Dodaj do ulubionych

Motorniczy wymierza sprawiedliwość

19.01.04, 03:54
Zdarzenie, które przytoczę miało miejsce tydzień temu, lecz tak mnie
poruszyło, że nie sposób jest mi przejść nad tym do porządku dziennego.

Jest 8 stycznia br. godz. 9:51. Na przystanek przy placu Grunwaldzkim w
kierunku na Kowale podjeżdża tramwaj lini 11, nr boczny (brak danych),
brygada 10.
Na razie wszystko jest OK. Tramwaj podjechał trochę spóźniony ale nie o to
chodzi.
Jedzie sobie tramwaj, jedzie, jedzie, jedzie... Dojechał na przystanek
Nowowiejska róg Jedności Narodowej.
Siedziałem w tylnej części pierwszego wozu po lewej stronie (od osi jedzdni).
Obserwowałem światła i to co się w koło dzieje. Zauważyłem, że z lewej strony
przez skrzyżowanie przebiega grupka ludzi aby zdążyć wsiąść do
tej "jedenastki".
Myślę sobie - zdążą czy nie zdążą? Popatrzyłem na sygnalizator dla tramwaju
tzw. Simensa i widziałem, że tramwaj nie miał prawa przejechać, ponieważ na
tym sygnalizatorze świeciły się trzy górne białe światełka. Samochody obok
tramwaju (za wysepką) też stały, ponieważ miały na sygnalizatorach czerwone
światło.
Myślę sobie - zdążą, ale mają farta. Było przecież tak zimno w tym dniu, że
stanie na przystanku nie należało do przyjemności. Gdy podbiegali do
pierwszych drzwi tramwaju, motorniczy po prostu zamknął wszystkie drzwi.
Jeszcze pukali w te drzwi ale motorniczy nie zwracał na nich uwagii.
Pomyślałem, co jest! Dlaczego? Popatrzyłem ponownie na Simensa i widziałem,
że nadal nie pozwalały tramwajowi jechać. Po ok. 5-7 sekundach wstałem,
podszedłem do motorniczego i zapytałem dlaczego nie wpuszcza tych ludzi do
tramwaju. Był zaskoczony, że jakiś pasażerów będący wewnątrz wozu wstawia się
za kimś kto nie "zdążył" do niego wsiąść. Nie odpowiedział. Stanowczo
ponowiłem pytanie, a że mam donośny głos, to słyszał mnie "cały tramwaj".
Wtedy motorniczy odpowiedział.
Jak myślicie drodzy forumowicze? Co odpowiedział?

1. Musiałem zamknąć, bo już odjeżdżamy,
2. Nie mogłem ich wpuścić, ponieważ mieli brudne od śniegu buty,
3. Jak się Panu nie podoba, to sam może Pan zaraz stąd wylecieć.

No i co? Na który punkt stawiacie? (Macie jeszcze telefon do przyjaciela, bo
pół na pół nie da rady).
Mniejsza o to. Obojętnie na co postawicie, to i tak będzie pudło.

Pan motorniczy odpowiedział: "ponieważ przebiegli na czerwonym świetle"

Myślałem, że mnie qrwa za przeproszeniem szlag trafi. Zamknął im drzwi tylko
dlatego, że biegnąc do tramwaju przebiegli jezdnię na czerwonym świetle. Z
takiego to powodu zamknął im drzwi przed nosem i pozostawił na mrozie, aby
czekali (za karę !!!) co najmniej 15-20 minut na następny tramwaj.
Powiedziałem mu, że postąpił jak ostatnia świnia i poszedłem usiąść, ...bo
cóż mogłem innego zrobić?
Jak usiadłem, to motorniczy wołał z tej swojej "klatki", że świnię to ja mogę
sobie poszukać u siebie w rodzinie. Krzyknąłęm jeszcze do niego ze środka
wozu, że nie powiedziałem, iż jest świnią tylko, że postąpił jak świnia, a to
jest zasadicza różnica. Dodałem jeszcze, że nawet nie jak świnia, tylko jak
ostatnie bydle, ponieważ tak się nie postępuje.
Od początku tego zajścia do tego momentu minęło ok 20-25 sek. gdyż tak długo
musiał czekać aż włączą się odpowiednie światła do prawoskrętu. W ciągu tego
czasu pasażerowie, którzy biegli do tramwaju bez żadnej ujmy dla rozkładu
jazdy mogli wsiąść do tego tramwaju.
Dlaczego nie zostali wpuszczeni opisałem powyżej. Ale to nie wszystko. To
dopiero połowa zajścia.
Gdy wypowiedziałem ostatnie słowa, "że nawet nie jak świnia tylko jak
ostatnie bydle, ponieważ tak się nie postępuje" motorniczy zanim ruszył z
przystanku pokazał mi przez te swoje szklane drzwi prawą rękę z wystawionym
środkowym palcem.
Wkurzył mnie tym i właśnie za ten palec postanowiłem się w miarę
możliwości "odgryźć". Dlatego też, wysiadając na przystanku Kwidzyńska róg
Brucknera zabrałem mu klucz do przekładania zwrotnic i wypieprzyłem go przez
barierkę (oddzielającą torowisko) na przeciwległy tor. Myślałem, że jak się
przejdzie po takim mrozie po ten klucz, to może mu się czacha ostudzi.
Żeby być prawdomównym, to przyznam, że po wyrzuceniu tej "wajchy" także
pokazałem mu środkowy palec (w rewanżu) i poszedłem przed siebie wzdłuż torów
w kierunku jego jazdy.
Jakież było moje zdziwienie jak zauważyłem, że nie poszedł po tę "wajchę"
tylko jak gdyby nigdy nic, ruszył z przystanku. Mijając mnie, miał już
otworzone drzwi od swojej kabiny i wołał do mnie, że mogę się cytuję: "w dupę
pocałować", ponieważ on ma drugą "wajchę" w kabinie. Co też udowodnił,
wyjmując ją z tyłu zza swojego siedzenia.
I w ten oto sposób nie udało mi się przewietrzyć tej jego łepetyny.
Gdy tramwaj oddalił się podszedłem do tego miejsca gdzie rzuciłem ten klucz
do zwrotnic i zabrałem go ze sobą.
Gdy wracałem z pracy, "wajchę" tę przekazałem innemu motorniczemu tramwaju
lini 11 (nr boczny wozu 2244 brygada 6), który o godz. 17:14 miał z tego
przystanku planowy zjazd do zajezdni przy ul. Słowiańskiej z prośbą, aby ten
klucz oddał dyspozytorowi na zajezdni oraz, żeby ten dyspozytor w swoich
dokumentach sporządził odpowiednią notatkę, że jakiś pasażer zwrócił klucz do
zwrotnic.

To by było tyle na temat tego zjścia.

Ale skoro już poświęciłem się do tej godz. (jest teraz 3:04), to napiszę co
było na tej samej lini w dniu następnym.

Traf chciał, że na następny dzień (piątek 9.01.2003 r) jadę tym samym
kursem "jedenastki" (tramwaj prowadzi ten sam motorniczy, brygada 10, nr
boczny 1224) Jest godz. 8:46, tramwaj zjeżdźa z mostu Grunwaldzkiego w
kierunku pl. Grunwaldzkiego. Przed przystankiem jast to "gadające" przejście
dla pieszych. Na tym przejściu jakiś młody człowiek przebiegając przez
torowisko zmusił motorniczego do dość gwałtownego hamowania. Nie ulega
wątpliwości, że ten młody człowiek zachował się nagannie, lecz w żaden sposób
nie usprawiedliwia to późniejszego zachowania tego motorniczego.
Gdy torowisko było już wolne nie pojechał dalej tylko zrównując wóż z tym
młodym człowiekiem otworzył drzwi i zaczął go wyzywać od różnych takich
baranów. Wołał do niego "Ty baranie! Leć dalej! No, no leć, baranie!" Tak
mordę darł ten motorniczy, że słychać go było przy ostatnich drzwiach.
Ale ten "baran" nie mógł "lecieć" dalej, ponieważ jadące samochody skutecznie
blokowały zarówno jemu jak i innym przechodniom przejście przez jezdnię.
Z tego wynika, że motorniczy ten jest nad wyraz pobudliwy, a jego zachowanie
pozostawia wiele do życzenia.

I jeszcze jedno. Gdy przerzedziło się w tramwaju po minięciu pl.
Grunwaldzkiego, to zauważyłem, że w kabinie motorniczego przebywał inny
mężczyzna z którym motorniczy prowadził "żywą" rozmowę jednocześnie prowadząc
pojazd. Jak wysiadałem na Kwidzyńskiej, to ten mężczyzna nadal znajdował się
w kabinie motorniczego.

Acha, tak gwoli prawdy, to na przystanku przy Jedności Narodowej róg
Daszyńskiego gdy miał już pozamykane drzwi, zza rogu od Daszyńskiego wybiegł
mały chłopiec ok. 9 lat i chciał jeszcze dostać się do tramwaju. I chociaż
jak już wspomniałem miał drzwi pozamykane - nie ruszył. Otworzył pierwsze
drzwi przy kabinie i wpuścił malca do środka.
Byłem w szoku. Motorniczy okazał resztki ludzkich odruchów. Być może obecność
tego gościa w jego kabinie podziałała na niego tak pozytywnie.
Pomimo, że od zdarzenia kiedy tamtym ludziom zamknął drzwi przed nosem minął
już ponad tydzień, to uważam, że powinien ponieść konsekwencje swojego
chaniebnego postępowania.
Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.
Obserwuj wątek
    • bano1 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 19.01.04, 10:18
      nie ma takiego wozu jak 1224;P
      ale swoja droga niezla miales przygode. szczerze ci powiem, ze tez nie czekam
      na slalomistow, ktorzy urzadzaja sobie slalom miedzy samochodami na czerwonym
      zeby zdazyc. jesli nie mam swiatel to poczekam. a za zabranie wajchy chyba bym
      cie zabil;)
      istnieje cos takiego jak skarga, wiec moze napisz to do odpowiedniego zrodla.
      podaj numer linii i brygady, date, godzine, ewentualnie nr wozu i okolicznosci
      zdarzenia.
      pzdr
      • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 19.01.04, 20:24
        bano1 napisała:
        > nie ma takiego wozu jak 1224;P

        Skasowany kilkadziesiąt lat temu.
        No chyba, że to tramwaj widmo był 8^O
        • pasazer2 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 24.01.04, 20:59
          svarte_sjel napisał:

          > bano1 napisała:
          > > nie ma takiego wozu jak 1224;P
          >
          > Skasowany kilkadziesiąt lat temu.
          > No chyba, że to tramwaj widmo był 8^O


          Po prostu walnąłem nie w ten klawisz w który powinienem. Powinno być 2224, a
          nie 1224.
          Mądry by się domyślił, że zaszła pomyłka, tym bardziej, że znając się na
          numeracji wozów mógł wywnioskować w czym rzecz.
      • pasazer2 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 24.01.04, 21:45
        bano1 napisała:

        > nie ma takiego wozu jak 1224;P

        _ _ _ _ _ Ponieważ to był wóz 2224 :-)))


        > ale swoja droga niezla miales przygode. szczerze ci powiem, ze tez nie czekam
        > na slalomistow, ktorzy urzadzaja sobie slalom miedzy samochodami na czerwonym
        > zeby zdazyc.

        _ _ _ _ _ Nie trzeba specjalnie czekać. Wystarczy troche życzliwości. Jak
        nieraz masz jakieś wątpliwości postaw się w sytuacji tego drugiego człowieka.
        Jak byś się czuł gdyby, to na Ciebie trafiło i bys miał zamknięte drzwi przed
        nosem?
        Pewnie bys zabił takiego motorniczego? ;-)

        Wiem, że niektórzy pasażerowie potrafia być naprawdę wredni, ale to nie znaczy,
        iż wszystkich należy brać pod jedną krechę.


        > jesli nie mam swiatel to poczekam. a za zabranie wajchy chyba bym cie zabil;)

        _ _ _ _ _ Dziękuję Bogu, że to nie Ty siedziałeś za sterami tego tramwaju, gdyż
        dzięki temu jeszcze żyję ;-)


        > istnieje cos takiego jak skarga, wiec moze napisz to do odpowiedniego zrodla.
        > podaj numer linii i brygady, date, godzine, ewentualnie nr wozu i
        okolicznosci zdarzenia.

        _ _ _ _ _ Skoro nie ma na forum pana rzecznika, to jutro właśnie napiszę
        oficjalnego maila w tej sprawie do ZDiK lub MPK.


        > pzdr

        Też pozdrawiam.
    • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 19.01.04, 20:22
      pasazer2 napisał:
      > Brucknera zabrałem mu klucz do przekładania zwrotnic i wypieprzyłem go przez

      Bruecknera.

      > barierkę (oddzielającą torowisko) na przeciwległy tor. Myślałem, że jak się
      > przejdzie po takim mrozie po ten klucz, to może mu się czacha ostudzi.
      > Żeby być prawdomównym, to przyznam, że po wyrzuceniu tej "wajchy" także

      Teraz będzie mała lekcja:
      - ten "klucz" się nazywa zwrotnik
      - wajcha to nie jest zwrotnik, tylko _zwrotnica_
      • pafik Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 20.01.04, 11:59
        svarte_sjel napisał:

        > Teraz będzie mała lekcja:
        > - ten "klucz" się nazywa zwrotnik

        Wihajster brzmi dumniej (:
      • yashoo Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 20.01.04, 14:07
        svarte_sjel napisał:

        (...) wajcha to nie jest zwrotnik, tylko _zwrotnica_

        Nie zupełnie. Bo wajcha może być zarówno zwrotnicą, gajgą do jej przekładania,
        jak i każdym innym długim, metalowym wichajstrem do przekładania czegokolwiek
        bądź.
        • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 20.01.04, 14:14
          yashoo napisał:
          > (...) wajcha to nie jest zwrotnik, tylko _zwrotnica_
          > Nie zupełnie. Bo wajcha może być zarówno zwrotnicą, gajgą do jej przekładania,
          > jak i każdym innym długim, metalowym wichajstrem do przekładania czegokolwiek
          > bądź.

          Weiche to po niemiecku zwrotnica, a wajcha to spolszczenie tego terminu i
          oznacza to samo. Ja wiem, że "siakoś tak się zniekształciło", że ludziom się
          inaczej wydaje (to tak jak z tymi dudami co to je niektórzy kobzą nazywają), ale
          co z tego?
          • jdropins Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 20.01.04, 21:15

            >
            > Weiche to po niemiecku zwrotnica, a wajcha to spolszczenie tego terminu i
            > oznacza to samo. Ja wiem, że "siakoś tak się zniekształciło", że ludziom się
            > inaczej wydaje (to tak jak z tymi dudami co to je niektórzy kobzą nazywają),
            al
            > e
            > co z tego?

            I w ten sposób, z niezwykle ciekawej historii o jeździe 11-stką, po
            przeczytaniu której tarzałem się ze śmiechu, choć uważam, że pasażer miał
            rację, doszliśmy wkońcu do tematu muzycznego. I jak tu nie wierzyć w
            przysłowie "co ma piernik do wiatraka?"
            Pozdrawiam.
            • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 21.01.04, 19:55
              jdropins napisał:
              > przeczytaniu której tarzałem się ze śmiechu, choć uważam, że pasażer miał
              > rację, doszliśmy wkońcu do tematu muzycznego. I jak tu nie wierzyć w

              A ja wcale nie jestem przekonany czy miał. Tzn. gdyby sam się zachował lepiej to
              by miał, a tak... wyszło na to, że obie strony siebie warte.

              > przysłowie "co ma piernik do wiatraka?"

              No cóż :^)
              • pasazer2 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 24.01.04, 22:09
                svarte_sjel napisał:

                > jdropins napisał:
                > > przeczytaniu której tarzałem się ze śmiechu, choć uważam, że pasażer miał
                > > rację, doszliśmy wkońcu do tematu muzycznego. I jak tu nie wierzyć w
                >
                > A ja wcale nie jestem przekonany czy miał. Tzn. gdyby sam się zachował lepiej
                to by miał, a tak... wyszło na to, że obie strony siebie warte.

                _ _ _ _ _ Niestety nadal uważam, że miałem rację. Nie rozumiem dlaczego
                piszesz, że "gdybym się zachował lepiej to bym miał, a tak ..."
                Już na tym wątku padło - "Co ma piernik do wiatraka"
                Przecież moje postępowanie było tylko i wyłącznie efektem wcześniejszego
                postępowania motorniczego. To on swoim postepowaniem sprowokował moje
                postępowanie. Nie było by tego całego zamieszania gdyby motorniczy zachował się
                tak jak powinien się był zachować.
                Wyjdzie na to, że jeszcze obwinisz mnie za to co się stało. Za to iż wstawiłem
                się w obronie ludzi, którzy jakby nie było zostali potraktowani nie tak jak
                powinni.
                Nie jestem idealistą, ale po prostu nie mogę przejść obojętnie koło takiego
                zachowania. I gdyby taka sytuacja powtórzyła się znowu, to na pewno ponownie
                wtrącił bym swoje "trzy grosze".


                > > przysłowie "co ma piernik do wiatraka?"
                >
                > No cóż :^)
                • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 26.01.04, 12:20
                  pasazer2 napisał:
                  > Przecież moje postępowanie było tylko i wyłącznie efektem wcześniejszego
                  > postępowania motorniczego. To on swoim postepowaniem sprowokował moje

                  Jak to kiedyś w którymś kabarecie było (cytat mocno pokręcę, ale chyba wszyscy
                  będą wiedzieli jak miało być) "chamstwu nalezy się przeciwstawiać godnością i
                  kulturą osobistą".

                  > Wyjdzie na to, że jeszcze obwinisz mnie za to co się stało. Za to iż wstawiłem

                  Nie no, bez przesady.
            • pasazer2 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 24.01.04, 21:21
              jdropins napisał:

              >
              > I w ten sposób, z niezwykle ciekawej historii o jeździe 11-stką, po
              > przeczytaniu której tarzałem się ze śmiechu, choć uważam, że pasażer miał
              > rację, doszliśmy wkońcu do tematu muzycznego. I jak tu nie wierzyć w
              > przysłowie "co ma piernik do wiatraka?"
              > Pozdrawiam.

              Chociaż jedna osoba poparła moje postępowanie, które miało na celu tylko i
              wyłącznie wstawienie się za innymi osobami. Reszta działań, to było właśnie
              pokłosie postępowania motorniczego.
              Niemniej jednak nikt do tej pory nie oddał ani jednego głosu na niniejszy
              wątek, a właśnie takie oddanie głosu świadczyło by o poparciu postępowania
              autora niniejszego wątku.
              Dziękuję i pozdrawiam. :-)
      • tomek854 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 21.01.04, 12:08
        svarte_sjel napisał:

        > Teraz będzie mała lekcja:
        > - ten "klucz" się nazywa zwrotnik
        > - wajcha to nie jest zwrotnik, tylko _zwrotnica_

        Pan wybaczy profesorze, ale zwrotnica to jest czesc rozjazdu pozwalajaca na
        wybor toru, czyli innymi sklowy skladajaca sie z szyn, iglic i urzadzenia
        pozwalajacego na zmiane ustawienia. Dalszymi czesciami rozjazdu sa tory laczace
        i krzyzownica. W takiej kolejnosci widzimy je stojac przopdem do rozjazdu. W
        przypadku tramwajow urzadzenia sterujace to jest albo silniczek elektryczny
        czyco tam wlaczane z tramwaju pilotem, albo belka laczaca iglice przekladane za
        pomoca dzwigni ( ktora mozemy sobie nazwac zwrotnikiem, wajcha czy jak kto
        chce, ale prawda jest taka, ze mozemy to zrobic lomem, pretem stalowym czy od
        biedy pogrzebaczem i tez zadziala )
        • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 21.01.04, 19:56
          tomek854 napisał:
          > Pan wybaczy profesorze, ale zwrotnica to jest czesc rozjazdu pozwalajaca na
          > wybor toru, czyli innymi sklowy skladajaca sie z szyn, iglic i urzadzenia

          Czy ja napisałem coś innego?

          > przypadku tramwajow urzadzenia sterujace to jest albo silniczek elektryczny
          > czyco tam wlaczane z tramwaju pilotem, albo belka laczaca iglice przekladane

          Mi to raczej na elektromagnes wygląda.
          • tomek854 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 21.01.04, 20:55
            svarte_sjel napisał:
            >
            > Czy ja napisałem coś innego?


            Wajcha w jezyku potocznym to jest dzwignia. A dzwignia to nie to samo co
            zwrotnica...

            > Mi to raczej na elektromagnes wygląda.

            I pewnie masz racje :) W kolei sa silniczki i zwrotnice zmieniaja sie plynnie.
            A w tramwajach zmieniaja sie LUP :)
            • bano1 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 21.01.04, 22:23
              a czasem wogole nie robia LUP a powinny i trzeba latac:) pdt, dominikanski np:)
            • svarte_sjel Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 22.01.04, 11:40
              tomek854 napisał:
              > Wajcha w jezyku potocznym to jest dzwignia. A dzwignia to nie to samo co
              > zwrotnica...

              Ja bym to nazwał analfabetyzmem, a nie językiem potocznym.
              To tak jak z tą kobzą...

              > I pewnie masz racje :) W kolei sa silniczki i zwrotnice zmieniaja sie plynnie.
              > A w tramwajach zmieniaja sie LUP :)

              I czy to w czymś przeszkadza? No, może poza tym, że zwrotki wstawione przy
              okazji remontu skrzyżowania Piłsudskiego/Kołłątaja/Peronowa mogą o zawał serca
              przyprawić :^)
              • pasazer2 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 24.01.04, 20:42
                svarte_sjel napisał:

                > tomek854 napisał:
                > > Wajcha w jezyku potocznym to jest dzwignia. A dzwignia to nie to samo co
                > > zwrotnica...
                >
                > Ja bym to nazwał analfabetyzmem, a nie językiem potocznym.
                > To tak jak z tą kobzą...
                >
                > > I pewnie masz racje :) W kolei sa silniczki i zwrotnice zmieniaja sie plyn
                > nie.
                > > A w tramwajach zmieniaja sie LUP :)
                >
                > I czy to w czymś przeszkadza? No, może poza tym, że zwrotki wstawione przy
                > okazji remontu skrzyżowania Piłsudskiego/Kołłątaja/Peronowa mogą o zawał serca
                > przyprawić :^)

                Hola, hola. Co to za praktyki? :-)))
                Na moim wątku zrobiliście sobie akademię dotyczącą nazewnictwa sprzętu
                wyposażenia pojazdów szynowych?
                Ja tutaj poruszam bardzo istotne kwestie dotyczące relacji motorniczy -
                pasażer, a Wy zamiast wypowiedzieć się co do meritum tego wątku, to
                roztrząsacie czy to jest zwrotnik, zwrotnica, wajcha, przekładnik czy też
                jeszcze jakieś inne stworzenie.

                Prawda jest taka, że "to coś" do przekłądania zwrotnic, to się nazywa - klucz
                do zwrotnic lub też potocznie - wajcha.
                Terminów takich używają nawet instruktorzy na kursach dla motorniczych. Wiem to
                z pewnego źródła.

                Ale przecież nie o to chodziło w tym wątku.

                Pozdr.
                • bano1 Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość 25.01.04, 12:47
                  hmm jak na moj gust zachowales sie nieodpowiednio. to, ze motorniczy mial "zly
                  dzien" (zona mu nie dala, premie zabrali, na nagrode sie nie zalapal) to jego
                  pech. ty nie miales prawa dac sie poniesc emocjom i jak sam to nazwales dac
                  sie sprowokowac. Zreszta ktos juz na tym watku powiedzial, ze trafil swoj na
                  swego i ja sie z tym zgadzam. Reacje typu motorniczy- pasazer nie naleza do
                  przyjemnych niekiedy. Wiesz, jesli ktos sie mnie pyta kto pierwszy jedzie na
                  petli albo czy dojade gdzies tam po raz enty w ciagu dnia to moze lekko sie
                  adrenalina podniesc;) Owszem, moge pwiedziec starszej osobie gdzie ma wysiasc
                  i na co sie przesiasc zeby dojechac gdzie chce. Ale tez bez przesady, ze ona
                  to odbierze jako zachete do konwersacji przez cala droge;) Zauwaz tez sprawe,
                  ze nam sie placi od godziny. Nie od kilometra, nie od pasazera, tylko od
                  godziny. Wiec kazdy w miare chce o czasie dojechac na petle, zeby miec te 10
                  minut przerwy chocby na papierosa. A takie czekanie na biegnacych
                  niejednokrotnie powoduje, ze uciekaja swiatla, nastepne za 2 minuty i juz do
                  tylu jezdzisz.
                  pzdr
                  BTW napisales skarge?
                  pzdr
    • Gość: motorniczy Re: Motorniczy wymierza sprawiedliwość IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.14, 18:26
      "Zielone" światło dla tramwaju często trwa kilka sekund i jeśli tramwaj nie ruszy na samym początku swojego światła, to zostanie zablokowany przez samochody i już nie przejedzie do następnego cyklu. Dlatego motorniczy nie może czekać na spóźnionego pasażera przebiegającego na czerwonym świetle, bo naraża w ten sposób na spóźnienie setkę innych pasażerów, którzy przyszli na przystanek punktualnie, a siebie na utratę premii punktualnościowej.
      A jeśli przebiegający na czerwonym napisze skargę, to zapis z kamer jest udostępniany policji, która na tej podstawie nakłada na niedoszłego pasażera mandat karny za popełnione wykroczenie drogowe.
      Były już takie przypadki w Warszawie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka