21.03.10, 18:58


Kilka lat temu po pierwszych doswiadczeniach z pigulami (MDMA) myslalem, ze
jest to swietne zastepstwo dla tych wszystkich gownianych, niedzialajacych
flukosetyn, paroksetyn... Teraz po kilku kolejnych probach i kazdorazowej
kilkugodzinnej euforii jest na zejsciu taki dol jakiego nie doswiadczylem
nawet po opiatach. Chociaz nadal uwazam, ze dla osob deklarujacych bliska chec
rozstania sie ze swiatem powinna im ona pod kontrola lekarza aplikowana, aby
pacjent mial swiadomosc, ze takie stany w ogole sa w zasiegu ludzkiego
poznania i byc moze zmiany zamiaru podjecia nieodwracalnej decyzji. No, tak se
pisze na wlasnie takim ciezkim
metylenodioksymetamfetaminowym zejsciu.
Cala trauma wszyskich dotychczasowych doswiadczen, wpierdolenia sie wdragi i
klopotow szkole wiaze sie ogomnymi problemami z pamieciowym opanowaniem
materialu i pierwszymi epizodami depresyjnymi jak to dzisiaj widze datowanymi
nie na 1994, ale juz na pewnie jakies 5-7 lat wczesniej. Wszystko c h u j.


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka