Gość: med_max IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.12.03, 17:57 To ja, Wasz siennik. Powiedz co Ci się śniło a ja powiem Ci co zacz:) Czuję moc chmielu przyjacielu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maginiak Skoro tak, to ja poproszę:-) 17.12.03, 13:24 To jeden z ciekawszych snów, jakie przydarzyły mi się w ogóle. A że przyśnił mi się zaledwie kilka tygodni temu, ciekawam jego symboliki szczególnie. Z niecierpliwością na objaśnienia więc oczekuję :-)))))). A oto i ów sien w pełnej (lub niemal pełnej - przez wzgląd na ułomność pamięci mej) krasie: Byłam w lesie. Miałam na sobie moro amerykańskiego komandosa, wraz z przynależnymi szykanami (pamiętam dobrze niewielką menażkę przypiętą do paska i kompas w kieszeni bojówek). Szłam w kierunku ciężarówki stojącej nieopodal. Kiedy podeszłam bliżej zauważyłam postać wślizgującą się do kabiny kierowcy. Po chwili okazało się, że jest to Adrianna Biedrzyńska. Zauważyła mnie i chwilę później przekręciła kluczyk w stacyjce. Spojrzałyśmy na siebie po raz kolejny a ja już wiedziałam co stanie się za chwilę. Zaczęłam biec, uciekać ile sił w nogach. Kilka chwil później ciężarówka wybuchła - a ja mogłam być po raz kolejny dumna ze swej niezawodnej intuicji. Biegłam szybko a chmura ognia była tuż tuż, za moimi plecami (jak na filmach:-)). Ogień nie zdołał mnie jednak ni dopędzić ni tym bardziej pochłonąć - siła wybuchu wyrzuciła mnie w powietrze. Miałam zamknięte oczy i czułam, że wznoszę się coraz wyżej. Leciałam ze świadomością zbliżającej się nieuchronnie śmierci. Czekałam na śmierć, czekałam bardzo świadomie - wiedziałam że powinnam zginąć - najpóźniej gdy wyjdę z atmosfery, gdy rozsadzi mnie ciśnienie – co zresztą dość logiczne by było. Ciągle jednak leciałam i nic a nic mnie nie rozsadzało, mimo że to tak logiczne przecie. Wciąż leciałam i wciąż nic się nie działo - a ja czekałam i czekałam. Było mi trochę chłodno a w końcu zaczęło mi się nawet trochę nudzić więc nieśmiało otworzyłam oczy by wybadać swoje położenie. No i wybadałam. Okazało się, że jestem w kosmosie i z góry mogę obserwować calutką ziemię. Zaczęłam czuć się coraz swobodniej, tym bardziej zaś gdy stwierdziłam, że mogę dowolnie kierować swoim lotem. A gdy się już tem lataniem nacieszyłam, zaczęłam zmierzać w kierunku ziemi. Gdy wylądowałam był mglisto-dżdżysty ranek a ja znajdowałam się w bardzo, bardzo szczerym polu. Było dość chłodno, a tym chłodniej, że byłam bosa i miałam na sobie bardzo letnią sukienkę. W oddali zauważyłam drewniane chaty i czym prędzej ruszyłam w ich kierunku. Doszłam do chaty, otworzyłam drzwi, weszłam do środka. Znalazłam się na dachu wieżowca przy Rzgowskiej w Łodzi. Zeszłam po schodach na dół. Moją uwagę przykuła postać wymachującej rękami nauczycielki. Nauczycielka zarządzała zbiórkę grupy trudnej młodzieży –do teatru się wybierali. I tu niestety, zachciało mi się strasznie pić. I się obudziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
med_max Re: Skoro tak, to ja poproszę:-) 17.12.03, 15:37 Rzeczywiście, bardzo ciekawy sen a jego barwny opis, do tego świetny literacko, wręcz mnie poraził. Coraz trudniej o osoby tak poprawnie potrafiące posługiwać się językiem polskim Gratuluję! Ostatnio wszyscy jakby częściej latamy. Prawdopodobnie dzieki środkom masowego przekazu. Twój lot, to najpewniej przeżycia wynikajace z wypadku Premiera. Biedrzyńska- równiez postać telewizyjna. Ej! Czy Ty przypadkiem nie oglądasz za duzo telewizji i filmow akcji? Ale poza odbiciem rzeczywistości, jest jeszcze drugi aspekt snu. taki lot świadczy o fantazji i palnowaniu podróży. Przypuszczam, że wkrótce wyjedziesz i juz nie możesz się doczekać. Ta trudna młodzież sugeruje, że mogą pojawić się jakieś kłopoty, tym bardziej, że ten fragment snu sprowokował wzmożone pragnienie. Ale jeśli będziesz konsekwentna i w porę się obudzisz, wyjedziesz, tak jak o tym marzysz.:) Proszę bardzo:) Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: Skoro tak, to ja poproszę:-) 17.12.03, 15:55 maginiak napisała: > Byłam w lesie. Miałam na sobie moro amerykańskiego komandosa, wraz z przynależnymi szykanami (pamiętam dobrze niewielką menażkę przypiętą do paska i kompas w kieszeni bojówek). Szłam w kierunku ciężarówki stojącej nieopodal. Kluczowy tu jest kompas. Oznacza, ze niedlugo pojedziesz do latarni morskiej w Stilo albo i nawet jeszcze bardziej na polnoc. Milej podrozy. > Kiedy podeszłam bliżej zauważyłam postać wślizgującą się do kabiny kierowcy. Po chwili okazało się, że jest to Adrianna Biedrzyńska. Zauważyła mnie i chwilę później przekręciła kluczyk w stacyjce. Adrianna Biedrzynska we snie nieuchronnie prowadzi do bycia piekna i bogata. > Spojrzałyśmy na siebie po raz kolejny a ja już wiedziałam co stanie się za chwilę. Zaczęłam biec, uciekać ile sił w nogach. Kilka chwil później ciężarówka wybuchła - a ja mogłam być po raz kolejny dumna ze swej niezawodnej intuicji. Biegłam szybko a chmura ognia była tuż tuż, za moimi plecami (jak na filmach:- )). Ogień nie zdołał mnie jednak ni dopędzić ni tym bardziej pochłonąć - siła wybuchu wyrzuciła mnie w powietrze. Zgubisz zapalniczke. Milego gubienia. > Miałam zamknięte oczy i czułam, że wznoszę się coraz wyżej. Leciałam ze świadomością zbliżającej się nieuchronnie śmierci. Czekałam na śmierć, czekałam bardzo świadomie - wiedziałam że powinnam zginąć - najpóźniej gdy wyjdę z atmosfery, gdy rozsadzi mnie ciśnienie – co zresztą dość logiczne by było. Ciągle jednak leciałam i nic a nic mnie nie rozsadzało, mimo że to tak logiczne przecie. Wciąż leciałam i wciąż nic się nie działo - a ja czekałam i czekałam. Ten dlugi fragment nie oznacza zupelnie nic. > Było mi trochę chłodno a w końcu zaczęło mi się nawet trochę nudzić więc nieśmiało otworzyłam oczy by wybadać swoje położenie. No i wybadałam. Okazało się, że jestem w kosmosie i z góry mogę obserwować calutką ziemię. Pragniesz dostac pod choinke globus. > Zaczęłam czuć się coraz swobodniej, tym bardziej zaś gdy stwierdziłam, że mogę dowolnie kierować swoim lotem. A gdy się już tem lataniem nacieszyłam, zaczęłam zmierzać w kierunku ziemi. Ale dostaniesz kanarka. > Gdy wylądowałam był mglisto-dżdżysty ranek a ja znajdowałam się w bardzo, bardzo szczerym polu. Było dość chłodno, a tym chłodniej, że byłam bosa i miałam na sobie bardzo letnią sukienkę. Jak uczyli interpretowac sny o bosych sukienkach, to mnie akurat ni9e bylo tak wiec jest mi przykro. I boso. > W oddali zauważyłam drewniane chaty i czym prędzej ruszyłam w ich kierunku. Doszłam do chaty, otworzyłam drzwi, weszłam do środka. Znalazłam się na dachu wieżowca przy Rzgowskiej w Łodzi. Uwazaj, ktos bedzie Cie chcial naklonic no kupna srebrnej lyzeczki do awokado! Zeszłam po schodach na dół. Moją uwagę przykuła postać wymachującej rękami nauczycielki. Nauczycielka zarządzała zbiórkę grupy trudnej młodzieży –do teatru się wybierali. To nie mogla byc nauczycielka. To wymachiwal koles naprowadzajac samolot na pas startowy i oznaczo to ni mniej ni wiecej tylko to, ze piwa napic sie trzeba. > I tu niestety, zachciało mi się strasznie pić. I się obudziłam. A nie mowilem?! Dzierżbóbr!!! Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Ciekawe, jak sobie z tym poradzisz ;-P 18.12.03, 13:31 Śniło mi się, że miałam przyjąć święcenia kapłańskie. Szłam już z innymi do sali od biologii SP nr 38, gdzie czekał arcybiskup. W reklamówce miałam sutannę, żeby założyć zaraz, jak będzie mi wolno :-)) Wycofałam się w ostatniej chwili, stwierdzając, że jeszcze nie dojrzałam do tak poważnego kroku ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: med_max Re: Ciekawe, jak sobie z tym poradzisz ;-P IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.12.03, 16:31 To akurat jest proste. Wciąż się wahasz myśląc o zamążpójściu ale "jeszcze nie dojrzałać do tak poważnego kroku ;-))))" Cała ta symbolika stroju i atmosfery to nic innego jak wyobrażnie kościelnego ślubu:) proszę bardzo:) Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Ciekawe, jak sobie z tym poradzisz ;-P 20.12.03, 22:15 Gość portalu: med_max napisał(a): > To akurat jest proste. Wciąż się wahasz myśląc o zamążpójściu ale "jeszcze nie > dojrzałać do tak poważnego kroku ;-))))" Czuję tu jakies braki. Ostatni raz namawiano mnie do tego kroku 5 lat temu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda To ja poproszę ;-) IP: *.widzew.net / *.widzew.net 18.12.03, 20:57 Parę dni temu przyśniło mi się, że byłem na wycieczce z klasą na kominie EC4 :) W drodze powrotnej dowiedziałem się, że ktoś do mnie dzwonił, ale nie zastał, że mnie pozdrawia. Hmmm.... Taki sen miałem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: med_max Re: To ja poproszę ;-) IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.12.03, 21:16 Chciałbyś wzlecieć ponad przeciętność, mierzysz bardzo wysoko, niemal do nieba ale z Twoją naturą marzyciela nie będzie łatwo.Mam problem z tym telefonem. Kto to dzwonił? Może sam Pan Bóg chciał Ci powiedzieć "I gdzie tak wysoko włazisz? Przecież prawdziwe szczęście jest niżej. Zejdź na Ziemię Maruda !" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda Niby wiem.... IP: *.widzew.net / *.widzew.net 18.12.03, 21:42 Niby wiem kto dzwonił, choć nie znam tej osoby i w życiu na oczy jej nie widziałem... Może ważny jest fakt kto mi tę informację przekazał? Mój wychowawca.... ps. Fajnie, że przyśnił mi się akurat komin, bo zawsze chciałem i nadal chcę kiedyś tak wjechać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bart Re: Objaśnię symbolikę każdego snu... IP: *.tpnets.com 18.12.03, 23:21 Śnił mi się Freud. Co to może znaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
keridwen Re: Objaśnię symbolikę każdego snu... 19.12.03, 01:18 ze masz go wygniesc na kolokwium z origami :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bart Re: Objaśnię symbolikę każdego snu... IP: *.tpnets.com 20.12.03, 02:30 Spoko, zaliczyłem na 5. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: med_max Re: Objaśnię symbolikę każdego snu... IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.12.03, 19:16 Freud nie mogl Ci sie snic, bo nie wiesz jak wygladał. Mogło Ci się śnić tylko jego zdjecie:) Odpowiedz Link Zgłoś