Nigdy nie potrafiłam zrozumieć fenomenu tego przedsięwzięcia. Miejsce samo w sobie może budzić sentyment - ale przy kolejce złożonej z 20 ludzi, stanie na zimnie po to, żeby otrzymać średniej jakości kiełbaskę upieczoną kilkanaście sekund z każdej strony w ogniu mija się z celem. Rozumiem, że gdzieś jest "modnie" bywać, tylko że jak słyszę głosy o wyższości tych kiełbasek nad innymi, czy też o "najlepszych kiełbaskach w Krakowie" to na pewno nie przyjdzie mi do głowy hala targowa. W hucie - w...