We wtorek minął rok od oparzenia naszego synka wrzącym mlekiem ( II stopień, przeszczep naskórka).Wspomnienia tych strasznych przeżyć wróciły. Dziś sytuacja jest już w miarę unormowana - dzięki silikonom i ubrankom uciskowym zahamowaliśmy przerost blizny, ona jednak wciąż jest i zostanie na zawsze... Serdecznie współczuję dzieciom i matkom, które wciąż przechodzą przez ten ogrom cierpień, a później walki z bliznami. Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciątka i życzę tego, co najważniejsze - zdrowia i dużo cierpliwości

Kasia