Dodaj do ulubionych

Weterynarz

12.10.05, 14:59
Byłam niedawno w lecznicy mojego ulubionego doktora Banego (Ogrodowa 2)i
jestem przrażona. Wróciłam po 2 latach ze Szwecji - jak wyjeżdzałam to obok
pana Jacka pracował jeszcze jeden lekarz (młodszy, grubszy Maciek lub Marcin
się nazywał) Pan Jacek był zawsze bardzo fajny, ten drugi pan zbyt miły to
nie był ale za to dużo potrafił i bardzo kochał zwierzęta (raz wściekły
siedział z moją ciotką w lecnicy do 23 w niedzielę żeby psu dać kroplówkę,
ciotka była bardzo obrażona a pies żyje do tej pory). Teraz niestety
pryjeżdzam do lecznicy a ty siedzi dwóch doktorów (a może raczej
podszkolonych studentów kto to wie...). W zasadzie należy powiedzieć
debili... Nie wysłuchali mnie do końca tylko od razu w krzyk. Najgorszy był
taki mały wygolony. Po prostu CHAMSTWO!!! Facet chyba niewiele umie i
nadrabia gębą... Leczę psa od 6 lat. Byłam na konsultacji u profesora
Lechowskiego i stosuje się do Jego zaleceń z tu taki gówniarz (tak należy
powiedzieć) będzie na mnie krzyczał? Potem Rozmawiając z ludźmi w Legionowie
dowiedziałam się że ten mały to nic nie umie i już nie jednego psa
zamordował. Zgroza, a kiedyś to była taka fajna lecznica. Teraz jednak
trzeba ją omijać z daleka (chyba że przyjmuje pan Jacek)

PS; Wczoraj się dowiedziałam, że pan Jacek zwolnił tego grubszego doktora i
zatrudnił tego małego bo on nalicza dużo wyższe rachuunki i naciąga
klijentów. Jeżeli to prawda to ma się czego wstydzić...
Obserwuj wątek
    • bankkrwi Re: Weterynarz 15.10.05, 13:21
      Znam tę lecznicę od początku istnienia i znam również wspomnianych "gówniarzy".
      Droga lily10 jeżeli używasz takich określeń, a nie stać cię na to by pod tym
      paszkwilem podpisać się z imienia i nazwiska, to należy to traktować jako
      zwykły anonimowy donosik. Jak masz problem z własną osobowością i nie możesz
      się odnaleźć po powrocie ze Szwecji, to udaj się do psychoterapeuty, podobno
      pomaga. Jest wolny rynek i masz do wyboru w Warszawie i okolicach ponad 400
      lecznic i około 2000 praktykujących lekarzy. Dużą ulgę przynosi również
      powiedzenie wprost wspomnianym "chamom" że coś jest nie tak i płacąc za wizytę
      oczekujesz innego, w Twoim odczuciu, traktowania.

      Pozdrawiam i myślę, że byłoby lepiej dla Ciebie, gdybys wróciła do Szwecji.

      Jerzy Kemilew.
    • ptaku Re: Weterynarz 15.10.05, 18:52
      Moze ktos wie kiedy jest P. Jacek czy on ma jakies stale dni, bylem w tej
      klinice 3x i dwa razy nacielem sie na tych mlodych lekarzy, nie powiem zebym
      bym nie zadowolony ale gdy trzecim razem przyjmpwal mnie P. Jacek to
      postanowilem juz odwioedzac ta klinike tylko za jego obecnosci. Poprostu nie ma
      porownania co do obslugi.
      • teba18 Re: Weterynarz 16.10.05, 22:01
        Ptaku dzwon pod 774-0-477 i sie pytaj kiedy bedzie Pan Jacek :D
    • singleman Re: Weterynarz 17.10.05, 11:36
      Lily10- a może Ty jedź tam do tej Szwecji i prędko nie wracaj??? Boję się
      takich babsztyli jak ty. Nawiedzone intelektualistki z ratlerkami w butonierce.
      Oj Lily ty jesteś mądra inaczej...
      • misiak-75 Re: Weterynarz 17.10.05, 22:49
        A ja sie po części muszę z Lily10 zgodzić. Może powinna troche popracować nad
        językiem i nie poniżać ludzi ale faktem niezaprzeczalnym jest że pan Jacek jest
        najlepszy i ma bardzo dużą wiedze. A co do innych. TO jeden prubuje byc bardzo
        pewny siebie i niech będzie. Inny natomiast jest troche naburmuszony i straszny
        smutas. Ale ostatnio spotałem jakiegos nowego i naprawde wydawał się być dobrym
        lekarzem. Nawet poznał moją psinę po miesiącu :)
        Pan Jacek powinien przeczytac to forum i porozmawiac ze swoimi pracownikami :)
        A zapomniał bym. Raz widziałem tam bardzo ładną dziewczynę. Nie wiem czy to
        lekarz czy praktykantka lecz wydawała sie miła i kochająca zwierzęta. Więcej
        takich Panie Jacku :)
    • alealex71 Re: Weterynarz 23.10.05, 19:43
      My (razem z żoną) mieliśmu okazję ponać nie tylko tę lecznicę.Zaczęło się od
      lecz. Ochrymowicza - mieliślmy problem z niegojącą się raną kota. Tam co wizyta
      kasowani na spore pieniądze - bez koncepcji leczenia. Po tygodniu przenieśliślmy
      się na Ogrodową do kliniki Banego. Trafliliśmu właśnie na tego niby wygolonego
      chama - Jarka. Bardzo konkrekty człowiek. Od razu przedstawił plan leczenia. To
      było to!!! Lekarz który od pierwszego kontaktu wzbudził zaufanie. Jeśli chodzi o
      krzyczenie to i Bany potrafi objechać interesanta - ale jeśli ktoś np. ma nie
      dawać 12 godz. przed operacją jedzenia zwierzakowi a potem przychodzi i mówi że
      tak smutno patrzył że godzinę przed zabiegiem dostał troszkę jedzenia - to jak
      nie ochrzanić takiego kogoś??? Drugi młody niby gówniarz to Krzysztof który robi
      obecnie doktorat z chirurgii o cudownie zoperował łapę z tą raną. Kot wygląda
      jak nowy :). Mieliśmy też przypadek w trakcie leczenia kota z łapą nieszczęście
      z drugim kotem - spadł z 3 pietra. Też trafiliśmy na Jarka. Tyle serca ile
      włożył On a potem i Krzysztof i Jacek .... tego nie da się opisać. A po
      pierwszych wizytach całe leczenie obydwu kotów (ponad 4 tygodnie prawie dzień w
      dzień u lekarza) nic nie brali za zastrzyki, kroplówki itp.itd. TO naprawdę
      godna polecnia lecznica w Legionowie (z tego co wiem ludzie przyjeżdżają z
      odległych miejscowości). Brak dystansu do samego siebie albo niemożliwość
      pogodzenia się z krytyką chyba spowodował to co napisała lily10. A jeśli chodzi
      o kochanie zwierząt to trzeba zobaczyć jak wszyscy którzy tam pracują - głaszczą
      gadają tulą te zwierzaki. Takie opinie jak lily10 są wielce krzywdzące. Jeśli
      leczyła swojego psa u jakiegoś prof. to niech robi to dalej i tyle. Wiadomo że
      medycyna nie jedno ma imię i często młody ambitny lekarz ma więcej pomysłów,
      energii i wiadmomości niż prof. który często popada w rutynę lub bazuje na
      wiedzy którą nie jest już najnowsza. Podsumowując tą dlugą może wypowiedź (ale
      naprawdę nie mogłem sie powstrzymać) ta klinika to naprawdę miejsce gdzie
      wyleczą zwierzaka i do tego z prawdziwą miłością do niego.
      • margo99 Re: Weterynarz 25.10.05, 14:23
        nareszcie rozsądna wypowiedz.. brawo
    • fenna Re: Weterynarz 25.10.05, 11:24
      Ja też nie zgadzam się z opinią Lily. Chdziłam do tej lecznicy z moim kotem nie
      raz i uważam, że podejście wszystkich pracowników jest bardzo profesjonalne.
      Niestety z nowotworem nie zawsze da się wygrać :(

      Kamila
    • arcona Re: Weterynarz 26.10.05, 10:11
      Ja jednak wolałam stary skład w Lecznicy choćby dlatego że p. Maciek nie bał
      się jeździć do koni i innych dużych zwierząt. Poza tym ta lecznica miała swój
      styl a teraz dominuje "urniwałowka". Uważam poza tym, że także opuścił się pan
      Jacek z którym coraz trudniej jest sie umówić. Myślę jednak że to kwestia
      przepracowania bo też i posiwiał (więc powinien chyba trochę więcej
      odpoczywać). Muszę też dodać że ci dwaj młodzi panowie (w mojej opini bardzo
      mili) znacznie ustępują wiedzą panu Maćkowi (co chyba jest przyczyną
      nadmiernego przeciążania pracą pana Jacka)choć niewątpliwie mają nieznacznie
      łatwiejszy charakter (nie dotyczy to chirurgii w zakresie której dobry jest pan
      Krzysztof a pan Maciek jej unikał). Do kwestii opini Lilly 10 nie odnoszę się
      bo to w moim mniemaniu bezczelność. Nawet zdenerwowany człowiek powinien
      panować nad tym co mówi
    • w.iwo Re: Weterynarz 27.10.05, 14:25
      Pan Jacek rzeczywiście jest bezkonkurencyjny i piszę to bez żadnego lizusostwa!
      ... a Panowie młodsi... każdy ma gorszy czy lepszy dzień... choć dziwiły mnie
      czasem różnice cenowe preparatów na pchły... dziś wiem o co konkretnie pytać i
      za co płacić... moje koty niechętnie chodzą do weterynarza, ale jaki zwierzak to
      lubi... Uważam że z lekarzami dla zwierzaków jest identycznie jak z lekarzami
      dla ludzi. Zdrowy rozsądek na pewno pomoże w wielu sprawach. A jak zaufania brak
      to trzeba poszukać gdzie indziej. Weterynarz nie jest jasnowidzem a moje koty
      nie umieją wyraźnie mówić - pracuję nad tym :o) Weterynarz do którego chodziłam
      wcześniej określił płeć jedego z kotów na zdecydowanie męski. Więc jak kociak
      zaczął mi dziwnie śpiewnie miauczeć , wyć i tarzać się przez dwa dni okrutnie
      się zdziwiłam.... hehe Na sterylizację poszłam już do weta na ogrodowej - ten
      przynajmniej nie szukał jajeczek do wycięcia :o) ...
      Cóż ale z drugiej strony ... czasami jak słucham wynurzeń właścicieli pupilków
      to zastanawiam się kto tu potrzebuje lekarza... w końcu największym problemem
      staje się gdzie związywać supełki i kokardki... biedne psiska :o(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka