pomme
18.02.06, 21:08
Nie wiem jak panowie, którzy tu zagladaja i mężowie wszystkich pań, ale mój
maż do tej pory najcześciej nosił koszule z Wólczanki. Do tej pory. Kiedyś
tam ( z rok temu) na jakąs okazje zafundowałam mu koszulę z wólczanki za
powyżej 200 pln, po 3-4 praniach mankiety były do wymiany ( no sorry)
zareklamowalismy i z wielkim bólem ale nam wymienili. Niedawno znów
zauwazyliśmy na rzadko uzywanej koszuli ( to widac ,że ona sporadycznie
uzywana) na jednym mankiecie takie przetarcia że gdybym męża nie znała to bym
pomyslała ze papierem ściernym po nim szorował. Dodam że koszula też kupiona
za ponad 200. No tego juz dość. nie stać mnie zeby wywalać 200 za koszulę
jednorazowego uzytku. A ponieważ jestem strasznie cieta jak mnie sie tak robi
postanowiłam odesłać koszule poleceony do rąk własnych do prezesa wólczanki.
Niech sam se nosi. Normalnie w tym kraju to niczego normalnego nie
można sie domagać nawet jak sie sporo zapłaci.
Nie cierpimy juz wólczanki