Dodaj do ulubionych

Liczba mnoga w krzyżówkach

05.11.02, 10:27
Dawno, dawno temu patrzyłem kosym okiem, kiedy do krzyżówki trzeba było
wpisać wyraz w liczbie mnogiej. Raziło mnie to jak licencja w rebusie
(mam tu oczywiście na myśli rzeczowniki, które liczbę pojedynczą mają;
z pluraliami tantum sprawa jest oczywista).

Dziś całkiem mi się odwróciło. No, może nie aż całkiem, ale dziś inaczej
postrzegam liczbę mnogą. Pod warunkiem, że jest ona czymś więcej niż
tylko... liczbą mnogą. Że daje możliwość innego określenia.

Na przykład wyraz "psy". No dobra, jest liczba pojedyncza, i gdyby określenie
takiego wyrazu brzmiało "czworonożne ssaki, najlepsi przyjaciele człowieka",
to poskręcałbym się z krytyki. Takie mnogie "psy" nie miałyby w sobie
niczego, czego nie miałby pojedynczy "pies". Ale...

Ale w przypadku liczby mnogiej można nawiązać w określeniu (w sposób jak
najbardziej narzucający się sam przez siebie) do takich rzeczy i spraw jak:

- "Psy" - film Pasikowskiego
- Psy Gończe - gwiazdozbiór
- bajka o Janku, co psom szył buty (z "Kordiana")
- Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły (z Karpińskiego)

albo czerpać z bogactwa frazeologii:

- Książę, co psy wiąże
«ironicznie o kimś, kto się wynosi nad innych, a nie ma do tego podstaw»

- Wieszać na kimś psy
«szkalować kogoś; odsądzać kogoś od czci i wiary, potępiać»

- Kochać kogoś jak psy dziada w ciasnej ulicy
«nie cierpieć kogoś, nie znosić»

- Zejść na psy
«stracić siły, zbiednieć, zubożeć, podupaść; również: wykoleić się moralnie»


(choć nie ukrywam, że niektóre z powyższych przykładów dałoby się adaptować
i do liczby pojedynczej, np. "pies" = "klient Janka"; no ale jako rzekłem,
liczba mnoga jest tu bardziej spontaniczna od pojedynczej).


Zresztą szczerze mówiąc i drobniejsze powiększenie zakresu wystarcza mi, aby
zaakceptować liczbę mnogą. Określenie "w eskimoskim zaprzęgu" też widzę jako
dość dobry argument przemawiający za użyciem liczby mnogiej - wszak w
zaprzęgu zazwyczaj napotykamy (lub zazwyczaj wyobrażamy sobie) więcej niż
jednego rodzynka.


A jak Wy zapatrujecie się na liczbę mnogą?
Obserwuj wątek
    • kicior99 Re: Liczba mnoga w krzyżówkach 09.11.02, 21:01
      Hmmm... to tylko proteza i poza oczywistymi pluralia tantum traktuje krzyzowki
      z l.mn. jako niedoskonale konstrukcyjnie.
      • reptar Re: Liczba mnoga w krzyżówkach 10.11.02, 08:57
        kicior99 napisał:

        > Hmmm... to tylko proteza

        Proteza to coś gorszego, świadczy o słabości autora, a użycie liczby mnogiej
        niekoniecznie musi świadczyć o słabości. Może być wynikiem w pełni świadomego
        aktu wyboru między czymś mnogim a pojedynczym. Wyobraź sobie taką sytuację: oto
        krzyżówka, do której w całej jej pozostałej "rozciągłości" nie masz zastrzeżeń,
        ale w jednym miejscu autor miał wstawić wyraz na 4 litery, pierwsza K i trzecia
        T. I co zrobił?

        1) odrzucił rybę KETĘ, cytrę KOTO i córkę Pontosa KETO jako krzyżówkowe
        wytrychy; również KOTA, czyli znak wysokościowy na mapie, nie znalazła jego
        uznania.

        2) odrzucił KATZA, bo wprawdzie "Lalka" jest lekturą, ale przyznasz, że Katz
        jest mimo to troszkę trudny. Z podobnych względów odrzucił Jana KOTTA,
        Kazimierza KUTZA, Earthę KITT i KATONA, choć każdy z tych wyrazów był dla niego
        w miarę atrakcyjny, choć nie tak, jak... no, ale o tym za chwilę, jak dojdę do
        punktu 5.

        3) odrzucił KĘTY, bo mu się po prostu nie podobały, podobnie jak inne,
        równie "nieprotezowate" miasta: KATE w Tanzanii, KOTA w Indiach, KOTO w Rosji i
        KITA w Mali.

        4) KITA, nie ta w Mali, ale lisi ogon, ostatecznie mogłaby być (choć
        określenie "lisi ogon" to banał nad banały i trąci krzyżówkami panoramicznymi).
        Mogłaby być, ale...

        5) ...i oto autor biorąc wszystko powyższe pod uwagę decyduje się na wyraz
        KOTY. I pisze określenie: "pierwsze za płoty".


        Przyznam Ci się, że to ostatnie podoba mi się najbardziej. Po pierwsze jest
        łatwe, po drugie - równocześnie świeże. Dlaczego świeże? Dlatego, że przez lata
        wszyscy głosili wadliwość liczby mnogiej. Ale to nie wszystko, bo nie w samej
        liczbie mnogiej zawarty jest tu dowcip. Chodzi też o to, że przy
        dotychczasowych kryteriach fraza "pierwsze koty za płoty" była dla
        krzyżówkowiczów martwa. Obracaliśmy się wśród takich nieprotez jak keta czy
        koto, i przypominało to do złudzenia sytuację: cudze chwalicie, swego nie
        znacie.

        Dla Ciebie KOTY to proteza. Dla mnie proteza to KOTO i KETA. Tak, piszę to z
        przekonaniem i wiem, co piszę. Rzeczowniki, do tego pisane małą literą, ktoś
        mógłby oczy wielkie zrobić do-czego-on-się-tu-przyczepia, a ja piszę wprost:
        keta to proteza. Podobnie za protezę w rebusie uważam człon "Po" oraz człony
        złożone nadużywające spójnika "u" (np. Po u ram).

        Powtórzę jeszcze to, od czego zacząłem ten wątek: dawniej bardzo źle patrzyłem
        na liczbę mnogą, stawiając na świętość konstrukcji. Dziś moje poglądy, jak
        widać wyżej, są inne. Doszedłem do tego, że nad konstrukcję przedkładam treść.
        Uważam, że sztuka - jak i w innych dziedzinach - nie polega na kurczowym
        trzymaniu się dogmatów, lecz na poznaniu i opanowaniu zasad, a następnie na ich
        łamaniu. Ktoś powiedział, że Brecht, Havel, Bułhakow, Mrożek, Różewicz,
        Słowacki, Mickiewicz - to dramatopisarze? A gdzie antyczna zasada trzech
        jedności: miejsca, czasu i akcji?
      • reptar Przypadki niejasnej liczby pojedynczej 11.03.03, 09:03
        kicior99 napisał:

        > Hmmm... to tylko proteza i poza oczywistymi pluralia tantum traktuje krzyzowki
        > z l.mn. jako niedoskonale konstrukcyjnie.



        Ciekaw jestem Twojej opinii o takich rzeczownikach, których liczba mnoga jest
        dla użytkowników polszczyzny oczywista, a pojedyncza nie bardzo. Przez jakiś
        czas nie mogłem znaleźć w słownikach liczby pojedynczej od arachidów - ten
        arachid czy ta arachida. Od gofrów. Zawsze się jadło gofra, ale że to był gofr
        (a nie gofer), to się dowiedziałem stosunkowo niedawno. Weźmy nazwy plemion -
        liczba pojedyncza od Scytów, Achajów i Nawahów to kolejno: Scyta, Achaj, Nawaho
        - czym się kierować, zgadując liczbę pojedynczą od następnego takiego wyrazu,
        który słowniki podają tylko w liczbie mnogiej? Albo takie erytrocyty - ten
        erytrocyt czy ta erytrocyta? Skorzystanie z "Nowego leksykonu PWN" czy z
        internetowych stron PWN swo.pwn.pl/haslo.php?id=7656 - nie daje ci
        rozstrzygnięcia; formę liczby pojedynczej znalazłem dopiero w "Małej
        encyklopedii medycyny PWN". Dasz głowę, że getry i tipsy to pluralis tantum?
        I że wciąż takimi będą w następnych wydaniach słowników?

        Są też wyrazy, które w jednych słownikach opatrzono kwalifikatorem blp,
        a w innych już liczbę pojedynczą mają. Przykłady:

        jagły - "Nowy słownik ortograficzny PWN" podaje, że tylko w liczbie mnogiej,
        a "Mały słownik języka polskiego" podaje hasło jagła.

        slumsy - "Mały słownik języka polskiego" podaje, że bez liczby pojedynczej,
        a "Inny słownik języka polskiego PWN" podaje hasło slums.

        niebiosa - w przypisach do wierszy Leśmiana znalazłem wzmiankę o istnieniu
        dialektyzmu niebioso, Brückner zaś w "Słowniku etymologicznym języka polskiego"
        liczbę mnogą niebiosa podaje przy haśle "niebo".

        zwłoki - zajrzałem do Doroszewskiego i stwierdziłem, że... nie ma w nim w ogóle
        takiego hasła. Okazuje się, że wyraz ten ma liczbę pojedynczą (!) i pod taką
        figuruje w tym słowniku (zagadka: zwłoka, zwłok czy zewłok, a może jeszcze
        jakoś inaczej?).

        dyby - mają historyczną liczbę pojedynczą! ("Etymologiczny słownik języka
        polskiego" Andrzeja Bańkowskiego [PWN] – kwalifikator sg).

        ludzie - mają liczbę pojedynczą (człowiek), czy też nie? Bo człowiek ma liczbę
        mnogą, i to właśnie są ludzie. A "Mały słownik języka polskiego" przy ludziach
        wyraźnie podaje kwalifikator blp.



        Może choć tymi przykładami przekonam Cię, że kurczowe trzymanie się liczby
        pojedynczej nie musi być najwłaściwszym podejściem?
    • reptar Signum temporis 22.10.03, 18:02
      Ciekawostka:

      USJP podaje - niezależnie od hasła "kruk" - osobne hasło "kruki".
      Definicja: książk. "o ludziach złych, zaborczych, żerujących na czyimś
      nieszczęściu". Przykład: Kiedy tylko jego firma padła, zleciały się żądne
      sensacji kruki. Do tego kwalifikator "blp" (brak liczby pojedynczej).

      Chyba nie muszę pisać, że ta nowinka mnie cieszy   ;-)
      • megalomaniac Re: Signum temporis 22.10.03, 19:09
        "Rozdziobią nas kruki i wrony" :-)))

        pzdrw

        megalo...
        • reptar Re: Signum temporis 22.10.03, 21:21
          A także:

                Nie rozdziobią nas kruki
                ni wrony, ani nic!

          Wiem, wiem, że możliwości były od dawna, i to nie tylko te dwie. Ale za godne
          odnotowania uznałem nowe trendy w słownikarstwie; to, jak ewoluuje podejście
          językoznawców do tych spraw.
          • totet Re: Signum temporis 23.10.03, 08:41
            Znana jest też wersja oboczna ROZDZIÓBIĄ nas kruki, wrony
          • megalomaniac Re: Signum temporis 23.10.03, 20:02
            reptar napisał:

            >       Nie rozdziobią nas kruki
            >       ni wrony, ani nic!

            uufff odetchnalem z ulga:-)))

            swoja droga to ciekawe zjawisko slowotworcze i spoleczne-to prawda!

            hm... ciekawe to, ze rozdziobuja tylko grupowo:-)))

            pzdrw

            megalo...
    • uhuhu Re: Liczba mnoga w krzyżówkach 26.10.04, 08:29
      W wątku Wielkie bum! przed nami Jędrzej napisał:

      > Ciekawy tez kwadrat magiczny ułozył W. Lubnar w 1969 r,
      > gdzie wyrazy w rzędach nieparzystych wpisywane były wprost,
      > a parzystych wspak. Zadanie miało jednak
      > wadę konstrukcyjną, bo jedno hasło było w l. mnogiej

      No właśnie, WADĘ KONSTRUKCYJNĄ. Czy, oglądając dzisiaj ów kwadrat, nadal
      powiemy, że ma wadę konstrukcyjną?

      Bo ja nie stwierdzę, czy ma wadę, dopóki nie zobaczę, jaki to wyraz.
      • totet Re: Liczba mnoga w krzyżówkach 26.10.04, 08:49
        uhuhu napisał:

        > W wątku Wielkie bum! przed nami Jędrzej napisał:
        > > Ciekawy tez kwadrat magiczny ułozył W. Lubnar w 1969 r,
        > > gdzie wyrazy w rzędach nieparzystych wpisywane były wprost,
        > > a parzystych wspak. Zadanie miało jednak
        > > wadę konstrukcyjną, bo jedno hasło było w l. mnogiej
        > No właśnie, WADĘ KONSTRUKCYJNĄ. Czy, oglądając dzisiaj ów kwadrat, nadal
        > powiemy, że ma wadę konstrukcyjną?
        > Bo ja nie stwierdzę, czy ma wadę, dopóki nie zobaczę, jaki to wyraz.

        Przeczytaj dokładnie w którym to było roku. Nie należy przykładać dzisiejszych
        kryteriów poprawności zadań do szaradziarstwa tamtej epoki. Jak na tamte czasy
        liczba mnoga była sporym defektem, no chyba że oczywiście wyraz liczby
        pojedynczej nie posiadał. Inne zabawki, inne czasy, zupełnie inne podejście do
        sztuki autorskiej i zadań.
        • jfalek Re: Liczba mnoga w krzyżówkach 26.10.04, 09:07
          totet napisał:

          > totet napisał: ad. wypowiedzi uhuhu
          >
          > Przeczytaj dokładnie w którym to było roku. Nie należy przykładać dzisiejszych
          > kryteriów poprawności zadań do szaradziarstwa tamtej epoki. Jak na tamte czasy
          > liczba mnoga była sporym defektem, no chyba że oczywiście wyraz liczby
          > pojedynczej nie posiadał. Inne zabawki, inne czasy, zupełnie inne podejście do
          > sztuki autorskiej i zadań.

          Jedynie mogę uzupełnić że zadanie ukazało się w "Rozrywce" nr. 11 z 1969 r.

          Może ktoś ma jeszcze to wydanie w archiwach.

          Co do poprawności, to jednak kanon magicznych był dla mnie zawsze taki, żadnych
          haseł w l. mnogiej, chyba że to przypadek taki że hasło nie odpowiednika w l.
          pojedynczej.
          Dziś popuszczono trochę w tych rygorach, moim zdaniem b. dobrze, miałem i tu
          okazję wielokrotnie wyrażać taką opinię, aby lekko skostniałe kanony ruszyć nie
          tylko co do magicznych.

          Pozdrawiam

          Jędrzej
    • reptar Wiele hałasu z powodu biedronki 01.03.05, 21:32
      Coś się tak wszyscy uczepili tej biedronki i tych dobrych kin...

      W różnych miejscach Internetu można znaleźć wybrzydzanie (tak!) na anagram
      rysunkowy z biedronką - zadanie 24 z Rozrywki nr 4 (biedronka -> Dobre kina).
      Np. tutaj: users.nethit.pl/forum/read/andrewb/3136156/
      Człowiek pisze tak: "Dzięki. Ale jeżeli rozwiązanie brzmi "DOBRE KINA"
      to autor przegiął. Liczba mnoga - kiedy powinna być poj. - dobre kino !!!!".

      Czemu niby POWINNA być pojedyncza?

      Równie dobrze można twierdzić, że Steinbeck przegiął, bo napisał "Grona gniewu",
      a Hrabalowi nawtykać za "Pociągi pod specjalnym nadzorem"? Bo czyż nie powinno
      być "Grono..." i "Pociąg..."?

      Według mnie "Dobre kina" to jest bardzo zgrabne rozwiązanie!
      Zresztą "Dobre kino" też byłoby dobre, tylko dotyczące innego aspektu.
      W tych dwóch frazach dopatruję się nacisku na dwie różne sprawy.

      Dobrym kinem można określić film - "Hero" to dobre kino - natomiast dobre kina
      kojarzą mi się z "Małymi kinami" Gałczyńskiego; albo z przewodnikiem po kinach
      w jakimś mieście; albo z trendem (środowisko właścicieli kin wypowiada wojnę
      bylejakości)... Google po wpisaniu frazy "dobre kina" informują o znalezieniu
      ponad sześciuset stron!

      Kiedy wreszcie przestanie pokutować w szaradziarskim narodzie to przekonanie
      o gorszości liczby mnogiej?
      • eduscho Re: Wiele hałasu z powodu biedronki 05.03.05, 05:32
        Sprawa liczby mnogiej w rebusie z biedronką mnie zbulwersowała.Czyżby w
        redakcji,,ROZRYWKI" byli traktowni autorzy nierówno? Dlaczego zadania jednych
        autorów zawierające liczbę mnogą odrzucają jako niespełniające kryteriów a
        innych drukują ? ( vide - owe ,,dobre kina" !!!!)Dlatego napisałem że
        autor ,,przegiął" - a to być może Redakcja???? Co do ,,Gron gniewu"
        i ,,pociagów" - jednym z kryteriów poszukiwania w celu poprawnego rozwiązania
        owego rebusu było szukanie filmu pod takim tytułem lub książki.Gdyby się to
        potwierdziło - znowu miałbym pretensje do autora albo Redakcji że nie podała
        informacji że rozwiązanie to tytuł...ale rozwiązanie bym uznał bez
        polemiki.Samo używanie liczby mnogiej w wszelkiego rodzaju zadaniach uwazam za
        nieprawidłowe.No chyba że liczby pojedynczej ów wyraz nie posiada.
        • uhuhu Re: Wiele hałasu z powodu biedronki 07.03.05, 08:23
          Eduscho, zerknij proszę na stronę www.rozrywka.waw.pl/index.php?txt=28
          gdzie znajdziesz wskazówki od redakcji dla autorów przysyłających zadania, a
          wśród nich taki oto cytat:

          Niedopuszczalne są wyrazy niemające znaczenia rzeczownikowego (chyba że
          uzasadnia to typ krzyżówki), skróty, symbole. Natomiast użycie rzeczownika w
          formie liczby mnogiej nie jest błędem, szczególnie gdy tekst określenia trafnie
          uzasadnia taką formę.

          Ja lubię liczbę mnogą, choć nie zawsze. Oto przykłady dwóch określeń:

          DESZCZE - opady.
          DESZCZE - często padają wiosną i jesienią.
          DESZCZE - niespokojne - potargały sad (w piosence z serialu).


          Objaśnienie pierwsze - nie podoba mi się. Drugie jest w miarę OK (nawet do
          przymrużki można by spróbować je wstawić). Trzecie zaś wybrałbym do zadania, w
          którym użyłem słowa DESZCZE.
          • uhuhu wyżej przykłady trzech określeń, rzecz jasna (n/t) 07.03.05, 08:24
    • reptar Re: Signum temporis - kruki i in. 14.03.05, 09:29
      reptar napisał:

      > Ciekawostka:
      >
      > USJP podaje - niezależnie od hasła "kruk" - osobne hasło "kruki".
      > Definicja: książk. "o ludziach złych, zaborczych, żerujących na czyimś
      > nieszczęściu". Przykład: Kiedy tylko jego firma padła, zleciały się żądne
      > sensacji kruki. Do tego kwalifikator "blp" (brak liczby pojedynczej).



      Wynotowałem trochę kolejnych przykładów. Oto wyrazy, które stanowią w USJP
      osobne (sic!) hasła opatrzone kwalifikatorem "bez liczby pojedynczej":


      baranki, boki, bufory, buraki, charakterystyki, czterolatki, czubki, dresy,
      dudki, golfy, groszki, honory, humory, kawałki, kilkulatki, klamoty, kolory,
      krągłości, kroczki, kroki, kropelki, krople, malcy, motylki, mrówki, nurty,
      obrywy, oceloty, ogórki, paciorki, paski, pasy, perełki, pierdoły, pióra,
      piórka, piżmaki, plotki, płody, początki, porządki *), posiłki, prawnuki,
      prawnukowie, przybory, przydatki, puchary, puchy, rachunki, remanenty,
      rozjazdy, rozmaitości, rurki, rury, rymy, rysunki, selery, słodkości, smyczki,
      statki, strąki, subtelności, szepty, szpilki, światła, tchórzofretki, tony,
      tryby, tyły, wianki, widoki, wiewiórki, włoski, włosy, wodociągi, wspaniałości,
      wyniki, wypieki, wyścigi, zdrożności, zmiotki, znajomości.


      --
      *) przy "porządkach" wypadła w druku cała część z kwalifikatorami, ale to z tych
      przypadków.
      • totet Re: Signum temporis - kruki i in. 14.03.05, 19:43
        reptar napisał:
        Wynotowałem trochę kolejnych przykładów. Oto wyrazy, które stanowią w USJP
        osobne (sic!) hasła opatrzone kwalifikatorem "bez liczby pojedynczej"[...]

        Nie jest to zbyt przejrzysta materia, bowiem trudno odróżnić przyczyny od
        skutków w procesie tworzenia nowych znaczeń słów. Wszak uderza właśnie fakt, że
        znane jest występowanie liczby pojedynczej całej tej listy przykładów, tyle że
        dokładniej - innych znaczeń tych wszystkich wyrazów.
        Słowniki obecnie prezentują rozbieżne trendy w zależności od punktu widzenia
        autora. To co USJP kwalifikuje "ostro" oznaczeniem blp, SJP PWN-u (komputerowy,
        dodawany niedawno do GW) traktuje często bardziej pobłażliwie. Przykłady? Kolory
        - w USJP osobne hasło, dwa znaczenia z blp; w SJP - pod hasłem kolor - jako
        rumieńce "tylko w lm", ale jako barwna odzież już tylko "zwykle w lm". Klamot -
        w USJP grat jako lp, klamoty - manatki jako blp; w SJP tylko klamot - grat,
        ale... "zwykle lm".
        Tych różnych rozbieżności da się pewnie znaleźć całe mnóstwo. Słowem SJP jest
        chyba bardziej "konserwatywny", bo zdaje się starszy (mam wrażenie, że mocno
        powiązany z wcześniejszym 3-tomowym słownikiem SJP pod red. M. Szymczaka).
        Czy ta nowa dążność USJP do wyodrębniania nowych znaczeń przetrwa? Tendencje
        występujące i w kolejnych słownikach ortograficznych są zgoła inne. Rzekłbym -
        sprowadzające co się da do liczby pojedynczej. Na dowód taka ciekawostka z
        wspomnianego komputerowego SJP, na którą ostatnio się natknąłem. Co to jest
        koszara? Zagroda dla owiec? Nie tylko. To także "budynek lub zespół budynków
        przeznaczonych na kwatery dla żołnierzy". Co prawda, koszara w tym znaczeniu
        opatrzona jest kwalifikatorem "tylko w lm", ale tym samym straciła swój urok
        hasła plurale tantum. I Choć autor niekonsekwentnie odróżnia jednak arkan
        (sznur) od arkanów (tajników), może doczekamy niebawem takich słów jak aliment,
        andrzejek, autosan (sic!), bambetl, bokobród...
    • reptar komiksy - dawniej: blp 15.03.05, 19:36
      "Słownik języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego, pierwodruk: 1958-1962
      Wiedza Powszechna, 1963-1969 Państwowe Wydawnictwo Naukowe:

      komiksy (blp)
      - historyjki obrazkowe opatrzone tekstem, zwykle o charakterze sensacyjnym
        lub humorystycznym i bardzo niskim poziomie artystycznym, zamieszczane
        w czasopismach lub wyświetlane przez telewizję (zwłaszcza amerykańską).

      BTW: Cóż za urocza, socrealistyczna definicja   ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka