Co nas pociąga w długich ( > 8 min.) utworach? Czemu są takie wspaniałe? Czy dlatego, że nawiązują do
klasycznych symfonii i innych form muzyki poważnej, które trwają niezwykle jak na dzisiejszą
muzykę długo? Czy też dlatego, że dzielą się na części (np. 4-częściowe Bohemian Rhapsody)?
A może Was nudzą takie "dłużyzny"?