Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: Ed Boże coś Polskę... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.03.05, 15:37
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1219479&KAT=237Bo%BFe...
      ...

      Ilu było agentów SB w województwie śląskim?

      Nasz rozmówca w rzeczywistości nazywa się inaczej. Zgodził się na rozmowę pod
      warunkiem zachowania w tajemnicy jego personaliów. Przez wiele lat był jednym z
      najważniejszych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w naszym regionie.
      Kierował dużą częścią tutejszych służb specjalnych PRL. W końcu lat 80.
      przeszedł do pracy w centrali SB w Warszawie, kierując jednym ze strategicznych
      wydziałów. Dzisiaj korzysta z sowitej emerytury, ale jednocześnie zajmuje
      poważne stanowisko w banku komercyjnym w jednym z miast Śląska. (wit)
      Jan Kowalski: W trzech wojewódzkich urzędach spraw wewnętrznych w Katowicach,
      Bielsku-Białej i Częstochowie było w końcu lat 80. około 1800 pracowników
      operacyjnych Służby Bezpieczeństwa. Każdy musiał prowadzić co najmniej 10
      agentów. W praktyce mieli ich jednak po 5-6, a resztę wpisywali na własną rękę.
      Faktycznie więc pracowało dla nas około 10 tysięcy ludzi. Jak na pięciomilionowy
      region to chyba niezbyt dużo.

      W jakich środowiskach pozyskiwano agentów?

      We wszystkich, nawet wśród sprzątaczek, bo one też bywały cennym źródłem
      informacji. To jednak margines. Interesowali nas jednak szczególnie ludzie
      opiniotwórczy, ważni, mądrzy i wpływowi. To byli najcenniejsi agenci. Pracowała
      dla nas elita — naukowcy, politycy, dziennikarze, księża. Wszyscy, którzy byli
      potrzebni.

      Ilu pracowało dla was księży?

      Wielu. W ogóle wokół tej agentury narasta za wiele legend. W Wydziale IV
      rozpracowywaliśmy bowiem nie tylko Kościół katolicki, ale wszystkie związki
      religijne. Tak samo bowiem inwigilowani byli świadkowie Jehowy, baptyści,
      adwentyści Dnia Siódmego, jak ewangelicy. Wszystkich ich razem traktowaliśmy jak
      przedstawicieli obcych państw. Księża i biskupi stanowili jednak dla nas
      szczególnie cenne źródło informacji. Dla naszego wywiadu pracowało bowiem bardzo
      wielu misjonarzy. Pod przykrywką pracy duszpasterskiej wykonywali czynności
      operacyjne. Żaden z nich, przez tyle lat, nie zaliczył wpadki. Z punktu widzenia
      służby to wielki sukces.

      Czy dzisiejsza hierarchia kościelna zna nazwiska waszych agentów?

      Komunikat drugiej strony w tej sprawie jest chyba celowo niejasny. Władze
      Kościoła udają, że wiedzą, kto współpracował, ale to nie jest prawdą. ...
    • Gość: Ed Wszechpolacy w Giżycku - galeria zdjęć IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.03.05, 09:17
      serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,35076,2599439.html
    • Gość: Ed Prymas o partii w Radiu Maryja - oględnie, ... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.03.05, 15:23
      ... czyli wycofuje się z zajęcia stanowiska, z tego, co się dzieje "przy
      Kościele" :))


      Prymas o partii w Radiu Maryja

      PAP 14-03-2005, ostatnia aktualizacja 14-03-2005 14:24

      Angażowanie się Radia Maryja w patronat nad jakąś partią polityczną nie jest
      problemem Kościoła, bo znajduje się on poza polityką - powiedział w poniedziałek
      prymas Polski kard. Józef Glemp.

      - Kościół obserwuje zachowania moralne i tym zakresie chce jak najbardziej
      pomagać. Natomiast w kręgi zawirowań techniki politycznej Kościół nie wchodzi -
      dodał prymas.

      Zapytany, czy to błąd, że na ostatniej Konferencji Episkopatu Polski nie zajęto
      się problemem Radia Maryja, prymas odpowiedział, że zespół konferencji
      Episkopatu Polski ds. troski o Radio Maryja musi się "zregenerować" i że nie są
      to sprawy pilne i wymagające nagłych działań. - Biskupi wykazali w tym zakresie
      dużą roztropność - podkreślił.

      - Bądźmy cierpliwi, bo opatrzność Boża ma jakieś swoje plany" - zaapelował
      prymas. Dodał jednocześnie, że Kościół ma swoją cierpliwość.

      W niedzielę Antoni Macierewicz (RKN) ogłosił, że powstaje nowy ruch polityczny,
      który najprawdopodobniej przyjmie nazwę Ruch Patriotyczny Obóz Polski. Chociaż
      powstanie nowego ugrupowania ogłoszono w Telewizji Trwam i na antenie Radia
      Maryja w sobotę wieczorem, to jednak lider RKN zaprzeczył, że Ruchowi
      Patriotycznemu patronuje radio ojca Rydzyka.
      (PAP)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2600213.html
      • Gość: Ed Posłanka od protestów w partii Radia Maryja IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.03.05, 17:06
        Gertruda Szumska, gdańska posłanka koła "Dom Ojczysty" uczestniczy w tworzeniu
        nowego ugrupowania politycznego pod patronatem Radia Maryja.

        O powstaniu nowego ruchu politycznego poinformował w sobotę, w programie na żywo
        na antenie Radia Maryja i w Telewizji Trwam, Antoni Maciarewicz. Obok niego
        stała Gertruda Szumska, a Maciarewicz stwierdził, że uczestniczy ona w rozmowach
        na temat utworzenia nowego ugrupowania razem z Janem Olszewskim (ROP), Janem
        Łopuszańskim (Porozumienie Polskie) oraz prof. Jackiem Zimnym i prof. Ryszardem
        Kozłowskim z krakowskiego Ruchu Społecznego Odrodzenie Polski. - Dzisiejsze
        nasze spotkanie rozumiem jako powiedzenie wszem i wobec, publiczne: jesteśmy
        razem - oznajmił Maciarewicz. - To początek budowy patriotycznego ruchu, który w
        tych wyborach pozwoli wygrać Polsce.

        Wczoraj Maciarewicz powtórzył tę informację, ujawniając jednocześnie, że nowe
        ugrupowanie nosić będzie nazwę Ruch Patriotyczny Obóz Polski. Dodał, że RPOP
        zamierza startować w wyborach do parlamentu, wytypować kandydata na prezydenta,
        przeprowadzić kampanię propagandową za odrzuceniem w referendum konstytucji Unii
        Europejskiej. W rozmowie z Polską Agencją Prasową sama Gertruda Szumska
        stwierdziła, że podstawowym celem Ruchu Patriotycznego będzie odbudowa polskiej
        gospodarki. Kiedy jednak wczoraj zadzwoniła do niej "Gazeta", posłanka
        powiedziała: - Nic nie wiem o nowym ugrupowaniu, nie było żadnych uzgodnień, nie
        wiem, czy będę prowadzić jakieś rozmowy o tworzeniu Ruchu Patriotycznego, bo nie
        potrafię powiedzieć co będę robić jutro - oznajmiła.

        Posłanka Szumska często gości na antenie Radia Maryja i w Telewizji Trwam. Kiedy
        wybuchła sprawa księdza Henryka Jankowskiego, Szumska znalazła się w pierwszym
        szeregu jego obrońców, często zjadliwie atakując arcybiskupa Tadeusza
        Gocłowskiego. Szumska jest znana z różnych protestów, np. domagała się
        odgrywania co godzina "Roty" z gdańskiego ratusza (jest grana w południe) oraz
        aktywnie pikietowała artystkę Dorotę Nieznalską za jej instalację "Pasja".
        (Maciej Sandecki)
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2599464.html
    • Gość: Ed Znowu ksiądz pedofil skazany IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.03.05, 17:19
      Paul Shanley, duchowny którego przestępstwa zaszokowały Kościół
      Rzymskokatolicki, został skazany na 12 do 15 lat więzienia za gwałt na dziecku.
      74-Shanley będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po ośmiu latach
      spędzonych w celi.




      Shanley został wysłany za kraty pomimo tego, iż jego adwokaci ostrzegali, że
      może to dla niego oznaczać (ze względu na wiek) wyrok śmierci oraz że będzie
      prześladowany przez innych więźniów. W uzasadnieniu wyroku sędzia Stephen Neel
      za szczególnie godne potępienia uznał wykorzystanie pozycji duchownego do
      zdobycia zaufania dziecka.

      Shanley, niegdyś znany ze swojej działalności na rzecz dzieci ulicy i
      homoseksualistów, w latach 80. wielokrotnie gwałcił jednego z chłopców. O
      przestępstwa oskarżył go 27-letni strażak, który powiedział, że ksiądz zaczął
      wykorzystywać go w wieku 6 lat i trwało to przez kolejnych 6 lat.

      Obrońca Shanleya – Frank Mondano - poprosił sędziego, by jego klient odbywał
      wyrok w więzieniu lokalnym, a nie stanowym, gdzie jest bardziej niebezpiecznie.
      Powołał się przy tym na przypadek innego księdza-pedofila, Johna Geoghna, który
      został pobity i uduszony w więzieniu w Massachusetts w 2003 roku. Zabił go
      najprawdopodobniej współwięzień. Mondano stwierdził, że oskarżenie zbudowano na
      „kłamstwach i półprawdach”. Adwokat zapowiedział apelację.

      Shanley to centralna postać seksualnego skandalu, który wstrząsnął Bostonem. Gdy
      sąd zmusił Kościół do ujawnienia dokumentacji, wyszło na jaw, że próbowano
      zatuszować jego przestępstwa, przesuwając go pomiędzy różnymi parafiami. Z
      powodu skandalu ze stanowiska musiał ustąpić kardynał Bernard Law.

      Shanleya oskarżyło około 30 osób. Ale tylko jedno z oskarżeń dotyczyło
      przestępstw kryminalnych. Oskarżyciele domagali się dla Shanleya kary
      dożywotniego więzienia. Prokurator Okręgowy Martha Coakley stwierdziła jednak,
      że biorąc pod uwagę wiek i stan zdrowia osądzonego, wymierzona kara jest
      praktycznie karą dożywocia.

      Shanley już wcześniej został usunięty ze stanu kapłańskiego.


      www.kosciol.pl/content/article/20050216220805556.htm
      • Gość: Ed Re: Znowu ksiądz pedofil skazany IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.05.05, 13:20
        Na trzy i pół roku więzienia gdyński sąd skazał księdza za molestowanie
        seksualne dwóch 12-latków. Wyrok nie jest prawomocny. Proces ze względów
        obyczajowych był utajniony. Na ogłoszenie wyroku do sądu nie przyszedł
        oskarżony 36-letni Wojciech Cz. [PAP]
    • edico KOŚCIELNE BIELMO SEXU 17.03.05, 21:34
      Młodzież potrzebuje obrony przed seksedukacją?

      Młodzież trzeba bronić przed seksualnością?

      Młodzieży jest potrzebna obrona przed nachalnym nagabywaniem, molestowaniem
      seksedukacją, a nie edukacja seksualna - uważa bp Stanisław Stefanek,
      przewodniczący Rady ds. Rodziny KEP

      W środę prof. Zbigniew Izdebski ogłosił wyniki międzynarodowych badań
      przeprowadzonych wśród polskiej młodzieży, które jego zdaniem ukazują potrzebę
      wprowadzenia edukacji seksualnej. Metoda przeprowadzenia badań, zwłaszcza
      pytania zawarte w ankiecie wypełnianej przez uczniów, były oprotestowane przez
      rodziców, nauczycieli i wielu wybitnych pedagogów.

      Bp Stefanek powiedział KAI, że w wyniku protestów udało się wyprosić prof.
      Izdebskiego z kilku szkół i nie doszło tam do przeprowadzenia badań. Jednak
      znanemu seksuologowi udało się rozprowadzić ankiety w innych szkołach. Badania
      odbywały się pod tytułem "Młodzież o sobie. Opinie, postawy i zachowania
      młodzieży wobec ważnych spraw życiowych".

      - Dla mnie nie ulega wątpliwości, że są to badania robione nie tyle po to, by
      wiedzieć co sądzi młodzież o sobie, ile po to, by prof. Izdebski mógł wdrożyć
      następne elementy z góry przewidzianego planu sprowokowania młodzieży do
      wczesnego współżycia - powiedział bp Stefanek. Jego zdaniem, to nie są ani
      naukowe badania, ani nawet badania ogólnospołeczne, jak te przeprowadzane przy
      kampaniach wyborczych. Mam poważne wątpliwości co do uczciwości samych metod
      naukowych, opieram się na opiniach ludzi, którzy recenzowali projekty prof.
      Izdebskiego - dodał biskup. - Jest to indoktrynacja albo propaganda, nie nauka -
      dodał.

      Stefanek zwrócił uwagę, że w okresie Wielkiego Postu duszpasterze w ramach
      rekolekcji rozmawiają z młodzieżą, która opowiada w jaki sposób jest nagabywana,
      nawet molestowana, zwłaszcza przez wielkie koncerny posiadające kolorowe czasopisma.

      - Wiemy jakie są potrzeby młodzieży, ale nie potrzebuje ona edukacji seksualnej,
      tylko obrony przed tym nachalnym molestowaniem seksedukacją, która niszczy
      psychikę młodego człowieka - uważa biskup.

      - Jeśli się kogoś uderzy, a potem pośle się po lekarza, żeby zbadał, czy jest mu
      potrzebny lekarz, to on stwierdzi, że jest potrzebny. Trzeba jednak zapytać kto
      uderzył. Powinniśmy pytać nie jakie w tej chwili są potrzeby młodzieży, ale kto
      je spowodował - podkreślił bp Stefanek.

      Z ogłoszonych wczoraj przez prof. Izdebskiego badań wynika m.in., że 34 proc.
      nastolatków doświadczyło przemocy seksualnej a 1,4 proc. świadczyło płatne
      usługi seksualne. Natomiast 90 proc. badanych 17-18-latków twierdzi, że w
      okresie dojrzewania rodzice otoczyli ich należytą troską, zaś 79 proc. marzy o
      trwałym związku z jednym partnerem.
    • edico Jaki Bóg - tacy wierni 17.03.05, 21:39
      LPR chce komisji ds. ataków na Radia Maryja
      LPR chce powołania nowej sejmowej komisji śledczej, która miałaby zbadać
      działalność prokuratury w Toruniu przeciwko Radiu Maryja oraz dyrektorowi tej
      rozgłośni o. Tadeuszowi Rydzykowi - poinformował w czwartek szef klubu
      parlamentarnego LPR Marek Kotlinowski

      - Chodzi po pierwsze o zbadanie działalności prokuratury w 1997 roku przeciwko
      o. Rydzykowi i Radiu Maryja oraz zbadanie działań wymierzonych w rozgłośnię w
      ostatnim czasie - powiedział Kotlinowski.

      Według LPR, połączenie tych spraw może dać nowy obraz sytuacji wokół toruńskiej
      rozgłośni. - Uważamy bowiem, że są siły, którym zależy, aby radio nie pełniło
      tej ważnej misji związanej z ewangelizacją i informowaniem społeczeństwa o
      najważniejszych debatach publicznych. Chcemy wyjaśnić genezę tych ataków, kto
      inspiruje działalność wymierzoną przeciwko tej rozgłośni - dodał poseł LPR.

      Zdaniem lidera LPR Romana Giertycha, projekt uchwały o powołaniu nowej komisji
      śledczej zostanie złożony jeszcze w tej kadencji Sejmu z myślą, aby był
      rozpatrywany już przez przyszłą izbę.

      Podczas konferencji prasowej liderzy Ligi zaapelowali do środowisk centrowych i
      prawicowych o ostatecznie odejście od układów "okrągłego stołu". Według
      Giertycha, odejście od tego porozumienia, które zaowocowało kilkunastoma latami
      rządów tzw. opozycji, powinno się stać w tym roku, w ramach wyborów do
      parlamentu i wyborów prezydenckich.

      LPR - dodał poseł - kieruje swój apel do ugrupowań, które w jakiś sposób były
      "uwikłane" w układy "okrągłego stołu": PiS, PSL, a także PO.

      - Chcemy wyrazić również zaniepokojenie sytuacją, w której Platforma
      Obywatelska, która wydawało się, że powoli przybiera kierunek zrozumienia dla
      potrzeby odejścia od pewnych porozumień zawartych przy "okrągłym stole", wróciła
      na stare koleiny i przeszła na "ciemną stronę" - podkreślił Giertych.

      Jego zdaniem, świadczy o tym zachowanie PO w komisji śledczej ds. PKN Orlen oraz
      zbliżenie tej partii do byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

      PAP, pi 17-03-2005, ostatnia aktualizacja 17-03-2005 21:23
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2607009.html
    • edico Kościelni hochsztaplerzy mamony 17.03.05, 21:41
      5 księży z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej podejrzanych jest o wyłudzenie
      dotacji z Agencji Rtnku Rolnego. Straty Skarbu Państwa szacuje się na ok. 700
      tys. zł.
      (TVN)
    • Gość: Ed Palono akta księży-pedofilów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.03.05, 02:03
      Salwadorski biskup Gregorio Rosa powiedział w czwartek w wywiadzie telewizyjnym,
      że struktury kościelne systematycznie niszczą skargi na księży, również te
      dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci przez duchownych katolickich.

      "Musimy przyznać się do błędów, bo zdarzało się czasami, że księży podejrzanych
      o nadużycia przenoszono do innych parafii"- stwierdził biskup.

      "Najpoważniejsze oskarżenia dotyczące księży trafiają do archiwum i raz na jakiś
      czas są palone" - powiedział bp Rosa.

      www.lewica.pl/?dzial=swiat&id=996
    • Gość: Ed Pozwy przeciw Watykanowi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.03.05, 02:05
      Dwóch mężczyzn, którzy oświadczyli że jako chłopcy byli molestowani seksualnie
      przez księży katolickich wniosło w stanach Oregon i Floryda wnioski przeciwko
      Watykanowi.

      Wniosek głosi, że Watykan działający w zmowie z diecezjami i zakonami przenosił
      księży podejrzanych o molestowanie seksualne z jednego stanu USA do drugiego i z
      jednego kraju do drugiego, aby chronić ich przed postępowaniem sądowym.

      Prawnik Jeff Anderson, reprezentujący powodów w obu sprawach, oświadczył, że:
      "Wszystkie drogi prowadzą do Watykanu. Watykan poleca biskupom w USA utrzymywać
      to (wypadki molestowania seksualnego) w tajemnicy". Dodał również, ze dysponuje
      dowodami na poparcie podanych tez.

      www.lewica.pl/?dzial=swiat&id=907
    • Gość: olo Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.03.05, 17:38
      no tak, a do tego te zwolnienia podatkowe.....
      • edico Kim są Legioniści Chrystusa 18.03.05, 18:37
        Zakon legionistów Chrystusa to jedno z najmłodszych zgromadzeń zakonnych w
        Kościele rzymskokatolickim. Dla jednych jest to organizacja mająca się
        przeciwstawić laicyzacji Europy, inni kojarzą ją z konserwatywnym nurtem
        Kościoła reprezentowanym m.in. przez Opus Dei. Zakon założył w 1941 roku w
        suterenie sklepu w stolicy Meksyku młody zakonnik Marcial Maciel. Choć sam nie
        zdobył wykształcenia, postanowił stworzyć organizację edukacyjną. W ciągu 60 lat
        działalności Legioniści stworzyli ponad sto szkół i dziesięć uniwersytetów w
        kilkunastu krajach na całym świecie. Ich celem jest nie tylko nauczanie, ale i
        formacja duchowa, społeczna wychowanków. Legioniści wychowali pokolenia księży,
        zakonników i świeckich katolików.

        Dzięki dochodom z działalności edukacyjnej i ofiarności swoich członków zakon
        stał się potężną organizacją ekonomiczną, zdobywając wpływy w Watykanie. W 2003
        r. Legioniści zorganizowali w swojej rzymskiej siedzibie zamknięty, jeden z
        pierwszych pokazów filmu "Pasja" Mela Gibsona. Ich gościem był m.in. kard. Dario
        Castrillon Hoyos, prefekt kongregacji ds. duchowieństwa. Po pokazie stwierdził,
        że film przedstawiający mękę i śmierć Jezusa Chrystusa powinien zobaczyć każdy
        ksiądz. Odrzucił też zarzuty o antysemityzm dzieła Mela Gibsona. Hoyos uznawany
        jest za przywódcę watykańskiego ruchu mającego przywrócić na łono Kościoła
        ultrakatolickie ruchy - do jednego z nich należy Gibson. W Polsce Legioniści
        działają od 1996 r. Siedziba oddziału w Krakowie podlega centrali w Niemczech. W
        Gdańsku pojawili się w 1997 r. i przez kilka lat mieli swoją siedzibę w
        kamienicy przy ul. Stągiewnej. Kompleks w Kolbudach ma być ich ogólnopolskim
        Centrum Edukacyjnym.

        Legioniści starają się być obecni nie tylko w życiu Kościoła. W 2002 roku
        zorganizowali charytatywną akcję "Kilo", podczas której zbierali w
        hipermarketach dary dla ubogich.

        Legioniści są atakowani nie tylko za konserwatywne poglądy. Na początku 2000
        roku w Stanach Zjednoczonych ukazała się książka "Klub ciszy" opisująca
        przypadki molestowania seksualnego w zakonie. Grupa wychowanków oskarżyła ojca
        założyciela o pedofilię. Wybuchł skandal. Ojciec Maciel stanowczo zaprzeczał
        oskarżeniom. Watykan wstrzymał się od wyjaśnienia sprawy. Rosnąca potęga
        Legionistów jest również przyczyną niechęci w Stanach Zjednoczonych, gdzie
        pieniądze płyną do niego nie tylko ze szkół, ale również za pośrednictwem
        wykształconych przez zakon misjonarzy. Dlatego w kilku diecezjach doszło do
        konfliktu księży z zakonnikami. Trzy z nich zabroniły działalności Legionistom
        na swoim terenie.

        Zakony w Bielkowie

        Zakonnicy już przed wiekami byli obecni w Bielkowie. Pierwsze wzmianki o wsi
        Groß Boelkau pochodzą z XIV wieku. W 1395 r. wielki mistrz krzyżacki Konrad von
        Jungingen nadaje klasztorowi Kartuzów wieś Bielkowo wraz z młynem i przysiółkiem
        zwanym Kolbudami, zwalniając ją równocześnie od wszelkich ciężarów i
        służebności. Do tradycji nawiązują i Legioniści, którzy od trzech lat nie uznają
        ciężarów podatkowych nałożonych przez gminę.

        Bp Tadeusz Pieronek: Legioniści zaczęli pojawiać się w Polsce w roku 1992. Na
        Zachodzie są bardzo prężnym zgromadzeniem zajmującym się edukacją. Mają potężny
        dom na Via Aurelia w Rzymie. Są cenni dla Kościoła i jeśli wzbudzają
        kontrowersje, to wśród tych, którym siła Kościoła się nie podoba. Nie mam do
        nich zastrzeżeń. Są trochę tradycyjni, ich działalność z całą pewnością mieści
        się w ramach współczesnego pluralizmu. Pamiętam, że kiedyś prosili mnie o
        przeczytanie książki o ich meksykańskich założycielach, ale już dawno nie miałem
        z nimi kontaktu.

        not. kfk 18-03-2005, ostatnia aktualizacja 17-03-2005 22:06
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2607700.html
        • Gość: Ed Re: "Klerycy" z pałkami IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:04
          Bandyci, którzy zaatakowali publiczność na Festiwalu Indii przyjechali z
          Częstochowy wynajętym autobusem. Szef firmy transportowej otrzymał zlecenie na
          przewiezienie grupy kleryków. Kierowca autobusu nie chce rozmawiać ani z prasą,
          ani z policją. Boi się i wolałby jak najszybciej o wszystkim zapomnieć.

          *
          Sobota, 26 maja. W trakcie wieczornego koncertu w Pokojowej Wiosce Kryszny
          dochodzi do bandyckiego napadu na bawiących się ludzi. Napastnicy, po użyciu
          gazu łzawiącego, pobili uczestników kijami bejsbolowymi. Na pogotowie trafiło
          osiem osób z ranami tłuczonymi głowy. Relacjonując to wydarzenie, postawiliśmy
          kilka ważnych pytań, obiecując, że postaramy się znaleźć na nie odpowiedzi.
          Dzięki naszym czytelnikom - świadkom sobotnich wydarzeń, potwierdziliśmy
          wcześniejsze przypuszczenia i poznaliśmy nowe szczegóły.
          Wiadomo już, że sprawcy przyjechali do Tomaszowa wynajętym autobusem. Jeden z
          naszych czytelników zanotował jego numer rejestracyjny. Opowiadał nam, że około
          godz. 22.20 widział mniej więcej 15 - osobową grupę ubranych w czarne koszulki i
          wyposażonych w kije młodzieńców. Początkowo myślał, że to kibice wracający z
          meczu... Kilka dni później dotarła do nas informacja, że punktem zbornym dla
          zadymiarzy był częstochowski McDonald's. W jednej z firm przewozowych dwóch
          mężczyzn wynajęło autobus, zlecając przewiezienie do naszego miasta "grupy
          kleryków". Jak się okazało - wyposażonych w kije bejsbolowe, gaz łzawiący, maski
          gazowe. Kierowca autobusu nie zgodził się na rozmowę, nie chce opowiadać o
          kursach między Tomaszowem a Częstochową ani prasie, ani policji. Boi się o
          bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny. O ludziach, których przyszło mu wieźć i o
          tym, co widział, chce jak najszybciej zapomnieć.
          Policja wszczęła oficjalne postępowanie. Trwa sprawdzanie danych. Zeznania
          złożył przedstawiciel organizatorów i dwóch poszkodowanych cudzoziemców,
          Rosjanin i Chorwat. (...) [ms]
          Agnora, nr 25
          • deltalima Re: "Klerycy" z pałkami 04.07.05, 17:50
            czyżby nasz kochany kk też miał posiadał służby specjalne ? ;-))
            • edico Re: "Klerycy" z pałkami 04.07.05, 20:04
              Najpierw jest nabór do Mlodzieży Weszpolskiej i tam dopiero nastepuje
              weryfikacja tych nabardziej przydatnych :))
              • Gość: * Re: Mniej kleryków w bydgoskich seminariach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 15:30
                W bydgoskich seminariach nie przyjęto tylu studentów, ilu się spodziewano.
                Rektorzy mówią, że prawdziwy boom możne jeszcze nastąpić, powiadamia "Express
                Bydgoski".

                Absolwenci seminariów kierowani są do parafii, gdzie rozpoczynają misję jako
                wikariusze. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, uczelnie te w trakcie naboru
                wcale nie przeżywały oblężenia. Po śmierci Jana Pawła II mówiono o prawdziwej
                fali powołań. Tymczasem w istniejącym drugi rok diecezjalnym Wyższym Seminarium
                Duchownym ze względu na małe zainteresowanie trzeba było przeprowadzić
                dodatkowy nabór. Początkowo zgłosiło się do niego 23 mężczyzn, na studia
                dostało się 14.

                - W ubiegłym roku naukę rozpoczęła grupa licząca o jednego studenta więcej niż
                w tym roku. Być może w innych ośrodkach w Polsce rzeczywiście odnotowano wzrost
                zainteresowania - mówi ksiądz dr Wojciech Szukalski, rektor Wyższego Seminarium
                Duchownego Diecezji Bydgoskiej w Bydgoszczy.

                - Byliśmy niedawno na zjedzie rektorów w Warszawie i rozmawialiśmy na temat
                wzrostu liczby kandydatów. Okazuje się, że nie ma reguły. W jednych uczelniach
                ubyło, w drugich przybyło. Myślę, że u nas wzrost może jeszcze nastąpić - mówi
                ojciec Marek Karczewski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Zgromadzenia
                Ducha Świętego w Bydgoszczy.

                Rektorzy podkreślają, że nie istotne, ilu kandydatów rozpoczyna studia. - To
                trudne studia dlatego, że człowiek musi zrezygnować z pewnych sfer życia i
                przyzwyczaić się praktycznie do samotności - dodał ksiądz Wojciech Szukalski.
                (PAP)
                media.wp.pl/kat,38122,wid,8032223,wiadomosc.html
      • edico Legioniści Chrystusa będą edukować Polaków 18.03.05, 18:39
        Z błogosławieństwem Papieża wyrośnie pod Gdańskiem największy w Polsce kompleks
        edukacyjny - od przedszkola po uniwersytet. Teren pod niego podarował zagadkowy
        biznesmen. Szkołę stawia równie tajemniczy zakon: Legioniści Chrystusa

        Bielkowo to wieś przyklejona do Gdańska. Na zajmującym 30 hektarów wzgórzu
        schodzącym łagodnie do jeziora góruje kompleks kilkunastu budynków otoczonych
        parkiem i płotem.

        Tak ma wyglądać pierwsze w Polsce centrum szkoleniowe Legionistów Chrystusa.
        Znajdą się w nim przedszkole, podstawówka, gimnazjum i liceum. Kompleks przyjmie
        2 tys. uczniów z Polski. Budowa ruszy latem. Miesięczne czesne dla uczniów
        wyniesie około 500 euro. Stać będzie na to tylko elitę finansową. Legioniści
        chcą zatrudnić cywilnych nauczycieli.

        Na tym ich plany się nie kończą. Kilka kilometrów dalej - w sąsiedniej gminie
        Straszyn - zakon chce wybudować uniwersytet. Sto hektarów czeka tylko na zmianę
        planu zagospodarowania.

        Śmiałość projektu przyćmiewa centrum, które pod Toruniem budują redemptoryści.
        Inwestycja o. Rydzyka wygląda niepozornie na tle planów Legionistów Chrystusa. -
        Legioniści? To coś nowego - usłyszeliśmy od jednego z redemptorystów.

        Rodzicom wstęp wzbroniony

        Legioniści Chrystusa to jeden z nowych zakonów w Kościele katolickim. Dla
        jednych to organizacja, która ma przeciwstawić się laicyzacji Europy. Innym
        kojarzą się z konserwatywnym nurtem Kościoła reprezentowanym m.in. przez Opus Dei.

        Zakon chce wychowywać "integralne osoby" i "przygotowywać profesjonalnych
        liderów", którzy mają się przyczynić do "uformowania społeczeństwa zbudowanego
        na fundamentach chrześcijańskiej miłości i sprawiedliwości".

        Edukacja rozpocznie się w stojącym nieco na uboczu przedszkolu. Znajdzie się tam
        miejsce dla 200 dzieci. Po drugiej stronie wewnętrznej ulicy rozłoży się
        wieloskrzydłowy budynek, gdzie ulokowane zostaną podstawówka, gimnazjum i liceum.

        Kompleks szkolny został podzielony na dwie części z osobnymi wejściami dla
        chłopców i dziewcząt. Szkołę zorganizowano tak, aby chłopcy nie mieli kontaktów
        z dziewczynkami. Regulamin jest ostry - obcym nie wolno wchodzić do szkoły.

        Zakaz ma dotyczyć też rodziców. Będą mieli wstęp wyłącznie do dwóch budynków
        recepcyjnych. - A po co mają chodzić po szkole? - pyta Andrzej Sotkowski,
        architekt z pracowni ZAPA, która przygotowuje projekt. - Jeśli zechcą
        porozmawiać z dyrekcją, pedagogiem , to pójdą do pomieszczeń administracyjnych.

        Ojciec Bernard unika "Gazety"

        Więcej o inwestycji próbowaliśmy się dowiedzieć od ojca Bernarda z zakonu
        Legionistów Chrystusa. Przez dwa tygodnie był nieuchwytny. Nie chciał rozmawiać
        o planach centrum.

        30 hektarów pod szkoły podarował zakonowi Polikarp M., 70-letni gdańszczanin,
        który dorobił się na hodowli świń. Ale sam gest Polikarpa M. nie wystarczyłby do
        realizacji projektu.

        Ze zdobyciem pieniędzy zakon nie powinien mieć jednak problemów. Robi to m.in.
        przez internet oraz wyspecjalizowanych w marketingu Legionistów Chrystusa.

        "Tak! Ojcze, przekazuję pieniądze, bo chcę pomóc Legionistom kształcić
        przyszłych księży" - taka formułka wita potencjalnych donatorów na internetowej
        witrynie zakonu.

        Polikarp - darczyńca Legionistów

        Niewiele osób w Trójmieście potrafi cokolwiek powiedzieć o Polikarpie M.
        Wiadomo, że tuż po wojnie przyjechał do Gdańska z Podlasia. Obecnie ten
        70-letni, zwalisty mężczyzna chce pozostać w cieniu. Odmawia propozycji
        spotkania. - Porozmawiać możemy najprędzej jesienią - ucina.

        - To bardzo zamożny człowiek, który żyje bardzo skromnie w czteropiętrowym bloku
        w Gdańsku Oliwie - twierdzi jeden z jego znajomych. - Wielki dobroczyńca.

        - Jak Polikarp M. przyjechał po wojnie do Polski, miał tylko kartonową
        walizeczkę i trochę ubrań. Jakiś dobry człowiek napotkany na dworcu wziął go do
        domu, dał jeść, przenocował, a następnego dnia załatwił pracę w stoczni -
        opowiada Leszek Grombala, wójt gminy Kolbudy, w której leży Bielkowo. - Polikarp
        do dzisiaj go szuka, żeby podziękować.

        Wiadomo, że darczyńca Legionistów skończył zawodówkę i został kotlarzem - to
        jeden z najcięższych zawodów w stoczni. Na początku lat 70. pod Gdańskiem zaczął
        hodować świnie.

        - Szybko dorobił się hodowli liczącej 5 tys. świń i dużych pieniędzy - wspomina
        inna osoba związana z Polikarpem M. - Był głodny ziemi i ciągle ją dokupował.
        Sporo tego było, bo kosztowała złotówkę za metr kwadratowy, a i tak nikt jej nie
        chciał.

        Wójtowi Grombale Polikarp opowiadał, że na pomysł edukacyjnej inwestycji wpadł w
        czerwcu 1998, kiedy jechał z Tunisu do Kartaginy. Zobaczył znakomity uniwersytet
        na obrzeżach dużego miasta. Pomyślał sobie, że podobny przydałby się w Polsce. O
        Legionistach Chrystusa miał opowiedzieć Polikarpowi znajomy ksiądz. W ten sposób
        doszło do spotkania z ojcem Bernardem, dyrektorem Legionistów w Gdańsku. Zamiast
        trzech hektarów, których potrzebował zakonnik, Polikarp M. podarował mu 30.

        - Może to prawda, może nie. Jak podacie moje nazwisko, będę bardzo zagniewany -
        mówi Polikarp M. - Nie życzę sobie pisania o mnie i szkole.

        Krzysztof Katka, Sławomir Sowula, Gdańsk 18-03-2005, ostatnia aktualizacja
        18-03-2005 09:19
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2607699.html
        • Gość: Oldtimer Re: Legioniści Chrystusa będą edukować Polaków IP: *.krak.tke.pl 20.03.05, 15:04
          Krzyżacy tworzą szkoły janczarów! Ciekawostką jest fakt,że biały papcio
          widział plany w 2001 a GW opisała to kilka dni temu> To się nazywa "nos
          dziennikarski!
    • andrzej105 na Węgrzech ujawniono księży-konfidenów 18.03.05, 18:45
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=21831440
    • Gość: Ed Moherowe misterium poezji w zastępach Rydzyka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.03.05, 00:39
      www.joemonster.org/download.php?d_op=getit&lid=1723
    • andrzej105 ubywa zakonnic 21.03.05, 21:40
      no i b.dobrze :)))
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21903031
    • Gość: Ed Zapałki Życińskiego przesiąknięte święconą wodą :) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.03.05, 22:59
      Lubelski KIK zostaje z Benderem

      Ryszard Bender pozostanie prezesem lubelskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.
      Zadecydowało o tym niedzielne walne zgromadzenie

      Pod koniec lutego arcybiskup Józef Życiński odebrał Klubowi Inteligencji
      Katolickiej w Lublinie, kierowanemu przez Ryszarda Bendera, prawo do
      określenia "katolicki". Wcześniej przez wiele miesięcy arcybiskup domagał się
      od Bendera przestrzegania "zasad etyki katolickiej".

      Bender zapraszał do Lublina antysemickich prelegentów, bronił w Radiu Maryja
      Dariusza Ratajczaka zaprzeczającego zbrodni oświęcimskiej, zwolnił z pracy
      jedyną żywicielkę rodziny. Kiedy arcybiskup ogłosił decyzję, Bender posunął się
      do szantażu - oskarżył o współpracę ze służbami bezpieczeństwa PRL kilku
      członków KIK i zagroził, że to samo zrobi wobec osób z otoczenia metropolity.

      Arcybiskup gróźb się nie przestraszył. Ogłosił, że przywróci klubowi prawo do
      nazwy "katolicki", jeżeli walne zgromadzenie członków klubu wybierze władze
      gwarantujące "katolicki charakter KIK-u".

      Walne odbyło się w ostatnią niedzielę. Wstępu bronili młodzieńcy z mieczykami w
      klapach. - Było ich czterech. Sprawdzali, czy nazwiska wchodzących są na
      liście. Zaprotestowałem. Byłem przecież wiceprezesem KIK-u! Kiedy zapytałem
      Bendera, kim i po co są, odparł: - Mają pilnować porządku. Od innego członka
      zarządu usłyszałem że „musimy zabezpieczyć się przed »Gazetą Wyborczą «” -
      opowiada wzburzony dr Duda, wtedy jeszcze wiceprezes KIK-u.

      Na walne przybyło ok. 35 na 50 uprawnionych członków.

      Ostatnio Bender wprowadził do KIK-u kilku nowych członków - ludzi, których był
      pewny. - Jakiś miesiąc temu na spotkaniu władz klubu przedstawił nam
      kandydatury. Upierał się, by od razu dostali status członków zwyczajnych,
      dzięki czemu będą mogli głosować na walnym. Protestowałem, ale bezskutecznie -
      mówi Duda.

      Wśród "nowych" są np. Leszek Gregorowicz, sekretarz wojewódzki LPR, czy
      Mirosław Król, starosta powiatu świdnickiego, stały felietonista Radia Maryja.

      Edward Balawajder, były dyrektor biura lubelskiego KIK: - Uważam, że
      wprowadzenie na walne "nowych" to ordynarna manipulacja.

      W niedzielę po burzliwej dyskusji na temat stanowiska klubu wobec abp.
      Życińskiego z funkcji wiceprezesa zrezygnował dr Duda. Uważał on, że KIK musi
      porozumieć się z metropolitą. Zaproponował, żeby władze KIK-u podały się do
      dymisji, jeżeli w ciągu roku nie uda im się osiągnąć w rozmowach z Życińskim
      konsensusu. Walne zgromadzenie odrzuciło ten pomysł.

      Z władz klubu Bender wyeliminował opozycję. Sam nadal jest prezesem.

      Do zarządu wchodzą: jako przewodniczący komisji rewizyjnej prof. Jan Ziółek,
      kolega Bendera z KUL (jeden z sygnatariuszy listu do biskupa Essen, w którym
      kilku profesorów KUL z Benderem na czele protestowało przeciwko przyznaniu
      nagrody za zasługi dla katolickiej nauki społecznej Władysławowi
      Bartoszewskiemu), wiceprezesi - eurodeputowany prof. Mirosław Piotrowski, uczeń
      Bendera i jego bliski współpracownik, oraz - na miejsce dr. Dudy - Mirosław
      Król.

      Chcieliśmy zapytać Bendera o nowych członków i sytuacje w KIK-u, ale nie chciał
      rozmawiać.

      Bardziej otwarty był profesor Piotrowski. - Jeżeli chodzi o nowych członków, to
      i tak niewiele zmienili. Za zarządem głosowała ogromna większość obecnych -
      powiedział. Jego zdaniem nie było żadnej manipulacji. - Nowi ludzie byli
      potrzebni. Chodziło o odmłodzenie klubu, bo odeszło z niego w ostatnim czasie
      trochę ludzi.

      - Lubelski KIK świadomie umieścił się poza Kościołem. Jeśli chcą być uczciwi i
      konsekwentni wobec własnych wyborów, powinni zmienić nazwę stowarzyszenia -
      powiedział KAI prezes warszawskiego KIK-u Piotr Cywiński.

      Sam Bender w rozmowie z KAI stwierdził, że podczas niedzielnego spotkania
      postanowiono, że prezes i zarząd będą się starać o spotkanie z metropolitą
      Życińskim i wyjaśnienie spraw spornych. - Będę się starał prosić księdza
      metropolitę o spotkanie. Czy wyrazi zgodę, nie wiem - powiedział Bender.

      Dla Gazety: ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik metropolity lubelskiego

      Dekret ogłoszony w lubelskich kościołach w ostatnią niedzielę lutego
      obowiązuje. Oznacza to, że lubelski KIK nie może być łączony z Kościołem. I tak
      będzie, dopóki władze klubu nie zrealizują warunków określonych w dekrecie, a
      więc nie wybiorą władz gwarantujących jego katolicki charakter. Działalność KIK-
      u musi być też uzgadniana z jego kapelanem. Nie chcę komentować faktu, że
      Bender utrzymał stanowisko prezesa. Uważam, że najważniejsze dla organizacji,
      która chce uchodzić za katolicką, jest podporządkowanie się postanowieniom
      dekretu.
      (Paweł P. Reszka, Lublin; KAI 21-03-2005)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2613910.html
    • Gość: Ed Facjata wstecznictwa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.03.05, 00:19
      Prymas o eurokonstytucji

      Chrystus nie boi się złożenia do "europejskiego grobu" - pisze kardynał Józef
      Glemp w życzeniach na święta wielkanocne.

      „Wielkanoc tego roku nie przynosi nam pociech społecznych i narodowych. Wielu
      naszych braci, którzy zaufali polityce, doznaje zawodu. Co więcej, wielu z nich
      uważa wykreślenie obecności Kościoła z obrazu Europy za klęskę wiary, za
      złożenie Chrystusa do europejskiego grobu. My zaś wiemy, że Chrystus nie boi
      się takich grobów, On jest »zmartwychwstaniem i życiem «” - pisze kardynał.

      Prymas zwrócił też uwagę na niewierzących. "Odrodzenie trwa w świecie. Ludzie
      niewierzący albo wierzący inaczej są także włączeni w powszechne odrodzenie,
      które my, chrześcijanie, nazywamy zmartwychwstaniem w Chrystusie" - napisał
      kard. Glemp.

      Odniósł się też do lustracji. "Bracia i Siostry! Różne smutki i boleści
      dotykają nas w czasie tegorocznej Paschy. Wiele naszych grzechów - jak w
      grobie - spoczywa w teczkach archiwalnych. Boimy się cierpkiej prawdy, boimy
      się nieprawdy o nas. Idziemy do jakiegoś naszego Emaus i narzekamy, bo nie
      wszystko dzieje się po naszej myśli. Tymczasem zmartwychwstanie Chrystusa trwa
      i wzywa do nowego życia!" - napisał.

      P.S. Ot i cały Glemp. Ani słowa o przekręceniu Oblatów na miliony $$. Ani slowa
      na temat, że polska kościelna wiocha nie musiała powielić się w Canadzie.
      Ani słowa o tym, że sami oblaci - nie wsponinając wiernych potraktowali Glempa
      na zasadzie persona non grata.

      Byłem przeciwnikiem wprowadzenia religii doi szkół. Po wnukach wudzę, że
      lepszej weryfikacji indoktryny nie mogli zrobić :o))
    • Gość: Ed Zakonnice też molestują IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.03.05, 23:18
      Przypadki molestowania seksualnego w Kościele Katolickim dotyczyły dotąd
      wyłącznie księży. W Louisville ponad 20 osób oskarża zakonnice, które pracowały
      w domu dziecka wiele lat temu.


      Pozwy złożyły w większości kobiety, które zostały zgwałcone lub były
      molestowane przez byłego kapelana domu dziecka. Placówka była prowadzona przez
      siostry zakonne w latach 1952-1983. Część pozwów dotyczy także 10 zakonnic.

      - Jako kobiety powinny chcieć ochraniać dzieci – powiedziała 30-letnia Landa
      Mauriello-Vernono, która złożyła pozew przeciwko zakonnicy i katolickiej
      szkole, do której uczęszczała. Prowadzi również narodową kampanię Sieć
      Ocalonych Molestowanych przez Duchownych.

      Postanowienia przyjęte przez zakon w lutym 2003 wymagają, by oskarżone
      zakonnice nie prowadziły żadnej działalności, dopóki nie zostanie zakończone
      śledztwo. Tylko jedna z oskarżonych sióstr pozostała na swoim stanowisku.

      www.kosciol.pl/article.php?story=2004080314410067&query=pedofil%2Bmolestowan
      • edico Re: Księża molestują zakonnice 28.07.05, 17:17
        Stolica Apostolska podchodzi do tego problemu wspólnie z biskupami i z
        międzynarodową unią zwierzchników zakonów" - oświadczył dyplomatycz­nie rzecznik
        papieski, Joaquin Navarro-Valls. Oświadczenie było następstwem publikacji
        informującej czy­telników włoskiej gazety „La Repubbiica", że tysiące sióstr
        zakonnych na świecie nie są w stanie dopełnić ślubów czy­stości, bo są gwałcone
        lub zmu­szane do seksu przez księży. Do­wodzi tego szereg raportów au­torstwa
        członkiń zakonów.
        Siostra Maura 0'Donohue - lekarka i była koordynatorka Katolickiego Funduszu ds.
        Rozwoju Krajów Trze­ciego Świata - przedłożyła swój memoriał (przedruko­wany
        potem przez tygodnik „National Catholic Repor­ter") kardynałowi Eduardo
        Matinezowi, prefektowi wa­tykańskiej kongregacji życia religijnego. W swym
        rapor­cie 0'Donohue dokumentuje przypadki seksualnego wy­korzystywania zakonnic
        przez księży, które wykryła w 23 krajach (m.in. Burundi, Botswana, Kolumbia,
        Zimbabwe, Ghana, Indie, Irlandia, Wiochy, Lesotho, Kenia, Mala­wi, Papua-Nowa
        Gwinea, RPA, Filipiny, Sierra Leone, Tanzania, USA, Uganda, Zambia i Zair).
        Siostra 0'Do­nohue pisze, że „skalą problemu była zaszokowana i nie mogła
        uwierzyć (...). W jednym z krajów (...) przełożona zakonu była wprost nagabywana
        przez księży, by udostęp­niła im siostry do celów seksualnych".
        W roku 1998 podobny raport złożyła siostra Marie McDonald, która pisze, że
        księża skłaniali czasem za­konnice do stosowania środków antykoncepcyjnych,
        prze­konując je, że to zapobiega AIDS. Lekarze katolicy skarżyli się, że by­li
        skłaniani do wykonywania abor­cji siostrom zapłodnionym przez :; księży. Kapłani
        namawiali zakon­nice do stosunków, odwołując się do fałszywych argumentów
        teologicznych, np. że mogą uprawiać seks z duchownymi bez łamania ślubów
        czysto­ści. Zakonnice nie śmiały sprzeciwić się woli księży, którzy mieli
        dominującą pozycję. Kiedy siostra zachodziła w ciążę, była wyrzucana z zakonu,
        natomiast księdzu plemnikodawcy włos z głowy nic spadał. W ubiegłym roku
        amerykańska gazeta „St. Louis Post Dispatcher" opubli­kowała własny raport
        stwierdzający, że 34 tyś. zakonnic doznało przemocy seksualnej ze strony księży.
        free4web.pl/3/2,67351,128513,3222355,Thread.html
        • Gość: Ed Re: Molestujący zakonnik IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.11.05, 22:29
          Przed sądem z Lipnie (Kujawsko-Pomorskie) stanął zakonnik oskarżony o
          molestowanie seksualne 14-letniej dziewczynki. Oskarżony nie przyznaje się do
          winy; grozi mu do 10 lat więzienia.
          www.tygodnik.com.pl/numer/275820/obraztygodnia.html
    • Gość: Ed Pedofilia karana kościelna niezbyt surowo IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.03.05, 23:24
      Na rok i osiem miesięcy skazał Sąd Rejonowy w Łęczycy (woj. łódzkie) 39-
      letniego księdza Wincentego P., którego prokuratura oskarżyła o seksualne
      wykorzystywanie dzieci - poinformował wiceprezes sądu Stefan Dziewulski.
      Proces i uzasadnienie wyroku były niejawne.

      Według prokuratury, do przestępstwa doszło w latach 1998-99 w miejscowości
      Witonia w okolicach Łęczycy, gdzie skazany był wikarym. W tym
      czasie "doprowadził pięciu małoletnich chłopców poniżej 15 roku życia do
      wykonywania czynności seksualnych i poddania się im".

      Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie policja i prokuratura w Łęczycy
      prowadziły już w kwietniu i w maju 1999 roku. Wtedy jednak - jak twierdzi
      prokuratura - nie znaleziono podstaw do wszczęcia postępowania karnego. Ksiądz
      jednak został przeniesiony do innej parafii.

      W lipcu 2002 roku postanowiono wszcząć śledztwo po publikacjach prasowych;
      biskup łowicki odwołał księdza z parafii. Na początku listopada 2002 roku za
      księdzem rozesłano list gończy, bo prokuratura i policja nie mogły przesłuchać
      duchownego i przedstawić mu zarzutów.

      Pod koniec listopada 2002 r. Wincentego P. zatrzymano na polsko-ukraińskim
      przejściu granicznym w Dorohusku przy wjeździe do Polski.

      Informację tę za PAP podał serwis Interia.pl
    • Gość: Ed Re: Moralność katolicyzmu "aniołkami" pisana IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.03.05, 23:25
      Ateistka. Rozmowa z Magdaleną Środą, filozofem i etykiem .

      Chciałabym starzeć się z dala od Warszawy otoczona dziećmi i zwierzakami.
      Czytając i gotując?. Z córką Agatą, 1983 r.

      Moje koleżanki kręciły po 16 piruetów, ja dawałam radę jedynie 8. Byłam chuda,
      miałam długie nogi, a to nie pomaga technice?. 12-letnia Magdalena Środa w
      stroju Kopciuszka. Szkoła baletowa w Warszawie

      Mama mówiła, że rzeczą rozsądną jest wychodzić za mąż. Ja wyszłam za mąż z
      miłości?. Ślub Magdaleny i Krzysztofa Środów, 1982 r.

      Pani ojciec, Edward Ciupak, jest znanym socjologiem, a mama?

      Ojciec, jako socjolog religii, zajmował się katolicyzmem, wydał wiele książek
      poświęconych polskiej religijności. Mama też jest socjologiem, pracowała na
      Akademii Wychowania Fizycznego, zrobiła doktorat, ale mniej zajmowała się
      nauką, więcej dydaktyką. Lubiła to i ją lubiano w tej roli.

      Wiarę w Boga odrzuciła Pani świadomie czy to efekt wychowania?

      Nie można porzucić czegoś, czego się nie ma i nigdy nie miało.

      Czyli nie można nawet spytać: "Jak to się u Pani zaczęło?".

      Jako dziewczynka byłam wychowywana w miasteczku Zagórów w Poznańskiem, u
      dziadków ze strony mamy. Mieszkaliśmy na ulicy Kościelnej. Na górze stał
      kościół, nasz dom był drugi od kościoła w dół. Chodziłam po mleko do sąsiadów,
      ale kiedyś była straszna burza i dziadek powiedział, że on pójdzie. "Dziadku,
      ale coś ci się stanie", bardzo kochałam dziadka. Dziadek na to, że nic mu się
      nie stanie, więc zaczęłam żalić się babci, a ona: "Nie martw się, przecież na
      górze stoi kościół". Babci, jako racjonalistce, chodziło o to, że wysoka wieża
      przejmie na siebie pioruny, ale ja sądziłam, że to Kościół i wiara ma chronić
      mojego dziadka przed piorunami. Kościół nie był wystarczającą gwarancją
      bezpieczeństwa dla mojego dziadka. I ta niewiara pozostała do dziś.

      A lekcje religii, na które chodziło się w szkole?

      Pamiętam, że ojciec zapytał mnie, czy chcę chodzić, ale się tego nie domagał.
      Miałam przyjaciółkę, która była Żydówką i na religię nie chodziła. Wolałam czas
      spędzać z nią, a więc też nie chodziłam. W 1968 roku Hania wyemigrowała z
      Polski. A ja już wiedziałam, że zostanę poza Kościołem, który wydawał mi się
      niesłychanie nudnym miejscem. Nigdy nie miałam potrzeby wiary czy religijności.
      Jej brak rekompensuję sobie wiedzą z zakresu religii.

      Co Panią pozbawiło tej potrzeby?

      Nic. Wiara to kwestia łaski. A ta nie została mi udzielona. Choć może o tym nie
      wiem. Jedna z pań pracujących u mnie w Instytucie Filozofii zawsze mi
      powtarzała, że jestem katoliczką, tylko nie zdaję sobie z tego sprawy. "Bo
      skoro jestem tak dobrym człowiekiem, na pewno muszę być katolikiem". Spędziłam
      sporo czasu przy czytaniu teologów, szukając religijnych inicjacji. I nic. Jak
      się studiuje "Sumę teologiczną" Tomasza, można podziwiać koronkowy pałac wiedzy
      o Bogu i stworzonym przez niego świecie, ale jeśli nie ma pan jednego elementu -
      wiary - cały pałac jest tylko intelektualną konstrukcją.

      Ani razu w życiu z rodzicami nie byliście w kościele?

      W Warszawie - nie. Na wsi, u rodziców ojca - często. Choć mama kultywowała
      polską obyczajowość - chodziliśmy na pasterkę i święcić przed Wielkanocą.

      Mam wrażenie, że to częsta sytuacja: pusta obrzędowość bez silnej wiary.

      Obrzędowość bez wiary nie musi być pusta. To ważny element kultury i wspólnoty.
      W naszym kultywowaniu obyczajów nie było hipokryzji.

      O czym rozmawialiście, co było oprócz rytuału?

      A o czym teraz się rozmawia w religijnych rodzinach? O Bogu? Nie sądzę. U nas
      też nie rozmawiało się o Bogu. Mama była ateistką i wpoiła mi szacunek dla
      racjonalnego myślenia. Tata religią zajmował się zawsze, ale jako socjolog.
      Jedną z pierwszych moich pozaracjonalnych fascynacji były mity greckie. Skłonna
      byłam raczej wierzyć w moc Zeusa niż w chrześcijańskiego Boga, którego nie
      rozumiałam.

      A wyjścia na pasterkę?

      To co innego. Ja co roku chodzę na pasterkę.

      Zaskakujące.

      Więcej - moje dziecko i dzieci znajomych, które przychodziły do nas w okresie
      świąt, czytały ze mną Biblię przed wyjściem do kościoła.
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2572940.html?as=2&ias=8
    • Gość: Ed Kościół "tonie" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.03.05, 23:35
      Kard. Ratzinger: Tonąca łódź Kościoła

      Myśl przewodnią znalazłem w słowach Jezusa z Ewangelii świętego Jana: «jeśli
      ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli
      obumrze, przynosi plon obfity» - mówił Radiu Watykańskiemu kard. Joseph
      Ratzinger o rozważaniach Drogi Krzyżowej, odczytanych w czasie nabożeństwa w
      Koloseum.




      Wielkie poruszenie wywołał tekst rozważań, które towarzyszyły Drodze Krzyżowej w
      rzymskim Koloseum. Ich autor, kardynał Joseph Ratzinger, pisze o upadku
      Kościoła, nazywając go "tonącą łodzią".

      Komentując trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża - stację dziewiątą - prefekt
      watykańskiej Kongregacji nauki wiary każe zastanowić się nad tym, jak Chrystus
      musi cierpieć także w swoim Kościele. Ile jest brudu w Kościele... ile pychy,
      ile samowystarczalności! - pisze niemiecki kardynał. Jego zdaniem, Kościół zdaje
      się być tonącą łodzią, do której z wszystkich stron wdziera się woda. Brudne są
      jego szaty i oblicze, wielkie słowa i gesty pokrywają zdradę, z czego "śmieje
      się Szatan".

      Słowa kardynała Ratzingera na łamach dziennika "La Stampa" komentuje katolicki
      pisarz Vittorio Messori, współautor wraz z Janem Pawłem II książki "Przekroczyć
      próg nadziei". Jako jeden z nielicznych komentatorów łagodzi on wydźwięk tekstu
      napisanego przez Ratzingera. Messori przypomina, że taka jest poetyka liturgii
      pokutnej i słów niemieckiego kardynała nie należy brać dosłownie.

      Dodaje, że gdyby sam miał pisać te rozważania - a kilka lat temu odrzucił taką
      ofertę złożoną mu przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza - byłyby one bardzo
      podobne do tego, co przygotował niemiecki kardynał. Jednocześnie jednak nie
      uważa, aby było w nich coś wyjątkowo oryginalnego.

      Jak pisze Ratzinger, to my sami zbrukaliśmy oblicze Kościoła. Idea ta pojawia
      się już w Dziejach Apostolskich: rozróżnienie między Kościołem, który jest
      święty, a dziećmi Kościoła, które są grzeszne. Nie ma tu niczego nowego w
      stosunku do tradycji - twierdzi Messori.

      Zauważa, że jedną z największych obaw Ratzingera jest przekształcenie Ewangelii
      i chrześcijaństwa w ideologię. Zaznaczył, że domyśliłby się, że chodzi o
      Ratzingera, nawet gdyby nie wiedział, kto jest autorem tych rozważań, właśnie po
      tej polemice.

      Zapytany przez Radio Watykańskie, czym się inspirował, kard. Ratzinger
      odpowiedział:

      „Myśl przewodnią znalazłem w słowach Jezusa z Ewangelii świętego Jana: «jeśli
      ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli
      obumrze, przynosi plon obfity» . Tymi słowami Pan pozostawił eucharystyczną,
      sakramentalną interpretację swej męki, Drogi Krzyżowej. Ukazuje nam, że Droga
      Krzyżowa to nie tylko jakiś łańcuch bólu czy nieszczęść, ale że to stanowi
      misterium, tajemnicę; jest właśnie tym procesem, w którym ziarno pszenicy wpada
      w ziemię i przynosi owoc. Innymi słowy, ukazuje nam, że męka jest ofiarą z
      samego siebie. Ta ofiara przynosi owoc i przez to staje się darem dla wielu, dla
      wszystkich”.

      Cały tekst rozważań Drogi Krzyżowej napisanych przez kard. Josepha Ratzingera
      Koloseum 2005 :.


      IAR/Radio Watykańskie/a.
      (26.03.2005 godz. 07:46)
      www.wiara.pl/wiadomosc.php?idenart=1111819614
    • Gość: Ed Re: Szkoła biznesu dla księży ma się dobrze IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:43
      W Nowosądeckiej Szkole Biznesu zostanie utworzone podyplomowe studium
      zarządzania i biznesu dla księży i sióstr zakonnych. Zgłosiło się już 150
      chętnych. Ekonom Episkopatu ks. Jan Drob powiedział, że to studium będzie
      początkiem reformy finansowej Kościoła. Staną się jeszcze bogatsi?
      [Fakty i Mity]
    • Gość: Ed Re: Życie po życiu - życzmy sobie odnowy życia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 01:51
      Kardynał Glemp podkreślił (...). Tymczasem pożądliwość pieniędzy rodzi znaną od
      dawna fobię chciwości, patologię odciągającą od świata realizmu.

      Przecież ta Kościoła odnowa trwa od 2 tys. lat i do dnia dzisiejszego nie
      wyeliminowała z Kościoła tej patologicznej pożądliwości pieniędzy.

      Wyszyński miał chyba recję wypowiadając się bardzo niepochlebnie o polskich
      księżach.
      • Gość: stan Re: Życie po życiu - życzmy sobie odnowy życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 22:14
        Polacy zbladzili poszli nie ta sciezka poszli za wartosciami materjalnymi-mocno
        sobie zaszkodzili bo byla to sciezka dla kleru sa to slowa z Jasnej Gory
        Kardynala Glempa z okresu ostatnich wyborow.Pozdrawiam.
    • andrzej105 książka. 07.04.05, 18:38
      www.racjonalista.pl/ks.php/k,2
    • Gość: 1234vsx Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.ec.pl 08.04.05, 00:27
      wielce szkoda ale i tak bęsdziemy zawsze z papieżem www.papiez.kul.pl
    • Gość: 12 Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.ec.pl 08.04.05, 00:29
      wielce szkoda ale i tak będzeiemy zawsze z papieżem www.papiez.kul.pl
    • Gość: Ed Re: Warto przeczytać IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.04.05, 03:05
      news.independent.co.uk/europe/story.jsp?story=627506
      • Gość: kolega Re: Warto przeczytać IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 12.04.05, 13:50
        Przez 26 lat k.kat.w Polsce nie znalazł sposobu na przełożenie nauk Ojca Św.
        na grunt zjadacza chleba.Teraz, po chwilowym apogeum nastąpi powolny upadek
        struktur k.kat.w Polsce.
        • ed100 Re: Warto przeczytać 13.04.05, 05:10
          Nie był bym tego taki pewien. Pontyfikat sprzeczności (w szerokim tego słowa
          znaczeniu) wyzwolił falę fanatyzmu zalatującego co najmniej średniowieczem.

          Wstecznictwo w stosunku do II soboru watykańskiego chyba już nie budzi
          wątpliwości. Zresztą pare oficjalnych wypowiedzi JPII jednoznacznie i
          precyzyjnie wyznacza miejsce i rolę pospolitemu parafianinowi. W tej kwestii -
          tak, jak dpskonale określił mentalność polskich księży kard. Wyszyński, tak nie
          mniej trafnie wykorzystał katolicki parafianizm JPII.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka