Dodaj do ulubionych

szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję"?

22.01.06, 01:21
Witam szanowne grupowiczki :-)

Jesteście kobietami - to zupełnie mi wystarczy aby uważać, że jesteście
fachowcami w moim "problemie".

Ze względów estetycznych uwielbiam kiedy kobiety noszą buty na obcasie (celowo
napisałem estetycznym - na wstępie chciałbym wykluczyć aspekt fetyszystyczny).
Stają się dla mnie wówczas bardziej atrakcyjne, bardziej kobiece i generalnie
wyglądają lepiej. Mamy więc ogromną ilość kobiet, które spelniają to tak ważne
dla mnie "estetyczne kryterium", mój problem polega na tym, że moja żona
niestety... nie.

Pomijając już to, że jestem od niej o ponad 30cm wyższy i byłoby to bardzo
praktyczne - po prostu niezwykle miło było by mi, gdyby kobieta, którą kocham
- i która moim zdaniem jest ponadprzeciętnej urody z pewną częstotliwością
sprawiała mi tę przyjemność.

Niestety pomimo tego, że zna ona moje upodobanie sprawa ma się coraz gorzej.
Początkowo raz na jakiś czas przy szczególnych wyjściach uberała obcasiki -
oczywiście jako osoba przyzwyczajona do płaskich butów szybko się "męczyła" w
takich co doskonale rozumiałem dlatego nie namawiałem na częściej. Potem
zdarzało się to rzadziej - niejednokrotnie więc przed wyjściem gdzieś
dochodziło do dyskusji (często żywiołowej) w której zazwyczaj to ona
wygrywała, jednak i ja nie raz wywalczyłem to co chciałem - jeśli nie tym
razem to kolejnym sama zakładała. Taka sytuacja jednak byla bezsensowna -
dlatego też po którymś "spięciu" (tuż przed naszym ślubem) postanowiliśmy
poważnie porozmawiać. Wyjaśniłem jej ile to dla mnie znaczy, ona powiedziała,
że się postara, uznałem więc, że sprawy się "dobrze mają" i zdecydowałem nie
naciskać.

Od tamtego czasu na palcach jednej ręki mógłbym policzyć ile razy założyła
takie buciki. Dlatego kilka dni temu postanowiłem na spokojnie poruszyć temat
- jednak rozmowa mnie zdruzgotała (szczególnie, że te kilka miesięcy wcześniej
kupiła jak sama stwierdziłą bardzo wygodne buty, a kolejną parę - zimowych -
równie podobno wygodnych dostała w prezencie na początku grudnia). Aby nie
przedłużać kilka przykładów:
- na wyjście do kina obcasów nie zakłada, bo przecież nie wszyscy tam biegają
w ibcasach, poza tym znajomy z którym idziemy to dobry znajomy i DLA KOGO ONA
MA JE UBIERAĆ (autentyczny tekst)
- do kościoła nie, bo przecież jest zima i jest ślisko (do kościoła mamy około
100m - w miare odśnieżonym chodnikiem - chodzę w pantoflach i jeszcze się nie
poślizgnęłem)
- buty na obcasie zamierza zakładać na wyjścia ze znajomymi (których tu gdzie
aktualnie mieszkamy prawie nie mamy), POD WARUNKIEM, że w trakcie wyjścia
przebywać będziemy tylko w jednym lokalu (1. mamy auto 2. profilaktycznie nie
zakłada bo może być tak, że będziemy dużo chodzić) i POD WARUNKIEM, że
większość osób będzie elegancko ubranych
- nie nosi butów na obcasie bo nie chce się WYRÓZNIAĆ (dla mnie obcas jest
naturalny - ona to traktuje w kategorii odmienności - wydaje jej się, że
wszyscy zaraz zwracają uwagę, że ma buty na obcasie - i że są one
nieodpowiednie do sytuacji)
nie pamiętam już niestety tłumaczenia co do imprezy z okazji moich urodzin -
lokal był jeden, ludzie w większości wieczorowo ubrani...

takie powody są dla mnie na prawdę niezrozumiałe - i mam wrażenie że chodzi o
coś jeszcze (o wygodę już z całą pewnością nie)

generalnie najbardziej zabolało mnie to, że stwierdziła, że DLA KOGO ma to
robić? kiedy to uslyszalem uznałem temat za zamknięty - chcę jednak próbować
podjąc jakieś ostatnie działania - sam nie wiem co... i tutaj prośba o pomoc
do was! Czy może to ja wymagam za wiele? Wymyślam? Kiedy jednak widzę te
wszystkie kobiety chodzące NA CODZIEŃ (o tym nawet nie marzę) w szpilkach to
wydaje mi się, że nie jest to jednak takie trudne?

dziękuję każdemu kto cokolwiek podpowie - oczywiście z przyjemnością odpowiem
na pytania dodatkowe
Obserwuj wątek
    • voker Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:24
      Facet, ale dales dlugiego posta...
      Uznala, ze Cie zdobyla i nie musi sie starac. :-)
    • reniatoja Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:28
      Współczuję Ci. Nie tego, że żona nie chodzi w szpilkach, lecz tego, że dla
      ciebie taka sprawa ma aż taką wagę. Nie chcę oceniac - jedni ludzie tracą dobry
      humor dopiero gdy im się dach zawali na głowę, Inni mają ten próg niżej i np
      wysokość obcasa zony spedza im sen z powiek. Ciekawa jestem jak zatem reagujesz
      na problemy naprawdę poważne typu kłopoty ze zdrowiem czy np utrata
      oszczędności dziesieciu lat życia. Mam nadzieję, że nie wpadasz w depresję.
      Trzymaj się.
      • maz_p Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:41
        Tak jak podejżewałem nie mam specjalnego talentu do przelewania myśli w pismo.
        Nie spędza mi to snu z powiek - mamy mase innych poważnych problemów z którymi
        radzimy sobie doskonale - a to takim problemem z całą pewnością nie jest.

        Post wyszedł faktycznie długi i wygląda przez to jakby to była sprawa życia i
        śmierci - wynika to jednak z tego, że chciałem jak najdokładniej zarysować sytuację.

        Najkrócej mówiąc - jak mogę podjąć jeszcze jakieś działania w tym kierunku to
        podejmę. Jeśli nie mogę - nie podejmę i temat zostanie raz na zawsze zamknięty.
        • vaporetto Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 12:19
          Ale po co kogoś zmuszać do czegoś, czego nie lubi?
    • yoma Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:33
      Kochany kolego

      załóż (nie: ubierz - brrrr) szpilki i przejdź się w zimie nawet odśnieżonym
      chodnikiem...

      Weź na wsztrymanie do wiosny :)
    • skibunny Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:35
      sprobuj sobie pochodzic na obcasach, to bedziesz wiedzial dlaczego Twoja zona
      odmawia:) przynajmniej nie ma klopotow z plecami i stopami:) napewno docenisz
      to z czasem:)
      a tak nawiasem mowiac, to zycze Ci aby to byly wasze jedyne problemy i abys jak
      najszybciej wydoroslal:)
      • maz_p Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:44
        skibunny napisała:

        > sprobuj sobie pochodzic na obcasach, to bedziesz wiedzial dlaczego Twoja zona
        > odmawia:) przynajmniej nie ma klopotow z plecami i stopami:) napewno docenisz
        > to z czasem:)

        tutaj pewnie masz cholernie dużo racji

        > a tak nawiasem mowiac, to zycze Ci aby to byly wasze jedyne problemy

        również sobie tego życzę

        > i abys jak
        > najszybciej wydoroslal:)

        tak źle sobie nie życzę ;-)


        • skibunny Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 01:52
          no dobrze, masz racje:) nie dorastaj:) nie bardzo jest po co:)
          a...co do butow na wysokich obcasach... moze tylko do sypialni:) nie daleko,
          nie slisko...i sexy...
      • his_girl Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 15:53
        Noszenie obcasow to kwestia przyzwyczajenia. 4-5 cm nie jest szkodliwe. :)
    • buba011 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 02:00
      a może spróbuj samemu pochodzić w szpilkach? Będziesz więcej rozumiał żonę.
      Dużo gorzej jak kobiety, bez wględu na swoje predyspozycje .....MUSZĄ, chodzić
      w szpilkach. Stopy to podstawa, po nich można poznać zawartość głowy,
      porozmawiaj z ortopedą. Masz może, więcej niż normalną żonę. Moim zdaniem
      szpilki są super, podobnie jak stringi ale mało praktyczne, współczuje
      kobietom, gdy przesadzają. Warto zaobserwować twarz w momencie zdejmowania, co
      widać?.
      Ale to tylko moje zdanie.
      buba
      • voker Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 02:06
        Co to za rady? Facet ma chodzic w szpilkach? Kim on jest? Transwestyta? Nie.
        • buba011 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 02:21
          Spóbować wczuć się w położenie drugiego /empatia/. warto zanim się udzieli
          odpowiedzi, przeczytać...ze zrozumieniem, intencji autora.
          buba
    • messja Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 02:26
      a ja mysle, ze twoja zona zwyczajnie sie miga.
      ja zakldam buty, ktore podobaja sie mojemu facetowi od czasu do czasu (pod
      warunkiem, ze nie musze w nich kilometrami specarowac) i korana mi z glowy nie
      spada. co wiecej: pozwalam mu kupowac takie buty, jakie jemu sie podobaja
      (oczywiscie tylko wtedy kiedy i mnie sie podobaja). dlatego chodze od czasu do
      czasu na wysokich obcasach chociaz to specjalnie wygodne nie jest... z drugiej
      strony kiedy spojrze w lustro, to co tu ukrywac: kobieta na obcasach wyglada
      dobrze:)

      moze kup zonie duze lustro?:)
    • klonn3 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 07:07
      obcasy ok, szpilki - nigdy
      to tortura, którą mężczyźni wymyślili, żeby ograniczyć mobilność kobiet
      taki nasz odpowiednik chińskiego krępowania stópek kobiecych
      po długotrwałym noszeniu skutki są podobne ;)
      pozdrawiam
    • kaktusik0 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 09:41
      mało chodzę na obcasach (głównie do teatru i na Wigilię) i wiem jak to boli.
      Buty mogą być super wygodne (mam takie) a po paru godzinach marzę już tylko o
      tym żeby je zdjąć choć na minutkę. Super wygoda nie przejawia się w tym że nie
      boli, tylko w tym że łatwo się w nich chodzi (obcas jest dobrze wyważony itp).

      Mimo wszystko nie rozumiem Twojej żony, więc raczej nie mogę pomóc.
      Domyślam się że mówiłeś jej że wygląda bardzo-bardzo atrakcyjnie na obasach?


      • aureliana Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 10:38
        biedna kobieta.
        moze spytaj jej sie co ona lubi? moze np. lubi popatrzec jak jej nieprzecietnej
        urody maz sie np bzyka z jakims kolesiem? hmmm..?tak od czasu do czasu moze zrob
        jej te przyjemnosc?
        to sa tylko buty. co za koszmar, co za bzdura. dziwie sie, ze zona jeszcze tobie
        tego nie wyjasnila. a moze ona lubi jak ty od czasu do czasu zalozysz
        szpileczki? no, zrob to dla niej. mam zaledwie dwie pary butow na 'szpilkach'-5
        cm to oczywiscie maks, mecze sie, nie lubie, zle sie w nich czuje i nie
        zalozylabym danych butow na czyjekolwiek zyczenie. wyobraz sobie, ze to ze
        kobiety ubieraja sie 'dla kogos' to zazwyczaj w duzej mierze mit. ubieramy sie
        dla SIEBIE. daj jej zyc.
        • kaktusik0 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 10:50
          przesadzasz trochę.
          tu nie chodzi o założenie butów na czyjeś życzenie, tylko o potrzebę zrobienia
          komuś przyjemności.
          Nie czułaś tego nigdy? Nigdy nie robiłas czegoś czego nie lubisz, albo czegoś na
          co akurat nie masz zupełnie czasu tylko po to żeby ukochanej osobie zrobić
          przyjemność?
          Kobiety ubierają się dla kogoś. Niekoniecznie dla kogoś konkretnego, ale zawsze
          dla kogoś. Lubią jak obcy ludzie na nie patrzą z nutką zachwytu w oku. Tak się
          nasza mała próżność objawia.

          Przecież jego żona nie musi biegać po ulicy w tych butach, na mrozie. Mogłaby je
          w domu nałożyć (no chyba że wszędzie parkiety) do jakiejś romantycznej kolacji i
          mąż byłby pewnie zachwycony.

          Uprawiacie jakieś sporty?
          Jeśli macie troszke czasu polecam wspinaczkę. Buciki wspinaczkowe są tak małe i
          ciasne (nawet z zewnątrz są mniejsze od stopy) że szybko (szczególnie na
          początku) zaczyna sie marzyć o jakichkolwiek normalnych butach (choćby nawet
          10-cm szpilach). ;)
      • his_girl Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 15:55
        Boli, bo nie jestes do nich przyzwyczajona. :)
    • big2.munich Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 11:57
      Nie "cudujesz", nie martw sie, przeciez kazda kobieta wie jak mezczyzni reaguja
      na "szpile". Choc nie mozesz wymagac, aby osoba, ktora nie lubi obcasow tak od
      razu zaczela biegac w szpilkach. Dla mnie zastanawiajace jest jednak bardziej
      stwierdzenie Twojej zony, ze "nie ma dla kogo". Ale ktos juz tu napisal:
      uznala, ze jak ma meza, to niestety nie musi sie juz starac, a to ze przed
      slubem obiecala, no i co z tego. Niestety, duzo kobiet, ale i mezczyzn tak
      mysli. Panie sie juz nie chca "stroic" i tyja, a panowie tyja, dostaja brzuszek
      i tez juz o siebie nie dbaja. Koszmar!
      Ale powracajac do tematu.
      Najpierw trzeba wyjasnic, czy Twoja zona dysponuje odpowiednim obuwiem. Szpilki
      to ogolnie dosc niewygodne obuwie, a zatem nie moze to byc but "made in china"
      czyli np. z Deichmanna. Wygodne szpile musza byc koniecznie cale ze skory -
      podkreslam CALE - dobrze wyprofilowane, stabilny obcas. Moglabym rzucic Ci
      kilka nazw firm produkujacych dobre szpile, ale ostrzegam, ze mieszkam poza
      granicami naszej ojczyzny i w przeliczeniu na zlotowki kosztuja takie buty
      majatek. Wejdz najlepiej na forum Moda i wystosuj prosbe do pani o nicku "andre
      37", ktora dysponuje super kolekcja szpilek, moze Ci doradzi, gdzie najlepiej
      zaopatrzyc zone w takowe obuwie.
      Z dalsza walka o "swoje" poczekalabym do wiosny, bo teraz przy tych mrozach za
      zadne skarby swiata jej nie przekonasz.
      Przyjdzie wiosna, to postaraj sie ja porwac do jakiejs eleganckiej restauracji,
      gdzie prawie nie wypada bez szpilek, oczywiscie zalatw wczesniej nianie do
      dzieci i wszystko tak, aby nie miala wymowki (np. tabletki od bolu glowy). Jak
      juz ja wyciagniesz, praw jej mnostwo komplementow - kazda to lubi. Ale tez nie
      tylko dopiero na tej "randce" - zacznij juz od teraz jesli uznasz, ze dobrze
      wyglada, bo inaczej stanie sie podejrzliwa i pomysli, ze cos przeskrobales.

      Jednak zacznij oczywiscie od wspolnych zakupow w obuwniczym, musisz umiejetnie
      rozegrac ta partie, cos dla Ciebie, cos dla niej.

      Oczywiscie byloby super, gdybys przeprowadzil z nia "powazna" rozmowe, ale sam
      powiedziales, ze to nie zdaje egzaminu. Jestes troszke "pod pantoflem", co?

      Moze ktos uzna za smieszne te rady, ale przeciez tak postepuja kobiety, moze
      nie zdajac sobie same sprawy - choc nie sadze - zastawiaja
      strategicznie "sieci" na ukochanego.
      Pozdrawiam.

    • hadriana_siloe Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 12:11
      tyle tu wszędzie postów od kobiet, które czują się już nieatrakcyjne dla swoich
      mężczyzn, które nie wiedzą co z tym fantem zrobić. Chcą odświeżyć związek,
      zaszaleć, chcą zeby facet spojrzal na nie wygłodniałym wzrokiem :)))
      I wreszcie mamy post od mężczyzny, który podaje swojej kobiecie tak prosty
      przepis na to jak "stać się dla niego piękniejszą i atrakcyjniejszą".
      Pozazdrościć ;)
      To fakt że jest zima, ślisko, w szpilakch - niewygodnie, spacer przełajowy w
      grę nie wchodzi.
      Druga sprawa, że jeśli mój mężczyzna poprosiłby mnie o włożenie butów na
      obcasie, bo taka mu się podobam, podwiózł pod lokal, służył ramieniem na
      śliskim chodniku, i przyglądał się w zachwycie;) to szczerze mówiąc...
      przeżyłabym tą chwilę niewygody.
      Tak jak ktoś wyżej napisał. Zdobyła, nie czuję potrzeby kuszenia :), sam
      napisałeś że nie wie DLA KOGO ma się tak ubierać.
      • baba67 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 12:17

        Niektore kobiety znosza szpilki duzo gorzej niz inne.Tobie chodzi glownie o to,
        ze zona sie juz dla Ciebie nie stara ?
        A moze dostrzeglbys inne rzeczy ktore robi dla Ciebie i docenil je ?
        Ale ja rozumiem, facet czasami musi widziec na kobiecie cos, co go kreci.
        Zabierz zone do naprawde dobrego szewca-wspolnie wybierzcie fason-tojest spory
        wydatek, ale za kaprysy trzeba placic.Jesli chcesz, zeby z Toba gdzies w takich
        butach poszla-zapenij wygodny transport i pewnosc, ze nie bedzie musiala dlugo stac.
        Doceni to.
        • wietka Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 12:19
          chodzenie w szpilkach nie jest trudne, tylko trzeba je lubic i chcieć w nich
          chodzić. Nic na siłę.
    • bitch.with.a.brain Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 12:28
      Dla mnei to dziwne,że jesli kogoś kochasz, to chcesz by ta osoba dla ciebie
      cierpiala, wytrzymywala ból i narażała swoej zdrowie. Może spróbuj kiedys przez
      dłuższy czas trzymać noge tak, jak jest ustawiona w butach na obcasie. Wtedy
      zobaczysz,jakie to uczucie.
      • hadriana_siloe Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:27
        ee czy to nie lekka przesada? przecież to nie krępowanie stóp, co by
        powstały "złociste lilie". To prośba o okazjonalne założenie seksownych butów
        na obcasie. raz na jakiś czas..
      • horpyna4 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:28
        To, że tyle kobiet chodzi po ulicy na wysokich, cieniutkich obcasach, to jeszcze
        nie świadczy o tym, że to jest normalne. Zobacz, ile chodzi z gołym pępkiem,
        nawet jak jest zimno. I jedne, i drugie kiedyś za to zapłacą poważnymi
        schorzeniami. Ciesz się lepiej, że Twoja żona ma tyle rozsądku, że nie daje się
        ogłupić modzie. A ty, żądając od niej noszenia niewygodnych butów, jesteś
        egoistą. Bo naprawdę nie wszystkie kobiety mogą nosić szpilki, nie wszystkie
        stopy mają jednakowy kształt i nie każdy kręgosłup wytrzyma takie tortury.
        A to, że twoja żona powiedziała, że nie ma dla kogo ładnie wyglądać, to była
        rzeczywiście niezręczność, ale prawdopodobnie wyczerpała już inne argumenty.
        A gdyby mój mąż wystartował do mnie z czymś takim, to bym go wyrzuciła przez
        zamknięte okno. Ale podejrzewam raczej, że gdybym włożyła wysokie szpilki, to
        starałby się wyperswadować mi je, w trosce o moje zdrowie. No cóż, dobraliśmy
        się i nie mamy takich problemów.
    • widokzmarsa Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:36
      brzmisz jak ciota lub fetyszysta. Przyjmij wreszcie do wiadomości ze noszenie
      szpilek niszczy zdrowie - stopy, kręgosłup etc i jest niewygodne dla większości.
      Dla facetów laski mają brac pigułki i dostać wcześniej raka oraz nosić szpilki i
      nie móc chodzić na starość.
      • kaktusik0 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:39
        okazjonalne noszenie szpilek nie jest bardziej niezdrowe od przesiadywania przed
        kompem przez całe dnie. Nie wpadajmy w skrajności
        • bitch.with.a.brain Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 17:16
          ale jeśli kogoś bolą nogi przy tym to dlaczego ma sie zmuszac?
      • lindi02 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:44
        Kobiety w szpilkach czy tez obcasie wygladaja atrakcyjnie i elegancko.
        W plaskich czolenkach ,pantofelkach wygladaja jak stare ciotki:)

        • widokzmarsa Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:47
          ja szczególnie uwielbiam 130 kilogramowe foki na szpilkach, widok pełen seksu.
          Wiekszość rzeczy robionych z umiarem nie szkodzi.
          • his_girl Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 15:57
            Branie tabletek z umiarem tez nie szkodzi? ;) (pytam, bo pelno w Twoich postach
            odniesien do antykoncepcji)
    • viviannaa Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 13:59
      Mysle,ze twoja zona z racji tego,ze jestes jej ukochanym moglaby zrobic Ci
      przyjemnosc i wlozyc raz za czas buty na obcasie.Ja nie widze zadnego problemu
      jeli moj facet poprosi abym ubrala to czy tamto,rozpuscila wlosy(choc sama
      sobie w nich sie nie podobam)ale robie to.Nie z musu,ale dla tego,ze chce mu
      zrobic przyjemnosc.Tak zwyczajnie.Wiec tymbardziej sie dziwie,ze twoja zona
      wiedzac jak bardzo lubisz kobiece stopki w butach na obcasie nie zalozy
      ich.Moze faktycznie sadzi iz jestes jej mezem to nie musi sie juz "wysilac".A
      to wielki blad!!Tymbardziej jak sie jest malzenstwem obie strony powinny starac
      sie o to aby byc atrakcyjne dla siebie nawzajem.Wiec kompletnie nie rozumiem
      dlaczego twoja kobieta nie chce zrobic Ci przyjemnosci i wlozyc tych butow.Mnie
      by sam fakt zachwytu mojego mezczyzny zmobilizowal do kupna owych butow.
      • bitch.with.a.brain Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 17:18
        Ciekawe czy twój facet nie widzi problemu jak go prosisz o jakiś specjalny
        strój. Może pochodziłby dla ciebie stawiając stopy na czubkach palców?
        • bleman Dokladnie, dlatego jedyne dopuszczalne miejsce 22.01.06, 18:33
          do chodzenia na spzilkach to sypialnia !! :-]
    • bleman Ale po co ona ma nosic obcasy na codzien ? 22.01.06, 14:52
      NIe lepiej tylko w sypialni :> ?
    • login.kochanie Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 17:59
      Ja też nie lubię wysokich obcasów, męczę się w nich.
      Jako Twoja żona napisałabym wątek "mój mąż żąda,żebym nosiła szpilki - bzdura ,
      która boli ".
      Jesteś małoduszny . A szpilki do kościoła - szczyt wszystkiego ! chyba chodzisz
      tam dla przeżyć duchowych a nie oglądać żonę w szpilkach !!!
      Jesteś sympatykiem PiSu ?
      • maz_p Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 19:20

        > Jako Twoja żona napisałabym wątek "mój mąż żąda,żebym nosiła szpilki - bzdura
        > która boli ".

        Nie żądam - albo nie czytałaś całości tego co napisałem, albo wymyślasz. Bądź po
        prostu nie zrozumiałaś.

        > Jesteś małoduszny . A szpilki do kościoła - szczyt wszystkiego ! chyba chodzisz
        > tam dla przeżyć duchowych a nie oglądać żonę w szpilkach !!!

        Tutaj chyba również czytanie ze zrozumieniem szwankuje. Od małego wpajano mi
        konieczność "specjalnego wyglądu" do kościoła. Dla każdego oznacza to co innego
        w miarę możliwości - stąd przytoczenie tego miejsca.

        > Jesteś sympatykiem PiSu ?

        Wręcz przeciwnie.
        • bleman Czlowieku ale dlaczego chcesz ja zmuszac do 22.01.06, 19:36
          noszenia szpilek "wyjsciowo" ?
          Zalezy ci zeby inni patrzyli na nia w szpilkach czy ty chcesz na nia patrzyc ?
          A jesli patrzyc to nie lepiej w sypialni ? :>
        • login.kochanie Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 19:48
          Cieszę się, że nie jesteś pisowcem.
          Czytać umiem, wiem , co napisałam, pozostaję przy swoim zdaniu.
          Szkoda, ze próbujesz obrazić moją inteligencję zamiast przyjąć do wiadomości
          moje zdanie.
      • skara Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 19:32
        Jedyna odpowiedz na temat pochodzi od big2.munich, ona radzi a nie wybija cos z
        glowy cienka szpilka. Nie nosze obcasow na codzien, ale zakladam od czasu do
        czasu, oczywiscie nie gigantyczne, tylko takie 6-ciocentymetrowe. I nic mnie nie
        boli - fakt, na biegi przelajowe nie lece od razu, ale tez nie stoje w miejscu.
        Na ulicy widuje sie kupe dziewczyn na obcasach, a tu w watku niekogo nie ma. Co
        sie stalo, zamarzly na ulicy? :)
        Jesli ja bola stopy to sprobuj kupic jej wkladki zelowe, sa takie w ofercie
        chyba Scholla, kosztuja ze 20 zl - moze pomoga.
        A to, ze nie ma dla kogo - tu widze inny problem. Nie to, ze nie chce juz Cie
        zdobywac czy cos z tych rzeczy, ale ze ma kompleksy. Napisales, ze jak wklada
        szpilki to mysli, ze wszyscy sie na nia patrza. Moze sprobuj czy nie zalozylaby
        szpilek do sypialni? - jak nie bedzie miala wiekszych oporow to trafilam w
        dziesiatke.
        Pozdrawiam
        • rachela180 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 19:55
          Nie zawsze pomagają - powodują, że wewnątrz buta robi się ciasno.
    • obietnica_poranka Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 22.01.06, 20:00
      O matko dziewczyny czy wy przypadkiem nie przesadzacie??? Przecież facet nie
      zmusza zony by chodziła w tych szpilkach na codzień. Chciałby ją w nich oglądać
      od swięta. To napewno nie zrujnuje jej zdrowia.A juz w urodziny męża korona by
      jej z głowy nie spadła. Tak nie wiele potrzeba by uszczęśliwiła ukochaną osobę.
      Może i jest to drobnostka i ludzie mają poważniejsze problemy ale właśnie
      dlatego mogłaby od czasu do czasu założyć szpile. szczególnie że tak sie przed
      slubem umówili.Niestety nie wiem co ci mężu poradzić. Rozmawiałeś i to nie
      pomogło. Przykre. Uważam że może i nie jest to najważniejsze w zyciu ale jak
      napisałeś boli...Pozdrawiam.
      • rachela180 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 19:56
        Zapewne chadzasz w 10cm szpilkach... do kościoła? :)
        • obietnica_poranka Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 09:12
          Nie chadzam bo do kościoła wogóle nie chadzam. Co wiecej na codzień chodzę na
          płaskich obcasach. Szpilki wkładam od czasu do czasu jak jest okazja. I o tym
          pisze autor wątku.Od czasu do czasu. Sprawia mu to przyjemność. Dlaczego
          odmawiać ukochanemu człowiekowi, to tak niewielkie poświęcenie? Ponieważ mojemu
          męzowi nie zależy na szpilkach wkładam je dla siebie. Dla niego robię inne
          rzeczy.:)
    • kati1973 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 12:50
      a ja sie ostatnio wkurzalam, ze w sklepie sa same kozaki na szpilkach :)
      • arletta.wagner Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 15:16
        nie uznaję innych butów niz te na wysokiej szpilce-zarówno w wersji
        pantofli,sandałków,klapek jak i kozaków.
    • mmagi za długie:-) 23.01.06, 15:17

    • sambaaa Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 17:36
      a czy nie sądzicie że jeśli kupi sie pożadne byty(spilki) czy na obcasie to
      chodzi sie w nich całkiem przyjemnie??Są miękkie, noga sie w nich dobrze
      czuje...i jeszcze jedno..są przecież żelowe podkładki pod palce-POLECAM!
    • m24 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 18:48
      a może przy żonie zachwyciłbys się jakąś babką w szpilkach :) np. aktorką w tv
      albo jakąś waszą wspólną znajomą...moim zdaniem tylko to mogłoby ją przekonać
      do noszenia takich butów
      ale uważam ze musisz poczekać aż się zima skończy

      ja uwielbiam chodzić w butach na obasach mimo że jestem wysoka
      • rapsodiagitana Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 19:26
        :/ dlaczego ja nie założyłabym szpilek? Bo są niewygodne, trzeba w nich wolno
        chodzić (szybko się nie da), można się w nich poruszać tylko po chodniku, bo
        jakiś piach, śnieg albo kocie łby grożą śmiercią lub kalectwem ;) Na imprezie
        ciężko się w takich tańczy (pamiętam studniówkę, na której po 22 połowa
        dziewczyn tańczyła boso!). W dodatku trzeba umieć w nich chodzić - jeśli Twoja
        żona nie nosi ich zazwyczaj, to może się obawiać, że chodzi jak kaczka, traci
        równowagę, garbi się... musi myśleć o każdym kroku, a to naprawdę może zepsuć
        nastrój, zwłaszcza przy "specjalnej okazji". Myślę, że tekstem o tym, że ona
        "nie ma dla kogo wyglądać" nie powinieneś się przejmować, palnęła tak z braku
        argumentów. Powyżej ludzie dobrze Ci radzą - niech ona nosi te szpilki w domu.
        Zaaranżuj romantyczną kolację np. i niech takie szpilki założy. Odpadnie problem
        nieśmiałości i ewentualnych kompleksów, a Ty będziesz miał swoją radość.
        Widze jednak, że się do tego pomysłu nie ustosunkowałeś. To może znaczyć, że nie
        tylko chcesz oglądać swoja żonę w szpilkach, ale chcesz też chwalić się nią
        przed światem. a niektóre kobiety nie lubią się czuć jak trofeum :/ Jeśli jest
        właśnie tak (albo tak to Twoja żona odbiera) to jej argument o tym, że nie ma
        dla kogo sie stroić nabiera nowego sensu (dla Ciebie może to zrobić w domu, a na
        koledze jej nie zależy).
    • kohol Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 19:37
      Mysle, ze juz wystarczajaco wiele kobiet tutaj powiedzialo Ci, ze szpilki sa po
      prostu niewygodne.
      Zderzaja sie tutaj dwie kwestie, dwaa "szantaze" - Ty mozesz powiedziec: "Skoro
      mnie kocha, niech mi sprawi czasem te przyjemnosc i zalozy szpilki", a
      ona: "Skoro mnie kocha, nie bedzie ode mnie wymagal, bym zakladala szpilki".

      Pozostaje mi tylko cieszyc sie, ze mojego faceta bardziej "ruszaja" dziewczeta
      w ciezkich butach typu glany czy martensy :)
      • bleman Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 02:06
        > Pozostaje mi tylko cieszyc sie, ze mojego faceta bardziej "ruszaja" dziewczeta
        > w ciezkich butach typu glany czy martensy :)

        hehehehe :>
        I w bojowkach wpuszczonych w buty \m/ ;-)))
        • kohol Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 09:44
          Bez przesady - ale dziewczyna na przykład w spódniczce przed kolano, czarnych
          rajstopach i martensach zawsze zwróci jego uwagę :)
          • his_girl Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 24.01.06, 16:00
            Czyli styl licealistki z poczatku lat '90? ;)
    • rachela180 Ło Jeeeezu 23.01.06, 19:52
      Zakładam, że to nie podpucha :)

      Szanowny Mężu!
      Szpilki to coś, w czym ja, na przykład, nie jestem w stanie przejść 10 metrów.
      Naprawdę!!! Śródstopie po 10 minutach piecze i boli, małe palce puchną, mięśnie
      łydek się napinają... mam pisać dalej? Tortura. Wolałabym przypiekanie na ogniu
      (zwłaszcza w taki mróz).

      Raz miałam buciki na niezbyt wysokiej szpilce (bo oprócz klasycznej, wysokiej,
      metalowej szpilki istnieją też niższe) musiałam przejść po sniegu 50 metrów z
      bloku do bloku. Myślałam, że odpadną mi palce u nóg.

      Nie rozumiem, czemu żądasz od żony, by chodziła w szpilkach do kościoła (po
      pierwsze nie wypada w zwykłą niedzielę, chyba że na ślub), a już po śniegu...
      jesteś sadystą?

      Ja mam straszny problem w ogóle z kupnem butów, bo nic na mnie nie pasuje, a co
      dopiero obcasy... raz mi sie udało kupić takie fantastyczne buciki rozm.36, w
      których sie wspaniale nie tylko chodzi, ale i tańczy: kosztowały 60PLN, miały
      3cm obcas i były z mięciutkiego tworzywa :) zapewniam jednak że te cudowne buty
      występowały w całej Warszawie w liczbie sztuk 3.

      Jeśli bardzo chcesz, by żona nosiła wysokie obcasy, wybierz się z nia na
      zakupy. I spędź 6 godzin szukając takich bucików, by:
      1. obcas nie był zbyt wysoki, najwyżej 4-5 cm
      2. podeszwa miała właściwą sztywność, tzn. żeby nie była za sztywna, ale też
      nie była z miękka
      3. spód podeszwy miał odpowiednie zabezpieczenia antypoślizgowe
      4. zapiętek nie był zbyt wąski, sztywny i cofnięty, bo inaczej ścięgno
      Achillesa po 10 minutach chodzenia w takich butach będzie przypominać mięso z
      jatki
      5. wyściólka wewnątrz bucika (tam, gdzie śródstopie) była odpowiednio miękka
      6. i dobrze by było, by bucik miał dodatkowy paseczek trzymający kostkę, bo
      spaść może (połówek nie robią)
      7. no i żeby to cudo przyzwoicie wyglądało i nie kosztowało tyle co Twoja
      miesięczna pensja.

      Wtedy Twoja żona chętniej będzie nosić takie buciki.
    • fergie18 Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 22:30
      jak dla mnie to "cudujesz" ale to tylko moje zdanie, nie musisz sie do niego
      odnośic
      • rinkaa Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 23.01.06, 23:08
        Na początek powiem, że na codzień chodzę w szpilkach i to dość wysokich. Nie
        uważam, ze jest to wygodne, bo i mnie pomimo lat praktyki po 4 godzinach
        chodzenia zaczynają piec stopy, ale zawsze mi się podobały kobiety w szpilkach
        (pewnie dlatego, ze moja mama zawsze w takich chodziła, zresztą robi to do
        teraz) i dlatego sama noszę. W zasadzie poza butami na obcasach mam w domu
        wyłącznie buty górskie, sportowe i letnie klapki. Ale nie o tym chciałam mówić.
        Może kilka słów o kobiecej psychice na przykładzie własnym i koleżanek. To, że
        Twoja zona nie lubi chodzic w szpilkach to jedno, a to ze nie chce tego robić
        dla Ciebie to drugie. Pytanie dlaczego nie chce. Powiem Ci jak to działa u
        mnie. Mój mąż bardzo lubi jak zakładam pończochy i pas do pończoch. Lubię
        sprawiać mu przyjemność, ale czasami mnie to wkurza. Dlaczego? Bo wszystko we
        mnie sie buntuje, myslę: "bez tego juz go nie pociągam?, dlaczego nie podobam
        mu się taka jaka jestem bez dodatków?" Im częsciej o tym wspomina tym bardziej
        mnie to frustruje i tym bardziej kusi mnie by wyrzucic wszystkie te pończochy i
        juz więcej ich nie ubierać, zrobić mu na złosć i już! Moze podobnie jest z
        Twoją zoną, może czuje się nie do konca akceptowana i podziwiana przez Ciebie.
        Byc moze głupia, ale taka jest konbieca logika: "widać mu się nie podobam skoro
        trzeba mnie ulepszać..." Najlepiej pogadajcie o tym. Aha, udawadniaj jej na
        codzień, ze ją podziwiasz. Ja jak często widzę podziw w spojrzeniu mego męża
        sama mam ochote zrobić mu niespodziankę :)
    • adminshoestory Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cuduję 11.04.18, 09:59
      Mam ten sam problem i po 10 latach malzenstwa stwierdzilem ze NIE MA SENSU.. i zakopalem swoje upodobania gleboko pod ziemia. Jesli kobieta nie czuje szpilek to tego nie zmienisz....chocbys jej sprezentowal dziesiatki najdrozszych najmodniejszych... i wcale nie wysokich ..jak kobitka jest baletkowo/adidiasowa..to tak juz zostanie NA ZAWSZE

      Napewno nie sa to wygodne buty ale to nie jest kwestia wygody ... albo chce sie wygladac super i czuje sie ten klimat albo...nie, ja tez moglbym ubierac rozciagniety t shirt zamiast koszuli ... oczywiscie niewygoda koszuli w porownaniu do niewygody szpilek to nic natomiast chodzi o sam fakt... nawet jak jest goraco albo NIE MA OKAZJI... poprostu ubieram koszule bo czuje sie w niej elegancko .. ale to wlasnie kwestia priorytetow

      Ja po wielu takich samych rozmowach/prosbach/czasami nawet klotniach poprostu dalem sobie siana... "NIE MA OKAZJI" - jesli uslyszales taki tekst to wlasnie jest problem o ktorym pisze.. Jak ktos czuje taki klimat to OKAZJA do ubrania szpilek jest ... ubranie SZPILEK... gdziekolwiek.. kiedykolwiek.

      staram sie nacieszyc takim widokiem na innych stopkach i nie mam wyrzutow sumienia.
      • majaa Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cu 11.04.18, 14:01
        O mamusiu, to forum naprawdę musi ledwo zipać, skoro wyciąga się takie 12-letnie "trupy"...
        • stokrotka_a Re: szpilki... bzdura która boli - a może "cu 11.04.18, 17:09
          majaa napisała:

          > O mamusiu, to forum naprawdę musi ledwo zipać, skoro wyciąga się takie 12-letni
          > e "trupy"...

          Klikalność spada, a z nią dochody z reklam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka