Wyobraźmy sobie lokalnego kupca, który wypędza z miasta, pod groźbą użycia
broni, całą swą konkurencję. Następnie regularnie rabuje swych sąsiadów,
ale "w zamian" dostarcza im pewne artykuły spożywcze (bardzo niskiej jakości)
i wykonuje (bardzo kiepsko) pewne usługi, takie jak strzyżenie trawników.
Jego "klienci" odnosiliby się bardzo sceptycznie do jakości usług, które ten
kupiec tak łaskawie im dostarczałby, zabraniając jednocześnie tego
komukolwiek innemu.
Tak właśnie jest ...