Felieton by KREDKA
Świąteczne zakupy w markecie......
Wolnym krokiem zbliżam się do ogromnych drzwi....które kryją nieznane.....to znaczy nie wiem co tam kupię, nie wiem czy w ogóle coś kupię, nie wiem za ile to kupię i nie wiem czy ktoś inny nie kupił tego czegoś tuż przede mną.......same niewiadome.
Więc kroczę niepewnie, aczkolwiek z zaciekawieniem i podnieceniem....lubię ryzyko, a nic tak nie podnosi mojej adrenaliny jak wizyta w markecie.
Drzwi otwierają się same.....a ciepło zap...