-
-
Zakładam ten wątek w opozycji do twórcy wątku "katastrofa".
Uważam, ze film jest wspaniały, wszelkie zmiany w stosunku do ksiażki wyszły
jedynie na korzyść. Teraz wiem, że nie ma co ufać malkontentom, którzy
psioczą po obejrzeniu pirackiego divixa.
Panie Jackson czapki z głów
Na razie muszę ochłonąć - dopiero wróciłem z kina. Więcej napiszę jak dojdę
do siebie
-
Film jest tylko luźną interpretacją książki. Wizualnie sceny batalistyczne wychodzą wspaniale ,jednak film ma się nijak ma się to do książki. Jackson mógł wogóle zrezygnować z książki jeżeli tak popieprzył wątki ,a myślałem że wykastrowanie Glorfindela to zbrodnia
Aure entuluva
-
I ktokolwiek jeszcze będzie twierdził, że to jest ekranizacja
"Władcy Pierścieni"? To jakieś dowolne wariacje scenarzysty i
reżysera na chwytliwy i dochodowy temat. Przypominam, że w I
części nie było Toma Bombadila - postaci epizodycznej, ale ważnej.
-
Przyznaję, że do wczoraj nie widziałam tego dzieła, słyszałam tylko o nim, ale
przysięgam, nie spodziewałam się, że wrażenie będzie tak wstrząsające.
Szokujące skróty, niewybaczalne raczej, no i "obsada"...
-Krzepki osiłek o byczym karku i twarzy zwyrodniałego Geronimo jako Aragorn (w
pierwszej chwili podobny był do Połomskiego, takiego piosenkarza w stylu
Opole'73).
-Nieokrzesany wiking o fizys Smolenia w latach młodości, jako Boromir.
-Zgrzybiały Pinokio umajony zieloną pietruszk...