W końcu po latach oczekiwania na nasz rynek 16 maja wchodzi kolejny tom sagi
Martina. Ten znakomity pisarz stworzył świat daleko odbiegający od trącących
Tolkienem popłuczyn fantasy. Dla mnie jest to swoiste middleages fanatsy, z
całym inwentarzem soczystych psychologicznie postaci. Martin należy do pisarzy
niebanalnych. Nie ucieka się do prostackich tłumaczeń zachowań swych
bohaterów, nie sili się na wciskanie wszędzie magii. Spotykam autorów, którzy
tak się zapędzają w niedorzeczności...