Smutek wielki zapanował po powrocie do dom posród bohaterów znad Dniepru.
- Bo jakże to, pytał retorycznie i dramatycznie pan Surma, sto sześcdziesiąt
szturmów odpartych, dwadzieścia pojedynków w polu wygranych, pięc wycieczek,
a w mediach o asekuranctwie i bojaźliwości trąbią! A wszak wraże zagony
liczebnie nas przewyższały, bo po ichniej stronie opowiedział sie kontygent
belgijski.
- Nie masz sprawiedliwości na tym świecie - dodał pan Szala. Jam sławnego
kondo... kondo... no t...