Znacie takie? To moje! Już prawie dwa i pół roku trwa nasza wstrzemięźliwośc. Nic nie stoi na przeszkodzie,żeby było inaczej, ale mój "mąż" tak "postanowił". Nie zblizył sie do mnie od poczęcia naszego drugiego dziecka, a same próby poczęcia wynikały właściwie z mojej inicjatywy, bo on nie nie przejawaił zainteresowania. I co mam zrobić? Próby rozmowy i wyajśniania problemu nic nie dały - on nie widzi problemu i twierdzi,że wszystko jest w porzadku, żandych zdrad , kochanek, kochanków itp. Ni...