Jakoś nic mi ostatnio nie wychodzi, co najwyżej koszula ze spodni.
Kombinuję, a tu kiszka. Pusto w mózgownicy. A jak coś zacznę, to nie chce się mi skończyć.
Zazdraszaczam Damie pióra i wyobraźni (pamięci juz mniej).
A jak coś mi przyjdzie do głowy, to takie gupie, że wylatuje z wrzaskiem.
Patrzę ja dla naprzykładu w telewizor, a tam aktory różne. To samo mi się wciska jakieś debilne rymowanie - nawet nie żaden przyzwoity limeryk. Zgroza:
Raz nasz aktor Zamachowski
Z Zaborowskim szedł...