Dodaj do ulubionych

WŁADYMIR ŻYRYNOWSKI

IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 10.01.05, 00:33


WŁADYMIR ŻYRYNOWSKI OSTATNI WAGON NA PÓŁNOC (fragmenty) Zimna, listopadowa
noc... Dworzec Jarosławski niemal pusty Ciemno, pada mokry śnieg Ochrypły
gwizd spalinowej lokomotywy, odjeżdża pociąg Moskwa -Anadyr /1/. Stare,
towarowe wagony, skrzypiąc żałobnie pordzewiałymi kołami, zaczęły się toczyć.
Kilka minut - i skład znika w śnieżnym tunelu; w zamieci widać jeszcze tylko
czerwone światełko latarni z ostatniego wagonu idącego na północ pociągu. Na
peronie nie ma odprowadzających' nikt nie zechciał przyjść pożegnać się z
pasażerami. Kimże oni są, ci nocni podróżnicy'' Przenieśmy się myślą tam, do
ostatniego wagonu. Co to za człowiek przycupnął na pryczy w pobliżu drzwi?
Trudno poznać w mdłym świetle mijanych latarni. Przypatrzcie się uważnie - to
cętkowany reformator Michaił Siergiejewicz, który umiał tak "zacząć", a potem
tak "pogłębić", ze Rosja-matuszka do dzisiaj się nie podniosła! Ten
traktorzysta-noblista, polityczny Czykatiło /2/, dał radę zgwałcić cały
wielki kraj. Czy śnią mu się krwawi chłopcy z Sumgaitu, Tbilisi, Wilna?
Zastanawia się, gdzie jest dziś jego złotousta małżonka, Susłow w spódnicy?
Żałuje, że nie mógł wziąć ze sobą miliardów otrzymanych za zjednoczenie
Niemiec i puszczonych w obrót przez "Fundację Gorbaczowa"? Nie zechciał, jak
Judasz, powiesić się na pierwszej suchej gałęzi, zdradziwszy partię, która na
własnej piersi wyhodowała żmiję? Milczy Michaił Siergiejewicz, ołowianymi
oczami patrzy na mijane stacje. A kto to śpi na najwyższej półce? To " wielki
ideolog", Aleksandr Nikołajewicz Jakowlew. Do kogo bardziej, jak nie do
niego, pasuje ludowe porzekadło o tym, ze "gó.. nie tonie"?! Przygotowywał
ideologiczne klisze dla Brezniewa, potem dostarczał je, nieco zmodyfikowane,
Gorbaczowowi, no a swoją karierę zakończył za Jelcyna, jako
telewizyjny "ojciec chrzestny". Cóż za człowieczyszcze wypełniło swoim
brzuchem cały przedział? Po znajomym świńskim mlaskaniu poznajemy bredzącego
ekonomistę, Jegoruszkę Gajdara. O czym mruczy we mgle ten straszny,
okrągłolicy chłopiec? Czy choćby przez sekundę wierzył w swoją paplaninę?
Jeśli wierzył, to kiedy - pracując w gazecie "Kommunist", czy w październiku
1993 roku, wzywając uśpionych moskwian do skończenia z "czerwonoskórym
gadem"? (...) Ile ten Płochisz /3/ ukradł narodowi? Komuś dwa, komuś pięć
tysięcy. Ludzie składali myśląc, że mająjakieś tam oszczędności. Figa!
Przyszedł Jegor- burzujek, wszystko zabrał. Nie będzie mebli, samochodu,
mieszkania Niechby nawet wszyscy zdechli, najważniejsze są eksperymenty
ekonomiczne. W następnym przedziale narodu jak śledzi w beczce - osobistości
bez nazwisk, ze złodziejskimi ksywkami "Szachraj", "Czubajs", "Burbulis".
Jeden, poruszając karaluszymi wąsami, przywiódł Zakaukazie nad krwawą
przepaść, drugi - rudy szuler, o mało nie oddał Twierdzy Pietropawłowskiej, a
potem długo ogłupiał rosyjski naród kolorowymi papierkami - woucherami,
próbując jak najszybciej sprzedać kraj takimz rudym zagranicznym cwaniaczkom.
Trzeci, były wykładowca komunizmu naukowego, całe życie, jak się okazuje, był
dysydentem i kiedy mu tylko pozwolono, od razu zaczął wykrzykiwać, że
demokracja jest




korzystna dla zdrowia. Obok wyłupiastooki Andrzejek Kozyriew, najbardziej
zagraniczny ze wszystkich ministrów. Idę o zakład, że w porównaniu z nim
James Baker to po prostu mięczak, przecież dla rozkwitu Ameryki i zniszczenia
Rosji Kozyriew zrobił nieporównanie więcej od swojego zamorskiego kumpla.
Grozą przejmuje spacer po wagonie - im dalej, tym więcej straszydeł.
Satanista Jakunin w czarnym chałacie, bracia syjamscy Niemców i Jawliński,
wiedźmy Bonner i Gerber, żaby Starowojtowa i Nowodworska (...),
pseudogenerałowie, brodaci prorocy, paryscy beletryści-homoseksualiści,
satyrycy-prostytutki i dziennikarze nie wymawiający "r". Panoptikum! Wizja
Hieronima Boscha! Kto siedzi w ostatnim przedziale - nie widać, ciemno, a
zresztą nie chce się patrzeć. Zgiń, przepadnij siło nieczysta! A za oknem?
Pola, lasy, rzeki, miasta, wioski -Rosja! Jakżesz ty, matko-Rosjo, jakżesz ty
dopuściła, by rządziły tobą te herody, by morzyli cię głodem, mordowali,
gwałcili? Fiodorze Michajłowiczu! Czyżby w twoich czasach były "biesy" ? To
były biesiątka! Biesami są ci w tym wagonie. W Ostatnim Wagonie na Północ.
Ileż zepsuli, ileż splugawili! Chytre kreatury, szybko zrozumieliście, że
siłą nie złamie się wielkiego mocarstwa, wielkiego narodu. Nie dali rady ani
Napoleon, ani Hitler. Wy chcieliście przeciwnika wziąć na wyczerpanie i
prawie się udało. Co roku Rosjanie umierali milionami, a kobiety nie były w
stanie rodzić - co tam dziecka, siebie nie mogły wykarmić. I za pięćdziesiąt
lat zostałoby nas trzydzieści milionów. Gnilibyśmy na Wołogodskich i
Astrachańskich błotach. Widzę ten straszny obraz... Ścinamy ostatnie drzewa,
sadzimy ziemniaki, żurawinę i kapustę. Zostało nam kilka monastyrów i
więzień, kilka szpitali. Rosyjskie kobiety piorą w korytach, w nosidłach
taszczą wodę ze studni. Wróciły łykowe łapcie, fufajki, czapki-uszanki.
Miliony ludzi się męczy, a wśród rosyjskich elit politycznych - Szwondery i
Szarikowowie. Mało było draniom wódki i narkotyków, żądają nowych rozrywek,
ale nie walk kogutów ani wyścigów karaluchów - chcą krwi, dalejże, zabawiać
się krajem, wielką Rosją. Wszędzie, na całym świecie, są tacy niegodziwcy-
żartownisie. Poszydzili nadAfryką, potem nad Ameryką Łacińską. Poszumieli w
Azji, postrzelali w Zatoce Perskiej, na Grenadzie stuknęli prezydenta, z
Panamy prezydenta uprowadzili, w Libii w prezydenta strzelali z armaty. Nawet
bomby atomowe pozrzucali na miasta japońskie. Wesoło - umrzeć można ze
śmiechu. I Rosji kawalarze nie zostawili w spokoju. Od 1917 do 1922 -
bolszewicki totalizator. W końcu komuniści opamiętali się - wstyd być "piątą
kolumną" Zachodu. Popalili, krwi popili i od nowa rozpoczęli budować wielkie
Państwo. Ale ani wuja Sama, ani wuja Mosze nie oszukali. Nie chcecie,
bolszewiczki, tańczyć, jak wam zagramy - zapłacicie. I zapłacili.
Siedemdziesiąt lat po Rewolucji Październikowej rzeczownik "komunista" brzmi
jak obelga. Ale zmienić władzę to za mało - trzeba naród zdemoralizować i
rozpić. Jak? Nieszczęściami, musi spaść na niego jak najwięcej nieszczęść.
Rewolucja, wojna, znowu rewolucja, znowu wojna. Nieustanne wspominki. Kiedy
prawosławni piją? Na wspominkach. Sam Bóg każe wypić za zmarłych i za
zabitych... Ale ani otwartą wojną, ani rewolucją kraju się nie rozwali.
Rosyjski muzyk jest po chłopsku uparty. Rzuci się pod czołg, z płonącego
samolotu zdoła jeszcze zrzucić bombę. Trzeba zadawać ciosy, ale od wewnątrz,
w wiele miejsc równocześnie! Wymyślili pieriestrojkę z "panem" stawropolskim
na czele. Tak, już go widzieliśmy - wiozą drania na Północ. I - siła



złego na jednego - zaczęły nawiedzać nieszczęsną Rosję przedziwne wypadki:
niemiecki małolat Rust wylądował wprost na Placu Czerwonym, ni stąd, ni zowąd
przytrafił się Czernobyl, zapłonął Sumgait, a ospali sierpniowi bossowie
partyjni urządzili bezsensowny pucz. Do władzy dorwała się hołota - te
gajdarki, szachrajki - pasażerowie naszego wagonu na północ. Wiele sił miała
sfora diabelska. Wiele pieniędzy wyłożyli waszyngtońscy i telawiwscy
sponsorzy. Wiele udało się zniszczyć, wiele splugawić. Ale nie powiodło się
doprowadzenie koszmarnego zamysłu do końca. Niegodziwcy byli podzieleni i
skłóceni. Rosjanie długo słuchali mentorów o brudnych, zakrwawionych rękach i
pustych duszach, zrozumieli jednak wreszcie, (...) nie tędy droga! Zwarli
szeregi, uwierzyli ludziom nowym, uczciwym i czystym, nie biorącym
miliardowych łapówek, ludziom, którzy nie kradną i nie zabijają. Stukoczą
koła po zmarzniętych szynach, coraz dalej na Północ mknie pociąg, przy
zakratowanych oknach siedzą chytrzy, cwani, złośliwi, ale zwyciężeni
nikczemnicy. Smętnie patrzą na czarne niebo, gdzie lada moment rozbłyśnie
św
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka