Dodaj do ulubionych

Artykuł Kerstin

21.05.04, 09:11
Jestem w szoku, bo artykuł potwierdza moje podejrzenia o psychiczne podłoże
AZS.
Muszę teraz przeanalizować wszystko i chyba spróbuję sama dać sobie radę.
Chociaż wydaje mi się że tutaj najbardziej przydałby się dobry psycholog.
Przy starszym dziecku (u nas 4 lata) jest gorzej z nagłą zmianą diety. Jeśli
chodzi o zalecenia dotyczące normalnego jedzenia, nie jest tak źle, bo i tak
jemy podobnie jak w opisie.
Najtrudniejsze wydaje mi się zrezygnowanie ze słodyczy. Czekolady syn nie je
od dawna, ale w zamian przestawiliśmy się na inne. No i co z truskawkami?!wink))
No i mam parę pytań. Np.
Czy mogę używać cukru brązowego?
A miód (jeżeli wcześniej nie przejawiał nań uczulenia)?
P.S. KerstinK, przy herbatce z bratka postawiałaś „?”, a ja go znam jako
środek łagodzący trądzik, więc przy innych skórnych pewnie też jest ok.
Jeżeli pojawi się więcej osób zainteresowanych metodą przesłaną przez
Kerstin, może stworzymy osobny wątek, na wzór „AZS – zróbmy poradnik” gdzie
wspierałybyśmy się przepisami, i np. jak sobie radzimy ze zmaganiami w nocy
(własnie u nas jest identycznie jak w opisie – terror).
Dzięki za artykuł
Pozdrawiam
Aga
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 09:41
      Nie da sie ukryc, ze tezy szokuja. Tez od jakiegos czasu probuje sobie
      wytlumaczyc, pare faktow pasuje i u nas. Byc moze jak dla siebie pozbieram to
      wszystko, to napisze cos o tym.

      Wydaje mi sie, ze warto zaczac od diety, choc trudne, to jest to , co
      najprostsze. Balabym sie jednak to zrobic nie bedac pod opieka lekarza. W
      zwiazku z tym jeszcze raz w tym miejscu: rozmawialam niedawno z dziewczyna,
      ktora z opisu objawow musiala miec AZS. Przeszla pod opieka homeopaty na bardzo
      restrykcyjna diete: pierwsze 6 tygodnie bez pszenicy, mlecznych i jajka,
      wieprzowiny. Tylko gotowane, nie smazone, owoce tylko np. zapiekane (nie
      surowe), tak samo warzywa, bez cukru (!). Potem dieta byla juz luzniejsza, ale
      zakaz cukru w dalszym ciagu.
      Istnieje cos, co zastepuje cukier (w sklepie ze zdrowa zywnoscia), cos na X,
      zapomnialam jak sie nazywa, podobno wydobyto z brzozy. Nam lekarka zabronila
      miod, bo nie wiadomo, co w nim tak naprawde jest (zanieczyszczenia ?), ale w
      ksiazkach o neurodermitis znalazlam info o tym, ze stosuje sie miod, syrop klonowy.
      Zauwazcie, ze opisana dieta jest i oczyszczajaca, i lagodzaca objawy na skorze.

      Wlasnie nie wiedzialam, czy jest herbatka z bratek. teraz wiem, dlaczego je tak
      kocham ...

      Bardzo wazne mi sie wydaje, ze trzeba jednak pamietac, ze kazde dziecko jest
      inne. Przyklad: za bardzo sie staralam, by moj syn spal u siebie, a nie u nas,
      kosztowalo mnie to duzo sily - i kto wie, czy z tego nie wynikaja te klopoty ?
      Corka, mlodsza, spi odkad skonczyla 4 miesiace u mnie w lozku. I nie ma
      problemow, ja sie wysypiam, ona tez, i nas to raczej uszczesliwia. No i to
      troche jest sprzeczne z tym, co tam pisza.

      Po przeczytaniu tego tekstu pierwszy raz bardziej sie staralam swojemu dziecku
      poswiecic czas wylacznie na zabawe, wciagnac tate do tego co sie dzieje w domu.
      To co tam pisza (oprocz tego spania) to ogolnie jest bardzo dobrym zaleceniem.

      Przeczytalam jeszcze drugi artykul neurodermitis.pdf w tym linku prof.
      Stemmanna. Tam dokladniej opisuja mechnizm swiadu, drapania itd. z bardzo
      ciekawym malym przykladem. A na koncu slowa uznania ministerstwa zdrowia tego
      landu, czyli nie jest to tylko taka sobie filozofia.

      Kerstin


    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 09:57
      Jeszcze taka uwaga: to ze jest taka koncepcja terapii wcale nie oznacza, ze jest
      powszechnie stosowana w Niemczech. Moja siostrzenica (20 lat) od wielu lat ma
      neurodermitis. I do tej pory sie tylko smaruje, zadna zmiana diety.

      A co do cukru: na pierwszej stronie jednego z wymienionych linkow widnieje napis
      o tresci, ze u coraz wiecej liczby dzieci okazuje sie cukier byc bardzo szkodliwy.

      Na forum 'Kuchnia' ktos podal link na ang.-jez. strony o przepisach bezcukrowych:

      www.google.com/search?hl=en&ie=UTF-8&q=sugarless+recipes&btnG=Google+Search
      (Swoja droga, trzeba miec glowe i miec pomysl, jak szukac googlem).

      Z bezcukrowych slodyczy zrobilam ostatnio: piernik marchewkowy, mus
      daktylowo-migdalowy. Sama rano jem platki owsiane z banami - bez dodatku tego
      cukru. To wszystko jest bardzo slodkie, bo banany i figi i daktyle sa slodkie.
      Sa dzemy bezcukrowe, slodzone sokiem winogron.

      K.
    • aniapatryk Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 10:19
      Moje dziecko prawie wogóle nie je słodyczy i nie lubi słodkiego. Śpi ze mną, i
      jak własnie ostatnio pozwoliłam na drapanie to ma na twarzy nadkazenie. I bądź
      tu mądrą.Nie je ,nie pije w nocy.
      Wiadomo ja pracuję, wieć moze faktycznie ta miłość nie jest okazywana tak jak
      powinna. W końcy przez pół dnia jest tylko z opiekunką. Ja wierzę w to że AZS
      ma to podstawy psychosomatyczne. Moje dziecko jest duzym nerwusem, co też ma
      duży wpływ na jego stan skóry. Wystarczy ze płacze a wykwity na skórze są
      bordowe i wychodzi wszystko nawet spod skóry.
      Kerstink dobra robota.
      Ania
      Ania
      • kerstink Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 10:58
        Dlatego mysle, Aniu, ze nie mozna popadac w skrajnosci i przyjac bez
        zastanowienia sie nastepnej teorii. Juz raz z rozpaczy stosowalam sie do metody
        proponowanej w ksiazce 'Kazde dziecko moze nauczyc sie spac' (czy jakos tak),
        bardzo chcialam, by moj syn, bedac malutki, zasnal wieczorem, bo po calym dniu z
        nim juz bylam w ciezkiej depresji. I to jednak byl blad - teraz o tym wiem.
        Powinnam byla go wziasc po prostu do siebie, i tyle. I powinnam byla protestowac
        z powodu nieobecnosci taty w domu, ktory wyszedl rano, a wrocil, jak dziecko juz
        spalo. A cala reszta to moja robota. Mialam serdecznie dosyc wszystkiego, na
        dodatek spalam po 5 godzin. Po 15 mies. wrecz ucieklam do pracy, a moglo byc
        inaczej.
        Chyba najlepiej, to sprobowac nabrac dystans do choroby, pamietac o sobie, a z
        dzieckiem sie bawic porzadnie.
        K.
    • 4dorcia Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 19:07
      Kerstin należą się Tobie wielkie podziękowania za ten tekst.

      To już coś więcej wiemy o tej chorobie.
      Corka - 15 m-cy- jest leczona homeopatycznie z wielkim skutkiem.
      Dietę mamy bardzo zbliżoną do wymienionej oprócz pszenicy, tego nie może Kinga
      jeść.

      Teraz Kinga ząbkuje, więc skóra jest w nienajlepszym stanie, (co potwierdza ten
      artykuł), ząbkowanie źle wpływa na skórę. Było prawie idealnie, ale to zasługa
      naszej homeopatki.
      Staram się jak najmniej kłaść mazideł na skórę Kingi, najgorsze są u nas maści,
      zatykają strasznie pory, robią się takie pęcherzyki w kolorze skóry. To jest
      związane z tym, że pot nie ma ujścia, a przez pot oczyszczają się jelitka.

      Kinga ma obciążony układ wegetatywny i myślę, że przez to źle znosi rozstania
      ze mną.

      Jeszcze raz dzięki za artykuł

      pozdrawiam
    • solka11 Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 19:24
      A co to za artkuł? Gdzie go można znależć?
      • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 19:30
        Patrz watek AZS - dyskusja, czy jakoś tak.
    • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 19:28
      Co do spania, Kerstin, to nie masz co się obwiniać, bo mój syn śpi z nami już
      prawie od urodzenia i co? Najpierw spała z nami tylko córka, tzn. przychodziła
      do łóżka nad ranem. Jak urodził się syn, ona miała już 7 lat i doszła do
      wniosku, że we 4 za ciasno. Z kolei Jonasz miał 4 lata jak urodziła się młodsza
      siora – myślę że wówczas nastąpił nawrót choroby u niego. Ale nadal do nas
      przychodzi, bo najmłodsze maleństwo okazało się najmądrzejsze i śpi sobie
      wygodnie w łóżeczku. A że rzadko się w nocy budzi do cyca – przynajmniej z nią
      mamy spokój. (Nie zawsze)
      U niego problem jest nie z tym, że z nami śpi – sami sobie zgotowalim ten los –
      ale że budzi się w nocy i każe drapać po plecach, pić itp. dokładnie jak w
      artykule.
      No a jak z tym cukrem brązowym?
      Kerstin, masz syna w podobnym wieku, jak u Ciebie znosi on nagłą zmianę diety?
      Bo z tego co się zdążyłam zorientować, nie był cały czas na diecie?
      P.S.
      Właśnie zrobiłam synciowi do kolacji herbatkę z bratka, koperek lubi, ale
      ciekawe jak z tym.
      Pozdrawiam
      Aga
      • danwik Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 21:43
        Tak tak artykuł świetny - duuuuży buziak dla Kerstin surprised)
        Naprawdę baaardzo rozjaśnił mi w głowie (np. związek ząbkowania z pogorszeniem
        stanu skóry). Choć i ja się nie zgadzam w treści dot. oddzielnego spania i
        zostawienia drapiącego się dziecka surprised(
        Moja Wiki śpi ze mną i w nocy wogóle się nie drapie, śpi spokojnie (i ja
        też :o) natomiast w ciągu dnia gdy się denerwuje lub coś chce (a my nie bardzo
        wiemy CO? lub tez nie możemy spełnić jej życzenia) w momencie zaczyna się
        drapać. Niekiedy odnoszę wrażenie, że robi to również z nudów ...
        Oczywiście nic na siłę - jeżeli dziecko woli spać w łóżeczku i tam śpi
        spokojnie (tj. najmłodsza pociecha aga_piet) to super i niech tak zostanie surprised).
        A dieta ? hmmm nie wiem czy potrafię bez cukru surprised(((( ....
        pzdr. agnieszka
      • kerstink Re: Artykuł Kerstin 22.05.04, 22:41
        Gdzies czytalam, ze brazowy cukier to w zasadzie tylko 'brudny' rafinowany, nie
        jest to alternatywa. Ale istnieje cos - Xelytol (???) - zapomnialam nazwe, czym
        mozna cukier zastapic. W sklepach ze zdrowa zywnoscia.

        Dieta byla wprowadzona w 2 etapach, najpierw czekolada itp. i wedline, pozniej
        dodatkowo produkty mleczne, jajko, konserwanty.
        Nie jest latwo. Z obiadem nie ma takiego problemu, ale te kanapki to tragedia !
        Na poczatku jadl je z maslem (lekarka pozwolila mu na maslo roslinne) i sola,
        pozniej smalcem i sola. Mieso na kanapki (schab pieczony, pasztet) nie tyka.
        Zauwazylam, ze jak mu daje do przedszkola, to zje. Nie upieram sie jednak z tym
        miesem, bo nie pierwszy raz czytam, ze wcale tak duzo miesa nie potrzeba. Daje
        mu rybe. Przy ktorejs wizycie lekarka pozwolila na ser zolty, on nie przepada za
        nim, ale przynajmniej grzanki mozna zrobic. Wielki sukces odnioslam u niego z
        musem z daktyli i migdalow, bez cukru. Inne 'wegetarianskie' to nie lubi.
        Probowalam rano przestawic dzieci na muesli wlasnej roboty - z mezem bardzo
        lubimy a dzieci nic. Czesto pyta o cos slodkiego, czekolade. Z drugej strony
        jest bardzo rozsadny i sie pyta, czy moze dany produkt zjesc.
        Niestety warzyw oprocz gotowanej marchewki i zielonego ogurka nie akceptuje.
        Czasami je winogrony, czasami ananas, truskawki, banan, jablko.

        Od ok. 3 miesiecy intensywnie (o ile tak mozna pracujac) sie zajmuje zywieniem.
        Czytanie etykiet spowodowalo, ze wiekszosc rzeczy juz nie chce kupic. Sama
        jestem w zasadzie na tej samej diecie, z tym ze te smakolyki wlasnej roboty mi
        smakuje i je chetnie jem. Najwiekszym problemem jest wlasnie przekonac syna do
        zmiany nawykow. Mam nadzieje, ze z czasem sie przekonuje do innych potraw.

        Gdzie ty kupisz te herbatke z bratkow ? Nigdy nie widzialam, ale tez specjalnie
        nie szukalam.

        Pozdrawiam, Kerstin

    • biedronka22 Re: Artykuł Kerstin 21.05.04, 23:00
      Cześć!!!!
      Mój synek ma silną alergie IgE zależną i zastanawiam się czy to jest też
      powiązane z neurodermitis. Przez 2 i pół roku swojego żywota przespał tylko
      kilka nocy.Jego dieta jest bardzo uboga (bezmleczna, bezjajeczna,
      bezglutenowa,bezziemniaczana, bez soi, bez ryżu, bez cukru.
      Tyle dobrego piszecie o tym artykule, że gorąco proszę Kerstin o przesłanie
      tekstu na adres:
      izabela.kk@wp.pl

      Pozdrawiam
    • ndowson Re: Artykuł Kerstin 22.05.04, 09:15
      U nas wiele rzeczy sprawdzilo sie. Mala jest Ige niezalezna, wysypuje ja gdy
      placze lub sie zdenerwuje, w nocy kiedy sie budzi i drapie po wzieciu do
      naszego lozka zasypia jak aniolek. Hmmm wyglada na to ze to ja powinnam
      siebie leczyc (bo przezywam jej azs, bo ogladam skore i dostrzegam najmniejsze
      zmiany, bo boje sie ze moze byc jeszzzzcze gorzej itd itd). Jestem juz nawet
      taka szybka ze zadzwonilam do kliniki Prof Stemmanna i dowiadywalam sie na czym
      polega terapia i jaka jest wyleczalnosc. No coz zobaczymy, najpierw sama
      postaram sie z tym uporac (choc przyznam szczerze, iz nie wierze ze tylko to
      jest tego przyczyna)
      Dortoa
      • aniapatryk Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 09:00
        Dorotko jak cos bedziesz wiedziec wiecej od profesora to daj znać.
        Ania
        • ndowson Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 12:21
          Dzis powinnam dostac rozne materialy z kliniki to umieszcze je na forum.
          Zreszta moj maz ma jeszcze dzis tam raz zadzwonic i uzyskac szersze informacje.
          Jak tylko bede cos wiedziec wiecej podziele sie informacjami.
          Pozdrawiam
          Dorota
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 12:32
      Zalozylam watek w niemieckim forum:

      community.netdoktor.com/ccs/de/neurodermitis/support/discussion/topiclist/index.jsp?forumId=401&threadId=869375
      Na razie jedna osoba odpisala, ze klinika jest uznana przez kasy chorych, ze
      lekarzy nie maja dobrej opini o terapii, i ze tej jednej osobie tylko to pomoglo.

      Kerstin
      • la.muffka Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 15:46
        Kerstin, dzieki za artykuł
        Przeczytałam go dokładnie i nasunęło mi się kilka pytań, np. w sprawie diety.
        Oni tam piszą żeby podawać wołowinę i ryby, a wszędzie trąbią, że to uczula
        (szczególnie wołowina, jak się jest uczulonym na białka mleka krowiego);i co z
        pokarmami, na które nasze dzieci SĄ uczulone - podawać?
        No i ten trening autogeniczny. Mnie to by się coś takiego przydało, bo jestem
        strasznie nerwowa i wiem, że to nie wpływa dobrze na nikogo z rodziny, a
        szczególnie na małego. Czy któraś mama wie, jak to robić?Bo to łatwo
        powiedzieć: ćwiczyć codziennie, ale jak?
        Pozdrawiam
        Asia
        • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 21:57
          Mysle, ze sprawdzone alergeny nalezy rowniez wykluczyc. Na pewno robia testy w
          klinice.
          Nie mam pojecia, jak zrobic taki trening. Mysle jednak, ze inne cwiczenia
          relaksujace rowniez moga pomoc, joga ? Nawet jestem zdania, ze jak sie jest pod
          dobra opieka lekarza, to juz odpada wielki ciezar i wszyscy sie uspokojaja.
          K.
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 15:40
      Wrzucilam do www.google.de jeszcze te 2 hasla i calkiem sporo jest na
      stronach:

      www.google.de/search?q=Prof.+Stemmann+Neurodermitis&ie=UTF-8&hl=de&btnG=Google-Suche&meta=lr%3Dlang_de
      K.
      • ndowson Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 16:01
        Wlasnie tam zadzwonilam, niestety jestem mowiaca tylko po angielsku a tam tylko
        jakas mila pani mowila w tym jezyku i to gorzej ode mnie. Oto co sie
        dowiedzialam:
        Wg nich wyniki terapi sa zadawalajace maja ok 80% wyleczalnosc. Hmmm mozliwe.
        Niestety na czym terapia polega Pani nie mogla wytlumaczyc po angielsku. Musze
        znalezc kogos kto zna niemiecki i mi przetlumaczy jej slowa.
        Mozna sie leczyc szpitalnie i ambulatoryjnie.
        Cena szpitalnego ok 400euro za dzien
        ambulatoryjnie od 50 do 200 euro. W zaleznosci od potrzeby i mentalnosci
        pacjenta.
        U nich wystarczy skierowanie od pediatry i nr ubezpiecznia.
        Jutro zadzwonie do NFZ i dowiem sie jak to zrobic z Polski. Co jest potrzebne
        abym mogla tam pojechac z coreczka.
        info@prof-stemmann.de to jest mail gdzie mozna zadac pytania prowadzacym
        terapia. dzis wyslalam swoje pytania niestety po angielsku. Zobaczym co napisza.
        To telefon do Pani ktora mowi po angielsku +49 209 369220
        rodzinno-pacjencka grupa wsparcia + informacje - +49 209 30530
        Jak dowiem sie czegos wiecej przekaze na forum
        Pozdrawiam
        Dorota
        • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 22:01
          Jak masz jakies problemy z tymi pytaniami na e-mail, to daj znac, postaram sie
          pomoc, o ile czas pozwoli.
          Kerstin
    • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 18:30
      Niemieckojęzyczne Dziewczyny!
      Jeżeli na licznych podanych tu forach wyczytacie coś ciekawego – napiszcie!
      Trochę mnie Kerstin zasmuciła tym brakiem konkretnych sukcesów (w Klinice).
      A bratka kupuję w aptece (herbatka z Herbapolu)
      Pozdrawiam
      Aga
      • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 21:53
        Nie, nie, nie, nie smuc sie. Moze napisalam niewyraznie: ta jedna osoba
        stwierdzila, ze dopiero ta terapia pomogla. Znalazlam z 2 lub 3 inne watki,
        gdzie chwala. Mysle, ze powazny problem jednak moze byc ta dieta, wymaga
        przeciez ciaglego przygotowania w domu.
        W linkach w tamtym watku jest rowniez link na artykul ze statystyka. Sukces
        jest podobny jak powiedzieli ndowson przez telefon. Mnie zastanawia tylko,
        dlaczego lekarzy sa niechetni. Moze jeszcze ktos mi daje tam odpowiedz.
        K.
    • kruffa Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 20:43
      Psychiczny aspekt drapania się już dawno zauważyłam u mojej córki. Drapie sie
      okrutnie gdy jest rozdrażniona, zmęczona, głodna albo gdy coś jest zupełnie nie
      po jej myśli. W naszym przypadku pomaga natychmiastowe odwócenie uwagi małej.
      Nie wyobrażam sobie jednak, ze miałabym jej nie brać w nocy do łóżka. Szybciej
      sama bym nie wytrzymała...
      A jeśli chodzi o dietę to już dawno postanowiłam, że gdy córcia będzie starsza
      postaram się utrzymac jej tego rodzaju dietę. Sama zresztą staram się tak jeść.
      Ogólnie ujmując jest to dieta makrobiotyczna.
      Sama byłam przez 2 tygodnie na bardziej radykalnej odbianie - diecie
      oczyszczjacej. Jej propadatorka uważa, że 2 tygodnie diety oczyszczajacej
      (warzywno-owocowej) lub 6 tygodni "czystej" diety makrobiotycznej powoduje
      oczyszczenie ogranizmu z trucizn i złogów, które gromadzą się w człowieku w
      wyniku niezdrowego jedzenia. Sama byłam swiadkiem jak pomagało to ludziom,
      którym na różne schorzenia leki juz nie pomagały.
      Mama mojej przyjaciółki, dzieki tej diecie może brać minimalne dawki leków, a ma
      dość ciężką astmę i gigant alergię.
      Tak więc jest to może właśnie to będzie ratunkiem dla naszych maluchów.

      I jestem pod wrażeniem poszukiwań informacji. Wielkie dzięki Kerstin.

      Pozdr
      • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 22:03
        Tez w ktoryms momencie dotarlam do diety makrobiotycznej, ale nie jestem w
        stanie sie do tego stosowac. Mysle jednak, ze nawet zmiany w tym kierunku juz
        moga pomoc.
        Wlasnie w innej klinice (Borkum) rowniez dbaja o diete i ucza rodzicow
        odpowiednio przygotowac posilki. Zaraz znajde link.
        Kerstin
        • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 22:04
          www.fachklinikum-borkum.de/
          K.
    • mykaka Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 21:46
      A już myślałam że to co przeczytałam to po prostu pomyłka. Znalazłam ostatnio w
      książkach artykuły o tym że AZS ma podłoże psychologiczne, a czynnikiem
      wyzwalającym jest stres, no i proszę bardzo - nie w jednej "książce" o tym
      piszą. Wyczytałam też gdzieś, ale już nie pamiętam juz gdzie, że bardzo
      skutecznym lekiem na tę chorobę może być środek przeciwgrzybiczny Ketokonazol
      i "zaczęłam po prostu myć dziecko w
      "Nizoralu" i jakie było moje zdziwienie gdy już po 3 dniach stosowania płynu
      Oilatum do wody a Nizoralu wprost na skórę dziecka zaczerwienienia zaczęły
      znikać. Dzisiaj to jest po 4 myciu małego w tej mieszance skóra wygląda już na
      zupełnie czystą, tylko w jednym miejscu ma jeszcze ślad po tym że był cały w
      różowe plamy. Nie konsultowałam tego z żadnym lekażem ale obawiam się że gdybym
      poszła do mojej poni doktor i powiedziała o tym, to nigdy by mi nie pozwoliła
      umyć dziecka w "czymś takim".
      POZDRAWIAM MAMA TOMKA
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 22:41
      www.neurodermitis.ch/Diskussionsrunde_4/787.html
      Wyglada na to, ze terapia jest 'ostra', ale ci ktorzy ja przeszli sa bardzo
      zadowoleni.
      K.
    • gula1 Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 22:47
      Bardzo dziekuje za przesłanie art.
      Niestety nie moge zgodzic sie z wątkiem spania z dzieckiem. Bartoszka biore do
      siebie ze wzgledu na nocne karmienie. czesto jest tak ze zaczyna sie drapać nad
      ranem śpiac razem ze mnaą.

      Pozdrawiam

      aga
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 24.05.04, 22:53
      www.mybb.de/cgi-bin/foren/F_0506/cutecast.pl?forum=1&thread=26
      A tu ostra dyskusja i przeciwnicy. K.
    • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 25.05.04, 00:04
      Jeśli chodzi o branie do łóżka, to ja nie mam zamiaru syncia zeń wyrzucać, bo
      przed zaostrzeniem AZS też do nas przychodził, więc to by było dla niego wielką
      karą nie wiadomo za co. Staram się (podobnie jak poprzedniczka) odwracać jego
      uwagę. Wyobraźcie sobie, że nawet raz się dał nabrać jak mu w nocy (na jego
      prośbę aby go trochę podrapać) odpowiedziałam, że podrapię go rano. Hi hi hi.
      A co do diety, to widzę że u nas (E-mam) jest z tym różnie, tzn. na różnym
      poziomie stosujemy jakieś tam diety dla całej rodziny. Wiadomo, że łatwiej
      będzie w rodzinie, gdzie i tak jada się makro lub podobnie. Dla tych, którzy
      nie stosowali do tej pory żadnych restrykcyjnych diet proponuję metodę drobnych
      kroczków. Nawyki z czasem same się zmienią.
      A ajk ktoś już przedtem napisał – czytanie etykiet skutecznie zniechęca do
      kupowania czegokolwiek. Jeśli się da dobrze jest jak najwięcej robić samemu w
      domku.
      Pozdrawiam
      Aga
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 25.05.04, 08:43
      Moze warto rozpoczac nowy watek: Dieta dla osob z AZS, czy cos w tym stylu ?
      aga_piet, male kroczki tak, ale czasami koncza mi sie pomysly (kanapki, kanapki,
      kanapki - tak mam od rana).

      Na niemieckojez. stronach: ludzie tam maja te samo watpliwosci co my tutaj.
      Niektorzy twierdza, ze jak najbardziej moze to miec podloze psychiczne, inni, ze
      nie. I byc moze tak jest: u kazdego troche inaczej.

      Wiele razy znalazlam zalecenie trzymania jakiejs diety. Kazdy musi znalesc swoja
      sam, bo nie tylko chodzi o skladniki odzywcze malo przetworzone (maka razowa
      itd.), ale rowniez kazdego cos innego uczula. Ogolnie pewnie jest problem cukru
      (aga_piet: ta dziewczyna, o ktorej napisalam, ze ma zakaz cukru mi mowila
      wczoraj, ze nawet fruktozy nie moze - ale ten xylitol czy jak sie to nazywa, to
      bez problemu.)
      Tylko trzeba jednak uwazac z ta dieta, bo mozna robic bledy. Nie wiem, czy ktos
      z was zaglada na strony o Wegetarianizmie, tam jest troche uwag.

      W tych czasach nic dziwnego, ze stres ogarnia wszystkich. Kazdemu sie przyda
      jakies odprezenie, i czy to w postaci cwiczen (joga, cw. oddechowe), czy to po
      prostu ucieczka z tego zgielku podczas urlopu. Nie zazdroszcze dzieciom w tych
      czasach, gdy rodzice nie maja czasu. Z drugiej strony nie mam ochoty z tego
      powodu siedziec cale zycie w domu. W ostatnich tygodniach coraz czesciej
      przychodzi mi do glowy powiedzenie: 'spiesz sie powoli'. Ale jak wszyscy naokolo
      ganiaja, to co zrobic ?

      Z metod leczenia na stronach niemieckojez. pojawia sie wszystko to co tutaj:

      - masci sterydowe, Elidel, Protopic: ludzie tak samo sie boja ich uzywac.
      Podobno Protopic jest troche mocniejszy ale nie kazdemu pomaga, tak samo jak
      Elidel
      - kremy nawilzajace roznego rodzaju
      - dieta, jak wyzej
      - Bicom
      - akupunktura
      - medycyna chinska (w jakims watku bylo o herbatkach)
      - terapia swiatlem
      - inne

      Ja osobiscie popracuje nad dieta, bo wydaje mi sie, ze to i teraz pomoze, i na
      stare lata w przyszlosci. Zreszta, wierze w diete. (Gdzies czytalam, ze wymiana
      na poziomie komorkowym potrwa rok. Dla mnie to cos niesamowitego.) Poza tym tez
      w ten sposob mozna sie oderwac od codziennosci. Przyda sie tylko jakis kurs.
      Jakis czas temu interesowalam sie makrobiotyka, i byla rowniez propozycja, by
      uczeszczac w warsztatach. Ale nie wiem, czy ja na codzien moglabym jesc glony,
      od czasu do czasu lubie tez mieso, a poza tym w tym wszystkim bylo dla mnie za
      duzo filozofii.

      Jesli chodzi o strone psychyczna, to wydaje mi sie, ze nie mozna podchodzic do
      tego schematycznie, tylko trzeba wlaczyc w to instynkt. Matka czuje, czy dziecko
      naprawde potrzebuje spac u rodzicow. Zreszta, jak bylo dawniej, jak jest u
      indian, innych plemion ?
      Do tej pory spie ze swoja 2-letnia coreczka, czasami dochodzi syn w nocy, i
      strasznie to lubimy. Zastanawiam sie, czy sukces tej kliniki w Gelsenkirchen nie
      mozna jednak przede wszystkim przypisac diecie, i czy nie trzeba tez brac pod
      uwage, ze przez te 2-3 tygodnie rodzice aktywnie cos robia dla dobra dziecka.
      Jedna wypowiedz jednej matki, ktora chwalila terapie, byla, ze po prostu zmienia
      sie komunikacja z dzieckiem: zamiast np. podac w nocy wode dziecku, przeszla na
      inny poziom, wspolne inne zajecia. I dziecko juz nie musi prosic o te wode, by
      zwrocic na siebie uwage. W tym sensie to psychoterapia.

      Ale sie rozpisalam. Pozdrawiam was bardzo serdecznie, Kerstin

    • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 25.05.04, 23:11
      Do Waszej diety makrobiotycznej dołączam chińskie gotowanie według Pięciu
      Przemian. Swego czasu mnie to bardzo zainteresowało, teraz trochę ochłonęłam,
      ale pewne nawyki zostały. Niektóre zasady są niegłupie, np.
      Najważniejszym posiłkiem jest śniadanie, ponieważ daje nam energię na cały
      dzień. Ponieważ energia potrzebuje ciepła, ważne jest aby śniadanie było
      ciepłe.
      Wiadomo, że na tym Forum nie sprawdzi się żaden JEDEN uniwersalny przepis,
      każdy musi podpasować pod swojego alergika. U mnie bardzo chętnie jedzą (może
      zabrzmi to śmiesznie) obiad z poprzedniego dnia. Oczywiście nie klasyczny
      mięso, ziemniaki, surówka. Chodzi mi o zupę, albo np. naleśniki (robię często
      ze szpinakiem albo pieczarkami), generalnie takie dania które nadają się na
      drugi dzień, o ile oczywiście zostanie. No i owsianki. (Pewnie nie wszędzie
      przejdą).
      Pasuje to również mojemu mężowi, który często pracuje do późna i np. o 22.00
      nie chce się już na noc obżerać – a na śniadanie bardzo chętnie.
      Jeszcze jedna z tych zasad to niejedzenie cytrusów zimą, ponieważ wychładzają
      organizm. Zimą generalnie warzywa powinno się jeść gotowane. Surówki zaś latem –
      mają działanie orzeźwiające. I tak dalej.
      Z tymi cytrusami to tak sobie sypnęłam dla przykładu, bo niewiele pewnie
      naszych dzieci może je jeść.
      Kerstin, a co tak się przejmujesz kanapkami? Przecież większość ludzkości tak
      jada.
      Pozdrawiam
      Aga
      • kerstink Re: Artykuł Kerstin 26.05.04, 07:36
        Przejmuje sie nimi, bo niewiele na nich akceptuje lub moze. Brakuje mi pomyslow,
        co smarowac na kanapki, a kanapki sa rano, do przedszkola i wieczorem. Moze masz
        jakis pomysl ? Jakies szybkie pasty wlasnej roboty lub tez takie, ktore sie robi
        w wiekszej ilosci, ktore dzieci lubia. Nie idzie u nas: dzem, warzywa, pieczone
        mieso, ser zolty, mus z cieciorki, a nie moge mu dac wedlin, krem czekoladowy,
        sery topione i inne mleczne, jajko. Akceptuje maslo z sola, czasami smalec, mus
        z daktyli i migdalow (choc obawiam sie, ze ma po nim zmiany na skorze), rybe.

        Jak ty robisz owsianki ?

        Kerstin
        • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 26.05.04, 09:33

          Przypomniał mi się przepis na pastę sojową, której nie robiłam 100 lat, ale
          bardzo smakowała mojej córce (i nie tylko).
          1 szklanka soi, 1 łodyga selera naciowego, 2 łyżki pasty pomidorowej, ½
          łyżeczki oregano, 1 łyżka bazylii, sól, łyżka oliwy.
          Soję namoczyć na noc, nast. dnia wypłukać, zalać świeżą wodą i ugotować do
          miękkości, odcedzić, zmielić maszynką do mięsa. Seler posiekać, dodać do masy
          wraz z resztą. Wymieszać, przed podaniem ochłodzić.
          Jest to przepis normalny, dla alergika można zmodyfikować (nie dać selera, albo
          zamiast – natkę pietruszki, albo cokolwiek wedle inwencji matczynej).
          Owsiankę gotuję na wodzie, a zanim wyszło że syncio jednak ma alergię na jedno
          z białek mleka dodawałam dla niego na końcu trochę mleka. Sama jem na wodzie,
          ale on niezbyt chętnie... więc ostatnio owsianka schodzi średnio.
          Pozdrawiam
          Aga
          • kerstink Re: Artykuł Kerstin 26.05.04, 09:49
            Dzieki za paste sojowa. Pare dni temu zaczelam eksperymentowac z soja, z ktora
            do tej pory nie mialam do czynienia w czystej postaci. Strasznie dlugo ona sie
            gotuje. Chcialam zrobic mleko sojowe (po prostu bylam ciekawa, jak to wyjdzie),
            ale niestety mi sie w koncu przypalilo.
            Ja owsianke na wodzie mieszam z bananem, to pycha.
            K.
        • kruffa Re: Artykuł Kerstin 26.05.04, 10:08
          Ja też robię sobie owsianki, akurat musli przysyłają mi pocztą z Gołubia - ale
          nie wszyscy alergicy mogą je jeść. Składa się z płatków z zgaje się 4-5 zbóź,
          siemienia lnianego, sezamu i słonecznika. Ale kiedys robiłam sama coś takiego,
          więc mozna wymieszać rózne składniki.
          Najczęściej przygotowuję wieczorem, do musli dodaję rodzynki, różne drobno
          pokrojone owoce suszone, migdały, orzechy - ja alergikiem nie jestem, ale można
          to modyfikować.Czasami trochę miodu. Zalewam wrzątkiem i przykrywam. Rano jem
          na zimno z róznymi owocami - jak mi się chce to zetrę albo ugniotę np. banana,
          a jak nie to wrzucam owocki z słoiczków dla dzieci. Jak chcę miec na ciepło to
          przed dodaniem owoców dolewam trochę wody i gotuję, a dopiero potem dodaję
          owoce. A tak ciekawe jakby to smakowało z nutramigenem? smile Moje dziecko jest
          smakoszem tego mleczka.
          Sporo tego rodzaju przepisów jest w książce pt. zdaje się "przemiana na
          talerzu".- nie jestm na 100% pewna, bo książkę mam w domu. Jest tam sporo
          różnych fajnych przepisów. Gdyby ktos był zainteresowany - mogę sprawdzić.
          POzdr
          • kerstink Re: Artykuł Kerstin 26.05.04, 10:24
            No to jestem zainteresowana dokladnym tytulem ksiazki, cos mi sie kojarzy, ze
            moge miec i zapomniec o tym.
            K.
            • kruffa Re: Artykuł Kerstin 26.05.04, 22:35
              Bożena Cyran - "Odnowa na talerzu". Czasami zagladam też na stronę:
              puszkkka.spinacz.pl - choć nie jestem wegetarianką. Parę rzeczy zrobiłam
              i było nawet fajne.

              Pozdr
              • kerstink Re: Artykuł Kerstin 27.05.04, 07:43
                Dzieki, dobrze przypuszczalam. I dzieki za link. Znalazlam u siebie jeszcze
                ksiazeczke: 'Zdrowa Kuchnia dla Dzieci', troche tam tez past. No, trzeba sie
                zabrac do roboty.
                K.
                • aniapatryk Re: Artykuł Kerstin 27.05.04, 08:43
                  Dawaj te pasty Kerstin, będe bardzo bardzo wdzieczna.
                  Już mi sie nie dobrze robi od ciągłego pieczenia mięs, mojemu patrykowi też
                  chyba oczami już wychodzi to żarcie.
                  Ania
                  • kerstink Re: Artykuł Kerstin 27.05.04, 08:52
                    W kazdej ksiazce weget. jest ich duzo, dlatego regularnie mam problem, od czego
                    zaczac. Nie ida mi te warzywne u syna, corka tak. Twoj Patryk jest maly (zreszta
                    sliczny), to masz szanse, ze polubi. Na dzisiejszy wieczor wybralam dwa, ktore
                    mi sie wydaly ciekawe:

                    Pasta z kaszy jaglanej:

                    1 szkl. cieplej, ugotowanej kaszy jaglanej
                    1/3 szkl. wiorkow kokosowych
                    1/3 szkl. ugotowanej marchewki
                    sol
                    1 szkl. cieplej wody

                    Zmiksowac w blenderze, podawac z chlebem.

                    Pasta ze slonecznika:

                    1 1/4 szkl. wody
                    1/2 szkl. slonecznika
                    1/3 szkl. ugotowanego ryzu
                    1/4 szkl. pasty pomidorowej
                    1 lyzeczka soli
                    1 zabek czosnku

                    Gotowac slonecznik z woda, pod przykrywka przez 10 minut. Zmiksowac goracy
                    slonecznik w blenderze, dodac ryz i pozostale skladniki. Podawac z chlebem.

                    Zrodlo: Anna Klosinska 'Zdrowa Kuchnia dla Dzieci'.

                    K.
                    • la.muffka Re: Artykuł Kerstin 27.05.04, 09:48
                      A znacie paste z groszku?
                      puszka groszku konserwowego, odcedzić, ale nie do końca, tak żeby zostało toche
                      wody, podgrzać w rondelku, dodać lyzkę masła, lub margaryny sad, zmiksowac w
                      blenderze, dodać do smaku sól, pieprz, ew. czosnek. Mi najlepiej smakuje z
                      dużym dodatkiem rzeżuchy.
                      A tą pastę ze słonecznika kiedyś zrobiłam i nie zmogłam, być moze dlatago,że
                      dodałam suszoną pokrzywę.
                      A ja na śniadanie zajadam się kleikiem ryżowym (takim bez dodatków smakowych)
                      na wodzie , do którego dodaję starte na dużych oczkach jabłko i banana. Ale
                      kleik musi być ciepły. Pycha!
                      Smacznego
                      Asia
                      • setia Re: Artykuł Kerstin 27.05.04, 11:07
                        Ja tez zabiorę głos, chociaż u nas sytuacja nie jest aż tak poważna,
                        przynajmniej ostatnio, poza tym moje dziecko ma dopiero 4 m-ce i karmione jest
                        wyłącznie piersią. Może jednak da to jakiś obraz co do sprawdzalności teorii
                        dr. S. Bo u nas ta teoria tak jakby się sprawdzała ( trudny poród zakończony
                        cc, ja przez 2 dni odchodziłam od zmysłów, bo nie wiedziałam co dzieje się z
                        dzieckiem, stąd może tez moje przewrażliwienie na punkcie jego zdrowia,
                        ponieważ dziecko było niespokojne i ciągle wymagało mojej uwagi, często przez
                        parę godzin w nocy trzeba je było nosić na rękach, po 2,5 m-cach padałam już na
                        nos byłam naprawdę skrajnie wyczerpana i sfrustrowana tym wszystkim, do tego ta
                        fatalna dieta eliminacyjna, bo dziecko od początku miało problemy z cerą i
                        kupami – jadłam już tylko ryz, indyka, ziemniaki, marchew. Właśnie w tym
                        momencie pojawiły się atopowe zmiany na całych rączkach, sucha, czerwona i
                        swędząca skóra na uszach i za oraz na szyi, stosowałyśmy Elocom a na twarz
                        maści natłuszczające, z rączek zniknęło, ale sucha, zaczerwieniona skóra
                        wszędzie została. Zwaliłam wszystko na dietę i zaczęłam ją trochę urozmaicać –
                        głównie kasze, więcej warzyw, wieprzowina, dużo tłuszczy roślinnych
                        (słonecznikowy), codziennie kapsułka oleju z ogórecznika, a cukier (teraz to
                        sobie uświadamiam) tylko w dżemach niskosłodzonych. Może zbiegło się to z
                        wiosną i z tym, że trochę się wyluzowałam, ale naprawdę jest lepiej, chociaż
                        ciągle skóra na policzkach jest szorstka, zaczerwieniona, a po bokach wciąż są
                        krostki, uszy czerwone od ciągania (obcinam b. krótko paznokcie, żeby się nie
                        drapała), a podczas karmienia czy płaczu dostaje czerwonych plam na twarzy i
                        szyi. Tyle o nas, mam parę pytań odnośnie diety.
                        1.dlaczego można jeść wołowinę i cielęcinę, które są na każdej liście
                        największych alergenów ( w Polsce) – może chodzi o inne zwyczaje żywieniowe w
                        Niemczech, czy nie lepsza byłaby wieprzowina, chyba jest w miarę bezpieczna?
                        2. z tym białkiem kurzym – chodziło o białko jaja kurzego, bo drób chyba można ?
                        3..może macie jakiś pomysł na obiad z warzyw nie straczkowych, bo mi przychodzą
                        na myśl tylko kotlety z fasoli, które bardzo lubiłam, ale roślin strączkowych
                        na razie unikam (kolki). Soja i soczewica tez są fajne – można z nich dużo
                        wykombinować.
                        Pomimo, że teoria wydaje mi się prawdopodobna podchodzę do niej dość
                        sceptycznie (która to już teoria), ale pewne zmiany w diecie nie zaszkodzą. Na
                        razie zabieram małą na działkę, będziemy cieszyć się wiosną.
                        pozdrawiam, Kasia
                    • kruffa Re: Artykuł Kerstin 27.05.04, 11:24
                      A może starte buraczki na lekko ostro do chlebka...
                      Własnie sobi uświadomiłam że od 2 tygodni dojadam ćwikłę domowej roboty z
                      Wielkanocy. Codziennie robię sobie kanapkę (czasami smaruję jakimś serkiem lub
                      pastą) i kładę grubą warstwę zwitrzałej już trochę ćwikły.
                      Ale dzisiaj to chyba miałam za dużo czasu bo z dyni zrobiłam mojej kanapce
                      oczka, włosy były ze szczypiorku, a nos i usta ze słonecznika. Jaką radochę
                      miało moje dziecko widząc kanapkę mamy.. Pokazywała gdzie są oczka, gdzie
                      włosy. Ciekawe tylko czy chciałaby to jeść (gdyby oczywiście mogła)?
                      • setia Re: Artykuł Kerstin 29.05.04, 10:43
                        Grzanki z kremem z fasoli
                        3 garście ugotowanej fasoli zmiksować z oliwą z oliwek(8 łyżek), czosnkiem (?),
                        doprawić solą, pieprzem, dodać natkę pietruszki i pokrojoną w paseczki szynkę.
                        Przypieczone na grillu (w piekarniku) kromki chleba lub bagietki posmarować
                        pastą.
                        Do kanapek na śniadanie na chleb z margaryną kroję rzodkiewke, sałatę lub natkę
                        pietruszki – u nas te warzywa nie szkodzą małej, co więcej zjadłam wczoraj na
                        obiad młodą kapuste z koperkiem i… nic – buzia ładnie, dziecko spokojne.
                        I wiecie co – nie dajmy się zwariować tej diecie, bo ciągłe siedzenie w kuchni
                        tez może wywołać niezłą frustrację (zwłaszcza gdy się tak jak ja gotować
                        specjalnie nie umie).
                        Pozdrawiam, Kasia
    • kerstink Re: Artykuł Kerstin 30.05.04, 16:52
      Troszeczke grzebalam na stronach internetowych niemieckiego zwiazku chorych na
      AZS, astme itd. :

      www.neurodermitis.net
      Pod tytulem 'Jaka role odegraja jelita':

      http://www.neurodermitis.net/bericht_welcherollespieltderdarm.html
      znalazlam cos ciekawego. Okazuje sie, ze z badan wynika, ze wlasciwie kazdy
      chory na AZS lub astme nie ma zdrowej flory bakteryjnej jelit, i to nawet
      karmione piersia niemowleta. Do odnowy flory jelitowej proponuje sie roznego
      rodzaju preparatow, jak np. kapuste lub spozywcze probiotyczne. Jednak oni
      oceniaja dzialanie tych produktow raczej jako slabe. Zdecydowane lepsze efekty
      podobno daje kwas chlebowy ! Podali link:

      www.kanne-brottrunk.de/
      Poniewaz nie wiedzialam, czemu to w Polsce odpowiada, to sie zapytalam na innym
      forum:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=516&w=12999566
      no i okazuje sie, ze to kwas chlebowy.

      Kerstin
      • aga_piet Re: Artykuł Kerstin 31.05.04, 10:00
        W Kuchni Polskiej znalazłam przepis na kwas chlebowy.
        250 g żytniego chleba
        250 g cukru
        50 g rodzynków
        10 dag drożdży
        1 cytryna
        5 l wody
        Chleb pokroić i wysuszyć. Zalać zagotowaną wodą. Gdy ostygnie dodać drożdże i
        cukier. Odstawić na 12 godz. Płyn przecedzić. Do butelek z grubego szkła
        wrzucić po kilka rodzynków i po 1 plasterku cytryny. Zalać kwasem i zakorkować
        butelki, przechowywać w chłodnym miejscu. Po 24 godz. kwas jest gotowy. Kwas
        można przygotować zastępując cukier miodem lub z samego miodu zamiast chleba i
        cukru. Wówczas uzyskamy kwas miodowy.
        Pozdrawiam
        Aga
        P.S. Zastanawiam się nad tą cytryną...
        • aniapatryk Re: Artykuł Kerstin 31.05.04, 10:38
          Mojej znajomej z innego forum kazano w Kilinice Uniwersyteckiej zrobić dziecku
          prześwietlenie żołądka. Powiedziano ze alergia moze byc wywołana refluksem. I
          faktycznie dziecko ma refluks 3 stopnia. Podano łącznie z lekarstwani
          antyhistaminowymi coś na refluks i alergia ustępuje.
          Ania
          • agapolka klinika w Gelsenkirchen 02.06.04, 12:20
            Chce sie z wami podzielic swoja wiedza na temat kliniki w Gelsenkirchen. Mysle,
            ze Kerstin naleza sie slowa uznania, za jej robote. O tym podejsciu do leczenia
            wiem juz od dawna, ale nie odzywalalam sie , bo wszystkiie dyskusje na tym
            forum byly tak dalekie od tej teori, ze nie mal bylam pewna, ze nikt nie
            poslucha. Nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, wiec bede sie streszczac.
            Mieszkam w Niemczech i cala moja wiedza na temat Gelsenkirchen pochodzi od
            mojej sasiadki, ktora tam byla ze swoja roczna coreczka. Ona rowniez dala mi
            wiele artykulow wydanych przez klinike, gdzie wypowiadaja sie lekarze i ich
            pacjeci (rodzice) o tym jak bylo i jak jest po "kuracji". Oczywiscie trudno
            mowic tu o pelnym obiektywizmie. Wiem, ze jest wiele lekarzy, ktorzy uwazaja ta
            kuracje za zbyt brutalna - tak dla rodzicow jak i dzieci. Nie czytalam jeszcze
            art. Kerstin, ale w czesci domyslam sie o czym pisze. Oto skrot informacji
            jakie posiadam:

            1. Pobyt trwa 3 tygodnie. Terapia skupia sie na : "treningu rozstania",
            treningu autogenicznym rodzicow, diecie.
            2. Nie stosuje sie zadnych smarowidel - nawet tych natluszczajacych -
            natluszczanie powoduje rozleniwienieskory, ktora przestaje sama produkowac
            subst. nawilz.
            3. "Trening rozstania" polega na regularnym rozdzielaniu dzieci od rodzicow (
            w grupach) , gdzie dzieci pozostawia sie z jedna pielegniarka na 2 godziny.
            Przez pierwszy tydzien dzieci rozdrapuja sie do krwi, lub przez bite 2 godziny
            placza. Nikt ich nie uspakaja- musza do tego dojsc same. W 2gim tyg. zaczyna
            byc lepiej. Ten trening trzeba tez kontyniowac w domu po powrocie.
            4. O trening autogeniczny nie pytalam. Sasiadka ma pelne zaufanie do tych
            metod, wiec uwaza, ze jak jeden dzien nie poswieci na to pol godziny to Hanna
            dostaje od razu kropek
            W miedzy czasie odbywaja sie spotkania lekarzy w tym Prof. S z rodzicami, gdzie
            im tlumacza cala te teorie, rodzice opowiadaja o swoich spostrzezeniach itd.
            Sasiadka wspominala, ze na pierwszym takim wykladzie zakomunikowano im , ze to
            wlasnie oni sa "chorzy", a nie ich dzieci. Generalnie duzo mowi sie relacji
            pomiedzy rodzicami, ktora ma wielkie znaczenie na stan zdrowia dziecka. Mowi
            sie tam ze w wiekszosci przypadkow dzieci staja pomiedzy rodzicow i przestaja
            oni juz byc "mezczyzna i kobieta" a staja sie "mama i tata" . Co wazne mowi sie
            rodzicom, ze zadne z nich nie jest z najmniejszym stopinu winne choroby
            dziecka!!!!
            5. Najwazniesze to nie zwracac uwagi na drapiace sie dziecka - najlepiej wtedy
            odwracac glowe. Kazda inna reakcja jest zla: skarcenie czy odracanie uwagi
            dziecka, czy odciaganie raczek. O filozofii pisze na pewno Kerstin.
            6. O diecie wyczerpujace info podaje Kerstin
            byc moze o czyms zapomnialam. Jak sobie cos waznego przypomne to napisze.
            Mysle, ze osoby, ktore nie mowia dobrze po niemiecku, nie maja po co tam
            jechac, ale byc moze mozecie szukac pomocy u polskich psychologow dziec. Ja
            sama moglabym juz tam byc. Ale tak naprawde to mam pietra i ciagle jeszcze mam
            nadzieje na to ze 'samo' przejdzie mojej malej. Ona ma teraz 8 mcy a AZS
            (neurodermitis) od 2 -go m-ca zycia. Mam dokladnie te same problemy co wy.
            Lekarzy zmienialam juz trzy razy. Teraz jestesmy pod opieka homeopaty. Co dwa
            tygodnie zmienia Poli leki - jak na razie efekty raczej mierne. Tutaj w
            Niemczech nikt nie negy<uje faktu, ze neurodermitis ma powiazanie ze stresem-
            wie o tym kazdy lekarz, homeopata czy nie. Raz bylo z mala tak zle,ze
            wyladowalysmy w szpitalu, tam rozmawialam z lekarzem- kierownikiem oddzialu
            alergologicznego. Mowil ze zna Stammanna i ze wiele razy dyskutowal z nim na
            temat jego metod. Mowil on, ze wyjazd do G. poleca wyjatkowo silnym psychicznie
            rodzicom i ze choc jest wiele prawdy w teorii Stammanna to on uwaza, ze przy
            AZS pomaga po prostu normalne zycie. Nie stawianie dziecka i
            jego "przypadlosci" w centrum rodzinnych problemow. Dziecko nalezy traktowac
            tak, jak by bylo calkiem zdrowe. Oszczedzac mu jedynie stresow typu hiczne
            imprezy , dalekie podroze- szczegolnie autem, czeste zmiany otoczenia. WAzny
            jest codzienny rytm dnia. U mnie sprawdza sie to w 100 % . Staram sie tez w
            miare mozliwosci pozwalac jej na drapanie. Reaguje, gdy widze ze dokopuje sie
            do zywego - robi to tylko, gdy naprawde jest glodna, zmeczona lub znudzona. lub
            gdy dluzej nie zwracam na nia uwagi. No i oczywiscie nie ma mowy o krotkich
            rekawkach czy szortach. Mala ma czesto rekawiczki na raczkach i w nich moze sie
            drapac. W Gelsenkirchen. rekawiczki sa zabronione. Mosze konczyc.
            Pozdrawiam wszystkie mamy atopikow
            w miare mozliwosci oczywiscie odpowiem na wasze pytania.
            aga
            • aniapatryk Re: klinika w Gelsenkirchen 02.06.04, 12:36
              No tak Aga to jest właśnie dla mocnych psychicznie. ja tez w takim razie
              odpadam. tym bardziej że nie znam niemieckiego. Metody dla osób z mocnymi
              nerwami. My tez jesteśmy na homeopatii i też non stop zmiany leku. Podobnie jak
              ty czekam aż mały wyrośnie i tyle. Ale wierze ze metoda jest skuteczna, szkoda
              tylko ze polscy lekarze nie podchodza do tego tematu tak jak niemieccy.
              Ania
            • kerstink Re: klinika w Gelsenkirchen 02.06.04, 14:00
              Dobrze, ze sie odezwalas. To co napisalas bardzo dobrze oddaje to, o czym pisze
              sie na forach niemieckojezycznych, czyli metoda skuteczna, ale krytykowana. Sama
              pewnie bym sie nie nadawala.

              Przez ten artykul ja osobiscie zaczelam zrozumiec zly wplyw nowoczesnego stylu
              zycia, czyli zycia w ciaglym pospiechu i bez czasu dla drugiej osoby. Ciagla
              nieobecnosc meza w domu (ktory potrafil do 12 godzin pracowac codziennie) przez
              pierwsze lata zycia mojego syna prowadzila do najrozniejszych napiec pomiedzy
              nami, i nie wykluczam, ze one z kolei mogly miec jakies znaczenie w powstawaniu
              AZS u niego. Oczywiscie nie wiem, nie chce nikogo winic. Nie chce tez przecenic
              podstawy omawianej metody, bo tak naprawde nie wiem, na jakiej podstawie prof.
              Stemman dochodzi do tych wnioskow. Jednak jest to mozliwe.
              Nawet jesli cala teoria jest niesluszna, to marzy mi sie 'dom' dla moich dzieci,
              w ktorym nie tylko mama jest regularnie do ich dyzpozycji, ale tez tata, sam z
              siebie, w sposob nie wymuszony, z pelnym zaangazowaniem, z wlasna inicjatywa.

              K.
          • la.muffka Re: Artykuł Kerstin 02.06.04, 12:55
            Czy ktoś mi może wyjaśnić, co to jest refluks?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka