Znowu podjechal pod moj blok i (cos ostatnio czesto uzywam tego okreslenia)
orze mi psyche tym swoim pombibombimbombombim (tak dokladnie pisze sie ta
melodyjke :))) Czy firma od zoltych lodowek na kolkach nie jest czasem jakas
pralnia pieniedzy? Na 100 razy gdy podjezdza na parking 2 razy przyszedl ktos
cos kupic(pewnie frytki za 3,50) a 20 razy podbiegaly dzieciaki bo to dla nich
frajda. no i jak oni zarabiaja chocby na paliwo?