Gość: * Re: Kult Wojtyły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 14:36 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=39628237 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Kult Wojtyły 03.04.06, 16:42 21.37 - De mortuis nisi bene Jan Paweł II to Wielki Człowiek, ale jednak człowiek. Zmarł jak każdy i nikt mu nie zaoszczędził upokorzenia starości ani cierpienia człowieka chorego. Jeśli nawet przyjąć, że w nagrodę odszedł do Ojca, to ten Ojciec jawi się nieco wirtualnie. Przypomina mi to współczesnego ojca wielu dzieci, który z powodu bezrobocia dopuszcza absolutną nędzę i upokorzenie swoich dzieci. Jest jednak różnica, bo ten Ojciec mógł wszystko a wobec swego nie musiał się kierować zasadą, że zemsta jest rozkoszą bogów. Jan Paweł II to Wielki Polak, ale jednak Polak. Całe życie reprezentował parę wyłącznie polskich cech i w ich doskonaleniu osiągnął mistrzostwo. Wezmę pierwszy lepszy przykład: w oparciu o żarliwą religijność dochodził do ustalenia prawdy na jakiś temat. A potem już był nietolerancyjny - dla innych poglądów na ten temat i dla przeciwników jego poglądu. Trochę było to widoczne podczas pontyfikatu, ale z powodu braku mechanizmów demokratycznych w Kościele, prawda znana jest tylko niektórym. Z tych niektórych tylko jezuita Obirek cokolwiek powiedział, ale przypłacił to swoją karierą. Obecny „kaczym” to krasnale w reprezentowaniu tej cechy. A ile to złej krwi robi. I dziwię się, że elita katolicka woła o pojednanie. Z kim chcecie się pojednać, jeśli niszczycie przeciwników. Z kim chcecie się pojednać, jeśli przeciwników eliminujecie z zatrudnienia? Pojednajcie się najpierw sami z sobą, tzn. własne charaktery pogódźcie z Ewangelią. Zróbcie przegląd tych zasad, zobaczcie, co do powiedzenia miał Papież, a potem zaproponujcie nam równe zasady współżycia. Wasza tolerancja to tylko przyzwolenie dla nas na niegodne życie. Jan Paweł II to Wielki Papież, ale jednak papież. To znaczy, że nie mógł posunąć Kościoła w teraźniejszość. Ale i nie chciał, bo Kościół uwspółcześniony straciłby wpływ na politykę. Nie byłoby konkordatów i itp. zniewoleń. A szkoda, bo łatwiej byłoby wielu krajom, w tym naszemu. Pomógł wprawdzie zdemontować system komunistyczny, ale na zasadzie ostrego pogłębienia różnic światopoglądowych. Tzw. pokolenie JPII jest niestety nijakie, bo albo ma słomiany zapał, albo wnosi nietolerancję we wszystkie szczegóły życia. Jest to pokolenie JPII jako sama forma, bez treści. Jest to powielenie katolicyzmu zwanego kiedyś ludowym, później maryjnym - tym razem nagranym na odtwarzaczu MP3. Jan Paweł II to Wielki Aktor, ale jednak aktor. Wspaniale reżyserował własną rolę. I trzeba przyznać, że był aktorem a nie komediantem. I w tym aktorstwie, właściwym misterium sceny religijnej, przeistoczył nasze wady w zalety. Po prostu, zaprzągł je w skład dumy narodowej. Jeśli mówimy, że „kochamy cię Ojcze Święty”, to znaczy, że czujemy to, iż polskie wydało cię plemię a ty wszystkie znamiona plemienne wziąłeś z sobą. Już nie mamy ani wad, ani przywar. Jesteśmy dobrymi i wspaniałymi ludźmi. Z wdzięczności zrobiliśmy wszystko, o czym myślałeś. Nie możesz umrzeć, musisz być wiecznie żywy, bo kto za nas będzie myślał… W rocznicę śmierci JPII wspominam ten medialny kociokwik, jaki miał miejsce we wszystkich mediach rok temu. Tym razem już o dziewiątej rano otrząsnąłem się z tej służalczości mediów. Wyłączyłem wszystko, co może do mnie mówić o Wielkim Człowieku, Polaku, Papieżu i Aktorze. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=39635068&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: CIA pomagała Janowi Pawłowi II 28.04.06, 14:55 Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) pomagała Janowi Pawłowi II podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 roku - ujawnił były dyrektor CIA Robert Gates w wywiadzie, który znalazł się we włoskim filmie dokumentalnym o polskim Papieżu: "Karol Wojtyła - człowiek, który zmienił historię". Wywiad opublikował rzymski dziennik "La Repubblica". Gates powiedział, że CIA wkroczyła do akcji, gdy dowiedziała się, że władze PRL zamierzają utajnić trasę oraz termin pielgrzymki Jana Pawła II po to, by na msze i spotkania z papieżem przybyło jak najmniej wiernych. REKLAMA Czytaj dalej "Gdy dowiedzieliśmy się o tych zamiarach, stworzyliśmy nadajnik, mieszczący się w walizce, który w pewnym momencie nałożył się na fale Telewizji Polskiej i w ten sposób nadaliśmy trasę wizyty papieża. Nie dowiemy się nigdy, jaki wpływ miał ten wybieg, ale jasne jest, że napływ milionów Polaków na spotkania z Papieżem podczas pierwszej pielgrzymki oraz następnych miał olbrzymie konsekwencje polityczne" - podkreślił Gates. Przypomniał, że CIA w latach 80. przekazywała Watykanowi i Janowi Pawłowi II osobiście swoje zdjęcia satelitarne, dokumentujące na przykład manifestacje w Polsce i inne wydarzenia w ojczyźnie oraz swe tajne informacje wywiadowcze, dotyczące sytuacji w Europie Wschodniej i ZSRR, w tym także militarne. Gates podkreślił, że operacja przekazywania przez CIA Papieżowi oraz jego współpracownikom sekretnych informacji prowadzona była na ogromną skalę i była - jak zauważył - całkowicie jednostronna, to znaczy Agencja nie otrzymywała nic w zamian. Dodał, że w tej sprawie Jan Paweł II oraz watykańscy hierarchowie byli bardzo dyskretni. Gates opowiedział również w wywiadzie o prowadzonej wielotorowo akcji wspierania "Solidarności" w Polsce po ogłoszeniu stanu wojennego. Były szef CIA zapytany o to, w jaki sposób Agencja kontaktowała się z Watykanem, odparł, że ówczesny prezydent USA Ronald Reagan wysyłał często do Rzymu byłego wicedyrektora CIA Vernona Waltersa. Gościem Watykanu był także sam ówczesny dyrektor CIA Bill Casey. Gates z wielkim uznaniem wypowiedział się o doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego za prezydentury Jimmy'ego Cartera Zbigniewie Brzezińskim, którego nazwał wręcz "tajną bronią Waszyngtonu", gdyż - jak podkreślił - osobiście poznał on kardynała Wojtyłę w czasach krakowskich. "Nikt tak, jak Brzeziński w całych amerykańskich władzach nie był świadom potencjalnego wpływu nowego papieża" - oświadczył Gates. (Sylwia Wysocka) wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=8239871&rfbawp=1143179120.540&ticaid=11826 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Jedyne religijne osiągnięcie JP2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.05.06, 12:36 To chyba to, że nie dał się wmanewrować w wyświęcania Piusa XII. Fama głosi, że JP2 tę kolejną spuściznę po nim w niedługim czasie także wyeliminuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kolejny zakonnik ludobójca!!! (1) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.04.06, 21:58 W 11 lat po masowych mordach i czystkach etnicznych w Rwandzie – państewku zagubionym w środku Afryki – miejscowe władze znalazły winnego. Wszystko zwalono na Kościół katolicki. Wszystko wyglądało jak w sensacyjnym filmie. Kilka tygodni temu na rwandyjskim lotnisku w Kigali aresztowano belgijskiego misjonarza ojca Guy Theunisa. Osadzono go w największym więzieniu stolicy i postawiono 10 zarzutów, w tym najcięższy – „podżegania do ludobójstwa” w wojnie domowej sprzed 11 lat. W Rwandzie grozi za to kara śmierci. Zakonnik nie czekał długo na wyrok trybunału ludowego, zwanego Gacaca. W czasie trwania przewodu sądowego misjonarz, oskarżany przez ponad 20 osób, miał tylko jednego obrońcę. Trybunał uznał ojca Theunisa za winnego. Jednocześnie samokrytycznie stwierdził, że jego przypadek jest zbyt skomplikowany, by mogli o nim decydować ludzie w większości bez fachowego przygotowania. O zakonnika upomniały się władze belgijskie. Dzięki zabiegom brukselskiego MSZ rząd w Kigali zgodził się na ekstradycję zakonnika. Rwanda podkreśliła jednocześnie, że gdyby rząd belgijski miał zawiesić postępowanie, zakonnik byłby ostatnim więźniem przekazanym do kraju pochodzenia. Los zakonnika zainteresował liczne organizacje międzynarodowe. Robert Menard, sekretarz generalny organizacji Reporterzy bez Granic, ostro skrytykował zatrzymanie ojca Theunisa, określając go jako człowieka, który „zawsze bronił zasad tolerancji oraz poszanowania innych i całe swoje życie poświęcił walce z rasizmem i nienawiścią”. „To sprawa polityczna. Wydaje się, że nie podjęto żadnego wcześniejszego śledztwa prowadzonego przez organy sądowe. Wygląda na to, że rwandyjski prokurator podpisał nakaz aresztowania pod presją liderów rządzącego Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego (z plemienia Tutsi), którego przedstawiciele zeznawali przeciwko ojcu Theunisowi przed trybunałem ludowym” – napisali w oświadczeniu Reporterzy bez Granic. Filip de Vestele, współbrat o. Theunisa, twierdzi, że była to parodia procesu. – W Rwandzie istnieją grupy fałszywych świadków, którzy są gotowi złożyć jakiekolwiek świadectwo w trakcie procesu – tłumaczy. Zainteresowanie ojcem Theunisem rządu belgijskiego może mieć z kolei jeszcze inne tło. Bez względu na to, jaki będzie dalszy los zakonnika, jest on pierwszym cudzoziemcem – choć nie pierwszym przedstawicielem Kościoła – oskarżanym przez rwandyjski sąd o udział w zbrodniach sprzed 11 lat. Zakonnik, który ma dziś 60 lat, pracował w tym środkowoafrykańskim kraju w latach 1970–1994. Był współzałożycielem rwandyjskiego Stowarzyszenia na rzecz Obrony Praw Człowieka i Wolności Publicznej oraz rwandyjskiej sekcji międzynarodowej pokojowej organizacji katolickiej Pax Christi. Jako dziennikarz przez 19 lat pisał dla czasopism „Dialogue” oraz „Presse Rwandaise Dialogue”. Przez wiele lat współpracował też z organizacją Reporterzy bez Granic. Jednym z 10 zarzutów stawianych ojcu Theunisowi było przedrukowywanie w czasopiśmie "Dialogue" materiałów z rwandyjskiego dziennika „Kangura”, zachęcających do zabijania Tutsi. Według przełożonych zakonu Ojców Białych, do których należy ojciec Theunis, zakonnik swoimi artykułami starał się pokazać okrucieństwo Hutu i zwrócić uwagę zagranicy na niebezpieczny rozwój sytuacji w Rwandzie. Jeszcze przed rozpoczęciem rzezi w 1994 roku opisywał naruszanie praw człowieka zarówno przez wojska rządowe, jak i ówczesnych rebeliantów z Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego pod wodzą obecnego prezydenta Paula Kagame. Kto następny? Czy aresztowanie Theunisa oznacza, że podobnych konsekwencji mogą się spodziewać inni misjonarze pracujący w Rwandzie? O swoich obawach mówią polscy misjonarze przebywający w tym kraju. W ostatnich latach oskarżenia o rzekome uczestnictwo w masakrach postawiono wielu księżom i zakonnikom. Niektórych oczyszczono z zarzutów, jednak inni otrzymali wyroki. W 2001 roku sąd przysięgły w Brukseli skazał dwie rwandyjskie zakonnice na 20 i 12 lat więzienia za udzielanie pomocy zbrodniarzom. Odwołały się one od tego wyroku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który do tej pory nie zajął w tej sprawie stanowiska. W 2000 roku, po 15 miesiącach aresztu i długotrwałym procesie publicznym, z zarzutów oczyszczono biskupa Augustina Misago z diecezji Gikongoro. Po wyjściu z więzienia powiedział, że jego aresztowanie miało na celu próbę skompromitowania Kościoła katolickiego w Rwandzie, wciąż oskarżanego w rwandyjskiej prasie o "utrzymywanie ideologii ludobójstwa". Kilka tygodni temu rozpoczął się proces administratora Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, oskarżonego o współudział w morderstwie dużej grupy ludzi, którym udzielił schronienia w kompleksie Mugonero. Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym do spraw zbrodni w Ruandzie stanął także Athanase Seromba, katolicki duchowny, mający wydać polecenie zburzenia kościoła, w którym przebywało ponad dwa tysiące uchodźców Tutsi. Kościoły były miejscem, gdzie szukało schronienia wielu ludzi. Szwadrony śmierci cieszyły się z tego, bo mieli ich zebranych razem, nie musieli szukać po wioskach. – W sąsiedniej parafii ksiądz właśnie spowiadał. Wpadli do kościoła, wszystkich zabili – wspomina kapucyn ks. Stanisław Urbaniak, który jako jeden z niewielu został w Rwandzie w czasie wojny. Na plebani chronił 500 osób. Rebelianci trzy razy atakowali parafię. – Ostatni raz, to było 13 maja, podjechało chyba z 10 samochodów, by nas zabrać. Jeden z oficerów odbezpieczył karabin, żeby we mnie strzelić. Uderzyłem w ten karabin, on upadł, a ja w tym momencie uciekłem do kościoła – opowiada o. Urbaniak. Mówi, że nie wie, jak to się stało, że ich wszystkich nie zabili – relacjonuje polski misjonarz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kolejny zakonnik ludobójca!!! (2) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.04.06, 22:07 Przeciwko Kościołowi w Rwandzie występują parlamentarzyści tego kraju, oskarżający go niedawno o stosowanie segregacji etnicznej w przyjmowaniu kandydatów do kapłaństwa. Atakowany jest też przez związaną z rządem prasę. Gdy aresztowano belgijskiego zakonnika, w jednej z gazet ukazały się oskarżenia pod adresem Kościoła katolickiego o podejmowanie działań separatystycznych przeciw rządowi w Kigali. Przy okazji, nie po raz pierwszy zresztą, jednym z głównych „prowodyrów wszelkiego zła” nazwano arcybiskupa Henryka Hosera. W styczniu tego roku Jan Paweł II mianował tego pallotyńskiego księdza, pracującego przez 20 lat jako misjonarz w Rwandzie, sekretarzem pomocniczym Kongregacji Ewangelizacji Narodów i przewodniczącym Najwyższej Rady Papieskich Dzieł Misyjnych. Obecne władze twierdzą, że do dzisiejszego podziału etnicznego kraju doprowadziły rasistowskie teorie głoszone niegdyś przez kolonialistów i misjonarzy. Podobnie dzisiaj zarzuca się misjonarzom prowadzenie działań separatystycznych. Kilka tygodni temu jedna z rwandyjskich gazet wyraziła nadzieję, że nowy papież ukróci poczynania zakonników. Dobrze zaplanowana tragedia Po ponad 11 latach od tragicznej rzezi (którą w Polsce można sobie przypomnieć dzięki wyświetlanemu właśnie w kinach filmowi „Hotel Ruanda”) kraj wciąż nie może rozliczyć się z przeszłością, a aresztowanie belgijskiego misjonarza jest jedynie najbardziej widocznym przejawem tych problemów. Wojna domowa, będąca w istocie ludobójstwem na ogromną skalę, rozpoczęła się 7 kwietnia 1994 roku po zestrzeleniu samolotu, w którym zginęli prezydenci Rwandy i Burundi, udający się na rokowania pokojowe. To wydarzenie sprowokowało rwandyjskich żołnierzy do wprowadzenia w życie planu ludobójstwa, przygotowywanego co najmniej od kilku miesięcy. Oddziały milicji Internhamwe (tzn. Uderzmy Razem), złożone z młodych bezrobotnych ludzi rekrutowanych przez ekstremistyczne partie plemienia Hutu, nie oszczędzały nikogo z Tutsi. W rejonach, w których masakry nie przebiegały dość sprawnie, członkowie milicji przyjeżdżali, aby zachęcać do rzezi. O skali tragedii świadczą na przykład wydarzenia w południowej prefekturze Butare, gdzie zarówno milicjantów, jak i członków Gwardii Prezydenckiej specjalnie przywieziono do przeprowadzania masowych morderstw. Tam, gdzie mieszkańcy odmawiali udziału w masakrach sąsiadów, Hutu często stawiano wobec wyboru – albo zabiją, albo sami zostaną zabici. W obliczu takiej groźby większość ludzi brała udział w rzezi. Sto dni, które wstrząsnęło afrykańskim krajem, przyniosło blisko milion ofiar. W wyniku wojny ok. 2 mln z 7,5 mln mieszkańców Rwandy opuściło swe domy, uciekając do innych części kraju, a 1,3 mln uchodźców schroniło się w sąsiednich Kongu i Tanzanii. Sądy ludowe takie jak ten, przed którym stanął belgijski zakonnik, to pomysł samego Kościoła. Miały one jednak polegać na rachunku własnego sumienia, a nie na sądzeniu się nawzajem. ... Dzięki międzynarodowej obojętności od 11 lat po centralnej Afryce rozpełzają się kolejne konflikty: powstanie w północno-zachodniej Rwandzie, dwie wojny w sąsiednim Kongu i 10 lat wojny domowej w Burundi. Dane HRW mówią, że w konsekwencji tych konfliktów – bezpośrednio lub pośrednio – zginęło około 4 mln cywilów. Magda Wolnik, Marcin Grudzień www.christianitas.pl/c/czytanewsieci/?id=279 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @ Big Cyc IP: *.chello.pl 04.04.06, 18:22 www.antyradio.pl/warszawa/img_upload/files2/BIG_CYC_Moherowe_Berety.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Marcinkiewicz : "yes ,yes ,yes" IP: *.chello.pl 04.04.06, 18:30 img53.imageshack.us/my.php?image=index0dl.swf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AS gnębiły ,biły i znęcały się IP: *.chello.pl 04.04.06, 18:34 www.se.com.pl/se/index.jsp?place=subLead&news_cat_id=1585&news_id=99312&scroll_article_id=99312&scroll_gallery_aid=99312&layout=1&page=text&list_position=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: gnębiły ,biły i znęcały się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 16:55 Bardzo szybko takie informacje zdejmowane są z portali. Myślę, że dobrym rozwiązaniem zarówno dla czytających jak i korzystających z tego wątku było by wklejanie całych treści takich artykułów. O ile ktoś znajdzie jeszcze tę notkę, bardzo proszę o jej wklejenie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Dotacje z budżetu dla trzech kościelnych uczelni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 16:48 Z projektem ustawy o dofinansowaniu uczelni wystąpiła kilka miesięcy temu Platforma Obywatelska, powołując się na ustalenia konkordatu. Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie, Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna "Ignatianum" w Krakowie oraz Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu otrzymać mają w sumie 22,5 mln rocznie czytaj dalej » r e k l a m a Po drugim czytaniu Sejm skierował projekt do komisji edukacji oraz komisji finansów. Wczoraj komisje niemal jednogłośnie opowiedziały się za jego przyjęciem. Z płomiennym sprzeciwem wystąpiła Joanna Senyszyn (SLD). - Prawica w wyścigu o poparcie Kościoła składa wiernopoddańcze deklaracje. To wstyd dla Sejmu i dla Kościoła katolickiego, który po te pieniądze wyciąga ręce - stwierdziła, dodając, że SLD zaskarży projekt jako sprzeczny z konstytucją. Odpowiadał jej Bogusław Sobczak (LPR). - Na promocję homoseksualizmu to SLD by nie szczędziło - ironizował. Politycy PiS, którzy do tej pory krytykowali Platformę, że zamiast czekać na projekt rządowy w tej sprawie, występuje z własnym, teraz nie mieli już żadnych obiekcji. Pałeczkę przejęło PSL. - Niedobrze, że rząd spóźnił się w tej sprawie - ubolewał Tadeusz Sławecki. Dzisiaj Sejm przegłosuje wniosek SLD o ponowne skierowanie projektu ustawy do komisji. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3260483.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Marszałek obiecał, KUL egzekwuje 09.04.06, 18:53 Powołując się na obietnice marszałka Józefa Piłsudskiego oraz przedwojenne dokumenty, KUL chce przejąć od wojska budynek przy ul. Radziszewskiego, gdzie obecnie mieści się dowództwo 3. Brygady. – Memoriał w tej sprawie złożony został na ręce ministra obrony w 1990 r. KUL nie jest właścicielem terenu ani budynku. Liczymy na przekazanie nam budynku, powołując się na przedwojenne plany i zamiary władz RP. Trudno w tej chwili określić prawną formę i koszty przekazania – powiedział Kurierowi radca prawny KUL mecenas Krzysztof Pachoł. Zachowały się rozkazy marszałka Piłsudskiego, który w 1921 r. polecił przekazać na potrzeby uniwersytetu tzw. koszary świętokrzyskie, w których obecnie, przy Al. Racławickich 14, mieści się uczelnia. W telegramie od marszałka jest także mowa o kolejnych obiektach, jakie ma otrzymać uniwersytet. Konsekwencją tych postanowień jest mapa z 1935 r. wykonana przez Inspektorat Geodezyjny, gdzie budynek, o który ubiega się KUL, jest zaznaczony jako ten, który w przyszłości ma być przekazany uniwersytetowi. Istnieje też projekt przedwojennej uchwały sejmowej nadającej KUL-owi m.in. ten obiekt. Budynek przy ul. Radziszewskiego, z racji bliskości głównych gmachów KUL, byłby dla uczelni bardzo atrakcyjny. Uniwersytet gotów jest do rozmów o jego przekazaniu. Rzecznik KUL Beata Górka powiedziała, że w razie przejęcia budynku Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” pozostanie na swoim miejscu. Sprawa przekazania obiektu ma szansę na załatwienie teraz, kiedy decydują się losy wojska w Lublinie. 3. Brygada jest bowiem w stanie redukcji, a w budynku mieści się jej dowództwo MON potwierdza, że jest w posiadaniu pisma z KUL. Na zapytanie ministerstwa Rejonowy Zarząd Infrastruktury rozpoczął nawet rozpoznanie zasobu wojskowych nieruchomości. – Są możliwości przeniesienia dowództwa do innych obiektów, np. do koszar jednostki na Majdanku czy ul. Kruczkowskiego – mówi płk Jan Bęś, szef RZI. – Taką odpowiedź przesłaliśmy do MON. To jednak nie oznacza jeszcze ani przekazania, ani przeprowadzki. Za dwa tygodnie MON wyda opinię w tej sprawie. Jeżeli będzie przychylna, rozpocznie się procedura i negocjacje. Do sprawy włączy się Agencja Mienia Wojskowego i sporządzi np. ofertę sprzedaży dla KUL. W opinii wojskowych procedura na pewno potrwa przynajmniej do końca roku. (WUKA, MOUL) www.kurierlubelski.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=24687 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Protest Marka Edelmana przeciwko RM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 17:10 Edelman protestuje przeciwko ideologii Radia Maryja Marek Edelman w liście do premiera i marszałka Sejmu protestuje przeciwko ideologii propagowanej w Radiu Maryja. Wzywa do podjęcia konkretnych decyzji, z zamknięciem radiostacji włącznie. Ostatni z żyjących dowódców powstania w getcie warszawskim pisze, że Radio Maryja w swoich programach szerzy ksenofobię, szowinizm i antysemityzm, a niektóre jego audycje "nie odbiegają od hitlerowskiego Sturmera". Edelman skarży się ponadto, że wielokrotne interwencje opinii społecznej w tej sprawie nie dały rezultatu. REKLAMA Czytaj dalej W liście Edelman podkreśla, że premier, marszałek Sejmu, ministrowie i niektórzy posłowie występują w Radiu Maryja, co - jego zdaniem - podnosi rangę rozgłośni, czyni ją wiarygodną i sprawia wrażenie, że państwo solidaryzuje się z linią polityczną Radia Maryja. . W ubiegłym tygodniu Radio Maryja wyemitowało felieton Stanisława Michalkiewicza, w którym mówił on o roszczeniach organizacji żydowskich do spadku po ofiarach zagłady w Polsce. Rada Etyki Mediów oceniła, że były to "prymitywne wypowiedzi antysemickie". Wczoraj Stowarzyszenie "Otwarta Rzeczpospolita" złożyło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji skargę na felietonistę Radia Maryja. Szefowa "Otwartej Rzeczpospolitej" zapowiada, że jeszcze w tym tygodniu organizacja złoży do prokuratury w Toruniu zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. (ap) wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8257047,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Kolejny biznes - parafialne ORMO!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 17:24 Powstanie parafialne ORMO? Wicepremier Ludwik Dorn zgłosił biskupom "chęć współpracy administracji publicznej z proboszczami i organizacjami kościelnymi w dziedzinie bezpieczeństwa publicznego". Czyżby za tym eufemizmem miała się kryć oferta nawiązania współpracy policji z Kościołem? - zastanawia się "Trybuna". "Zapewne tak" - czytamy w dzienniku. "Trybuna" przypomina, że biskup Piotr Libera na konferencji prasowej powiedział, że w czasie posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu strony omówiły kwestie "działań na rzecz podniesienia bezpieczeństwa lokalnych społeczności". Logicznym krokiem - według dziennika - winno być zatem powołanie parafialnych oddziałów ORMO. "Trybuna" dodaje, że inną kwestią, nad którą także pochyliła się Komisja, była sprawa zarządu cmentarzy wyznaniowych. Dziennik pisze, że to poważny, szacowany w dziesiątkach milionów złotych biznes. "Trybuna" przypomina słowa biskupa Libery, który oświadczył, że "pojawiają się działania różnych firm pogrzebowych, wspierane przez Urząd do spraw Ochrony Konsumentów, które podważają kościelny i sakralny charakter cmentarzy". "Eminencja przez delikatność nie wspomniał, że owe agresywne działania marketingowe przedstawicieli sektora funeralnego uszczuplają przy tym dochody proboszczów. Mając wsparcie władz państwowych, można ów proceder ukrócić" - czytamy w "Trybunie". (IAR) wiadomosci.wp.pl/kat,8172,wid,8256518,prasaWiadomosc.html?ticaid=11601 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Veto kościelnej statystyce IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.04.06, 20:34 Sąd odrzucił pozew ateisty Mieszkaniec Olecka, który chce wystąpić z kościoła katolickiego odwoła się od decyzji olsztyńskiego sądu, który odrzucił pozew w jego sprawie. Zbigniew Kaczmarek twierdzi, że jest ateistą i od wielu lat nie uczestniczy w życiu kościoła. Dlatego nie chciał również być brany pod uwagę w kościelnych statystykach. Zgodnie z prawem, wystąpienie z kościoła - czyli akt apostazji, następuje poprzez wręczenie odpowiedniego pisma proboszczowi swojej parafii. Ksiądz infułat Edmund Łagód nie chciał jednak przyjąć dokumentu i dlatego sprawa trafiła do sądu. Jednak po przesłuchaniu stron sporu, sąd odrzucił pozew. Na złożenie apelacji Zbigniew Kaczmarek ma czas do piątku. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3260665.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Proboszcz z radnymi ujarzmia dzieci 07.04.06, 12:13 Mamy IV RP, czas na zmiany nie tylko w polityce, ale również w wychowaniu - mówi ks. Henryk Kroll z podtucholskiego Żalna, który wysłał do wszystkich gmin w swoim powiecie apel o wprowadzenie godziny policyjnej dla młodzieży. Pomysł księdza spodobał się prawicowym radnym. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3258413.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Buntownicy z LPR-u boją się weksli 07.04.06, 23:27 W Lidze Polskich Rodzin narasta sprzeciw wobec autorytarnej polityki Romana Giertycha wspieranego przez wiernych "pretorian" - posłów wywodzących się z Młodzieży Wszechpolskiej. Na bezproblemowe odejście nie pozwalają jednak weksle - twierdzi "Nasz Dziennik". Coraz więcej parlamentarzystów i samorządowców przyznaje, że z chęcią opuściłoby szeregi LPR, a jedyne, co trzyma ich w tej partii, to... weksle. Mimo że wielu z nich nie dostało się do parlamentu, wciąż straszy się ich realizacją przyjętych na siebie w czasie kampanii wyborczej zobowiązań. REKLAMA Czytaj dalej Weksle opiewają na niemałe sumy. Każdy kandydat na posła poniżej pierwszego miejsca na liście musiał się zobowiązać, że w razie opuszczenia klubu (a także wyrzucenia z niego) zapłaci ustaloną kwotę. Jeśliby nastąpiło to w pierwszym roku kadencji - 100 tys. zł. W każdym kolejnym po 60 tys. "Nasz Dziennik" pociesza jednak parlamentarzystów LPR: według ekspertyzy prawnej sformułowanej dla Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu przez prof. Kazimierza Piaseckiego, posłowie nie mają żadnych powodów, by obawiać się konsekwencji podpisania tych dokumentów, nie przedstawiają one bowiem żadnej wartości. (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,9913,wid,8259222,prasaWiadomosc.html www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20060407&id=po01.txt Odpowiedz Link Zgłoś
edico Miliony Rydzyka na giełdzie... 08.04.06, 11:16 Przyboczny Rydzyka stracił na giełdzie miliony Co się stało z częścią świadectw udziałowych NFI, które Radio Maryja zbierało na ratowanie Stoczni Gdańskiej? mocnik księdza Króla przynosił kilogramy świadectw w torbach turystycznych - wspomina pracownik nieistniejącego już biura maklerskiego Eastbrokers (Global Capital Partners). - Świadectw było około pół miliona. Na niektórych widniały ręczne dopiski "Dar dla Radia Maryja". Ks. Jan Król to główny dziennikarz polityczny toruńskiego radia i TV Trwam. Prowadzi audycje z udziałem prezesa Jarosława Kaczyńskiego, premiera i goszczących w Toruniu ministrów. Jego sukcesem było "parafowanie" paktu stabilizacyjnego wyłącznie przed kamerami toruńskiej telewizji. Ks. Król jest też kasjerem Radia Maryja, współwłaścicielem TV Trwam, kwestorem toruńskiej uczelni o. Rydzyka i właścicielem 25 proc. akcji giełdowej spółki ESPEBEPE. To jemu o. Rydzyk przekazał świadectwa NFI zebrane w latach 1997-98 od słuchaczy na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Ile ich było - zakonnicy nie ujawnili. Według naszych informacji - od 600 tys. do miliona. Cena jednego wahała się między 60 a 160 zł. Część świadectw ks. Król zamienił na akcje NFI. W transakcji pośredniczyło małe warszawskie biuro Eastbrokers z ul. Solec. Ks. Król nie zaglądał tam osobiście. Działał przez pełnomocnika - inżyniera Aleksandra R. Były pracownik Eastbrokers wspomina, że inżynier podpisywał wszystkie zlecenia od księdza. W latach 1998- -99 Aleksander R. obracał w jego imieniu wielkimi pakietami akcji. Ks. Król był wczoraj dla nas nieuchwytny. Inżynier zaś odmówił odpowiedzi na pytanie, skąd pochodziły pieniądze na tamte transakcje. - Pierwsze słyszę, że pan Król jest z tego radia i że jest księdzem - mówi Aleksander R. - Zawsze gdy się widywaliśmy, był po cywilnemu. Skąd pochodziły świadectwa - nawet gdybym wiedział, bym nie zdradził. Były pracownik biura maklerskiego: - Jan Król i jego pełnomocnik kupowali spółki, o których można było przeczytać w gazetach, że dobrze rokują. Nie mieli wielkich zysków. Aż pewnego dnia pan R. przyszedł z nowym pomysłem - ESPEBEPE. Szczecińskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego trafiło na giełdę w 1994 r. Akcje kosztowały zrazu ponad 30 zł, potem taniały. W latach 1999-2000 płacono za jedną między 3 a 10 zł, co oznaczało, że spółkę można było przejąć za 5-15 mln zł. Ale ESPEBEPE było i jest właścicielem terenów w Szczecinie (np. przy wylotówce na Warszawę - ul. Strugi) i w Świnoujściu. Ich wartość to co najmniej 50 mln. Do tego spółka ma warte kolejne miliony udziały w firmach zależnych. Od 1999 r. Aleksander R. za pośrednictwem Eastbrokers masowo skupował akcje ESPEBEPE - na siebie i ks. Króla. Wielkie zakupy podbiły kurs o kilkaset procent. Inżynier, aby kupować dalej, podparł się kilkumilionowym kredytem inwestycyjnym. W 2001 r. roku Jan Król ma już 25 proc. ESPEBEPE, zaś Aleksander R. - 9 proc. Obaj zyskują bezwzględną większość na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Inżynier zostaje szefem rady nadzorczej. A spółka tonie. Gigant, który zatrudniał kilka tysięcy ludzi i budował autostradę w Czechach, staje się bankrutem. Rosną długi, pracownicy nie dostają pensji. W trakcie 2001 r. cena akcji spada trzydziestokrotnie: z 9 zł w marcu do 37 groszy w grudniu. W maju 2002 sąd ogłasza upadłość. Zdaniem Aleksandra R. pochopnie. - Firma była do uratowania, ale załatwiła ją rządząca lewica z powodów politycznych - mówi tajemniczo. Władzę nad ESPEBEPE przejmuje syndyk. Ks. Król i jego pełnomocnik tracą zainwestowane pieniądze i nadzieje na sprzedaż terenów. Traci ważność m.in. sporządzona już umowa wstępna na sprzedaż działki przy ul. Strugi, za którą kupiec miał dać 30 mln zł. Akcji ESPEBEPE też nie można sprzedać, bo wycofano je z notowań giełdowych. Ks. Król i Aleksander R. zostają z niespłaconą czteromilionową pożyczką bankową - zastawem pod nią są weksle. Wykupuje je za 2 mln zł Warszawska Prowincja Redemptorystów, spłacając część pożyczki. Pieniądze pochodzą z konta Radia Maryja. (Marcin Kowalski, Piotr Głuchowski) serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3268630.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Miliony Rydzyka na giełdzie... 08.04.06, 12:34 wiadomosci.onet.pl/1303565,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Rydzyk na widelcu (1) 09.04.06, 12:58 Oszustwo podatkowe na wielką skalę, działalność niezgodna ze statutem i zakulisowe spekulacje akcjami spółki giełdowej. To nasze zarzuty wobec zakonu redemptorystów, Radia Maryja i dyrektora Tadeusza Rydzyka. Żądamy przeprowadzenia wnikliwej kontroli działalności finansowej Radia Maryja i redemptorystów. Zbadania ich geszeftów. Sobie znanym sposobem weszliśmy w posiadanie dokumentów dotyczących niezwykłych operacji finansowych z początków tego roku. Najważniejszy z nich to zawarta 25 stycznia umowa cesji wierzytelności. Warszawska Prowincja Redemptorystów odkupiła wówczas od spółki POLKOMBI wierzytelności pieniężne, czyli weksle, dwóch osób fizycznych: Aleksandra R. i Jana Króla. Łączna wartość wierzytelności wynosi 4 392 000 zł, lecz POLKOMBI opyliło je tylko za 2 000 000. Szmal na transakcję spłynął na konto POLKOMBI przelewem bankowym 28 stycznia 2002 r. 2 miliony żywej gotówki pochodziły z konta Radia Maryja (patrz przelew nr 1). Następnego dnia, 29 stycznia, POLKOMBI przesłało na konto Polskiego Kredyt Banku 1 866 600 zł (patrz przelew nr 2). Była to zapłata za weksle, które wcześniej sprzedano redemptorystom. 28 stycznia zarząd POLKOMBI, reprezentowany przez ówczesnego prezesa Kazimierza Woźniaka, podpisał bowiem z Polskim Kredyt Bankiem umowę cesji wierzytelności. Kupił od banku wierzytelności Aleksandra R. i Jana Króla, płacąc właśnie 1 866 600 zł. Skomplikowane? Nie tak bardzo. Po prostu spółka POLKOMBI posłużyła za pośrednika, za co skasowała uczciwie zarobione 133 400 zł prowizji. To często stosowany chwyt, gdy właściciel szmalu chce ukryć jego pochodzenie. Przepuszcza wówczas gotówkę przez różne spółki, licząc, że nikt nie dojdzie do źródła szmalu. Nazywa się to potocznie praniem pieniędzy. Niektórzy dodają: brudnych pieniędzy. Ale czy ktoś widział czyste? Oto, co powiedział nam na ten temat Kazimierz Woźniak, były prezes POLKOMBI, podpisany pod umowami z PKB i redemptorystami: – Czy pamięta pan transakcję polegającą na wykupieniu weksli prywatnych osób, a następnie odsprzedaniu ich zakonowi redemptorystów? – Pamiętam. Ale ja już nie jestem w POLKOMBI. Szczegółów nie pamiętam. – A kto pamięta? – Moi finansiści z firmy, na przykład pani Kochanowicz-Mańk. Mogę podać numer telefonu. – Czy ta transakcja była korzystna dla POLKOMBI? – Niewątpliwie na tym zarobiliśmy. Nic więcej nie jestem dziś w stanie powiedzieć. Proszę zwrócić uwagę na daty. POLKOMBI, które było w trudnej sytuacji finansowej, czekało na kasę od Radia Maryja. Dopiero po jej wpłynięciu nastąpił przelew na konto Polskiego Kredyt Banku. Obieg pieniądza był zatem inny, niż mogłoby to wynikać z dokumentów. Na wszelki wypadek, żeby przynajmniej na umowach daty się zgadzały, strony podpisały oświadczenie, że do umowy z 25 stycznia wkradł się błąd drukarski, bo rzeczywiście podpisano ją 28 stycznia. Redemptoryści dali osobę prawną, a faktycznym płatnikiem było Radio Maryja ojca Rydzyka. Czego bał się ojciec dyrektor? Czemu dał zarobić pośrednikowi, zamiast samemu kupić weksle? Dwóch doradców finansowych, gdy zapoznaliśmy się z dokumentami, odmówiło nam komentarza. Mimo życzliwości bali się, że "Kościół skończy z nimi". Trzeci zgodził się powiedzieć anonimowo: – To jest transakcja, której celem było ominięcie obowiązku podatkowego. Redemptoryści powinni zapłacić podatek od zysku, czyli różnicy między wartością weksli a ceną, za którą je kupili. Środki przeznaczone na transakcje powinni opodatkować, zanim jej dokonali, gdyż handel długami nie jest statutową działalnością zakonu zwolnioną z podatku. Mało tego, od momentu transakcji redemptoryści powinni prowadzić ewidencję podatkową. Warszawska Prowincja Redemptorystów jest kościelną osobą prawną. Korzysta ze zwolnienia podatkowego. Dotyczy ono jednak wyłącznie działalności statutowej wymienionej w art. 17 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych. Art. 17 stanowi (uwaga, będzie ważny fragment dla kontroli skarbowej) o dochodach kościelnych osób prawnych z: niegospodarczej działalności statutowej; w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej. Zatem w przypadku działalności gospodarczej, a taką jest handel długami, redemptoryści mają psi obowiązek prowadzić księgowość. Zwolnienie podatkowe z działalności gospodarczej dotyczy wyłącznie części przeznaczonej na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwacje zabytków, prowadzenie punktów katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze (art. 17 pkt 4b ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych). Nigdzie nie ma mowy o zwolnieniu z podatku w handlu dłu-gami czy innej lichwie. Czyli, mówiąc krótko, zakon ojca Rydzyka i jego radyjko orżnęli skarb państwa na gruby szmal, o czym niniejszym donosimy właściwym organom kontroli skarbowej, prokuraturze i innym zainteresowanym. Ile szmalu są winni redemptoryści państwu? Trudno wyliczyć. Nie wiadomo, ile takich lub podobnych transakcji przeprowadzili braciszkowie i ile z nich zostanie wykrytych. Od tego zależy też, jaką karę nałoży na nich urząd skarbowy. Mogą to być miliony złotych, ale bardziej dokuczliwa będzie dla redemptorystów konieczność prowadzenia rachunkowości takiej jak inne osoby prawne prowadzące działalność gospodarczą. Pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Radio Maryja kupuje za 2 miliony weksle jakichś obywateli. Ustaliliśmy, że Aleksander R. jest mecenasem, a Jan Król to duchowny znany z eteru Radia Maryja i stron "Naszego Dziennika". To ojciec Jan Król, zamieszkały w Warszawie przy ulicy Karolkowej 49, czyli w siedzibie Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. To właśnie on relacjonował spotkanie Radiomaryjców z Janem Pawłem II, w październiku tego roku w Watykanie. Obydwaj panowie za szmal pożyczony od Polskiego Kredyt Banku kupili w 2000 r. znaczny pakiet akcji szczecińskiej spółki giełdowej Espebepe. Dlaczego właśnie Espebepe? Nie mamy zielonego pojęcia. Skąd zakonnik miał szmal na kupienie ponad jednej czwartej akcji giełdowej spółki? Co było podstawą do udzielenia kredytu? – Nasz oddział popełnił w tej sprawie błąd – przyznaje proszący o anonimowość wysoki pracownik banku. – Udzielono kredytu, którego zastawem były weksle i konto w biurze maklerskim. Jednak myślę, że pożyczkobiorca mimo to musiał wykazać się posiadaniem sumy 150, a nawet 200 proc. kredytu. Takie były wówczas przepisy kredytowe w naszym banku. Bardzo się ucieszyliśmy, gdy zgłosiła się spółka POLKOMBI z propozycją wykupu wierzytelności. Wobec drastycznego spadku notowań akcji, które kupili nasi dłużnicy, straciliśmy nadzieję na odzyskanie czegokolwiek. Faktycznie, obaj panowie wyszli na akcjach Espebepe jak Zabłocki na mydle. Kupowali je po ok. 9 zł. Teraz kurs tej spółki waha się wokół 10 gr, a w październiku wynosił nawet 2 gr (słownie: dwa). Należy jeszcze dodać, że szczeciński holding jest na skraju bankructwa i nie zanosi się na to, że stanie się giełdowym blue chipem. Czy znaczy to, że rydzyjkowi gracze giełdowi dali dupy, czy też kupnu szczecińskiej spółki przyświecał jakiś inny cel? Próbowaliśmy skontaktować się z panią Lidią Kochanowicz-Mańk. Robiliśmy to zawzięcie, bowiem kobieta ta zdaje się być postacią łączącą całą ciemną operację finansową Radia Maryja. W czasie gdy podpisywano dwie umowy cesji wierzytelności pani Lidia była w POLKOMBI dyrektorem generalnym zajmującym się finansami. Ta sama pani Lidia jest udziałowcem spółki Espebepe. Posiada 5,6 proc. udziałów. Wreszcie ta sama Lidia Kochanowicz-Mańk działa w Fundacji "Nasza Przyszłość", będącej "inicjatywą ewangelizacyjną" Radia Maryja. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Rydzyk na widelcu (2) 09.04.06, 13:03 Z pogadanki ojca dyrektora Rydzyka wygłoszonej 16 listopada przez Radio Maryja: To jest metoda, stara metoda diabelska divide et impera, dziel i rządź; kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie; plujcie, plujcie, a zawsze coś przyschnie. To są ci propagandyści XX wieku, ci najwięksi tak robili systemów totalitarnych i tak dalej się robi. (...) Z jednej strony jest takie zapalenie wyobraźni, że te biura Radia Maryja, koła przyjaciół, tyle tych pieniędzy do Radia Maryja, że to Radio Maryja, już nie wiedzą, co robić. Są to pieniądze, ale jak czytamy w poszczególnych miejscowościach, to jest nie ze wszystkich miejscowości te pieniądze przychodzą do nas. A z niektórych jak przyjdą, z wielkiej części, to przychodzi 9 osób, 10 osób, jak już 20 z tej miejscowości, to już święto, tak że niewiele. (...) Nie ukrywam, że dowiaduję się, że w niektórych biurach, na przykład tu na ławki jeszcze z tego dla księdza z parafii, a jeszcze na utrzymanie tego biura, telefon sobie zrobią, faks, coś tam kupią i tak dalej. To już jest nadużycie. (...) To takie oskubywanie tego radia. To jest nieuczciwe. Z jednej strony radio nie utrzyma się, świadczy też o takim jeszcze komunistycznym kombinowaniu. POLKOMBI Towarzystwo Transportu Kombinowanego POLKOMBI, Spółka Akcyjna. Siedziba: Warszawa, Łucka 11. Jedna z wielu spółek, które wyłoniły się z PKP S.A. W 2001 r. osobistym doradcą prezesa POLKOMBI była Ewa Spychalska (była posłanka, była ambasador w Białorusi, niegdyś doradca prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, członek rady nadzorczej Espebepe). Częstym gościem w spółce bywał Bogusław Bagsik, doradca w spółce Variant Logistic. ESPEBEPE Szczecińskie PrzedsiębiorstwoBudownictwa Przemysłowego. Holding, Spółka Akcyjna. Obecny (14 listopada) kurs akcji: 0,11 zł; kurs maksymalny: 34 zł; minimum absolutne (i roczne): 0,02 zł. Akcjonariat: Jan Król 25,43 proc. (zakonnik) Aleksander Rostocki 9,28 proc. Lidia Kochanowicz-Mańk 5,60 proc. Pozostali: 59,69 proc. Fundacja "Nasza Przyszłość" Mieści się w Szczecinku, przy ulicy Klasztornej 16. Wydaje ogólnopolski miesięcznik "Rodzina Radia Maryja", prowadzi w Szczecinku prywatne liceum i gimnazjum, księgarnię wysyłkową, kafeterię i laboratorium fotograficzne. To właśnie ta fundacja występowała do władz Torunia z propozycją przejęcia kilkudziesięciu hektarów ziemi miejskiej na działalność wyższej szkoły założonej przez Rydzyka. www.nie.com.pl/tekst_druk.php?id=1255 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Czy myślenie religijne jest racjonalne? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.04.06, 17:41 By odpowiedzieć na to pytanie po dotychczasowych "dyskusjach" formowych (hi), słusznym było by uściślenie przynajmniej niektórych pojęć. Zacznijmy od pierwszego pytania - "Co to jest religia?": Z katechizmu: ============= 1. Co to jest religia? - Religia jest to łączność człowieka z Panem Bogiem. 2. Jaką religią jest religia katolicka? - Religia katolicka jest religią objawioną przez Boga. Jest to przykład katolickiego punktu widzenia mającego zastosowanie dla szkolnej indoktrynacji religijnej - i nic więcej. Czy można jednak tak wielką rozmaitość zjawisk, którą widzi się zarówno w religiach wymarłych jak i współczesnych można ująć w jakiś schemat i stworzyć określenie odpowiadające im wszystkim??? Niezależnie od tego, czy religię będziemy pojmowali w sposób szerszy czy węższy, jesteśmy świadomi, że istnieją pewne cechy właściwe i wspólne wszystkim religiom – czego niejednokrotnie dał dowód nawet JPII w swoich wycieczkach pielgrzymkowych nie wspominając już o katolicyzmie adoptującym wszelkiego rodzaju aspekty religijności, które mogą przynieść mu korzyści. W celu ich uściślenia można posłużyć się rozmaitymi metodami, w tym albo: - wyjaśniającymi sam termin "religia", - analizującymi jej strukturalne elementy, - wykrywającymi pewne prawidłowości w historii zjawisk uznawanych za religie. Bezsprzecznie najwięcej wartości dla osiągnięcia wymienionego celu ma metoda historyczna zapoczątkowana przez ewolucjonizm. Przy jej użyciu określa się rzeczywistość jako przejściową, zmienną i uwarunkowaną, gdzie odrzuca się koncepcję wiecznej i niezmiennej istoty rzeczy. Pozwala ona dostrzec, że każdy przejaw kultury (a więc także i religia) kształtuje się w zależności od wielu innych przejawów z uwzględnieniem sprzeczności występujących nie tylko pomiędzy różnymi zjawiskami kierunków rozwoju tzw. duchowości religijnej, ale i wewnątrz tego samego zjawiska określanego potocznie ogólnym mianem religii. W tym świetle religia przedstawia się jednoznacznie jako wynik procesu historycznego, a nie jako coś stałego i wiecznego oraz niezmiennego. W tej kwestii również i katolicyzm nie jest wolny od karkołomnej w swej historii ewolucji zarówno w pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu stosunku do racjonalności myślenia. Ten sam proces zachodzi u różnych ludów i w różnych historycznie okresach tylko dla tego, że dokonuje się on w niezwykle urozmaiconych warunkach dla poszczególnych środowisk społecznych, co przy jednoczesnej nawet jednokierunkowości teoretycznych założeń pozwala na występowanie wielorakości praktykowanych form religijnych uwarunkowanych ich sposobem postrzegania a przede wszystkim interpretacji. W naszych warunkach mamy do czynienia z Radiem Maryja i tzw. Pokoleniem JP2. Próby jakiegokolwiek wyjaśnienia genezy takiej czy innej religii napotyka na jeszcze większe trudności niż próby określenia jej istoty. Jaki był początek religii, jakie jej źródła, kiedy i w jakich warunkach powstała, na czym opiera swą egzystencję??? Temat niezwykle otwarty, którego niezwykle trafne resume przedstawił Charles-Louis de Secondat de Montesquieu pisząc – „To zdumiewające, że bogactwo ludzi Kościoła wzięło swój początek od zasady ubóstwa”, która do dnia dzisiejszego znajduje swoje poczesne miejsce w ocenie zjawiska zwanego religią. Analiza wierzeń ludów nie tylko prymitywenych stanowiła dla wielu myślicieli ostatnich stu lat jedyne źródło, na którym opierali swoje poglądy o wierzeniach pierwotnych. Każdy badacz uważał za swoją powinność konstruowanie teorii najwcześniejszych wierzeń: - zdaniem Maxa Mullera - taką postacią był kult nieskończoności, - zdaniem P. Tielego i B. Tylora - kult dusz i duchów, - według E. Durkheima - totemizm grupowy, - według T. Preussa - nieporadne zabiegi magiczne, - zdaniem R. Otto - mistyczna trwoga uwarunkowana czynnikami metafizycznymi, - według M. Eliadego - poczucie jedności ducha indywidualnego z wszechświatem. Często spotykane dywagacje w tym zakresie nie dają niestety absolutnie żadnego rozstrzygnięcia tej materii, by móc świadomie optować za jakąkolwiek z nich. Może postawmy więc pytanie – czym jest religia? Przedmiotem religii jest „Byt Transcendentny” (inaczej Bóg), który wymyka się ze wszystkich doświadczeń w ścisłym tego słowa znaczeniu nie wyłączając także teologicznych. Trudności jawią się także ze strony samego człowieka, jako podmiotu aktu religijnego nie tylko w naszym kraju i nie tylko katolicyzmie, będącego jednocześnie rzeczywistością nie do końca zbadaną, nie mówiąc już o jego walorach zindoktrynowanego „uduchowienia”. Religia pozostaje więc nadal relatywną tajemnicą zarówno dla nauki, głosicieli religii jak i dla samego człowieka. W starożytności i średniowieczu próbowano wyprowadzać "definicję" religii ze samego słowa religia. I tak: - Cycero wywodził termin "religia" od słowa łacińskiego "relegere", co znaczyło "odczytywać na nowo"; - Laktancjusz od słowa "religere" (wiązać, spajać) i określał religię jako związanie człowieka z Bogiem; - św. Augustyn od "religare" - ponownie wybierać. - Św. Tomasz z Akwinu twierdził, że "religia jest sprawnością (cnotą), na mocy której człowiek oddaje Bogu należną Mu cześć". - E. Durkheim uznawał, że "religia stanowi jednolity system wierzeń i praktyk, które zespalają w jedną wspólnotę moralną, zwaną Kościołem, tych wszystkich, którzy do niej należą" - A. N. Whitehead napisał: "Religia jest wizją czegoś, co znajduje się ponad, poza i wewnątrz strumienia bezpośrednich rzeczy; czegoś, co jest realne i zarazem jeszcze oczekuje realizacji; czegoś, co jest odległą możliwością a zarazem jest największym z realnych faktów; czegoś, co nadaje sens wszystkiemu, co przemija i wymyka się poznaniu; czegoś, czego posiadanie jest ostatecznym dobrem a co jest ponad wszelkim zasięgiem; czegoś, co jest ideałem ostatecznym, i zarazem jest beznadziejnym poszukiwaniem". - papież Grzegorz VII (1073-1086) doszedł wręcz do rewelacyjnego wniosku - "Używajmy papiestwa, gdy Bóg nam go dał"; - papież Leon X (1513-1521) dzieląc się zrozumieniu istoty religii wyjaśniał - "Patrzcie, co ta bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". - Słowa papieża Leona XIII z 1903 roku 11878-1903) także nie budzą w tym zakresie żadnych wątpliwości, że "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego, ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie się możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i karania winnych." Mam zatem pytanie, który z nich myślał religijnie a który z nich myślał nie religijnie? Czyżby Słowo Boże można było zestawiać kontra kanonicznym słowom władzy nie koniecznie tylko papieskiej bez pomijania ambicji proboszczowskich? Skoro mówimy o racjonalności myślenia religijnego, zakładamy więc a priori o racjonalności wiary w przekazy religijne. Czy zatem wszystkie te przekazy religijne są racjonalne? Czy czasem tzw. racjonalność wiary nie jest skrywanym religijnym napięciem między elementem racjonalizmu i irracjonalizmu? Każda religia jest z jednej strony chce być domeną serca, uczuć, natchnień i mistyki, z drugiej zaś racjonalnego namysłu, poszukiwania mądrości, wglądu w istotę rzeczywistości i budowania spójnych systemów teologicznych. Czy w religii zatem powinno być więcej żarliwego porywu czy głębokiej, mądrościowej refleksji? Inaczej mówiąc, co lepiej ukazuje istotę religii: rozum czy serce??? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczynienko Tadek zatroskany o los stoczni 08.04.06, 21:58 www.ojciec-dyrektor.de/stocznia.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a film 15 min. o ks.Rydzyku IP: *.chello.pl 09.04.06, 17:44 video.google.com/videoplay?docid=-5835749526554211113 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Chrzest nienarodzonych dzieci 11.04.06, 09:38 Medycyna Pastoralna - Podręcznik dla kleru katolickiego autorstwa Dr Juliana Czarneckiego, lekarza z Gniezna Wydanie Drugie (Nakładem Autora - Gniezno 1910 r.). Na stronie drugiej czytamy: Odróżniamy chrzty wśródmaciczne i pozamaciczne. Wobec chrztów wśródmacicznych, które się udzielać winno, jeżeli jest obawa, że dziecko nieżywe na świat przyjść może, najlepszem zaspokojeniem dla duszpasterza jest sumienny lekarz chrześcianin. Chrzest, udzielony w takich warunkach przez akuszerkę, zawsze winien być uważany za wątpliwy, ponieważ z przyczyn nizkiego wykształcenia ogólnego i fachowego akuszerek nie ma się gwarancyi, czy akt chrztu św wykonany był tak jak się przypisuje. Kościół bowiem wymaga, skoro tylko część dziecka może być dosięgniętą, dokonania chrztu, jeżeli już nie >per ablutionem< to przynajmniej >per aspersionem<. Za pomocą strzykawki możemy zawsze przez mały otwór, sztucznie zrobiony w błonach płodowych, polać wodą część ciała dziecka. Przy tej sposobności zaleca się wprowadzenie strzykawki przy pomocy palca, ażeby się tym sposobem przekonać, czy doprowadzona woda rzeczywiście w bezpośrednią styczność przychodzi z odnośną częścią ciała dziecięcego. Chrzest wśródmaciczny albo też dla krótkości maciczny, dokonany z zamoczonym w wodzie palcem, jest w każdym razie natury bardzo problematycnej, gdyż na palcu się znajdują ca woda przy wprowadzeniu palca do części miękkich narządów porodowych zwykle z niego bywa startą, a przynajmniej znacznie zmięszaną śluzem lub innemi nieczystemi domieszkami... Nie podano, czy ma to być woda święcona czy chociaż sterylna. www.racjonalista.pl/kk.php/s,3175 A jak to jest teraz ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a ks.Rydzyk na Teneryfie IP: *.chello.pl 11.04.06, 15:06 wiadomosci.onet.pl/1304752,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
the.bill1 Re: a gdzie jeżdzą pieszczochy Okrągłego Stołu? 14.04.06, 15:18 Z imienia i nazwiska - prosze wymienić, gdzie jeżdża Ci , co rozkradli Polskę? Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Demiurgia partii rządzącej face to face 15.04.06, 18:23 img140.imageshack.us/my.php?image=rzadzacapartiakatolicka6ae.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Podejrzany o wyłudzenia ksiądz wciąż wykorzystuje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.04.06, 14:39 Podejrzany o wyłudzenia ksiądz wciąż wykorzystuje ludzką naiwność. Przeniósł się tylko z Osobowic do Leśnicy. Lech K. zapewnia, że nie sprzedaje ziół, nie leczy dotykiem i nie obiecuje nikomu wyjazdu za granicę. Tymczasem na policję zgłaszają się kolejni ludzie, którzy stracili powierzone mu pieniądze. O Lechu K. zrobiło się głośno w lipcu ubiegłego roku. W wynajętym domu przy Lesie Osobowickim we Wrocławiu prowadził Instytut Jerozolimski Świętego Jana Umiłowanego Ucznia. Jako polskokatolicki ksiądz odprawiał tam msze, udzielał porad duchowych i sprzedawał lecznicze zioła. W osiedlowych gazetach oferował pomoc w załatwieniu wyjazdu do Australii. – Dałem się na to nabrać – opowiada ze złością pan Piotr, wrocławianin. Woli zachować anonimowość, bo mówi, że nie ma się czym chwalić. – Chciałem ze znajomym trochę dorobić. Zapłaciłem za dwie osoby 2800 zł. Ale po kilku dniach stwierdziłem, że w tym może tkwić jakiś kant. W umowie był zapis, że klient może się z niej wycofać i odzyskać pieniądze. Pan Piotr poszedł do Lecha K., który wówczas ogłaszał się jako ojciec Mateusz L., i zażądał zwrotu gotówki. Na próżno. Więc zgłosił sprawę policji. Rzymskokatolicka kuria metropolitalna uznała, że działalność Lecha K. jest niebezpieczna i ostrzegła przed nim swoich wiernych. – Chcę tylko pomagać, leczyć ziołami. Ale jak widzę, zioła mogą być katolickie lub nie. Pewnie to, co ja rozdaję chorym, to jakieś diabelskie ziele – szydził wówczas. Lechem K. zainteresowała się też policja. Sąd aresztował go na dwa miesiące pod kilkoma zarzutami. Wśród nich było oszustwo w pośredniczeniu przy załatwianiu pracy, przywłaszczenie samochodu i groźby karalne. Prokurator nic nie może Prokuratura jeszcze nie zamknęła śledztwa w jego sprawie. Lech K. nie trafił do aresztu, ale pozostaje pod policyjnym dozorem. Co tydzień musi się meldować w komisariacie na Psim Polu. Robi to, a później, w wynajętym w Leśnicy domu, znowu obiecuje wyjazdy do Australii. – Wiemy o tym, bo zgłaszają się kolejni poszkodowani – przyznaje prokurator Elżbieta Orzeł. – Ale ciągle jeszcze brakuje nam dowodów, które przesądziłyby o jego winie. Nieoficjalnie wiemy, że prokuratura czeka na dokumenty z ambasady Australii w Warszawie. Tylko rejestruje Lech K. daje ogłoszenia w gazetach powiatowych. Sygnały o tym bez przerwy docierają do proboszcza parafii św. Jadwigi w Leśnicy. – Po trzydziestym telefonie od ludzi z okolic Jeleniej Góry i Wałbrzycha, pytających, czy znam tego księdza, wybrałem się do niego z wizytą – opowiada ks. Krzysztof Szuwart. – Powiedział mi, że jest księdzem polskokatolickim i że założył stowarzyszenie św. Jana Ewangelisty. Lech K. mieszka przy al. Klonowej we Wrocławiu. Na jego domofonie widnieje napis: Johanniter International. To charytatywna organizacja międzynarodowa, która zrzesza stowarzyszenia chrześcijańskie z różnych krajów. Jej siedziba znajduje się w Brukseli. Obrona przez atak – Pracuję nad zarejestrowaniem filii we Wrocławiu – wyjaśnia Lech K., ubrany w czarną koszulę i spodnie, ale bez koloratki. Tłumaczy, że napis umieścił z myślą o zagranicznych gościach, którzy przyjeżdżają do niego raz w miesiącu. Przyznaje, że czuje w sercu potrzebę pomagania ludziom, ale na razie nic nie robi. Nie leczy dotykiem, nie pośredniczy w wyjazdach dokądkolwiek. – Tym bardziej nie sprzedaję ziółek, bo ukradli mi je policjanci wraz z szatami liturgicznymi – mówi mężczyzna. – Stało się to po moim aresztowaniu. W sumie straciłem 43 tysiące zł. O tworzonej we Wrocławiu komórce Johanniter International nic nie wiedzą w Stowarzyszeniu Joannici Dzieło Pomocy, które do niego należy. – Musimy skontaktować się z tym panem jak najszybciej i wyjaśnić sprawę – powiedziała nam Roksana Wereszka z zarządu stowarzyszenia. • Ksiądz bez teczki Kuria biskupia Kościoła polskokatolickiego potwierdza, że Lech K. odebrał święcenia w 1971 r., ale w tej chwili jest już tylko byłym księdzem. Najpierw sprawował posługę kapłańską w Kielcach, prowadził parafię polskokatolicką w Kosarzewie, potem poprosił o zgodę na wyjazd do USA. Dostał ją. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został przeniesiony do stanu świeckiego, bo teczka z jego aktami zaginęła. Dokumentów nie przekazał do archiwum zmarły bp Tadeusz Majewski. Są jedynie prywatne notatki biskupa o wydalonym z Kościoła Lechu K. Ten mężczyzna nie ma więc prawa używać habitu ani tytułować się księdzem. Kościół polskokatolicki Nazywany Polskim Kościołem Narodowo-Katolickim, powstał w 1898 r. w USA, po nieporozumieniach pomiędzy amerykańską Polonią a jej biskupami. Poszło o zarząd dobrami kościelnymi, a także sprawy duszpasterskie. Polacy wysłali do Rzymu delegację. Nie spodobała im się odpowiedź Stolicy Apostolskiej, więc w grudniu 1898 r. wierni z parafii św. Stanisława w Scranton wypowiedzieli kanoniczne posłuszeństwo biskupowi i papieżowi. Zostali ekskomunikowani. Anna Gabińska, Anna Waszkiewicz ) wiadomosci.wp.pl/kat,12471,wid,8265215,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: W imię Chrystusa 12.04.06, 20:04 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=40192268 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Rydzykowe skomlenie o przebaczenie 12.04.06, 14:54 Ojciec Tadeusz Rydzyk prosi na antenie Radia Maryja o przebaczenie "za błędy". Od rana stacja emituje specjalne oświadczenie dyrektora rozgłośni. Rydzyk przeprosił wszystkich, którzy poczuli się dotknięci wypowiedziami "jednego z najbardziej znanych polskich felietonistów". Chodzi o antysemicki felieton Stanisława Michalkiewicza, w którym padło sformułowanie o "przedsiębiorstwie holokaust". Przebaczamy wszystkim czyniącym nam zło, i również prosimy o przebaczenie naszych popełnionych błędów - mówił ojciec Rydzyk. Jednocześnie redemptorysta mówił, że nie wprowadzi na antenie cenzury, a mikrofon rozgłośni pozostanie otwarty. "Liberalnym mediom" zarzucił kampanię oszczerstw i zmasowany atak na Radio Maryja. Odniósł się w ten sposób także do informacji "Gazety Wyborczej" o pieniądzach, jakie redemptoryści stracili inwestując przed laty w przedsiębiorstwo ESPEBEPE oraz w gazetę "Ilustrowany Kurier Polski". (mn) wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8265680,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Pokolenie JP2 – jakie jest? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:17 Nie mogąc znaleźć zadawalającej odpowiedzi na postawione w ten sposób pytanie podjąłem się w miarę samodzielnej próby wyjaśnienia i sprecyzowania tego zjawiska odmienianego przez wszystkie przypadki przez nasze media po śmierci Jana Pawła II. Zacznijmy może od rozbioru logicznego próbując odczytać treści zawarte w tym haśle. A więc pokolenie (generacja) - to wszyscy potomkowie pary rodzicielskiej lub większej grupy osobników, którzy w jednakowym stopniu wywodzą się od nich. Ze zrozumiałych względów takie odniesienie zupełnie upada. Określenie „Pokolenie JP2” jest więc w tym kontekście co najmniej dyskusyjne i może nawiązywać co najwyżej do bardziej trafnego moim zdaniem określenia „Pokolenia Kolumbów”. Ale i takie odniesienie niczego nie wyjaśnia. Można zatem przyjąć co najwyżej założenie, że to uogólniające hasło to zostało wylansowane propagandowo i podtrzymywane przez jakąś grupę ludzi, dla których papież stał się największym autorytetem. Czym jest więc ten autorytet? W słowniku Kopalińskiego czytamy: Społeczne uznanie, prestiż osób lub grup i instytucji społecznych oparte na cenionych w danym społeczeństwie wartościach. Grupa osób to jeszcze nie społeczeństwo w sensie largo a co najwyżej w sensie stricto jakieś środowisko o jakichś wspólnych cechach. Ale powstaje znowu pytanie - jakich? Skoro dotychczasowe próby rozważań nie są w stanie dać żadnej rozsądnej odpowiedzi w tej kwestii, koniecznością wydaje się podjęcie próby odszukania tych uznawanych wartości w grupie chcącej tak usilnie nosić miano „Pokolenia JP2” bezpośrednio w jego spuściźnie pontyfikalnej. Pozostaje więc rozważania w zakresie utożsamiania się z „Pokoleniem JP2” oprzeć li tylko i wyłącznie o jego ogólnie znane dokonania, które w tym środowisku mogły zdobyć aż taki aplauz. Spróbujmy to zrobić spokojnie po kolei, co wcale nie znaczy, że ta próba rości sobie jakiekolwiek prawa do kompleksowego wyciągania wniosków z tego zjawiska. Wątek będę rozpatrywał w punktach w ramach dostrzeżonych problemów i ewentualne uwago bardzo proszę dla porządku dyskusji i prezentowanych poglądów zamieszczać stosownie do kwestii ujętych w poszczególnych tematach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 1 - Wzrost potęgi "Opus Dei" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:25 Wzrost potęgi Opus Dei.Jan Paweł II - w odróżnieniu od swych poprzedników – poparł wzrost wpływów Opus Dei. Tej Półtajnej, integrystycznej, fundamentalistycznej (jeżeli nie fanatycznej) organizacji wewnątrz Kościoła. „Dzieło” bo tak się je teraz nazywa, od roku 1982 zorganizowane jest w formie prałatury personalnej, quasi-diecezji lub biskupstwa, lecz bez określonego terytorium. Jest więc wszędzie i nigdzie, czyli zupełnie tak samo jak loże masońskie. Ewenement na skalę całego Kościoła. Wcześniejsi papieże odmawiali takiego uprzywilejowania. Biskupi pozbawieni zostali praktycznie władzy nad tą instytucją, która podporządkowana jest bezpośrednio papieżowi. Janowi Pawłowi II mało więc było informacji dostarczanych przez bezpośrednio do tego celu powołanych zakonów jezuitów czy dominikanów, bądź też nie darzył ich odpowiednim zaufaniem tworząc kolejny niezależny system przepływu informacji i oddziaływania na kształtowanie sytuacji w imperium watykańskim. O wadze tego zagadnienia dla JP2 świadczy fakt beatyfikacji założyciela tej organizacji Josamerii Escrivy de Balaguery Balasa już w 17 lat po jego śmierci (jeszcze nikt nigdy nie był tak szybko beatyfikowany). Starzy członkowie Opus Dei opisywali Josamarię Escrivę jako megalomana, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego, antyfeministę, sympatyka faszyzmu i antysemitę, związanego niejedną nicią z faszystowskim reżimem frankistowskim. Przypisywany mu cud (uzdrowienie kobiety chorej na raka) budził wątpliwości wielu ekspertów (np. Bernardo Vali). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 2- Walka z teologią wyzwolenia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:34 JP2 zwalczał teologię wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej (czyli tzw. Kościół ubogich), który odżegnywał się od bogatych i działał w imieniu i na rzecz biednych (patrz: dokumenty Ratzingera „O niektórych aspektach teologii wyzwolenia” z 3 września 1984 r. i „O wolności chrześcijańskiej i teologii wyzwolenia” z 5 kwietnia 1986 r.). To na skutek jego interwencji zostało wstrzymane działanie programu „Słowo i życie” Stowarzyszenia Zakonników Ameryki Łacińskiej, której celem była „alfabetyzacja biblijna” prowadzona z perspektywy ludzi ubogich. Nie jest to pierwszy raz, kiedy Kościół wzbraniał wiernym dostępu do Pisma Świętego. Jan Paweł II niestety wpisał się w tę smutną tradycję. Posądzanie tego ruchu, „w którym wiara i sprawiedliwość społeczna łączą się w jednej gorącej pasji” (Valii, „La Republica”) o ciągoty marksistowskie jest z gruntu fałszywa nie tylko w swojej ogólnej formie. Arnulfa Romero, który przybył do niego zaraz po obraniu go na papieża z kraju ogarniętego wojną, gdzie groziła mu śmierć z prośbą o pomoc i wsparcie zachęcił jedynie, by utrzymywał on lepsze stosunki z oligarchicznym rządem 14 rodzin (Vali, „La Republica” z 13 maja 2001 r,, „Kto rządzi za spiżową bramą”). Rok później Romero ginie od salwy karabinu maszynowego podczas mszy trzymając w ręku uniesioną hostię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 3. Prawa człowieka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:35 Wiemy, z jaką energią i siłą głosił owe prawa Jan Paweł II, chociaż – jak powiedział otwarcie z okazji czterdziestolecia ONZ – nie można ich akceptować bezkrytycznie. W liście z 10 grudnia 1980 r. do biskupów brazylijskich pisze: „Prawa człowieka ważne są tam, gdzie respektuje się prawo Boże. Jeśli chce się doprowadzić do kompromisu, zapominając o tym ostatnim, albo spychając go na margines, kompromis taki będzie iluzoryczny, niewystarczający i nietrwały”. W przemówieniu w Monachium z 3 maja 1987 r. mówi: „Dziś wiele mówi się o prawie człowieka. Nie mówi się jednak o prawie Bożym” (?). I dodał: „Oba te prawa są ściśle ze sobą związane. Tam, gdzie nie respektuje się Boga i Jego prawa, człowiek nie jest zdolny sprawić, aby respektowano prawa człowieka. Trzeba oddać Bogu, co Boże. Tylko w ten sposób będzie można dać człowiekowi to, co człowiecze”. Myśl tę kontynuował Jan Paweł II dalej przy okazji beatyfikacji pewnego jezuity, ofiary faszyzmu twierdząc: „W sposób oczywisty doświadczyliśmy, także w zachowaniu się kierownictwa narodowego socjalizmu, że bez Boga nie istnieją solidne prawa dla człowieka.” Stanowisko JP2 nie jest żadnym novum w watykańskiej polityce. Zanim została proklamowana Deklaracja ONZ, „l’Osservatore Romano (z dnia 15 sierpnia 1948 r.) opublikowało oficjalny komunikat napisany przez Piusa XII, dziś już całkowicie zapomniany, któremu nigdy nawet nie starano się zaprzeczyć: „A więc to nie Bóg, lecz człowiek zwiastuje ludziom, że są wolni i równi, wyposażeni w świadomość i inteligencję i powinni traktować się jak bracia. Są to ci sami ludzie, którzy stroją się w szatki przywilejów, których w każdej chwili – jeśli zajdzie taka potrzeba – mogą się pozbyć”. Taka jest linia tradycyjnej krytyki praw człowieka stosowanej także przez JP2. Kiedy Jan XXIII w roku 1963 w swoim „Pacem In terris” zacytował przez długie lata ten tekst Pacelliego zwracając uwagę na to, że „niektóre rozdziały tej Deklaracji wzbudzają gdzieniegdzie pewne słuszne zastrzeżenia” – zapytany o nie powiedział bez „ogródek” i „wątpliwości”, że podstawą przyczyną był „BRAK FUNDAMENTALIZMU ONTOLOGICZNEGO”. Chodzi o to, że prawa człowieka oparte są jedynie na słabym i niepewnym gruncie woli człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 4. JP2 – Pochwała konkwisty IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:36 Papież święcił hucznie obchody „500-lecia ewangelizacji Ameryki Łacińskiej, podczas gdy postępowe środowiska katolickie domagały się, aby papiestwo wykorzystało tę rocznicę do przeproszenia za zbrodnie wobec Indian (zob. np. akt końcowy Trzeciej Europejskiej Konferencji na rzecz Praw Człowieka w Kościele, ustęp 7 z 12 stycznia 1992 r.). Podczas otwarcia z tej okazji Latarni Kolumba na Santo Domingo (w kształcie olbrzymiego krzyża) powiedział: „Zgromadziliśmy się przed latarnią Kolumba, która swą formą krzyża ma symbolizować krzyż Chrystusa wbity w tę ziemię w 1492 roku. W ten sposób chciano zarazem uczcić wielkiego admirała, który dał pisemny wyraz swojej woli: Ustawiajcie krzyże na wszystkich drogach i traktach, żeby im Bóg pobłogosławił (zapewne świętym mieczem najeźdźców- eksterminatorów – przyp. wł). Tak rozpoczęła się siejba cennego daru wiary.” Jak to się skończyło – wszyscy wiemy :(( Bardzo słusznie podsumowała to pewna Indianka twierdząc, że od czasów Kolumba zaczął się „proces eksterminacji, który nigdy nie ustał”, a rok 1992 nie jest żadnym powodem do świętowania, gdyż „Holokaustu popełnionego na Żydach też się przecież nie celebruje, tylko oddaje cześć pamięci ofiar ludobójstwa”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 5. JP2 – Pozorny ekumenizm IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:37 Ekumenizm papieża nie był szczery, o czym świadczy deklaracja „Dominus Jesus”, której wymiernym skutkiem jest np. gwałtowne pogorszenie się stosunków z hinduizmem, które do tej pory były poprawne. Dobre stosunki z anglikami zaprzepaściła reakcja papieża na wprowadzenie kapłaństwa kobiet w tamtejszym Kościele. Z prawosławiem (takim samym odłamem chrześcijaństwa, jak katolicyzm i który najmniej różni się od niego) stosunki układają się jak najgorzej. Na stosunki watykańsko-żydowskie niekorzystnie wpłynęła beatyfikacja Piusa IX, który był „aktywnym antysemitą” (np. słynny casus porwania dziecka żydowskiego, które wychował na katolickiego księdza), a Żydów nazwał „psami”. Nawet w stosunkach z protestantami, z którymi relacje były względnie dobre, nie obywały się bez zgrzytów. ”(…) ekumenizm ucierpiał w wyniku położenia nacisku na autorytet papieża. Wysiłki zmierzające do zajęcia przyjaznej postawy wobec innych kościołów i religii stały się w ten sposób odległym marzeniem” (The Economist) Jako ciekawostkę „ekumenizmu nadwiślańskiego” w czasie pielgrzymki papieża w czerwcu 1999 r. można uznać fakt urządzenia uroczystej mszy ekumenicznej w Drohiczynie, w której wzięli udział m.in. prawosławny arcybiskup Sawa i ewangelicki biskup Jan Szarek. Usadzono ich obydwu na krzesłach, podczas gdy papież siedział na olbrzymim (dwumetrowym) tronie, z którego nawoływał do jedności chrześcijan. Wniosek - w tym ekumenizmie Jana Pawła II każdy musi znać swoje miejsce… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 6. JP2 – umacnianie absolutyzmu IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:38 Jan Paweł II nie tylko nie zdobył się na decentralizację władzy kościelnej, ale zrobił wszystko w kierunku umocnienia centralizmu i absolutyzmu w Kościele. Ogłosił np. że kościelne przepisy kanoniczne są rozkazami Boga. Wzmacniał tradycję zrównywania papieskich decyzji z mocą samej Biblii (np. 12 listopada 1988 r., gdy podczas kongresu na temat teologii etycznej Opus Dei ogłosił, że poglądy etyczne zawarte w encyklice „Humanie vitae” staną się od tej chwili częścią doktryny katolickiej. Tym samym etyka encykliki została zrównana z takimi naukami Biblii jak zmartwychwstanie czy odkupieńcza śmierć Jeshua. W zestawieniu z jego poprzednikiem Janem XXIII zawsze przeciwnym najwyższej mocy papieskich rozporządzeń, w tej kwestii Jan Paweł II wypada mimo wszystko mizernie. Jan Paweł II wprowadził wewnętrzną cenzurę w Kościele („Instrukcje dotyczące pewnych aspektów wykorzystywania społecznych środków przekazu” z 30 marca 1992 r.). Od tej chwili publikacje wszystkich kapłanów i zakonników muszą być wcześniej przedstawione do wcześniejszego sprawdzenia specjalnek „komisji do spraw wiary” przy episkopatach krajowych. Z inicjatywy Jana Pawła II po zakończeniu 23 konferencji episkopatów Europy w dniu 14 grudnia 1991 r. zniesiono m.in. Radę Europejskich Konferencji Episkopatów i zastąpiono ją nową „radą”, w której wszelka władza należy do papieża. Na początku lat 90-tych mianował niechcianego przez ok. 80% wiernych oraz cały episkopat w diecezji Chur-Zurych, nowego biskupa pochodzącego z Opus Dei Wolfganga Haasa, wzywając wszystkich do posłuszeństwa i lekceważąc opinię ludzi, którzy mieli inne poglądy niż „opusdeista” na sprawy wyznawania wiary i sposobu jej wyrażania. Swoją wymowę do nieposłusznych Szwajcarów zakończył słowami: „Ten, kto wypiera się biskupa, wypiera się Boga”. Ten przykład unaocznia nie tylko niezwykłą potrzebę demokratyzacji struktur Kościoła, ale też bezduszną arogancję „Pana na włościach watykańskich” wobec opinii wiernych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 7. JP2 – Zakaz antykoncepcji IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:38 Jan Paweł II zakazując antykoncepcji, odżegnał się tym samym od kierunku zmian zamierzonych przez Jana Pawła I (1978). „W dziedzinie polityki zagranicznej sprawy kontroli urodzeń zapewniają Kościolowi miano siły nieodpowiedzialnej i obstrukcyjnej w każdej dyskusji nad przeludnieniem, ubóstwem a przede wszystkim walką z AIDS.” (The Economist z dnia 27 stycznia 2004 r.). Pewien młody ksiądz po wysłuchaniu papieskiego wezwania do wszystkich aptekarzy świata w 1991 r. o nie sprzedawanie środków antykoncepcyjnych skwitował krótko: „papież żyje na księżycu”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 8. JP2 – Zakaz aborcji IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:39 Holenderski dominikanin Theo Koster ustosunkowując się do tej kwestii powiedział: „Aborcja to wielki problem. Też jestem przeciwko aborcji. Bóg chciał, żeby człowiek żył. Ale kiedy widzę ludzi przychodzących do mnie ze swoimi olbrzymimi problemami, to wiem, że sprzeciwiając się aborcji byłbym przeciwko tym ludziom. Niestety, dla papieża mówienie o takich niuansach jest niemożliwe. U nas w Holandii, mimo że aborcja jest legalna, mamy jeden z najniższych na świecie wskaźników zabiegów. Więcej jest w katolickiej Polsce i Hiszpanii. Nasz rząd próbował rozmawiać o tym z Rzymem, ale to nie działa, bo papież mówi „nie” i koniec. (Fronda, marzec 1998) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 9. JP2 – Utrzymywanie fikcyjnego celibatu duchowie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:40 Jan Paweł II nie dość, że nie złagodził wymogów celibatowych, to jeszcze dodatkowo je zaostrzył. Jego poprzednik Paweł VI (1963-1978) „niemal z reguły załatwiał pozytywnie prośby księży o zwolnienie ich ze ślubowania czystości i wyrażenie zgody na zawarcie związku małżeńskiego (…). Jan Paweł II z reguły (…) prośby takie odrzuca. (Z. Morawski) W roku 1986 było ok. 10.000 żonatych księży katolickich, których nie pozbawiono uprawnień kapłańskich ze względu na brak zastępców dla ich parafii (nie miał by kto ściągać podatków od boskiego czasu – hi). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 10. JP2 – przeciw prawu i moralności IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:40 Za czasów JP2 kardynał Ratzinger przypomniał wszystkim biskupom o obowiązującej instrukcji dotyczącej ukrywania księży pedofilii”. Tajny dokument kościoła „INSTRUCTIO DE MODO PRCEDENDI IN CAUSIS SOLLICITATIONIS (...) ;omnes et signuli ad tribunal quomodocumque pertinentes vel propter eorum officium ad rerum notitiam admissi arctissimum secretum, quod secretum Sancti Officii communiter audit, in omnibus et cum omnibus, sub poena excommunicationis latae sententiae, (...)” Oznacza to (...) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek charakterze stojący lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej (przestępstw seksualnych księży) uzyskał wiedzę zobowiązany jest do zachowania najściślejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Świętego Urzędu, wszędzie i wobec każdego, pod groźbą ekskomuniki latae sententiae. CO TO JEST ? To jest tajna instrukcja sygnowana przez papieża Jana XXIII w dniu 16 marca 1962 roku, a więc już za życia większości internautów ! O powadze z jaką Jan Paweł II traktował tę sprawę może świadczyć memorandum przesłane do wszystkich biskupów przez kardynała Ratzingera, szefa Kongregacji Doktryny Wiary w 2001 roku !!!. Sprawa posiada dwa aspekty - etyczny i praktyczny. W wymiarze etycznym godzi się uprzejmie zapytać naszych pasterzy, jakie wartości chrześcijańskie (lub inne)rozwijają w sobie stawiając wyżej dobro Kościoła, niż dobro dzieci gwałconych przez pedofili w koloratkach? W wymiarze praktycznym tajna instrukcja papieża stanowi doskonałe usprawiedliwienie dla biskupów tuszujących odchylenia swoich proboszczów i własne. Po prostu tylko wykonywali rozkazy.... Co więcej, jeżeli wasze dziecko zostanie zgwałcone w szkole przez księdza katechetę, jego koledzy po fachu też mają siedzieć cicho, bo inaczej może ich dosięgnąć ekskomunika latae sententiae. W samych tylko USA, tylko w jednej diecezji bostońskiej 500 ofiarom pedofili w koloratkach diecezja ma wypłacić około 85 000 000$ odszkodowań za straty moralne. Słowa Woltera słusznie brzmią do dzisiaj: "Boże strzeż nas przed Kościołem".” Dodatkowo złożoność sytuacji polega jednak na tym, że biskup staje wówczas w obliczu konfliktu lojalności. Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej zobowiązany jest do powiadomienia organów ścigania, ale papieskie zalecenia z 2001 r., zawarte w liście "Sacramentorum Sanctitatis Tutela", de facto nakazują mu zachowanie takiej wiedzy w tzw. sekrecie papieskim, równoznacznym z tajemnicą spowiedzi. Kim więc są funkcjonariusze Kościoła katolickiego realizujący obowiązek przedkładania nakazów i instrukcji watykańskich ponad prawo państwowe? Taka sytuacja najczęściej określana jest, jako agentura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Katolicyzm jest religią mało użyteczną moralni IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 16:28 KATOLICYZM JEST RELIGIĄ MAŁO UŻYTECZNĄ W ZASZCZEPIANIU WARTOŚCI MORALNYCH. Oprócz, kilku (zresztą dość niefortunnie sformułowanych) norm uniwersalnych religia ta nakłada na wiernego liczne powinności i zakazy rozmywające czy wręcz dewaluujące pojęcie moralności. Dotyczą one bowiem spraw spoza właściwego obszaru zastosowań pojęć dobra i zła. Dziwna etyka katolicka z jakiegoś nie mniej dziwnego powodu skupia uwagę głównie na sferze seksualnego życia człowieka. Podczas gdy to, co dzieje się w tej sferze między dwojgiem, czy dwoma ludźmi, za ich wzajemną , niewymuszoną zgodą, nie powinno podlegać restrykcjom etycznym ludzi Kościoła. Jest tu bowiem znacznie więcej miejsca na ludzka krzywdę niż, na przykład, w relacjach między nauczycielem i uczniem czy między zwierzchnikiem a podwładnym. Obsesja antyaborcyjna i potępianie antykoncepcji to już zupełne etyczne aberracje. Sekularyzacja ludzi Kościoła wyzwala ich od rozmaitych ograniczeń, które arbitralnie narzuca religia dla wiernych. Rozszerzając więc zakres wolności człowieka sprzyjać się będzie jego samorealizacji i osiąganiu szczęścia nie tylko koniecznie kościelnego wg. nieustabilizowanych wyobrażeń jego funkcjonariuszy. Stwarzać to będzie też lepsze warunki dla edukacji moralnej w duchu humanizmu . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Katolicyzm, jako los IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.04.06, 20:24 Teolog niemiecki Johann Baptist Metz powiada, że cała jego teologia (a raczej krytyka teologii) wyrosła z przerażenia tym, co się stało w Auschwitz (Teologia polityczna, Kraków 2000, s. 235-236). sądzę, że i dla katolika polskiego to wydarzenie powinno wpłynąć na myślenie o Bogu. To prawda i nie ulega żadnej wątpliwości, że Metz jest Niemcem i zapewne ma szczególnie powody do takiego postrzegania teologii. Ale zasadne jest również w tym miejscu pytanie, czy tylko teolog niemiecki powinien odczuwać potrzebę odczytania na nowo całej tradycji chrześcijańskiej "po tym, co się stało"??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 11. JP2 – Archaiczna teologia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:41 Jan Paweł II nie potrafił „unowocześnić” teologii Kościoła, przez co stała się ona nie do zaakceptowania dla ludzi myślących, na których najwyraźniej Kościołowi i papieżowi nie zależało, ponieważ swoją ewangelizację oparł na medialnych tournee i ekstatycznych uniesieniach opartych na igrzyskach własnego charyzmatu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Katolicja fotokopiarka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 16:10 Tygodnik „Le Point” przedstawił serię wywiadów z przeciętnymi katolikami francuskimi; ludźmi różnych profesji, pochodzącymi z różnych klas społecznych – studentami, pracownikami umysłowymi, rolniczką, działaczką katolickich związków zawodowych, księżmi. Z ich wypowiedzi wynika jasno, że niełatwo jest być dzisiaj we Francji katolikiem. Dlaczego? Adrien (student politechniki, lat 20) twierdzi, że jego rówieśnicy postrzegają katolików jako przytłumionych, smutnych, zbyt poważnych, ciągle moralizujących i w dodatku hipokrytów. Z tego powodu ma poczucie winy. Czuje się zacofany i staroświecki. Jego rówieśniczka Honorine – studentka historii na Sorbonie – twierdzi, że nawet działając w prezydenckiej prawicowej partii RPR nie ujawnia swego katolicyzmu, bo zepchnęłoby ją to do funkcji, jak mówi, fotokopiarki. Nawet w tym, wydawałoby się, konserwatywnym środowisku uważa się katolików za zacofanych naiwniaków. Pejoratywne określenie „catho” charakteryzuje konserwatywnego, staroświeckiego katolika-hipokrytę, na 100 proc. ze szkoły prywatnej. A przecież nikt nie chce nosić takiego odium. Claudette (emerytowana rolniczka, lat 66) mówi, że jej 30- i 40-letnie dzieci nie chodzą do kościoła, choć wnuczki są bardzo zainteresowane religią, gdy są u babci. Twierdzi, że niechęć jej dzieci do religii to reakcja na wykorzystywanie kultu Joanny d’Arc przez nacjonalistyczną partię Le Pena. Wielu jej wierzących sąsiadów jest sympatykami lub członkami Frontu Narodowego, co zniechęca młodsze pokolenia do religii katolickiej utożsamianej z nacjonalizmem. Gérard (proboszcz z Nantes, lat 60): „Młodzi albo naśmiewają się z religii, albo w ogóle się nią nie interesują. – Wolę, gdy mówią: »i tak nie wierzymy w twojego Boga« – wtedy przynajmniej można z nimi dyskutować. Ludzie oczekują od księży zgodności głoszonych poglądów z aktami życia codziennego. A to jest niezwykle trudne. Dlatego Kościół powinien poważnie rozważyć możliwość święcenia żonatych księży. Dzisiaj nie można nawet o tym dyskutować. Drzwi pozostają zatrzaśnięte”. Aleth (księgowa, matka trojga dzieci, lat 45) mówi, że czuje powołanie do kapłaństwa, jednak jako mężatka i kobieta nie może nawet domagać się takiego przywileju. Z tego zestawu wypowiedzi widać, gdzie leży problem. Z jednej strony trudno być prawdziwym katolikiem, bo Kościół wymaga tak wielu poświęceń, z drugiej katolicy są ciągle dyskryminowani, atakowani lub ignorowani przez niewierzących, a często niepraktykujących katolików. Ciekawe, że dzieje się to w kraju, w którym prawie 80 proc. dorosłych przyznaje się do wiary katolickiej, jest ochrzczona, brała ślub kościelny, choć nie chodzi do kościoła. www.tygodnik.com.pl/numer/274911/kubiak.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Katolicja teologia moralna IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.04.06, 01:46 O katolickiej moralności mówią podręczniki teologii moralnej, które już przed wiekami miały tak złą i ponurą sławę, że Ludovico Sergardii, rzymski prałat za czasów papieża Aleksandra VIII (1689-1691), uznał za celowe ostrzec wiernych przed ich dobroczynnym wpływem: "Teologia moralna jest tego rodzaju, że czyści młodzieńcy winni się wystrzegać zetknięcia z nią, gdyż popadną w jej sidła haniebne i zwrócą się ku bezeceństwu. Jakiegoż brudu nie ma w podręcznikach teologii moralnej, omawiającej najhaniebniejsze plugastwa..." Pius XI (1922-1939) w jednym z okólników oświadczył, że jest rzeczą nie do pomyślenia, aby jakakolwiek społeczność chrześcijańska, pozwalała wiernym na swobodę wyboru sposobu pojmowania rzeczy wiary. "Grzesznik nie jest po to, aby się nawrócił, lecz aby dalej grzeszył i płacił" - orzekł papież Innocenty VIII (1484-1492). Kościół rozgrzeszał tyranów i błogosławiąc ich, posyłał do nieba, kiedy tylko współgrali za życia z kastą kapłańską. Francuscy królowie Ludwik XV czy Ludwik XVI, byli rozpustnikami pierwszej klasy, ale chodzili przykładnie na msze i płacili duchowieństwu wysokie pensje. I rzecz jasna, w oczach Kościoła nie byli źli i niemoralni. "Czymże ja będą, Tarnowski - pytał biskup Zebrzydowski - gdy mi w Polsce heretyków sądzić nie będzie wolno, woźnym czy biskupem?" Gdyby pan prezydent, Aleksander Kwaśniewski miał na uwadze dobro Narodu, z pewnością nie byłoby konkordatu, ani ustawy zasadniczej w takim brzmieniu. Skoro u schyłku XX wieku, państwo odwołuje się w Konstytucji do Nicości i Nadprzyrodzonych Sił, to znaczy, że mamy powrót ku pogańskim wierzeniom i praktykom. Wiek XIX obalił papieski tron. Czerwony Garibaldii na czele swoich rewolucjonistów, zdruzgotał odwieczną potęgę Namiestnika Chrystusa, i dowiódł zdumionemu światu, że z tego powodu żadna katastrofa nie zniszczyła naszej ziemi. A i moralność ludzka wcale nie upadła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 12. JP2- Masowa produkcja świętych IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:42 W latach 1000 – 1980 kanonizowano ok. 420 osób. Jan Paweł II w czasie swego pontyfikatu kanonizował ponad 480 osób! Wyświęcił więc więcej osób, niż wszyscy pozostali papieże razem wzięci. Dokonał więcej, niż inni przez tysiąc lat. Z tego względu rzeczywiście bardzo słusznie należy mu się miano „Papieża 1000-lecia”. Uproszczenie procedury ogłoszenia świętymi przez zmniejszenie wymagań w stosunku do błogosławionych (wystarczy już tylko jeden cud) i skrócenie wymaganego dotąd 5-letniego okresu minimalnego między śmiercią kandydata a rozpoczęciem procedury beatyfikacyjnej (np. 4-letni okres dla Matki Teresy). W tej sytuacji słowa popularnej piosenki lansowanej w reżimowej telewizji w ramach katolickich programów dla dzieci „Ziarno”: „Taki mały, taki duży, może świętym być…” nabierają groteskowego wymiaru stosowanej formy indoktrynacji kościelnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 13. JP2 – Kontrowersyjne wyświęcenia. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:42 Pius IX (1846-1878), będący dla większości historyków symbolem czarnego wstecznictwa. Jako ostatni władca Państwa Kościelnego zapisał się okrucieństwem. Kiedy odbił swoje ziemie po buncie ludowym i proklamowaniu republiki, srogo się zemścił na pojmanych „buntownikach”. Ścinano i rozstrzeliwano. Prośby o ułaskawienie odrzucał powtarzając osławione „nie chcemy i nie możemy”. Wydał encyklikę potępiającą postęp, liberalizm i nowoczesną cywilizację. W 1855 r. ogłosił Sprzeciw Kościoła wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych. W imieniu Kościoła głosił iż "wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od prawdziwego Boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię Boga". Wcześniej ,do Kongresu Stanów Zjednoczonych kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi ropy naftowej, którą Bóg tam umieścił, aby czarci w piekle mieli czym pod kotłami palić. To on ogłosił, że jest nieomylny (dogmat o nieomylności papieża został uchwalony na Soborze Watykańskim I zwołanym 29 VI 1868 r. przez papieża Piusa IX.). Kiedy odprawiano mszę, na której proklamował tę bzdurę, zdarzyło się coś zastanawiającego: w Bazylikę św. Piotra uderzył piorun. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 14. JP2 – Absurd kultu „bogini” Maryi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:43 Hubertus Mynarek nazywa go maryjnym papieżem. Kult ten nie tylko nie ma żadnego oparcia w Biblii, ale jawnie jej przeczy. W dniu 24 marca 1984 r. Klęcząc pod figurą Maryi w obliczu milionów zawierzył… całą planetę Niepokalanemu Sercu Maryi. Podkreślał jednocześnie, że jej władza jest podobna do papieża i że rozciąga się do wszystkich krańców świata. H. Mynarek podsumowuje: „Jedynie papież mógł zrobić coś równie komicznego – albo zdumiewająco bezsensownego”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 15. JP2 – Kult zdrajcy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:43 Rozniecił z nową siłą gorszący o obłudny kult zdrajcy św. Stanisława. Czczony jest on jako patron Polski, podczas gdy właśnie on zdradził władcę Polski (m.in. Gall Anonim) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Pokolenie JP2 – jakie jest? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 01:44 Jezuita o. Stanisław Musiał zapytany o polską „pomnikomanię” papieską, odparł: „To mnie przeraża”. Nazywa się go Ojcem Świętym, Jego Świątobliwością itp. Podczas gdy Jezus, który ma być jakoby założycielem Kościoła katolickiego (?? – przyp. wł.), tego surowo zabraniał: „Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec, Ten w niebie” (Mt 23.9). Najwidoczniej niektórzy z katolików doczytali się tego zakazu, ponieważ na jednej z pielgrzymek wierni z Polski trzymali olbrzymi transparent: „Tatusiu Św. – kochamy Cię”. Czyli Bogu świeczkę a diabłu ogarek? :)) Prawdą jest, że o „tatusiach” Jezus nie wspominał, a więc nie jest to grzechem. Jednocześnie ta mniej grzeszna i milsza formuła „Tatuś Święty” nie narusza ewangelii Mateusza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: 16. JP2 – Kult jednostki IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 15:47 Poprawka do powyższego tytułu postu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 17. Działalność antysoborowa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 02:09 Jan Paweł II był niezdolny do kontynuowania kursu głębokich przemian związanych z Vaticanum II. „Zamiast kontynuować tę ryzykowną drogę, papież postanowił ów proces w dużej mierze zahamować” (The Economist). Podobnie uważa również Bernardo Valii na łamach „La Republica”: „Jan Paweł II stara się powstrzymać nurty soborowe, które mogły by obalić hierarchię Kościoła katolickiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 18. cechy autorytetu środowiskowego Pokolenia JP2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 02:14 1) megalomana, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego, antyfeministę, sympatyka faszyzmu i antysemitę; 2) zdecydowana negacja „alfabetyzacji biblijnej” prowadzonej dla ludzi ubogich przedkładająca w to miejsce pożądane stosunki z oligarchią; 3) oczekiwanie zwiastowania wolności i równości dla ludzi przez Boga (lub jego zastępców na ziemi) wykluczając w tym zakresie jakąkolwiek działalność człowieka, jako nieuprawnioną; 4) przedkładanie symbolu wbicia w ziemię (lub zawieszenia) krzyża ponad prosty i nic nie kosztujący gest przeproszenia za dokonane zbrodnie jego imieniu; 5) ekumenizm pod katolickim dyktatem; 6) bezduszna arogancja w stosunku do innych w imię własnych ideałów; 7) nieodpowiedzialna i obstrukcja w każdej dyskusji nad przeludnieniem, ubóstwem a przede wszystkim AIDS; 8) usilne lansowanie idei zakazu aborcji przy znieczulicy na ludzkie często olbrzymie problemy; 9) tolerowanie fikcji kościelnego celibatu kościelnego duchowieństwa; 10) ukrywanie pedofilii funkcjonariuszy Kościoła przed wymiarem sprawiedliwości wbrew prawu państwowemu i moralności nakazując; 11) opieranie teologia Jana Pawła II na jego własnej charyzmie i igrzyskach organizowanych dla ludu w oparciu o oligarchię; 12) dynamiczny rozwój i ułatwienia produkcji świętych w oparciu o utrzymanie tajemnych zasad ich weryfikacji w celu pobudzenie niezbyt wyszukanych ambicji wśród wiernych; 13) lansowanie kontrowersyjnych wyświęceń kościelnych hołdujących wstecznictwu, ciemnocie i podporządkowaniu interesom Watykanu; 14) absurdalne podnoszenie kultu Maryi ignorując jego brak oparcia w Biblii; 15) dążenie do podporządkowania świeckich władz władzy Stolicy Apostolskiej przez rozniecanie kultu zdrajców. 16) kontynuował kultu papieża jako zastępcy Boga na tej ziemi; 17) bezwolne poddanie się władzy Kościoła katolickiego. Odpowiedz Link Zgłoś
adam81w Ed moze wpadniesz pisac do nas ? Forum kosciol , r 14.04.06, 22:50 eligia bezKATOcenzury forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21155 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ed moze wpadniesz pisac do nas ? Forum koscio IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.04.06, 18:27 Musiał bym zmienić nicka, bo mój ktoś w GW zarezerwował :)) Będę zaglądał. Pozdrawiam życząc jednocześnie całamu Forum Wesołych świąt. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Kpiny z Watykanu w niemieckiej MTV 18.04.06, 20:11 Zdziecinniały papież - miłośnik sprężynowej skakanki i horrorów - otoczony przez kardynałów-bandytów. W taki sposób życie w Watykanie wyobrażają sobie twórcy kreskówki "Popetown". W maju serial zobaczą widzowie niemieckiej MTV. Ale episkopat zapowiada, że do emisji nie dopuści, a organizacje kościelne rozkręcają akcję protestu Sprawa kreskówki zburzyła spokój, jaki podczas Wielkanocy zwykle panuje w Niemczech. Wytoczono najcięższe działa. - Ten film to wstrętne znieważenie naszej wiary - oceniał w Wielki Piątek biskup Fuldy Heinz-Josef Algermissen i wzywał do bojkotu MTV. Prawnicy kurii arcybiskupiej w Monachium już przygotowują pozwy z żądaniem zakazu emisji kreskówki. Jak zapowiada prasa, w sukurs mają im przyjść obrażeni niemieccy katolicy i ewangelicy. Do chóru oburzonych dołączyli też politycy chadecji. Zarówno bawarski premier Edmund Stoiber, jak i szef młodzieżówki CDU Phillip Mißfelder oceniają "Popetown" jako "ohydne i tanie efekciarstwo", którego w dobie sporu o karykatury Mahometa nie można puścić płazem. W trakcie świąt w internecie pojawiła się nawet strona www.stop-popetown.de. "Nadszedł czas, byśmy wyrazili nasze niezadowolenie. Jeśli nie będziemy się bronić, nikt się nami nie przejmie" - piszą autorzy strony, na której można też kupić naklejki i kubki z logo protestu. Wyprodukowany trzy lata temu w Wielkiej Brytanii "Popetown" to utrzymana w stylu kultowych kreskówek "The Simpsons" satyra na Watykan: na blichtr, komercję, kościelną biurokrację i hipokryzję. Papieża (autorzy odżegnują się od porównań do Jana Pawła II) przedstawiono jako człowieka o mentalności nadpobudliwego dzieciaka, który gania po korytarzach Watykanu, skacząc na pogo-stick, czyli sprężynowej skakance, a przy okazji zdarza mu się tratować niewinnych. Dlatego rządy nad papieskim miastem i nad całym Kościołem sprawuje klika kardynałów spod ciemnej gwiazdy, skorumpowanych i żądnych władzy. Nad chaosem stara się zapanować ojciec Nicholas, ale w państwie, którym rządzi infantylny papież, jest to niezwykle trudne. W 2004 r. serial miał się stać gwoździem programu trzeciego kanału BBC. Stacja jednak zrezygnowała z emisji, bo przeciwko "Popetown" zaprotestowali brytyjscy katolicy. Podobnie stało się we Włoszech. Niemcy być może przełknęliby "Popetown" w ramówce tamtejszej MTV, gdyby nie plakat, który zapowiadał serial. Widać na nim okaleczonego Chrystusa, który siedzi pod krzyżem i oglądając telewizję, pęka ze śmiechu. "Z krzyża zdjęty", "Śmiech zamiast wiszenia (na krzyżu)" - głosi podpis reklamujący "Popetown". Sugestia jest jasna: Jezus zszedł z krzyża, by oglądać kreskówkę. - Tu granica została przekroczona. Ciężko sobie wyobrazić, że wierzący katolicy i ewangelicy uznają to za śmieszne - komentują na www.stop-popetown.de. Niemiecka MTV ani myśli odpuścić. - Nie ma mowy o żadnym świętokradztwie - twierdzi dyrektor programowy stacji Elmar Giglinger. Jego zdaniem film do emisji zatwierdziła Dobrowolna Samokontrola Telewizji, instytucja oceniająca treść filmów, w której zasiadają m.in. przedstawiciele Kościołów. - Na całe szczęście żyjemy w kraju, w którym wolność słowa dopuszcza też kontrowersyjne programy - mówi Giglinger. Apele o wyciszenie sprawy i nierobienie MTV darmowej promocji giną w tle. serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3287466.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Gdańska kuria może spłacać długi 14.04.06, 15:36 Watykan pozwolił gdańskiej kurii sprzedać część jej nieruchomości w celu oddania pieniędzy wierzycielom kościelnego wydawnictwa Stella Maris. Tym samym abp Tadeusz Gocłowski może zrealizować porozumienie zawarte przed miesiącem przez gdańską archidiecezję z bankami i przedsiębiorstwami leasingowymi. Zgoda Watykanu była niezbędna, bo w prawie kanonicznym jest zapis, że arcybiskup musi uzyskać aprobatę Stolicy Apostolskiej na rozporządzenie majątkiem kościelnym, jeśli jego wartość przewyższa 500 tys. dol. Według naszych ustaleń w umowie z wierzycielami może chodzić nawet o 70 mln zł. Zapłatą będą m.in. działka w nadmorskim pasie pod Władysławowem oraz ostatnia siedziba wydawnictwa Stella Maris. (sz, rod) serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3276140.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Chiny: nie będzie kompromisu w rozmowach z Watykan 14.04.06, 19:23 Chiny nie pójdą na żaden kompromis w rozmowach z Watykanem w sprawie ponownego ustanowienia formalnych stosunków, które zostały zerwane ponad pięćdziesiąt lat temu - powiedział chiński przedstawiciel do spraw religijnych. "Nie można mówić o odprężeniu" - powiedział zastępca szefa państwowego urzędu ds. religii Ki Xiaofei, nie chcąc jednak komentować natury relacji łączącej obie strony. Ki powiedział w Pekinie, że żaden kraj nie może ingerować w wewnętrzne sprawy Chin lub "uznawać dwóch Chin", odnosząc się do żądań Pekinu, aby Watykan zerwał kontakty z Tajwanem, które Chiny traktują jako swoje terytorium. Od 1951 r. chiński Kościół i Watykan nie utrzymują stosunków -powodem była odmowa Stolicy Apostolskiej zerwania kontaktów z Tajwanem. U podstaw rozdźwięków na linii Pekin-Watykan leżą też kwestie nominacji biskupów przez papieża.Oficjalny Kościół katolicki, zwany także patriotycznym, jest w pełni kontrolowany przez władze. To one udzielają zgody na funkcjonowanie świątyń, mianują własnych księży i biskupów. Na pytanie, czy stosunki mogłyby zostać uregulowane do 2008 roku, jak sugerował ostatnio nowo mianowany kardynał Hongkongu Joseph Zen, Ki odparł, że "życzenia Zena są jego sprawą". Pod koniec lutego Joseph Zen (Zen Ze Kiun), krytyczny wobec komunistycznych władz, otrzymał godność kardynalską od papieża Benedykta XVI. Według oficjalnych danych, chrześcijanie w Chinach stanowią około jednego proc. ludności; ok. 5 mln to protestanci, a 4 mln - katolicy - "patrioci". Liczba wiernych Kościoła podziemnego, wiernego Watykanowi, także oceniana jest na około pięciu milionów. Na Tajwanie jest około 300 tys. katolików. serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3277446.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik ED ? IP: *.bois.qwest.net 17.04.06, 04:07 jak to u ciebie wyglada z tymi wesolymi swietami,ktorych wszystkim zyczysz?ja podejrzewalem,ze ty ateista i z zadnymi swietami sie nie asymilujesz,szczegolnie jezeli chodzi o twe sprawy duchowe.wiem,ze masz ogromna wiedze i myslalem,ze z niej skozystasz dajac do zrozumienia innym,jak to naprawde sie ma,co do obchodzenia tych obecnych swiat.oczywiscie zgodnie co do podania biblijnego, bowiem wiem,ze Biblie znasz.poczatek paschi,jej kontynuacja,ostatnia wieczerza i wskazanie co do tego swieta zgodne z dyrektywa Stworcy przekazana przez Jego Syna. wszystkiego najlepszego dla ciebie i pamietaj,ze juz mniej niz wiecej Pamiatek do nowego systemu na ziemi.predzej czy pozniej,a raczej juz wczesniej do objecia wladzy przez K.B.nad cala ziemia.nawet wiecej niz z Biblii[mozna by tak powiedziec]mowi nam o tym sytuacja polityczno ekonomiczna na swiecie.ty tez o tym dobrze wiesz i wierze,ze ktoregos dnia przyznasz mi racje.stac twa osobowosc na to bardzo dobrze.a ja nawet licze na ciebie.jeszcze raz,pozdrawiam i zycze radosci w zyciu na codzien. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: ED ? IP: *.bois.qwest.net 17.04.06, 04:10 jeszcze,czy to prawda,ze kiedy ten temat osiagnie 2500 wpisow,bedzie zlikwidowany? ponoc tak juz w przeszlosci sie stawalo.zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: ED ? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.04.06, 21:42 Gość portalu: kazik napisał(a): > jeszcze,czy to prawda,ze kiedy ten temat osiagnie 2500 wpisow,bedzie > zlikwidowany? ponoc tak juz w przeszlosci sie stawalo.zobaczymy. Jest to częściowa prawda. Wątek posiadający 2500 wpisów zostanie zarchiwizowany i więcej po prostu do niego nie będzie można dopisywać. Będzie natomiast można sięgać do niego choiciaż by np. dla odświeżenia sobie skąd innąd miłych wspomnień o naszej konwersacji. Jak widzisz, można wymieniać sobie poglądy a nawet spierać się w miłej atmosferze pełnej szacunku i zrozumienia dla adwersarza :)) Pozdrawiam Kaziu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: ED ? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.04.06, 21:36 Witam Kaziu. Moje święta chyba nie wiele odbiegają od świąt wielu innych żyjących w Polsce zazwyczaj w miłym gronie najbliższej rodzinny. To, że nie odnajduję Boga ani w dziejach, ani w przyrodzie ani też poza nią w niejednokrotnie niedorzecznym i szkodliwym – moim zdaniem - ujęciu katolickim, nie jest ani zbrodnią ani żadnym błędem względem życia. Dniem świętym (stosownie do Biblii) nazwane święto od słowa hebrajskiego „sabat”, które znaczy dosłownie "odpoczywać" a więc wstrzymać się od pracy i tyle albo aż tyle. Formy tego świętowania (czytaj odpoczywania) ukształtowane zostały w źródłach kanonicznych na potrzeby organizacji Kościoła i nie wiele mają wspólnego nie tylko z dobrze pojętym tzw. uduchowieniem mającym kształtować świadomy stosunek do świata i otoczenia, ale nawet z Biblią. Zwróć uwagę, że te wszystkie zwyczaje pojawiały się kształtowały się w miarę rozwoju chrześcijaństwa a w drugim tysiącleciu pod dyktando katolickich ośrodków władzy religijnej. Generalna ogólna dyrektywa dla wiernych jest jednaka we wszystkich religiach, niestety paskudnie zniekształcana przez organizacje religijne wyłącznie dla swoich politycznych i materialnych potrzeb. Już samo to zdecydowanie odbiega od wartości humanitarnych, którymi religie tak się afiszują ca co dzień. Co do objęcia władzy przez K.B. mam sporo wątpliwości w zakresie interpretacji samego obiecująco brzmiącego hasła. Jeżeli jednak ta władza ma być obejmowana przez zastępców Boga na ziemi, to Boże strzeż przed takimi następstwami. Jeżeli ma to jednak zrobić sam Bóg, to dla czego to zaniechanie do dnia dzisiejszego nosi znamiona grzechu lenistwa??? Jeżeli wszechmocny i wszechwiedzący Bóg dopuszcza do takiego stanu jaki jest i nie reaguje, działa w pełni zatem świadomie i wyciąganie jakichkolwiek konsekwencji w ujęciu katolickim jest najczystszą formą sadyzmu. Kazus Barabasza jest tu chyba aż nadto wystarczający dla uzasadnionego skrytykowania nieodpowiedzialnych fanaberii urzędników kościelnych od szczebla najwyższego do najniższego. Mając z tym bez mała i coraz częściej na co dzień, wszelkiego rodzaju święta wolę spędzać osobiście w znacznie przyjemniejszej atmosferze bez snobizmu i ksenofobii w narzucanym wyścigu o najlepszą formę świątecznego czczenia Boga. Odrzucając jako jedynie słuszny katolicki model konceptualny, możemy nauczyć się także wiele z innych modeli wytworzonych przez inne kultury czy tradycje. Nie mniej jednak dziękuję za życzenia świąteczne i pamięć. Mam szczerą nadzieję, że Twoje święta upłynęły również przyjemnej rodzinnej atmosferze. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś