Za każdym razem kiedy "trafiam" na lekarza-faceta okazuje się, że owy pan
doktor ma hm... (no własnie i tu brakuje mi odpowiedniego słowa...) dość
specyficzne poczucie "humoru". Nie to zebym miala cos przeciwko meskiej
czesci sluzby zdrowia (zaraz posypia sie w moja strone jakies wyrzuty, ze po
co do facetow chodze) bo na szczescie "moi" lekarze sa zwykle bardzo
sympatyczni i mili ale dobijaja mnie ich "zarty", teksty (tez dwuznaczne). I
tak sie zastanawiam skad "to" sie bierze? J...