20 lat po katastrofie lotniczej w na Kabatach
Pan Bogdan, dziś pięćdziesięcioletni parkingowy w Parku Rozrywki "Powsin",
dokładnie wie, co robił 9 maja 1987 r. o godz. 11.12. - szedł drogą w
miejscowości Jeziornie i stanął jak wryty: - Coś zawyło. Odwracam się, a tam
samolot spada nad lasem, jak kosą tnie skrzydłami drzewa, ogon mu dymi -
wspomina.
Z tamtego dnia pamięta tłum ludzi zmierzający w kierunku słupa dymu. Najpierw
popędzili jego sąsiedzi i wszyscy zamieszkujący przy...