tomek.400
16.08.21, 00:12
wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Daleszyce.-Wypadek-na-przejsciu-dla-pieszych.-Nie-zyja-matka-i-4-letnia-corka
Widziałem na własne oczy dwa potrącenia. W obydwu przypadkach kierowcy uciekli. Pewnie było pite.
Jeszcze w 90. latach na przejściu dla pieszych przy wiadukcie na Raszkowskiej (nic strasznego się nie stało) i drugie z 15 lat temu na Padarewskiego przy skrzyżowaniu ze Śmigielskiego. Tu już było grubo. Byłem tak ze 100 metrów od dramatu i widziałem, że chyba z pół minuty minęło, zanim ktoś odważył się podejść do człowieka. Ludzi dookoła w cholerę, ale tylko stali i się patrzyli na leżące na ulicy ciało. Do dzisiaj nie wiem, czy ten człowiek przeżył. No i czy bandyterkę z samochodu złapali.
Jak grubo było? No pewnie ponad stówę chłopaki lecieli. Gość całkiem wysoko frunął w powietrzu.