tryggia Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:17
      Zwróć, jeśli chcesz.
      Ale nie licz na zmianę. Moje szalały i halasowały strasznie, wiem. A staraliśmy się zajmować je, wymęczalismy na dworze, tlumaczylismy. Niestety, kilka lat byliśmy zakałą na klatce.
      Teraz chłopięta większe i ciche. Nad nami zamieszkała rodzina z jednym wrzaskliwym słoniątkiem i, trudno, czekamy na odchowanie potwora.
      Ale, oprócz dzieci, są jeszcze remontujący, cały dzień odkurzajacy, amatorzy "Pięknych i młodych", gotujący straszne potrawy... Ludzie, po prostu.
    • mikams75 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:25
      zwrocic uwage wypada, bo sasiedzi moga nawet nie zdawac sobie sprawy jak akustyczny jest blok jesli nad nimi nie mieszkaja dzieci. Ale niewiele wskorasz, moze uda ci sie zalatwic, zeby chociaz z rana w weekendy ciszej bylo.
      • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 30.01.17, 23:46
        Hmm, zastanawia mnie czy ja taka naiwna jestem bo jednak idąc do sąsiadów nie szłam, żeby wylać swój żal, ale żeby coś wskórać. A większość z Was chyba uważa, że się nic nie wskóra. Gdyby się okazało, że Wy przeszkadzacie sąsiadom, to nie próbowałybyście czegoś z tym zrobić?
        Jak tu zamieszkaliśmy to kilka razy się zdarzyło, że sąsiedzi z dołu zastukali w sufit (w sensie naszą podłogę ) przy jakichś większych szaleństwach. Dla mnie to był oczywisty sygnał, że przeszkadzamy i że trzeba coś z tym zrobić. Tlumaczylismy i to naprawde nie wymagało jakichś specjalnych cudow, żeby nauczyły się nie stukac piętami, a jak chciały biegać to tylko w amortyzowanych butach. Teraz czasem jak widzą, że sąsiedzi wyszli z domu to odbijają sobie (czy też im odbija wink i skaczą albo kozłują piłkami smile
        • yvona73pol Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 04:25
          Powiem ci, ze moi (trzech maluchow) halasuja fest. A ja codziennie kilkadziesiat razy zwracam uwage, w sposob przerozny (czyli mniej lub bardziej cierpliwie, a czasami groze wrecz kara). Skacza po meblach (tak, tak) wszystkich, piszcza znienacka, ale tak, ze az sie reka sama odwija wink
          Oczywiscie checi bycia poslusznymi synami sa, oczywiscie rozumieja, jak przywoluje sasiada prawo do odpoczynku po pracy, ale coz, jak checi sobie, a jakies wewnetrzne sily dazace do wyhasania sie sobie.
          Dodatkowo nie mam pojecia jak bardzo to halasuje sasiadowi, bo my na samej gorze, to nie mam odniesienia. Moge tylko wiedziec jak wyciszona (badz nie) jest kuchnia, bo jak klade sie spac to slysze jak sasiadka myje gary tongue_out
          Mamy wykladziny, nadzieja moja w tym, ze costam tlumia. Z kolei na korytarzu przez drzwi slychac elegancko, moich juz z parteru (drugie pietro jestesmy).
        • mikams75 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 09:51
          ale tak na serio to niewiele da sie wskorac, nie upilnuje sie dziecka w bezruchu; jedyne co mozna zrobic to zwracac uwage, zeby nie biegalo jak slon, nie kupowac drewniakow jako kapci a pilke trzymac w piwnicy i wydawac przy wyjsciu na podworko. Dzieciecego halasu jednak sie nie wyeliminuje.
          Ja nie mam problemow z sasiadami, choc ciszy u nas nie ma, ale sasiedzi maja albo dzieci albo instrumenty muzyczne albo i jedno i drugie jak i my wink Ja sie tylko staram, zeby nie bylo halasu zbyt pozno wieczorem ani od switu w niedziele i jakos sobie koegzystujemy z sasiadami. Ja mam glosne dziecko a ktos inny potrafi bebnic w pianino przez caly dzien.
          • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:03
            Na pewno nie da się 100% wyeliminować hałasów (BTW ja wczoraj kładąc się spać po napisaniu postu o hałasach zrzuciłam niechcący drewniane pudełeczko na podłogę smile, ale można je ograniczyć do minimum i nauczyć dzieci zwracania uwagi na innych ludzi. Po paru latach tłumaczenia i przypominania dzieciom słyszę czasem jak mówią kolegom, którzy przychodzą - nie stukaj w podłogę, tam mieszkają starsi państwo i to im będzie przeszkadzać.
            • mikams75 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:11
              po paru latach dzieci sa starsze i latwiej je ogarnac wink
        • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:57
          Jak blok jest źle skontruowany to sasiadom możesz przeszkadzać normalnym życiem. Do mnie sąsiad mial pretensje, że używam prysznica i spuszczam wodę w toalecie. To co miałam zrobić? Chodzić spać brudna i używać nocnika przez całą noc?
    • kropkacom Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:03
      Wypada. Kwestia co chcesz osiągnąć i jakimi środkami? Czy jak usłyszysz, ze znowu dziecko przebiegło uznasz, że idziesz na wojnę? Pomyśl najpierw o tym.
    • misoune Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:14
      Jedyne rozwiązanie, wyprowadzić się na ostatnie piętro lub do domu jednorodzinnego.
      Nikt ci tu nie zaproponuje innego złotego rozwiazania.

      4 lata mieszkałam pod idiotami , którzy mieli 11 kilogramowego kota który biegał całe noce po mieszkaniu i miauczał mega głosno, oni tez całe noce nie spali, to emeryci, którzy wydrzemali sie w dzień , to po nocy łazili i szukali szczęscia. jedli w kuchni, tłukli garami, gotowali.
      A ja wstawałam codziennie o 5.30 do pracy, zła , sfrustrowana i niewyspana.
      Do tego nie da sie przywyknąć.
      Zaczęlismy spać w zatyczkach, byliśmy młodym małżenstwem bez dzieci, gdyby były dzieci, byłyby dodatkowo przez kretynów budzone co noc.
      Prośby nic nie dały.
      poważnie rozważałam otrucie tego kota, wychodził na balkon, obmyślałam jak mu podać zarcie z trutką.
      • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:55
        Jedzenie i gotowanie to sa normalne czynności życiowe. Jesli ktoś nie urządza głośnych imprez to bez sensu się go czepiać, że we własnym mieszkaniu mieszka i żyje. Jeśli słyszysz miauczenie kota (normalne, a nie jak ktoś mu ogon przytrzaśnie) z piętra wyżej to znaczy, że problem jest w konstrukcji bloku. Pewnie słyszysz też rozmowy sąsiadów. Ale to nie znaczy, że mają nie rozmawiać.
        • misoune Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 12:48
          Nie słyszę, to było moje jedyne mieszkanie w bloku. Całe życie wcześniej a następnie później aż do teraz mieszkałam w domu jednorodzinnym.
          To było moje pierwsze dorosłe lokum, kawalerka.
          Dziękuję niebiosom, że nigdy więcej nie będę musiała tak żyć.
          • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 12:53
            A to po prostu przeżyłaś szok kulturowy smile
            • misoune Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 19:03
              Nooo, jak malowany!
              • kena1 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 16:11
                Jeśli na poważnie zastanawiałaś się jak otruć zwierzę, bo ci akustyczne mieszkanie w bloku przeszkadza, to jesteś złym człowiekiem. Trzeba było myśleć nad wyprowadzką. Jakby hałaśliwe towarzystwo imprezujących studentów nad tobą mieszkało, ich też byś chciała truć?
      • iziula1 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 20:20
        misoune napisał(a):

        > poważnie rozważałam otrucie tego kota, wychodził na balkon, obmyślałam jak mu p
        > odać zarcie z trutką.

        Moja matka miała psa, pięknej rasy Coli. Pies był cichy, nie hałasował, nie brudził. Za to lubił balkon. Sąsiadka z góry wrzuciła mu kawałek mięsa z trutką. Ona nigdy nie ruszała niczego poza domem a tu był jej balkon... zjadła.
        Umierałam przez tydzień w męczarniach. Weterynarz nie był w stanie jej pomóc, miała płukanie żołądka, transfuzję krwi...jej wątroba rozpadała się w dłoniach chirurga....
        Zastanów się najpierw nim skażesz niewinne istnienie na taką śmierć sad
      • taki-sobie-nick Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 23:14
        Ty jesteś normalna?

        Spaliście w zatyczkach, problem rozwiązany.

    • baba_za_kolkiem Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:33
      Uwagę zwrócić możesz, czy to coś da, wątpię. Wiele zależy od samych dzieci.

      Niestety ja jestem tą rodziną, która tupie. Synek 3,5 roku, biega non stop, a nawet jak nie biega to chodzi i za każdym razem tupie tak jak opisałaś - wbija pięty w podłogę. Ja mam tego dosyć, sąsiedzi mają dosyć, on nie ma.
      Są dni, kiedy jest nadpobudliwy, i biega dla samego biegania, tam i z powrotem - kurs sypialnia / salon - po kilkanaście razy, aż padnie. Próbuję go w międzyczasie powstrzymać, zajmuję czymś, zakazuję, proszę, działa na chwilę, za pół minuty coś go zabawi i znów zaczyna się bieg.

      Sąsiadka była u nas trzy razy, bardzo fajna, przyjemna dziewczyna. Ma moje pełne zrozumienie.

      Zdanie "nie tup" jest u nas chyba najczęściej wypowiadanym zdaniem. Podobnie jak "nie biegaj". Nie wiem, co mogę jeszcze zrobić. Synek chodzi na SI, ale póki co efekty trwają chwilę w dniu zajęć, wtedy nie biega, nie skacze, nie tupie, ale na drugi dzień znów się zaczyna.
      Mało tego, od kiedy zaczęłam mu zwracać uwagę na to tupanie, w chwilach zachowania typowego dla tego wieku ("a właśnie, że będę tupał!") tupie trzy razy bardziej, patrząc na mnie wyzywająco.
      Podejrzewam, że gdybym nie zwracała tak na to uwagi, to znalazł by sobie coś innego "a właśnie że będę ...." a tak to mamy tupanie.
      Współczuję moim sąsiadom, i nie widzę innego wyjścia jak zmienić mieszkanie lub zaakceptować, że dziecko jeszcze ileś tam lat będzie tak tupać.
      • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:15
        Dlaczego mata wygłuszająca nie wchodzi w grę? Chyba, że nawet przy macie tak samo słychać?
        • baba_za_kolkiem Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:51
          Muszę się zorientować w temacie, ponieważ wychodziłam z założenia, że jeśli wykładzina i dywan nie pomagają, to już nic nie pomoże. Syn z racji zaburzeń nie chodzi "normalnie" jak każdy, on dosłownie wdeptuje nogi / pięty w podłogę, ale spróbuję się zorientować, co z tą matą.
      • berdebul Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:17
        Załóż dziecku kapcie, połóż wykładzinę, wychodź z nim na dwór i niech tupie do woli. Albo daj piankowe puzzle i niech na nich tupie do woli. Co komuś po zrozumieniu, jeżeli przez X godzin w ciagu dnia ktoś mu hałasuje nad głową?
        • baba_za_kolkiem Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:59
          > Załóż dziecku kapcie, połóż wykładzinę, wychodź z nim na dwór i niech tupie do
          > woli.

          Tak zrobiłam. Na dwór wychodzimy często, ale nie na 24 na dobę. Ileś tych godzin jesteśmy też w domu. Dziecko chodzi na zajęcia SI, mamy też kupione materace na których skacze. To częściowo pomogło.

          > Albo daj piankowe puzzle i niech na nich tupie do woli.

          Piankowymi puzzlami nie da się wyłożyć całego mieszkania, poza tym nie są stabilne. Dziecko jest nadpobudliwe. Puzzle się rozjeżdżają, musiałabym je przykleić do podłogi na stałe.

          > Co komuś po zrozu
          > mieniu, jeżeli przez X godzin w ciagu dnia ktoś mu hałasuje nad głową?

          Te x godzin zredukowaliśmy w tygodniu do ok. 2 h, w weekend ok. 4-5 h. Po moim zrozumieniu sąsiadom tyle, że mogło być w tygodniu 5 h a w weekendy 10h.
          • taki-sobie-nick Owszem, zrozumienie jest ważne 01.02.17, 21:35
            Co innego tupanie plus reakcja (przykładowo) "ja mam BIEDNE CHORE dziecko, a pani mi d... zawraca!", a co innego tupanie plus grzeczne wyjaśnienie, że jest i tak i tak, a syn jeszcze złośliwie tupie. tongue_out
    • annajustyna Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 10:38
      zawsze mozna tez trafic na takich, co sie beda czepiac, nawet jak dziecko nie tupie/skacze/piszczy - dla zasady, bo dzieci po prostu nie znosza...
      • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:13
        Nie znam żadnej osoby, która dzieci (czy dowolnej grupy osób np. studentów) nie znosi "za nic", zazwyczaj kryją się za tym konkretne uciążliwości, których nie widzi bądź nie chce widzieć zakochany w potomku rodzic.
        • vaikiria Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:20
          Nie znoszę dorosłych. Są zdecydowanie gorsi od dzieci.
          • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:23
            Ja nie lubię sprawiedliwie wszystkich.
        • annajustyna Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 12:17
          Ten sasiad mojej mamy od polrocznego remontu, jak tylko spotka moja corke na klatce schodowej, to wieczorem tuz przed pojsciem spac zaczyna walic kijem od szczotki w kaloryfer. Ale to chopry psychocznie czlowiek jest ewidentnie...
    • ankanka3 Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 11:52
      My też jesteśmy hałasującą rodziną. Mam na stanie prawie 6-latkę i 14-miesięczniaka. Pod spodem około 30-letnią sąsiadkę, której nasze dzieci bardzo działają na nerwy. Córka nie generuje jakiegoś wielkiego hałasu, gorzej natomiast z maluchem. Problem zaczął się jak mały zaczął raczkować. Sąsiadce przeszkadzało "tuptanie" małego, plaskanie rączkami o podłogę. Wysłała do nas swojego kochasia, który gęsto się tłumaczył, dlaczego w ogóle przychodzi. Sam wykazał postawę pełnego zrozumienia i powiedział, że dziewczyna go wysłała tongue_out Staramy się maksymalnie ograniczyć hałasy - nie ma dzikich biegów po mieszkaniu, walenia piłką, tupania - tłumaczymy, że w ten sposób przeszkadzamy sąsiadom. Niestety nie wszystkie odgłosy da się wyeliminować - choć mały od dłuższego czasu chodzi, to jednak jak to dziecko testuje grawitację - rzucając przedmiotami - celowo bądź nie (wypuszczając zabawkę z ręki, bo zobaczył coś ciekawszego). Płacze, czasem pokrzykuje, czasem biega. Od godziny 20 u nas cisza jak makiem zasiał. A mimo to sąsiadka dalej niezadowolona, demonstracyjnie nie odpowiada na "dzień dobry" i non stop wali czymś po suficie. No - już nie wali, bo pewnego wieczora, jeszcze przed 22 mężowi zleciał laptop na podłogę, na co po 3 sekundach rozległo się gigantyczne walenie w sufit. Mąż się wkurzył niemiłosiernie (cisza w domu, nie hałasujemy, spokój, odgłos typowo "wypadkowy" a ona wali jakby jej celowo rzucał czymś) i jak jej dziko odpukiwał przez 15 sekund to kobieta zaprzestała walenia.
      Ja rozumiem, że posiadanie nad sobą rodziny z dziećmi może być dla kogo uciążliwe, ale jeżeli ktoś ma aż taką słuchową nadwrażliwość to kupuje mieszkanie w szeregowcu/na ostatnim piętrze/ dom wolnostojący. Mam wrażenie, że sąsiadka byłaby najszczęśliwsza, gdybyśmy dzieciaki zakneblowali i związali. Dodatkowo nie jesteśmy pierwszą rodziną z którą owa panna ma na pieńku - na szczekającego psa sąsiadów pisała wulgarne anonimy, a młodemu małżeństwu, które 3 dni skręcało meble (w ciągu dnia warto dodać) przyklejała obraźliwe kartki na drzwiach. A co ciekawe - panna swoje mieszkanie remontowała przez pół roku - 7 dni w tygodniu, często również wieczorami. Skąd się takie indywidua biorą to nie mam pojęcia.
    • leanne_paul_piper Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 19:05
      O, ja też mam nad sobą przynajmniej jednego takiego tramplującego i drącego się słonia. Ale doszłam do wniosku, że nawet nie ma co iść do rodziców, bo co oni poradzą, nie zwiążą go przecież i nie zakneblują. Taki głupi wiek po prostu, musi wyrosnąć.
      Za to ja z kolei domagam się tolerancji dla moich zachowań - piorę i odkurzam w niedzielę, wydzieram się kiedy dochodzę, i stukam obcasami, kiedy wracam w środku nocy.
      I dopóki żadna ze stron nie zgłasza zastrzeżeń, to tak sobie żyjemysmile.
      • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 31.01.17, 19:42
        A jak często dochodzisz?
        • yvona73pol Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 07:25
          Takie uroki mieszkania w blokach. Jesli sasiedzi sa kumaci i rozumni to sie docieraja wink

          Podobnie jak np moje dzieci szaleja w komunikacji miejskiej, a ja probuje ich jakos ogarniac ze skutkiem roznym. Znakomita wiekszosc jest albo po cichu wspolczujaca i posylajaca mi pocieszajace spojrzenia/komentarze (czesto wlasnie rodzice, starsi ludzie jeszcze nie zdziwaczeni), reszta udaje, ze nic sie nie dzieje (milo z ich strony), a niektore rzadkie przypadki rzucaja spojrzenia jakby im co najmniej ktos na glowe nasadzil.
          • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 10:17
            Smutne, że nie masz autorytetu u własnych dzieci. A mają zapewne dopiero kilka lat. Ciekawe co będzie później...
          • vi_san Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 10:59
            Jeśli widzę, że rodzic próbuje ogarnąć rozbrykane potomstwo - to ok, mogę patrzeć ze współczuciem bądź podziwem - zależnie od skutków. Natomiast wkurw mnie trafia jak takie dziubdziusie szaleją czy to w mieszkaniu mi nad głową, czy na klatce schodowej czy w komunikacji miejskiej bądź galerii handlowej, a mamunia z wyższością oznajmia "To tylko dziecko!" czy "Przecież go nie zwiążę!" i formalnie ma wszystko w zadku. I tu, owszem, bywa, że taka mamunia nie tylko otrzyma ode mnie ciepłe spojrzenia, ale i serdeczne słowo. Bo chyba każdy średnio rozgarnięty człowiek rozumie, że to tylko dziecko i że nie zawsze się da zapanować - ale, do licha, obowiązkiem rodziców jest przynajmniej próbować okiełznać dzieciarnię i sprawić, by nie była uciążliwa dla innych.
            • kropkacom Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 11:33
              Co to znaczy próbuje ogarnąć? Przecież to bardzo subiektywne stwierdzenie. Dla jednego ogarnięciem będzie na przykład rozmowa a dla drugiego tylko danie w dupę. Co jeśli rodzic nie zareaguje tak prędko i skutecznie?
              • vi_san Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 15:37
                Co znaczy, że próbuje ogarnąć? Reaguje. Nie patrzy na wariująca pociechę z rozczuleniem. Zwraca uwagę. Wiem, że próby nie zawsze są skuteczne - i nie mam o to pretensji. O ile widzę śladowe choćby chęci poskromienia małego rozrabiaki. Natomiast agresja mi się włącza, gdy mamusia [tatusiowie zwykle mają niższa tolerancję] patrzy z rozczuleniem jak jej maluch łobuzuje, albo gdy na grzecznie i spokojnie zwróconą uwagę reaguje agresją lub wzruszeniem ramion "To tylko dziecko". No, tylko dziecko. A z "tylko dziecka" wyrośnie tylko młody człowiek i tylko dorosły, mający wszelkie normy społeczne w zadku, bo wszak od maleńkości uczony, że tylko JEGO zdanie się liczy...
            • kaz_nodzieja Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 12:41
              W środkach komunikacji miejskiej (choć przyznam, że w ostatnich latach jeżdżę sporadycznie) "rozbrykane" dziecko widziałam raz i wiem, że było naprawdę chore i zaburzone (znałam je i jego ojca z zajęć).
              Aguar nie ma u swoich dzieci autorytetu lub być może (nie ma obowiązku pisania o zaburzeniach swoich dzieci na forum) chore lub upośledzone. Nie mnie wnikać.
          • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 11:49
            Jednak komunikacja miejska to dla mnie zupełnie coś innego - po pierwsze jest "na chwilę" a po drugie to jest przestrzeń wspólna do której wchodzę. Moje mieszkanie jest moje a sąsiadów - sąsiadów i staram się tak zachowywać, żeby nie wchodzi do cudzego mieszkania z hałasem. Nie jest dla mnie problemem impreza czy remont bo to też jest chwilowe (chyba, że te półroczne remonty o których piszecie ale ja tego nie doświadczyłam) - normalny efekt mieszkania w bloku, ale codzienne głośne zachowanie czy nierobienie wszystkiego co można żeby wyciszyć tupanie swoich dzieci jest dla mnie niezrozumiałe.
            • taki-sobie-nick Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 21:38
              monikaj21 napisała:

              > Jednak komunikacja miejska to dla mnie zupełnie coś innego - po pierwsze jest "
              > na chwilę"

              Hmmm, to zależy, na jaką chwilę.


              a po drugie to jest przestrzeń wspólna do której wchodzę.

              A w przestrzeni wspólnej obowiązują zasady WSPÓLNEGO życia. tongue_out
              • monikaj21 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 21:56
                Chodzi mi o to, że przez nawet parę godzin w komunikacji jestem w stanie znieść wybryki jakiegoś dziecka, bo po pierwsze to jest tylko parę godzin (częściej minut) a po drugie nie jestem u siebie. U siebie w domu, gdzie hałas jest codziennie i to nie przez chwilę, moja tolerancja jest niestety znacznie niższa smile
                • taki-sobie-nick Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 22:06

                  > inut) a po drugie nie jestem u siebie.

                  To dziecko też nie jest u siebie. Podobnie jak jego rodzice.
    • anagat1 Re: dzieci sąsiadów / halas 01.02.17, 21:50
      Z tego wzgledu w zyciu nie zamieszkalabym w mieszkaniu. Wychowana w domu, od lat wynajmuje domy. Nie wyibrazam sobie nakazac dzieciom niebiegania w domu. Czesto razem biegamy, tupiemy, tanczymy.No ale my nikogo pod soba nie mamy☺

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka