Czy to nie przesada? Pół kilo makulatury (dzisiaj naprawdę przeszli samych
siebie), jakaś płyta, która mnie wcale interesuje (niby-prezent dla mnie, za
który muszę dołożyć złotówkę). Jesli ktoś chce mnie uszczęśliwić prezentem, lub
nawet stertą papieru, która zawsze nieczytana trafia do śmietnika, bo do
czytanie tam nic nie ma, mógłby mnie przynajmniej uprzedzić o tym, że za
prezent muszę zapłacić z własnej kieszeni.