09.02.11, 09:12
Znowu wraca się do problemu łamania procedur w 36 Pułku....Wszyscy są oburzeni, wszyscy są za przestrzeganiem przepisów

Jednocześnie wczoraj przeczytałam artykuł o oburzającym postepowaniu funkcjonariuszy Pogotowai, którzy nie chcieli zabrać do karetki matki przewożonego do szpitala dziecka z drugim, 3-letnim dzieckiem. Tłumaczyli, że to dodatkowa osoba, nie ma miejsca, jest nieubezpieczona, w razie potrzeby interwencji w trakcie transportu - będzie przeszkadzała.... Tu procedury były nieważne, a przecież akurat tu były to ograniczenia logiczne.
Karetki też ulegają wypadkom.
Więc nie można łamać zasad w lotnictwie, nie można przewozić większej ilości osób, które jadą do pracy(ten okropny wypadek z ludźmi jadącymi do zbioru jabłek)....Nie wolno było łamać procedur, kiedy okazuje się, że był wypadek. Dopóki go nie ma - nalezy okazywać ludzkie uczucia.

Inna sprawa, że ta historia jest bulwersująca z innego powodu - nie zgodzono się, by matka z drugim dzieckiem jechała za karetką, innym samochodem - bo muisi być przy chorym dziecku. Po co? Dziecko jest pod opieką. To oczywisty absurd i rzeczywiście świadczy o braku i wyobraźni i serca. Dziennikarz nie zapytał jak wobec tego transportowane do szpitala są dzieci, przy których w momencie kiedy okazywało się, że trzeba je tam zawieźć, nie ma nikogo z opiekunów? Wtedy czekają na matkę smile Dzieci znalezione na ulicy, dzieci z wypadków, dzieci po zaczadzeniu, któremu uległa cała rodzina, dzieci zabierane z meliny...
Matka ma jechać z dzieciem o ile to możliwe. I w tym wypadku należało uznać, że to jest niemożliwe.
Oba problemy uważam za typowe dla naszej rzeczywistości.
Obserwuj wątek
    • al-szamanka Re: Procedury 09.02.11, 09:28
      Majeczko, prawdę mówiąc mało pojmuje te problemy, po prostu nie potrafię ich zrozumieć, być może dlatego, że tu, gdzie mieszkam, tego typu procedury są ściśle określone i nie ma w związku z tym problemów. Poza tym, tu myśli się o człowieku, w razie czego nikt nie jest pozostawiony samemu sobie
      • 1zorro-bis Re: Procedury 09.02.11, 09:51
        ja moge to samo powiedziec co Al....:cool.
    • al-szamanka Re: Procedury 09.02.11, 10:58
      Przypomina mi się opowiadanie mojego Brata sprzed laty. Jego córka dostała kolkę nerkową, zadzwonił po karetkę, powiedzieli, że maja ważniejsze przypadki i radzili przyjechać samochodem prywatnym. Jego był akurat w warsztacie. Dziecko zwijało się z bólu, taksówka z pobliskiego miasta tez potrzebowała sporo czasu na dojazd. Zadzwonił do przyjaciela, który jeździł jako sanitariusz i zawsze stawiał służbowy samochód pod własnym domem, aby następnego dnia szybko dojechać do szpitala. Przyjaciel właśnie wrócił z pracy, nie zgodził się zawieźć dziecka, bo jak twierdził, urwą mu głowę za "prywatny" rejs.
      I gdzie tu logika, dojazd do pracy i z pracy służbowym samochodem tak, w sprawie niecierpiącej zwłoki, krzyczące z bólu dziecko, NIE.
      O braku człowieczeństwa już nie wspomnę.
      I chyba nie potrzebuje nadmieniać, że tego dnia skończyła się tez przyjaźń
      • milky_way_1 Re: Procedury 09.02.11, 11:41
        Procedury ściśle są przestrzegane, choć nieraz obchodzone, tylko to jest dobre do czasu, gdy nic się nie dzieje. Jeśli nastąpi wypadek, lub inne zdarzenie losowe związane choćby z samochodem służbowym ( w tym przypadku erki) to karta pracy i ilość kilometrów będę rozliczane skrupulatnie. Przy nieletnim dziecku powinien być rodzić. W szpitalu czy innym ośrodku nie chcą podejmować decyzji. Wymagany jest podpis rodzica, lub opiekuna. Są wypadki losowe i wtedy na pierwszym miejscu ratują życie, jednak gdy rodzic jest obecny bez jego zgody nie zrobią nic (granicą jest 18 lat). Obecnie w miastach nie ma problemu z opieką medyczną niezbędną, choćby przyjazd na miejsce karetki w momencie ataku kamienia. Co prawda niekiedy byłoby lepiej jechać samemu gdy szybciej, lecz przyjeżdżają szybciutko jeśli wiedzą co się dzieje, a jak słyszą są prędko smile

        Maju do pogotowia nie wezmą dodatkowej osoby, a dziecko całkowicie odpada. W takich przypadkach zostawić u kogoś znajomego. Za każdy krok wykonywany w leczeniu odpowiada lekarz i nie daj Boże, że coś się stanie (życie ludzkie to skarb bezcenny) będzie za to odpowiadał. Ludzkie uczucia to jedno, a podczas podejmowania ważnych decyzji należy kierować się rozsądkiem. Uczucia w takim przypadku są złym doradcą. Za dobry uczynek można iść do więzienia na lata.

        Nie jestem pewna czy należy tak bardzo narzekać na polski system opieki zdrowotnej. W innych krajach choćby USA, system opieki zdrowotnej nie jest taki litościwy jak w Polsce. Tam za każdy ruch jest pobierana opłata. Im opłaca się przylecieć do nas i wykonać zabieg z mieszkaniem w hotelu łącznie. Tak samo robią Polacy pracujący i mieszkający za granicą. Do Polski przyjeżdżają leczyć się choćby prywatnie. U nas jest taniej.
    • m.maska Re: Procedury 09.02.11, 13:28
      Kiedy to czytam, to przewraca mi sie cos... a co byloby, gdyby matka miala pod opieka dodatkowo nie jedno a dwoje dzieci?...paranoja, ze cos takiego nie jest uregulowane.

      W moim bezposrednim sasiedztwie dosyc czesto wzywana byla karetka pogotowia. Tutaj jest to chyba jednak nieco inaczej regulowane - karetka i sanitariusze przyjezdzaja sami, w chwile potem pojawia sie osobowym samochodem oznaczonym "Notarzt"(lekarz pogotowia ratunkowego) jadacy lekarz... mysle, ze jesli niezbedne jest zabranie ze soba kogos z rodziny - wtedy znajdzie sie tam wlasnie miejsce dla niego/nich...
      • milky_way_1 Re: Procedury 09.02.11, 14:14
        Masko, tylko, że za to wszystko płacą podatnicy. Jest jeden budżet i z niego na wszystko musi wystarczyć. Niestety nie da rady utrzymać tego na takim poziomie jakbyśmy sobie życzyli, przynajmniej na razie nie. Największe koszty utrzymania ponosi grupa średnio zarabiająca, a najmniejsze Ci co odprowadzają skromne podatki, bo i z czego. Gdy coś się dzieje poważnego, nie czekam na wizytę w kolejce, tylko idę prywatnie, nie wspominając o stomatologu. A gdybym wymagała opieki takiej jak to wychodzi z odprowadzonych podatków, toby Ci najbiedniejsi zostali bez opieki. I tak robi wiele osób, idzie prywatnie mając nawet wykupione usługi w prywatnych przychodniach. Tak samo obciążyłabym osoby powodujące wypadki i takie, które są zawinione przez złe procedury, wtedy inaczej zostałyby zagospodarowane środki niezbędna na odpowiednią opiekę lekarską, do tego dodać zlikwidowanie marnotrawstwa i mamy całkiem niezłą opiekę zdrowotną, tylko jeszcze parę dobrych lat musi potrwać, by gospodarka podniosła się, a z tym i opieka zdrowotna.

        Na pewno miejsce w pogotowiu znajdzie się jak trzeba, tylko w zależności jakim pogotowiem u nas przyjadą. Na razie to nierealne, by lekarz jeździł dodatkowym samochodem. Od tego są służby ratunkowe i one są pierwsze w domu i na miejscach wypadków. Gdy niezbędna jest fachowa pomoc na miejscu bez możliwości transportu chorego w danej chwili, wtedy taka opieka jest zapewniona. Teraz nawet nietrzeźwego zabierają na konsultację jak znajdą takiego wyobijanego na ulicy i przechodzi wszystkie procedury na ostrym dyżurze. To zrozumiałe. Po wytrzeźwieniu, gdy jest wszystko w porządku idzie do domu. Nieraz widziałam takie zdarzenie i to jeszcze muszą pilnować, by delikwent nie bryknął z łóżka, lub nie spadł, bo zawsze może żądać odszkodowanie za uszczerbek za zdrowiu. Tylko ilu takich słabych od używek można codziennie badać, a potem zastanawiają się dlaczego jest mało karetek, lub nie przyjeżdżają na wezwanie.
        Biorąc pod uwagę pretensje tych, co im się wiecznie należy (jak za komuny).... to może przedszkole utrzymywać przy szpitalach na wszelki wypadek. Jak się coś dzieje poważnego, pomagają sąsiedzi i najbliższa rodzina, lub znajomi. Takie sytuacje nie są codziennością i na ten moment rozwiązanie musi się znaleźć. Jak nie da rady rodzić jechać do szpitala, też musi się bez tego obejść. Do szpitala nie biorą zdrowych, tylko gdy jest zagrożone życie, a w domu nie ma odpowiednich warunków, by chory powrócił do zdrowia.
        • m.maska Re: Procedury 09.02.11, 14:50
          Milky, mam wrazenie, ze to co opisujesz to takie Twoje ciche pragnienia sa... nie dalej jak wczoraj poznym wieczorem moja przyjaciolka z kraju opisala mi swoje przygody z lekarzami i sluzba zdrowia w kraju, gdzie pracuje od ponad 30 lat i oplaca kase chorych - nie otrzymuje sie nawet minimum...nawet jesli to naprawde konieczne, nie mozna uzyskac skierowania na badania i to jest zwyczajny skandal....
          Efekt? kilka dni temu na wlasny rachunek wykonala badania - 240zl....i jak sie okazalo, nie byly one zbedne... jesli ktos regularnie i co miesiac ma problemy zdrowotne, powtarzajace sie, to chyba nie ma ich dla kaprysu. Jestem bardzo ciekawa, jak ten konowal, ktory wciaz odmawial jej skierowania na badania teraz bedzie ja leczyl.
          Wczoraj jednak musiala jechac do lekarza z wlasna Mama...i co? zaden nagly przypadek, ale lekarzowi sie nie chcialo i wyslal ja na pogotowie, skonczylo sie na niczym, znowu zadnych badan - ale tam spotkala kobiete, ktora byla na pogotowiu od godziny 11 - tzn. w tym momencie od 7 godzin i ktora mimo, ze slaniala sie na nogach i miala bole odeslano bez pardonu do domu - wiec o czym Ty tutaj piszesz? o utopii? no byc moze masz racje, ze ktos spity uzyska niezbedna pomoc, bo kolesie sie dobrze rozumieja....
          Moja Mama, mimo ze jest ubezpieczona, nigdy nie byla u lekarza pierwszego kontaktu i nie dlatego, ze jest okazem zdrowia, tylko wlasnie dlatego, ze nie ma na to zdrowia...przebyla zawal i moge tylko dziekowac Bogu, ze byla pod dobra opieka, niestety prywatna - jej wklad do kasy od wielu wielu lat rozklada sie na innych, bo NIGDY nie wziela z kasy nawet recepty.
          Taka jest prawda - a u lekarki u ktorej jest prywatnie, terminy sa na 5 miesiecy do przodu - dlaczego? bo ludzie juz dawno rozpoznali, ze jesli naprawde chca sie leczyc, musza isc prywatnie...Sluzba Zdrowia w Polsce to nieporozumienie.
          Opuscilam kraj 30 lat temu, rzecz jasna, ze wtedy niewiele mnie ten system interesowal, bylam mloda, zdrowa a poza tym mielismy wlasna przychodnie przyzakladowa - przez kolejnych 30 lat wroslam w warunki jakie panuja tutaj, moze dlatego nie potrafie zrozumiec jak taki stan jest w ogole mozliwy.
          • maja-z-podworka Re: Procedury 09.02.11, 15:29
            Hmmm....Moim celem nie był atak na służbę zdrowia.
            1. Procedury, które kazały odmówić matce przejazdu karetką z dodatkowym dzieckiem są zrozumiałe i powinny być przestrzegane. Nie rozumiem dlaczego dziennikarz uważa, że to skandal.
            2. Brak zgody na to, by matka jechała innym samochodem z tym drugim dzieckiem (którego przecież nie mogła zostawić bez opieki) jest niezrozumiały bo nie ma takich procedur.
            Matka jest oczywiście w szpitalu potrzebna do wyrażenia zgody na różne badania i leczenie, ale nie ma znaczenia jakim samochodem przyjedzie. W razie konieczności , kiedy matki nie ma przy dziecku, też można ratować mu zycie - bez jej zgody. Na to z kolei dziennikarz nie zwrócił uwagi
            Gdyby wzięli to dziecko do karetki i nastąpił wypadek a dziecko by zginęło, to dopiero byłby krzyk, że zginęło przez beztroskę obsady karetki. I byłaby to prawda.
            Ja po prostu znam taki wypadek....nie mieli szans w czołowym zderzeniu. Ale jedna osoba w tej karetce zginęła wtedy "dodatkowo".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka