Dodaj do ulubionych

Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie?

02.02.05, 10:06
Witam, kiedyś na forum któraś z mam wspominała o prywatnym przedszkolu na
Wiśniowej we Wrocławiu. Nie mogą znależć żadnej informacji o tym miejscu. Czy
jeszcze istnieje takie przedzkole?Jaki jest dokładny adres?? A może znacie
jakieś inne prywatne w okolicach Parku Południowego, Ślężnej?Będę wdzięczna
za namiary.
Pozdrawiam
pompea
Obserwuj wątek
    • anetta75 Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 04.02.05, 19:06
      mieszkałam na Wiśniowej i jak żyję, nie było tam przedszkola. Przynajmniej 1,5
      roku temu. Jest społeczne na Orlej i katolickie na Januszowickiej. Poza tym
      miłe przdszkole publiczne na Akacjowej. Do tego na Słowiczej (nie podobało mi
      się) i jedno publiczne na Orlej. Tyle okolica.
      • pompea Re: Przedszkole na Wiśniowej 04.02.05, 19:21
        A właśnie,że jest i to od dawna! Mieści się pod nr 71a. Nie ma tam żadnej
        tabliczki, więc pewnie dlatego nie wiesz! Jest to przedszkole w willi z placem
        zabaw w ogrodzie.Nie wiem, czemu się nie reklamują, ale wiem,że jest tam dość
        sporo dzieci. Przeszkole będę oglądać w przyszłym tygodniu, więc wtedy
        wszystkiego sie dowiem. Pozdrawiam
        • anetta75 Re: Przedszkole na Wiśniowej 05.02.05, 12:06

          pewnie jest to nie całkiem przedszkole - czyli bez formalnych uprawnień, tylko
          prywatna inicjatywa. Jeżeli wykonywana profesjonalnie to pewnie ok. Ale w żadym
          informatorze ich nie ma.
          pozdr.
          • basajka Re: Przedszkole na Wiśniowej 05.02.05, 14:15
            to jak najbardziej prywatna inicjatywa, umowę podpisujesz na zasadzie opieki
            domowej, a w rzeczywistości jest tam przedszkolej. Moje dziecko chodziło tam
            parę lat temu, ale szybko je stamtąd zabrałam. Po pierwsze było strasznie
            drogie ( ale przez przez chwilę nie miałam innego wyjścia ). 250 złotych
            kosztowała stawka bazowa, plus drugie tyle za jedzenie. Nie byłam zadowolona z
            tego przedszkola bo
            a) nie można było wchodzić do środka i zobaczyć co dziecko robi, jak się
            zachowuje w grupie, na dziecko czekało się w korytarzyku 1x2, albo przed
            drzwiami wejściowymi
            b) nigdy nie wywieszano jadłospisu i jak nie zapytałam to nie wiedziałam co
            dziecko jadło, pytania do pań opiekunek zwykle kończyły się odpowiedzią: zupa
            albo drugie i w ogóle jakieś poddenerwowane były jak pytało się je o jedzenie.
            Wiem, że posiłki dowoziła firma kateringowa
            c) mnie brakowało komunikacji z opiekunkami - zawsze to ja musiałam wypytywać
            co dziecko robiło, jak się zachowywało, jakie postępy itd. panie z reguły nie
            miały czasu i chyba ochoty na rozmowę
            d)rzecz która doprowadzała mnie do szaleństwa: mnóstwo dzieci chorych, ale nie
            jakiś tam drobny katarek, tylko na pierwszy rzut oka widać było że dzieciak
            jest porządnie "zachorowany" przyprowadzanych przez rodziców z workiem
            lekarstw. Nie raz byłam świadkiem tego,jak rodzice tłumaczyli opiekunkom o
            której podać antybiotyk, o której syrop a o której kropelki do oka czy ucha.
            e)moje dziecko chodziło tam będąc jeszcze pieluszkowym dzieckiem ( przyjmują od
            roku) i mimo tego, że co tydzień zostawiałam paczkę papmów to bardzo często
            obierałam go w takim stanie jakby nie zmieniano jej przez parę godzin, ( często
            z twardszą zawartością) Panie zawsze tłumaczyły .... o to musiało się stać
            przed chwilą...

            I dlatego zrezygnowałam z tej przechowalni, bo inaczej nie nazywam tego
            miejsca. Jakiś czas temu czytałam kilka artykułów w dolnośląskiej prasie na
            temat tego przedszkola (Brzdąc się nazywa)
            • skarolina Re: Przedszkole na Wiśniowej 05.02.05, 15:47
              Ja jeszcze dodam, że swego czasu zaproponowano rodzicom, że dzieci mogą jeździć
              na basen, za dodatkową opłatą. Nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie to,
              że miałyby być wożone prywatnymi samochodami, a pani dyrektor nie widziała
              problemu w braku fotelików ://///
              • pompea Re: Przedszkole na Wiśniowej 07.02.05, 09:51
                Bardzo Wam dziekuję dziewczyny za odpowiedzi.Niestety, obawiałam się, że w
                takich prywatnych inicjatywach szefowe same ustalaja swoje zasady (moje dziecko
                do niedawna uczęszczło do takiego miejsca i niestety, panie zmieniły pewne
                wcześniejsze ustalenia i musieliśmy zrezygnować). A czy może macie jakieś
                informacje o Klubie Krasnoludka na Oporowie? A o klubie"Puchtkowa Załoga" na
                Jaworowej? A małe państwowe przedszkole na Akacjowej? Które przedszkola na
                Krzykach uważacie za godne polecenia.
                Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi
                Pompea
                • menadka Europejskie przedszkole niepubliczne 08.02.05, 21:09
                  A mnie interesuje to przedszkole:
                  www.epn.republika.pl/

                  Czy wiecie coś o nim ?
                  • anetta75 Re: Europejskie przedszkole niepubliczne 09.02.05, 21:46
                    ciekawe.. nie słyszałam. Ze strony prezentuje się nieźle. I fajine,że nie ma
                    religii.. to moim zdaniem pomyłka w przedzkolach.
                • dorittak Re: Przedszkole na Akacjowej 04.09.05, 18:30
                  Przedszkole na Akacjowej odkąd zmieniła się pani dyrektor bardzo zyskało.
                  Niestety nie ma tam nowych przyjęć już od dwóch lat, bo przedszkole jest
                  przeznaczone do likwidacji (wygaśniecia). Zapisać dziecko mozna tylko do grup,
                  które mają tam kontynuacje (na pewno 6-cio latki, młodsze to nie wiem)
                • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 04.09.05, 22:34
                  W puchatkowej zalodze teraz otworzono dwie grupy przedszkolne
                  moj mlody tam zaczal chodzic - poki co, wrazenia pozytywne
                  • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 09.09.05, 15:57
                    mysmy juz zakonczyli przedszkolakowanie w zalodze.
                    nie odpowiadaja nam "zasady" tam panujące ;)
                    • atunia Re: Przedszkole na Wiśniowej 09.09.05, 16:15
                      Hej, napisz coś więcej, 5 dni i już coś źle z załogą?

                      Pozdrawiam
                      Atunia zaintrygowana
                      • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 09.09.05, 16:38
                        moje dziecko chodzilo tam ponad tydzien
                        masą rzeczy nam podpadnięto w ciagu tego tygodnia - m. in totalnym balaganem -
                        panie nie sa w stanie ogarnac tego, co sie dzieje na sali, nie sa w stanie
                        ogarnac m.in. posilkow dzieci - to znaczy, ktore dziecko ma ochote idzie na
                        sniadanie, a jak zajelo sie zabawa - to se biega radosnie i nikt sie nie
                        przejmuje, ze dziecko nawet nie zobaczylo, co dla niego przygotowano, bo pani
                        tlumaczy, ze dzieci sie`wystrasza takiego maszerowania na posilek. jakby w domu
                        rodzinnym nie bylo pÓr posilkow i domownicy nie zasiadali do slotow ;) - dla
                        mnie za wolna amerykanka
                        zdarzylo mi sie, ze pani zapewniala mnie, ze dziecko zjadlo sniadanie a potem
                        wchodze do jadalni i widze nietkniety karton z mlekiem i chrupki tez nietkniete
                        zdarzylo sie, ze dziecko nie chcialo jesc obiadu, bo mu nie pasowal i nikt w
                        zamian mu nie zaproponowal jedzenia prazeze mnie przyniesionego
                        zdarszylo sie, ze poprosilam o [odawanie mojemu dziecku chlodniejszej zupy
                        (mlody ma dosc specyficzne pojecie znaczenie "gorąca zupa"). nie dosc, ze od
                        znajomej, ktora tam chodzi uslyszalam, ze jakis rodzic awanturowal sie (?! - a
                        tego,co wiem maz tylko prosil - maz to czlowiek spokojny i bardzo wywazony gdy
                        idzie o reakcje) o te goraca zupe (plotkarswo zle chyba swiadczy o
                        wychowawczyniach przedszkola), to jeszcze pani do mnie zadzwonila z testem, ze
                        dziecko nie dostalo wrzatku a maz jej tak przy innych rodzicach o tej zupie
                        powiedzial... ;)

                        szczyt szczytow dla mnie to dzisiejszy dzien - dzieci byly na zajeciach
                        logopedycznych. w pewnym momencie mojemu 4-latkowi zachcialo sie pic (30 stopni
                        na dworze, w przedszkolu jeszce wiecej) - panie odmowily, bo sa "zasady", że
                        sie je i pije w jadalni - a teraz trwaja zajecia ;)
                        i spragniony dzieciak (godzine wczesniej w domu zjadl gesta kaszke i nie popil
                        niczym) czekal 10 minut w 30-stopniowym upale az sie zajecia skoncza i az sie
                        napije. To juz tortura.

                        sorry-dla mnie sytuacja nie do przyjecia, bo u mnie w domu istnieja zasady, ze
                        dziecko w pierwszym rzedzie ma byc napojone jesli chce mu sie pic, zwlaszcza w
                        taki skwar
                        a tu - masz babo placek-mamy niezbiezne zasady postepowania w stosunku do
                        dzieci. Moze dlatego, ze te dziewczyny sa rok po studiach i nie maja wlasnych
                        dzieci...

                        pani w przedszkolu ma zastapic mame na czas pobytu dzieka w przedszkolu. Mi
                        zabraklo tam serca okazanego dziecku.

                        Kolejny biznes - po prostu. Moim zdaniem.



                        ale dzis byl szczyt szczytow
                        • atunia Re: Przedszkole na Wiśniowej 09.09.05, 16:45
                          Dzięki wielkie za opis, jeszcze posiłki bym darowała, ale zasady dotyczące picia
                          w upał są poniżej wszelkiej krytyki...

                          Pozdrawiam
                          Atunia
                          • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 09.09.05, 16:52
                            no i dlatego probowalam przeczekac balagan posilkowy az panie sie sprobuja
                            zorganizowac
                            natomiast moja wscieklosc wywolal zakaz picia w upal
                            dlatego zakoczylismy (z tego konkretnego powodu) przedszkolakowanie
                            dziecko za taka kase oddaje sie do prywatnergo przedszkola zeby mu zapewnic jak
                            najlepsze warunki
                            natomiast odmowa picia w taki skwar na samym poczatku istnienia przedszkola
                            kaze sie zastanowic, czy potem nie bedzie jeszcze gorzej....
                            • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 10.09.05, 10:29
                              a najgorsze w tym wszystkim bylo to, ze pani (szefowa przedszkola) sama sie
                              pochwalila (!!!!) , ze w trakcie zajec nie dala dziecku picia, "bo są zasady".
                              pani skonczyla stosunkowo niedawno resocjalizacje chyba pomylila poprawczak z
                              przedszkolem...
                        • puchatkowazaloga Re: Przedszkole na Wiśniowej 19.09.05, 22:51
                          Witam! Właśnie przeczytałam opinię na temat Puchatkowej. Uważam, że aby wydać
                          osąd na nasz temat należy znać sytuację z 2 stron.
                          Poprawczaka nie pomyliłam z przedszkolem!
                          Skończyłam resocjalizację oraz terapię pedagogiczną w DSWE TWP we Wrocławiu.
                          Pracuję z dziecmi od 6 lat, dodatkowo pracuję od 2 lat z dziećmi z trudnościami
                          w pisaniu i czytaniu(dysleksja,dysgrafia). Od roku prowadzimy przygotowanie do
                          przedszkola, a aktualnie się powiększyliśmy o dział o którym mowa.

                          Lokal jest zadbaną, zabytkową willą poniemiecką i nie mam mowy o upale wewnątrz
                          sal. Jedynie w szatni nie ma jeszcze zasłon i tu jest gorąco. Mama chłopców nie
                          spędziła z nami w środku w przedszkolu na górze więcej czasu niż max 30 min.
                          podczas wizyty danego dnia, a to za mało aby wydać tak drastyczną opinię.
                          Kiedy przychodzą dzieci do nowego miejsca niemożliwe jest wymaganie od nich
                          super spokoju i idealnego stania w parach w rzędzie oraz zasad, które panują.
                          To my jesteśmy od tego aby bez niepotrzebnego stresu je tego nauczyć. Na dzień
                          dzisiejszy widać już efekty z czego się bardzo cieszymy. Dzieci mogą poruszać
                          się po salach swobodnie i RADOŚNIE w czasie na to przeznaczonym. Jeżeli dziecko
                          nie chce jeść mimo próśb i zabiegów to nie będziemy wmuszać jedzenia na siłę.
                          Pani mówiła iż w poprzednim przedszkolu dziecko wogóle nie jadło nic
                          przedszkolnego, a u nas to duży postęp.Więc ja już nic nie rozumiem. Poza tym
                          rodzice mają wstęp i akurat w tym czasie byli rodzice którzy są świadkami
                          naszych zabiegów w związku z jedzeniem dzieci.
                          Prawdą jest że zadzwoniłam do mamy chłopców tłumacząc się, że zupka nie była
                          gorąca ponieważ osobiście sprawdzam stan posiłków. ( Nikt przed tym zajściem
                          nie zaznaczyył w ankiecie dot, jedzenia, ani nie uprzedził nas specyficznym
                          znaczeniu "gorąca zupa". Nikomu też nie miałyśmy czelności mówić o
                          jakimkolwiek awanturowaniu się męża.

                          Faktem też jest iż 5-7 min. przed końcem zajęć poprosiłam chłopca aby wytrzymał
                          5 min. bo wszystkie dzieci wyjdą. Blok z logopedą trwa 25 min. Nie ma ruchu,
                          dzieci się świetnie bawią, a przed wejściem na zajęcia pytamy o siku, pić, jeść
                          czy kupkę. Nikt nie zgłaszł potrzeby. Tuż po wyjściu podałam chłopcu rękę i
                          poszliśmy do jadalni gdyż u nas panuje zwyczaj picia i jedzenia w miejscu do
                          tego przeznaczonym. Przy młodszym dziecku nie miałabym odwagi pisać tego.
                          Co do tego iż się tym pochwaliłam ...hmmm...ciężko to tak nazwać. Ja szczerze
                          powiedziałam o sytuacji i uważam iż 4 latek po śniadaniu powinien powoli
                          przywykać do tego, że wszystko dzieje się w odpowiednim czasie. To raptem 5-7
                          min. przed końcem. A co będzie w klasie 0 kiedy jest większa dyscyplina.
                          Tworzymy skromne fundamenty na przyszłość tak aby dziecko mogło zrozumieć i
                          przygotować się do dalszej edukacji. Temat sikania, kupki, złego samopoczucia
                          nie podlega podważeniu. To jest niezależnie od sytuacji( zajęć) najważniejsze.
                          Pragniemy dać dzieciom jak najwięcej poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i
                          zrozumienia ale nie dogodzimy każdemu. Każdy klient ma prawo wyboru tak jak i
                          my. Nic na siłę. Praca w grupie to nie jest jedno dziecko i o tym trzeba
                          wiedzieć nim odda się dziecko do przedszkola.
                          NIE MAMY SOBIE NIC DO ZARZUCENIA i pewnie nie raz spotkamy się z
                          niezadowoleniem klienta. Nie ma recepty, a metod wychowawczych jest masa, a do
                          tego każdy ma własną. Nie da się zadowolić wszystkich. We Wrocławiu jest wiele
                          przedszkoli i życzymy aby dzieci trafiły w dobre ręce.
                          Aktualnie dzieci radzą sobie doskonale, coraz bardziej widoczna jest integracja
                          grup, akceptacja miejsca i nas.
                          Gdyby to był kolejny biznes tak jak pani sugeruje to pewnie nie odpisałabym na
                          tak nieprzyjemne zarzuty.

                          Pozdrawiam i dziękuję.
                          Joanna



                          • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 20.09.05, 21:28
                            Dziecko jadlo w innym przedszkolu jedzenie przeze mnie w domu przygotowane,
                            ktore podawalam do przedszkola ;) Przedszkolnego jesc nie chcialo -
                            rzeczywiscie. Moje jadlo wiec tragicznie nie bylo. Szkoda, ze przedstawia Pani
                            wycinki rzeczywistosci.

                            Szkoda rowniez, ze Panstwo nie informujecie klientow, ze przedszkole nie jest
                            przedszkolem w rozumieniu ustawy o systemie oswiaty ;) Nie jestecie
                            zarejestrowani w wydziale oswiaty wiec poki co - w swietle prawa jestescie
                            zwykla dzialanoscia gospodarcza. Jesli sie to zmienilo w ciagu ostatnich 2
                            tygodni - gratuluje wpisu do rejestru przedszkoli niepublicznych.

                            _ja_ bylam niezadowola z Panstwa uslug - na taka ocene zlozylo sie wiele
                            aspektow: moim zdaniem Panstwa oferta edukacyjna oparta na pokazywanych mi
                            przez Panią dwoch podrecznikach "Wczesna nauka czytania" plus "Gry i zabawy dla
                            maluchow" to troche za malo - nie takiej edukacji zycze sobie dla mojego
                            dziecka. Byc moze jest to niezly pomysl na edukacje, byc moze z braku czasu nie
                            byla w stanie mi Pani przedstawic pelnej bibliografii, na podstawie ktorej
                            realizujecie program edukacji przedszkolnej, jednak u mnie Panstwa pomysly
                            edukacyjne, ktore mi Pani przedstawila w trakcie rozmowy, nie wzbudzily
                            zaufania. I znow - kazdy ma tutaj prawo do wlasnej oceny oferty przedstawionej
                            przez kontrahenta. To samo z angielskim dla dzieci - mial być 4 razy w
                            tygodniu, w piątek dowiedzialam się od Pani, że będą 3 godziny z lektorem i 1
                            zajęcia polegające na swobodnym sluchaniu kasety przez dzieci (żeby ich nie
                            męczyć - i znow rozbieżność pomiędzy ofertą prazaedstawioną mi telefonicznie w
                            czerwcu a tym, co rzeczywiście sie oferuje). Dla mnie (i znow - mozemy miec
                            tutaj rozne zdanie) to są 3 godziny angielskieg a nie 4. A mialo byc tak
                            pięknie ;)

                            I Pani Joanno - Pani sama doskonale wie, ze w Puchatkowej zalodze wraz z mezem
                            spedzilismy w ramach zajec adaptacyjnych sporo czasu razem z dziecmi (od
                            czerwca srednio raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie z przerwa urlopową plus
                            ostatni tydzien sierpnia praktycznie dzien w dzien - na Panstwa bialej sofie
                            albo tez siedzac w ogrodzie na przeciwko okna) wobec tego uznalismy, że chyba
                            mozemy we wrzesniu poslac dzieci spokojnie do przedszkola. Zarzut, ze mama nie
                            spedzila wobec togo z dzieckiem w przedszkolu minimum 30 minut uwazam za
                            wyssany z palca i obrazliwy. Zwlaszcza, ze za kazdą godzinę adaptacji
                            placilismy Panstwu wg obowiązującej stawki.
                            Ja rozumiem, ze kazdy sie probuje bronic jak tylko umie, ale... ja po prostu
                            nie bylam zadowolona z Panstwa uslug. Dlatego dzieci zabralam. Powody
                            przedstawilam.

                            Przy mnie (pamieta Pani, tuz przed zajeciami rozmawialysmy na temat programu
                            edukacyjnego przedszkola az do czasu, gdy rozpoczely sie zajecia logopedyczne)
                            NIKT nie zapytal dzieci, czy chca pic, siku i te de. Malo tego - przy mnie moje
                            dzieci NIE ZASIADLY DO SNIADANIA i nikt im tego sniadania nie proponowal.
                            Dzieci po prostu biegaly sobie, jak to Pani okreslila, radosnie, nieswiadome,
                            że jest czas sniadania (bo im tego niekt nie uswiadomil, wiec troche nie na
                            miejscu jest pisanie o dzieciach, ktore ida na zajecia po sniadaniu). A jesli
                            zapytal o to picie, siku i te de, to byl wowczas taki rozgardiasz i szum
                            (dzieci biegaly wowczas RADOSNIE ;) i mialam wrazenie, ze nad tym bieganiem
                            nikt nie panuje ;) ), że pewnie zdarzylo sie, że kilkoro dzieci nie uslyszalo
                            pytania. Szczegoly, ktore padaly na temat dlugosci trwania zajec logopedycznych
                            znacznie sie roznia od tego, co powiedziala Pani mi, a co mojemu mezowi (mialy
                            trwac zajecia pol godziny, maz uslyszal, ze zajęcia trwają 15 minut, a co
                            napisala Pani teraz na forum (trwaja ostatecznie 25 minut? ;) jaaaaasne :) )
                            Tak samo z 10-minutowego oczekiwania na picie (tak mnie Pani poinformowala
                            przeciez w piątek przy odbiorze dziecka) w rozmowie z mezem zrobilo sie 5
                            minut, a teraz 5-7 ;) Gratuluje pamieci ;) No i jeszcze jedno - dziecko ma 4
                            lata i chyba na rygor zerowkowy ma jeszcze czas (jakies 2 lata, jesli potrafie
                            dobrze policzyc ;) ) i wymaga podania picia w ponad 30-stopniowy upal (moim
                            zdaniem) - tak się robi w KAZDYM panstwowym przedszkolu, gdzie picie wystawione
                            jest w miejscu dostepnym dla dzieci i dzieci (4-latek to ciagle jednak MLODSZE
                            dziecko, prosze pamietac, że 30 lat temu w przedszkolnych grupach "maluchow"
                            byly wlasnie 4-latki) moga sobie pic, gdy tylko odczują pragnienie. Niestety,
                            nawet w zacienionym pomieszczeniu 4-letnie dziecko ma prawo odczuwac
                            pragnienie, bo niestety 4-letnie dziecko nie jest w stanie zaplanowac
                            odczuwania pragnienia i chyba nie bardzo to jeszcze kontroluje. Upal, jesli na
                            zewnatrz jest gorąco, jest odczuwalny i wewnątrz pomieszczen, poniewaz poki co
                            lokal nie jest klimatyzowany. Mi w kazdym razie bylo gorąco. A przaeciez nie
                            tylk moje dziecko nie dostalo pic -`sama Pani powiedziala, że po komunikacie
                            mojego syna "chce pic" odezwaly sie inne dzieci, ze tez chcą pić (dlatego Pani
                            nie prazerywala zajec, zeby "nie rozwalac" bloku logopedycznego).

                            Uznalam za stosowne zabrac dziecko, poniewaz utracilam zaufanie do Panstwa
                            placowki, co nie wyklucza faktu, że rodzice innych dzieci moga byc zadowoleni z
                            przedszkolnej opieki. _JA_ nie bylam. Troche inaczej sobie to wyobrażałam. W
                            sumie moglam, prawda?

                            I co do jedzenia - nigdy nie wymagalam karmienia na sile (pamieta Pani, ze
                            podkreslalam wielokrotnie, że nie chce takich metod), jednak uwazam, ze dziecko
                            w przedszkolu powinno zyc wedlug jakiegos rytmu. Na przyklad zostac wprowadzone
                            do jadalni, drzwi od jadalni zamkniete na czas posilku, zeby dziecko nic
                            dziecka nie dekoncentrowalo - szczegolnie biegajacy nie jedzący koledzy czy
                            nowe atrakcyjne zabawki) - dziecko moze sobie chodzic po jadali ale powinno
                            wiedziec, ze nadszedl czas posilku. Chyba nie wymagam zbyt wiele?
                            Moje dzieci w kazdym razie w domu zyja wg okreslonego rytmu, ktory daje im
                            poczucie bezpieczenstwa. Tego mi bardzo u Was brakowalo. Jesli sobie
                            poradziliscie z tym problemem - gratuluje. Bo dla mnie (podkreslam: dla mnie)
                            brak tego rytmu u Was to byl duuuuzy problem.
                            • yenna_m Re: Przedszkole na Wiśniowej 20.09.05, 22:23

                              dodam jeszcze, ze dzieci roznie reagują na upal i niemoznosc ochlodzenia sie
                              piciem. Niektorym nawet zdarza sie mdlec. A moj starszy szyn kiedys mial juz
                              udar cieplny. Wiem, jak latwo dziecko mozna "zapracowac" na taki udar u
                              dziecka, dlatego dziwie się tak swobodnemu podejsciu do kwestii picia przaez
                              dzieci w upał.
    • czamon Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 04.09.05, 21:55
      W "Puchatkowej Załodze" od 1 września jest przedszkole. Na pierwszy rzut oka
      wszystko jest ok. Jadę tam w przyszłym tygodniu to bedę wiedziała coś więcej.
      Jest dość drogie 400 czesne + 150 wyżywienie.
      • ptysia78 Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 07.09.05, 20:24
        a czy na akacjowej jest jeszcze przedszkole? bo wydaje mi sie nie ma, chyba
        energetyka wykupila ten budynek.

        Jest jeszcze prywatne zlobko-przedszkole przy fundacji Promyk Slonca na
        swobodnej - moj synek idzie tam od poniedzialku, ale dziecko trzeba zapisywac
        rok wczesniej
    • opli Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 26.09.05, 00:32
      Przedszkole na Wiśniowej jest już tak oblegane że bardzo ciężko się dostać. To
      prawda że nie ma nad nim kontroli jak nad państwowymi żłobkami czy
      przedszkolami, ale o tym rodzice są informowani na pierwszej rozmowie z
      właścicielką. Według mnie:
      PLUSY - Wychowawczynie Pani Magda i Pani Marta z pełnym poświęceniem i oddaniem
      zajmują się dziećmi. Maluchy noszą na rękach a do spania kołyszą (jak zajdzie
      taka potrzeba). Jeżeli dziecko nie zje posiłku to dokarmiają np.na dworze czy w
      sali. Uczą korzystania z nocnika itp.
      Ogrod może nie zaduży ale bardzo dobrze wyposażony
      Dzieci bardzo dużo czasu spędzają na dworze.
      Miła, kameralna atmosfera
      Do każdego dziecka podchodzą indywidualnie.
      Dziecko może przynieść ze sobą ukochanego pluszaka czy zabawkę.
      MINUSY: ciężko się dostać
      właściwie nie można wejść do środka - panie "wydają" dziecko ubrane
      właścicielka ma sklonność do wyolbrzymiania problemów
      nie ma nadzoru sanepidu
      jedzenie wydaje mi się być monotonne i jednostajne (nie wiem dokładnie bo nie
      widziałam - oceniam jedynie po zabrudzonych ubraniach więc mogę się mylić)
      sala maluchów (do 3 lat) jest bardzo ciasna
      W sumie jest to jedyna ( poza opiekunką) alternatywa dla rodziców posiadających
      dzieci do 3 lat. Może nie jest miejscem idealnym, ale ze spokojem można
      zostawić tam swoje dziecko.
      Koszt to :wpisowe 150 zł. Czesne miesięczne 515 zł.
      Niestety moje dziecko ze względu na płaczliwą i histeryczną naturę oraz
      przywiązanie do mamy po 2 tygodniach próby musiało zostać wypisane. I co
      znalazłam?!
      PRZEDSZKOLE JEZYKOWE NA BIELANACH WROCŁAWSKICH
      Od wrześcia tworzona jest nowa grupa dla dzieci od 2 do 3lat.
      Wpisowe 400 zł. CZesne miesięczne 390 zł plus 8 zł. stawka żywieniowa za dzień
      w sumie średnio 550 zł
      Moje dziecko idzie tam od października. Wiem że są jeszcze wolne miejsca.
      Informacje można uzyskać: www.glob.pl lub tel: 3418604,3446462
      • czamon Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 26.09.05, 14:26
        Czy możesz mi powiedzieć gdzie dokładnie mieści się to przedszkole na Bielanach?
        • opli Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 30.09.05, 00:35
          To jest trudne pytanie bo nie wiem jaka to ulica. Mąż mnie zawiózł, a ja jak ta
          krowa wysiadłam z samochodu i nawet się nie rozejrzałam, ale postaram się
          wytłumaczyć jak tylko potrafię. A sprawa wygląda tak:
          Umowa najmu lokalu w którym mieściło się przedszkole ( bodajże Dębowa 12)
          wygasła. Nowy budynek w którym ma się mieścić przedszkole (na ulicy Magnoliowej
          13-15)jeszcze nie jest gotowy. Mają się tam przeprowadzić w ciągu najbliższych
          tygodni.
          Przedszkole znajduje się tymczasowo w szeregówce tylko nie pamiętam na jakiej
          ulicy. Postaram się to wytłumaczyć opisowo: jadąc od strony Wrocławia: na
          Bielanach na światłach w lewo, przed przejazdem kolejowym w prawo i to gdzieś
          tam. Jest duża tablica na budynku i trochę zabawek na podwórku więc łatwo
          poznać.
          Dzwoniąc do Centrum językowego GlOB tel.34108604, 3446462 dostaniesz komórkę do
          Pani dyr. to się wszystkiego dowiesz.
          Jak chcesz zobaczyć budynek "docelowy" to wejdż na www.glob.pl - nasza oferta -
          przedszkole językowe.
          Mam nadzieję że choć trochę Ci pomogłam. Niestety nie potrafię nic więcej
          powiedzieć na temat tego przedszkola bo moja córka się rozchorowała i siedzimy
          w domu. Pozdrawiam.

        • opli Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 30.09.05, 01:13
          Jeszcze kilka ciekawostek o przedszkolu na Bielanach Wrocławskich:
          Ma być osobna grupa dla 2 latków. W grupie ok 7-8 dzieci.
          Nowy budynek ma mieć kamery, więc będziesz mogła zobaczyć przez internet co
          Twoje dziecko porabia.
          W przyszłości ma być dofinansowanie z gminy, więc jeżeli mieszkasz w gminie
          Kobierzyce będziesz płacić jak za normalne przedszkole.- takie są przynajmniej
          plany.
          Jak będzie naprawde dopiero się okaże.....
          Postaram się napisać coś konkretnego jak już moje dziecko będzie tam chodziło.
          • czamon Re: Przedszkole na Wiśniowej-ktoś coś wie? 30.09.05, 10:30
            dziękuję ci za odpowiedz, ja mieszkam na Bielanach a magnoliowa jest obok
            mojego bloku, wiec do przedszkole miałabym pod domem. Superbyłoby gdzyby
            dofinansowywała je gmina. Musze sie tam udać i dokładnie podpytać. Czekam na
            pierwsze wrażenia po pobycie córeczki w przedszkolu.
            pozdr.
            Monika
            • mrufkaa Re: Yenna 30.09.05, 23:40
              Po pierwsze nie moge pojac jak ktos, kto ma mnie zastapic mojemu dzuiecku moze
              mnie traktowac jako klienta. Porazka na pierwszym froncie. Jestem MAMA i tak
              prosze sie do mnie odnosic, bo my tu nie handlujemy, tylko opiekujemy sie
              dziecmi.
              Wlasnie przeszlam przez okres adaptacyjny w przedszkolu na obrzezach Londynu.
              Za czas dostosowywania sie malej nic nie placililismy. Zaczynamy placic w
              przyszlym tygodniu, bo wiemy, ze dziecko zostanie. To ile wlozyliscie
              PuChatkowej Zalodze do kieszeni? ...no coments...
              Dlaczego zwracanie uwagi na temat zywienia dzieci przy innych rodzicach jest
              nie na miejscu? Wszystko jedno czy mowimy o alergiach czy kaprysach dzieci - to
              przeciez normalne... Panie przedszkolanki maja jakas nienturalnie obronna
              postawe, ciekawe dlaczego...
              A co do prywatnego przedszkola na Wisniowej: czy mamy zostawiajace tam dzieci
              nie obawiaja sie? Jak mozna nie wpuscic na sale rodzicow? jak mozna nie widziec
              czy dziecko sie bawi, jak sie bawi, jak wyglad jego interakcja w grupie czy
              reakcje nauczycielek?
              W moim przedzkolu jest nawet okienko w drzwiach do sali, zeby rodzice mogli
              sobie dzieci obserwowac a jednoczesnie nie byc przez nie widzianym. W
              kontrakcie, ktory podpisalam, wyraznie jestem zaproszona o kazdej porze Julki
              tam przebywania... Jadlospis to podstawa informacji...
              Ludzie, przeciez to wasze dzieci.
              • yenna_m Re: Yenna 01.10.05, 15:33
                > To ile wlozyliscie
                > PuChatkowej Zalodze do kieszeni?

                pierwsza wizyta - gratis
                pozostałe - przy dwójce dieci nieco taniej - 15 złotych za pierwszą godzinę już
                za dwie sztuki. Za drugą godzinę taniej - ile? już nie pamiętam. Chyba 10
                złotych za dwóję dzieci. Ale w ostatnim tygodniu, z tego, co pamiętam,
                zostawiliśmy jakieś 100 złotych - ale dokładnie nie pamiętam. Więc mogło być
                więcej.

                Prosto policzyć - minimum dwie jednogodznne wizyty w miesiącu po 15 złotych
                przez dwa wakacyjne miesiące i ostatni tydzien dzień w dzień, z tego, co
                pamiętam, po dwie godziny - robią się juz z tego przyzwoite pieniądze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka