Nie jestem znawcą twórczości Strugackich, oprócz "Poniedziałku..." czytałem
tylko "W krainie purpurowych obłoków" i "Piknik na skraju drogi", ale z tego co
się orientuję, "Poniedziałek..." jest zupełnie inny od pozostałych książek
braci. Ba! Można powiedzieć, że to nie SF tylko fantasy. Nie ma tu propagandy
komunizmu - zamiast tego jest komizm :-)) To w ogóle jedna z najdowcipniejszych
książek jakie czytałem, może i dlatego, że legendy i baśnie rosyjskie są w
pewien sposób swojski...