przeszlo...
Katuje uszy Autobiografia Perfectu i wpadam w coraz wieksza
depresje :((. Slucham, slucham i dochodze do wniosku,
ze "przechlapalam swoj czas", ze wlasciwie nic nie zrobilam
szczegolnego, nie potrafilam urzeczywistnic wlasnych celow :(.
Na dodatek cisnie sie tysiace wspomnien z dawnych, dobrych czasow w
Krakowie - radio Luxembourg, alpagi lyk, wolna chata w sobotni
wieczor (bardzo rzadko!!!)... ah, czy jeszcze ktos teskni za tamtymi
latami? Gleboka komuna, syf woko...