Z poślizgiem i dla relaksu oglądam dr. House'a. Lubię ten film, choć z ręką na
sercu - stosunek House'a do chorego mnie przeraża ;)
Ale przynajmniej ma wiedzę... Jest po prostu geniuszem. I robi komplet badań
każdemu, nawet kloszardowi z ulicy...
W dziś oglądanym odcinku był mały chory chłopiec, którego diagnozowali kumple
House'a. Padło pytanie, czy zbadano tarczycę. Okazało się, że tak - TSH i fT4
w normie, więc problem z tarczycą wykluczono...
No i proszę.