Wątek jest... wstydliwy ;)
Tak mi przyszło do głowy pod wpływem różnych rozmyślań – zdarzyło się, że byliście zawstydzeni z powodu swojej wiary? I jak się z tym czuliście? Co z tym uczuciem zrobiliście?
Ja mam tak – z jednej strony lubię i jest mi miło, kiedy ktoś, kogo podziwiam i szanuję na jakimś polu (zawodowym, naukowym, czy innym) nagle okazuje się człowiekiem wierzącym. Ostatnio fajna kobieta, z którą czasami coś załatwiam sięgnęła po swoją wizytówkę i przypadkiem zobac...