Dodaj do ulubionych

TOLERANCJA

21.09.11, 20:54
Miałam okazję poznać bardzo różne miejsca w Europie a nawet dawno temu zaniosło mnie do Japonii. Poznałam Japończyków w Polsce – którzy będąc tutaj dostosowali się do zasad u nas panujących...Japonia stanowiła dla mnie egzotykę – z jednej strony głęboko zakorzeniona tradycja z drugiej technika i nowoczesność.
Różne kraje, różne zwyczaje, różni ludzie...nie pytałam dlaczego wchodząc w upalny dzień do kościoła na Malcie, podawano mi dwie chustki żądając bym jedną okryła ramiona a drugą owinęła się w pasie – bo moja spódniczka była zbyt krótka. Nie pytałam dlaczego kiedy odwiedzałam meczet w Turcji, podawano mi chustkę, którą miałam okryć głowę. Nie byłam zdziwiona dlaczego do Bazyliki Sw. Piotra w Rzymie nie wpuszczono kilku osób w maju, skąpo odzianych... Nie pytałam dlaczego wchodząc w Tokio do „jaskini hazardu” jaką była gra w Patchinko, nie spotykałam tam japońskich kobiet a mnie nikt nie zabraniał tam wejścia.
Nie dziwi mnie, że jedna z moich przyjaciółek namiętnie czyta Sartre’a, ona z kolei nie pyta dlaczego ja nie oglądam od kilku lat tv czy dlaczego czytam publikacje popularno-naukowe.
Kiedy byłam w Barcelonie, program miałam wypełniony do ostatniej minuty i nie zdziwiła mnie ogromna kolejka do kas muzeum Picassa – minęłam ją nawet się nie zatrzymując...ale specjalnie pojechałam do Figueres i do Pubol, żeby zobaczyć miejsca gdzie żył i tworzył Salwador Dali...
Dlaczego nieustannie na forum pojawia się ktoś, kto wie lepiej co innych interesować powinno – bo to interesuje jego... ktoś taki, jeśli sam coś stworzy uzna to zapewne za dzieło którym wszyscy powinni się zachwycać a jeśli to nie nastąpi, jego frustracja będzie się z każdym dniem pogłębiać i żal, że inni nie odkryli w nim talentu....jednak potrzeba uznania kogoś takiego jest tak wielka, że otacza się lizusami i pochlebcami właśnie po to żeby mieć to „uwielbienie” które wg niego jak najbardziej mu się należy...
No niestety... de gustibus non disputandum est...
I jeśli mnie interesują podróże, nie oczekuję, że innych będą one także interesować... a nawet jeśli, to znam osobiście i takich podróżników, którzy już dawno poznali Amerykę Południową i wracają tam, ale kiedy wspomniałam o Japonii, stwierdzili, że Azja – nie...
Kiedyś podczas jakiejś dyskusji, usłyszałam, że bez matematyki czy fizyki da się żyć... ale bez literatury nie. Paradoks polega jednak na tym, że bez tej matematyki czy fizyki, ta literatura nie byłaby nikomu dostępna, nauka pisania i czytania byłaby nadal zarezerwowana dla "kapłanów"... bo maszyny, bo drukarnie... pozostalibyśmy na etapie gęsiego pióra...o komputerach czy internecie, nie byłoby mowy... wiadomości musiałyby być przewożone konno...bo konstrukcja dyliżansu – no niestety to już fizyka.
Kiedyś suuuuuuuper mądry nauta napisał, że spotkał w Krakowie, bodaj na Plantach faceta, który „puszczał bańki mydlane” wink i zapytał go: dlaczego to robi... a ja bym się zapytała pytającego: co ciebie to obchodzi? Ten puszczający bańki mydlane, mógłby zapytać: dlaczego siedzisz i malujesz, skoro nie masz talentu? Bo wg niego nie masz...
Jedni lubią kolor czarny a inni biały – i taki jest świat...osobiście omijam dyktatorów wielkim lukiem, są nudni i nie maja nic do zaproponowania.
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: TOLERANCJA 21.09.11, 21:16
      Nastepnym razem taki frustrat zapyta sie moze mnie dlaczego jezdze vw, a nie na hulajnodze - bo on to niestety tylko hulajnoga, to wszyscy inni tez tak powinni...z gory odpowiadam na takie pytanie: bo tak mi sie podoba.... MI
    • al-szamanka Re: TOLERANCJA 21.09.11, 21:39
      Wiesz, Maseczko, niekiedy dziwię się, gdy ktoś robi czy lubi to lub tamto, coś co odbiega od moich wyobrażeń i przyzwyczajeń...to jest naturalny odruch. Ale nigdy nie uważam, że pozjadałam wszystkie rozumy bo np. przeczytałam Wahadło Foucaulta, a osoba której o tej książce napomykam, nawet nie wie kto to Eco.
      Zwykle podaję przykład pewnego Sandlera (w kraju, w którym mieszkam określa się tak ludzi bezdomnych z własnego wyboru, często alkoholików) Znałam go z widzenia, zwykle wystawał przed marketem z butelką piwa w ręku, panie kasjerki traktowały go jak śmieć. Az tu któregoś dnia jakieś francuskie małżeństwo miało problem z kartą kredytową, zanim zdążyłam przyjść z pomocą wystąpił z kolejki ów Sandler i przepiękną francuszczyzną posłużył jako tłumacz. Trzeba było widzieć głupawe miny pan kasjerek
      • m.maska [...] 21.09.11, 21:47
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • m.maska Re: TOLERANCJA 21.09.11, 21:50
        Tam gdzie mieszkam, ludzie niczemu sie nie dziwia, od dziesiatek lat zyja w spoleczenstwie kosmopolitycznym, ponad polowa mieszkancow tego miasteczka - to obcokrajowcy, glownie Amerykanie... pamietam, jak wpadlam kiedys w niedzielny poranek do kolezanki, ktora byla zona Amerykanina - Chris, mial dwoje dzieci z pierwszego malzenstwa, ktore tego dnia ich odwiedzily a Krystyna przygotowywala im sniadanie... na stole znalazl sie smazony boczek i wisniowa marmolada... myslalam, ze spadne z krzesla, kiedy ujrzalam, jak dzieciaczki kladly sobie na boczek te marmolade i zajadaly ze smakiem. Na moja zdziwiona mine, Krystyna, powiedziala: one to lubia, tego nauczyly sie w USA... to czy ja mam sobie z tego robic kpiny? ja tego jesc nie musze - a skoro one to lubia...ich wolna wola...
        • m.maska Re: TOLERANCJA 21.09.11, 21:51
          Moja Mama zawsze twierdzila: madry nie zapyta, bo uznaje wolnosc kazdego - glupiemu, nie warto wyjasniac...
          • al-szamanka Re: TOLERANCJA 21.09.11, 22:06
            Twoja Mama to bardzo życiowo-mądra kobieta smile
            • m.maska Re: TOLERANCJA 21.09.11, 22:51
              Czasami smiech ogrania... kiedy wypowiadaja sie ci wiecznie madrzejsi, zawsze lepiej wiedzacy - nie wiem tylko dlaczego swiat sie na ich madrosci nie poznal a niektorych kariera skonczyla sie za sklepowa lada albo w przydomowym ogrodku... mogli byc oczywiscie specjalistami w sprzedazy np. wyjatkowo odpornego obuwia, ktorego nigdy sami na nogi nie zalozyli - ja bym ich zaprosila, tych specjalistow do polityki, na pewno wiedzieliby co zrobic... posadzilabym za sterem samolotu, albo za kolkiem samochodu... mistrzostwo mieliby gwarantowane. A tak? niszcza sie takie talenty, bo mozliowsci im nie dano.
              • m.maska Re: TOLERANCJA 21.09.11, 23:01
                Np. Kobieta, ktora nigdy nie miala dzieci, nie wie co to znaczy wychowywanie, nie jest ani psychologiem, ani pedagogiem, ani nie byla przedszkolanka... jednym slowem nie ma pojecia, co to znaczy miec dziecko... 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, kazdego miesiaca, calymi latami... nie wie co to takiego wiatrowka, nie wie jak matka czy ojciec przezywaja problemy zdrowotne albo szkolne sukcesy czy niepowodzenia dziecka... nie zna roznicy w wychowaniu chlopca czy dziewczynki - ja jej tez nie znam i dlatego nie wypowiadam sie nawet na ten temat... ale taka madrala, snuje te swoje madrosci, jak slepy o kolorach... ona to pewnie by dzieciatko juz zaprogramowala, przed urodzeniem i ono by chodzilo wg jej zyczen i potrzeb - slepy o kolorach ma wieksze pojecie niz taka nigdymatka zabierajaca sie w wieku przedemerytalnym za wypisywanie swoich madrosci....teoretyczka...
                I tutaj sie wszystko zaczyna - kazdy jest madry a najmadrzejsi sa ci, ktorzy nie wiedza o czym gadaja... big_grinbig_grinbig_grin
                O emigracji tez wiedza najwiecej ci, ktorzy nigdy na emigracji nie byli - zabawne... big_grinbig_grinbig_grin
            • m.maska Florentynki 22.09.11, 03:02
              Kilka dni temu spotkalam sie z moja przyjaciolka na kawie. Kafejka znajdowala sie przy ciastkarni...tam miedzy innymi zauwazylam florentynki. Sa to migdalowe albo orzechowe ciasteczka. Rozmawialam o nich z moja przyjaciolka, wspominajac, ze zwykle sa one od spodu polewane czekolada(chyba, ze sie komus nie chce vide AL wink) na to wtracila sie, chyba wlascicielka, ktora mnie pouczyla, ze nie(te oferowane nie byly polewane), ze w Niemczech, to ona wie, ze nie sa...osobiscie znam tylko takie polewane czekolada, czy to w Niemczech czy we Francji... powiedzialam pani, ze oryginalne sa polewane - pani jednak przekonywala mnie ze tak nie jest , w Niemczech... po czym zapytala, jakie oryginalne - zeby uciac dyskusje odpowiedzialam: we Florencji...
              Najbardziej bawi mnie, jesli ktos w Polsce opowiada mi jak jest w Niemczech, a byl w Niemczech tylko na wycieczce....slucham tych opowiesci z ogromnym zainteresowaniem... smile
              • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 14:35
                Może trochę nie na temat,bo bardziej o emigracji,niż o tolerancji,ale za to na bieżąco...
                Przed chwilą zakończyłam prawie godzinną rozmowę z panem,który po 25 latach emigracji w USA wrócił do Polski i tu rozkręca interes.Dlaczego wrócił?Między innymi dlatego,że tu nawet z babą na targu może sobie pożartować,a tam - sąsiedzi są na "hi" i "bye-bye" i dopiero,kiedy sprzedawał dom zainteresowali się "why".
                Ale podstawowy powód jest taki,że zaczynają się z żoną starzeć i chorować i wolą to robić w Polsce,bo amerykańscy lekarze są "bezduszni,postępują według schematów i zlecają za dużo badań".Usiłowałam mu wytłumaczyć,że trafił z deszczu pod rynnę,bo:w Polsce zaczynają obowiązywać amerykańskie[najczęściej]schematy leczenia i to bardzo dobrze.
                -Nie,nie idźcie tą drogą,to zła droga - zakrzyknął ów pan.
                Może i zła,ale w miarę bezpieczna,w ramach DOWD[dbaj o własną d...].Bo w każdym momencie diagnostyki i leczenia lekarz powinien myśleć o tym,co na to powiedzą biegli i prokurator,a pacjenci są co raz bardziej roszczeniowi.I to kwestia nie lat,a miesięcy.
                Z drugiej strony,taki emigrant,to prawdziwy skarb...dla kraju i lekarzy,więc niech se ten interes rozkręca.
                • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 14:49
                  Sluzba Zdrowia w kraju jest taka - ze gdybym miala nawet teraz pomysl na powrot do kraju - to wlasnie sluzba zdrowia by mnie odstraszyla... USA i Sluzba Zdrowia to zupelnie inna bajka - Niemcy sa panstwem socjalnym i jak na razie - odpukac, pod tym wzgledem jest ok...
                  We Wroclawiu mam rodzine lekarzy i to od lat, dobrze umocowani - ale kiedy kilka miesiecy temu znalezli sie w sytuacji, kiedy trzeba bylo umiescic pilnie matke w szpitalu - zmuszeni byli szukac kontaktow i to na poziomie ordynatora...w koncu zostala umieszczona w szpitalu poza Wroclawiem, gdzie zmarla - wiec nie byla to fanaberia. Oczekiwanie na skierowanie a potem jazda od szpitala do szpitala ich zniechecila.
                  Moja Mama w ogole nie korzysta z NFZ - ktory oplaca, tylko chodzi prywatnie... i to jest przerazajace.
                  Jeszcze sie ci amerykanscy emigranci obudza z palcem w nocniku, kiedy naprawde beda potrzebowali pomocy lekarskiej.
                  • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 15:29
                    Nie obudzą się Maseczko,nie obudzą.Bo mają forsę na prywatne wizyty u specjalistów i opłacają ubezpieczenie,więc w razie zawału,udaru,czy wypadku samochodowego mają leczenie za darmo.Służba Zdrowia i rodzina Służby Zdrowia mają fory,ale...umrzeć kiedyś trzeba i tu już znajomości nie pomogą.Życzę zdrowia Twojej Mamie!
                    • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 17:20
                      Dziekuje... odpukac smile
                      Iiiii... moja Mama, ma od lat swietnego kardiologa, ale... kiedy wychodzi z gabinetu, rejestruje sie juz na nastepna wizyte - za trzy miesiace, do kontroli - i niekiedy dostaje termin na godzine 20....prywatnie, tez sa terminy zapchane.
                      Mialam kiedys swietnego okuliste tam w Niemczech, na regularne terminy trzeba bylo czekac do 8 miesiecy - w koncu za ktoryms razem pomylilam dni, przyszlam dzien pozniej i sie wkurzylam - zmienilam okuliste, i dostalam termin za dwa dni... a okulary tez dobrze dobral.
                      • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 18:15
                        Hehehe,mówiłam już Masko,że Cię bardzo lubię?
                        • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 18:29
                          A niby czym sobie zasluzylam?... shock
                          • 1zorro-bis Re: Florentynki 22.09.11, 18:38
                            ............................................................piwo....................................................................
                        • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 18:47
                          izydor88 napisała:

                          > Hehehe,mówiłam już Masko,że Cię bardzo lubię?

                          nie mowilas - ale to wzajemna sympatia... smile

                          Zorro - Ciebie tez lubie... smile
                          • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 18:57
                            Ale nie lubisz Maseczko piwa,a ja tak!Wolę co prawda wino - białe wytrawne,ale dobrym piwem też nie pogardzę.Pozwól więc,że stuknę się kuflem z Zorro.Hej!
                            • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 19:38
                              AL tez podpija piwo... a Zorrek? hmm... tylko na obrazku - On tez winko preferuje big_grin...moze byc grappa na podsumowanie wieczoru wink
                              • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 19:54
                                Grappa,to mniej więcej to samo,co rakija.Przypomina mi się scenka z Bułgarii z Nesseberu.Hrabina zabiera nas na super ucztę z dobrze zmrożoną rakiją w tle.NL nie znosi wódki,ale z grzeczności wypija kieliszek zmrożonej rakiji.Kelner kręci nosem i mówi:Tak piją tylko Rosjanie...I w ten oto sposób NL wychodzi na prostaka,a my z Hrabiną na znawczynie bułgarskich trunków...
                                • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 20:05
                                  Aaaaaa...skoro juz byliscie na Maderze...zaliczyliscie wszystkie piwnice...a raczej strychy na ktorych lezakuja beczki z madera? przeciez tam mozna na zasadzie testowania codziennie nie trzezwiec, za darmo... Blendy's - stwierdzilam, ze jest najlepsza 10 letnia sercial. A probowalas "Puncha" albo "Curtado"? "Curtado" pilam po raz pierwszy wysoko w gorach, gdzie zakonczylismy wedrowke wzdluz lewad...byl koniec czerwca, ale w gorach bylo chlodno - rozgrzewa to w tempie zawrotnym. Nic na to nie moge - lubie madere, sherry i porto - to niby to samo tylko z roznych regionow...i procentami sie cokolwiek rozni big_grin
                                  • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 20:42
                                    Myślisz o tym napoju z rumu,cukru z trzciny cukrowej i cytryny?Wypiłam po zejściu z lewady i...dwa dni miałam do tyłu.Na następną wycieczkę NL poszedł sam.To fakt,że na Maderze można by nie trzeźwieć,ale niestety - porto i madera zupełnie mi nie podchodzą....Tak bardzo,że bardziej już nie można,degustowałam,bo po poznańsku - lepiej sobie żołądek zepsuć,niż dar Boży zmarnować...Lubię białe wina wytrawne i na Maderze też takie były - o smaku skał wulkanicznych.No i czym my się razem upijemy, dyskutując o locie balonem nad wodospadami Iguazu?
                                    .
                                    • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 20:55
                                      Proponuje biale renskie albo mozelskie... smile pozostaje jeszcze champagne...
                                      My z AL - jesli jeszcze raz wypijemy na moscie szampana, bedziemy mogly zaczac mowic o tradycji smile...pierwsza butelke wypilysmy na moscie w Salzburgu - kolejna jest planowana na Paryz... smile
                                      To co opisywalas to "Puncha"... a "Curtado" to goraca kawa espresso z dodatkiem madery, slodkiej, malmsey i cytryna... mnie tam od razu rozgrzala...
                                      Rozumiem, ze degustacje wszystkich sortow madery zrobilas - a co Cie tak zwalilo z nog? procenty? przeciez tam ich nie jest tak znowu duzo...19...
                                      • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 21:27
                                        Nie,to chyba nie były procenty,raczej miejscowe bakterie...Wino reńskie i mozelskie kocham,a jeśli można pomarzyć - w kwietniu byliśmy w Andaluzji - świeże krewetki z rusztu+cytryna prosto z drzewa+oszroniały dzbanek białego wina=niebo w gębie,o którym wspominała AL.
                                        A teraz o spotkaniach na moście.W czasach studenckich pojechaliśmy do DDR - my do Gothy,nasi przyjaciele do Weimaru.Umówiliśmy się konkretnego dnia na Moście Kramarskim w Erfurcie.Jakież było nasze zdziwienie,gdy okazało się,że most jest całkowicie zabudowany - przypominam,że wtedy nie było komórek.Spotkanie zostało oczywiście odpowiednio uczczone,a kolega schudł potem kilka kilogramów.Bo wymarzył sobie prawdziwą niemiecką golonkę[jakby w Poznaniu nie było...].
                                        • al-szamanka Re: Florentynki 22.09.11, 22:07
                                          Wiem, o czym piszesz, mój Brat tez schudł parę kilogramów po niemieckiej golonce....od tego czasu nie je już żadnej wink
                              • al-szamanka Re: Florentynki 22.09.11, 21:22
                                Nooo, dobrze, że użyłaś określenia podpija....bo tak właśnie jest. W zeszłym roku wypiłam w sumie 15 piw, w tym na razie 8, ale do Sylwestra jest jeszcze trochę czasu, a jutro impreza. Tak naprawdę to jestem zwolenniczką tylko i wyłącznie win czerwonych wytrawnych, gobrych, pitych w małych ilościach
                                • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 21:25
                                  No posze... o alkoholu mowa i AL od razu sie pojawia... wink
                                  • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 21:45
                                    Hmm,mam nadzieję,że na jutrzejszej imprezie będzie białe wino[nawet na pewno będzie,przecież znamy się od lat] i to w odpowiedniej ilości...To jest taka impreza na pożegnanie lata i bywało już,że pląsaliśmy o północy na boso po trawie...
                                    • al-szamanka Re: Florentynki 22.09.11, 21:53
                                      HA, jeżeli pląsaliście boso po trawie i to o północy, to znaczy że towarzystwo jest doborowe, milutko wariackie, właśnie takie jakie lubię....ja dodatkowo polecam picie wina z leśnych dzwonków (kwiaty). Co prawda więcej się rozleje, ale przynajmniej ma się na pewien czas niesamowite przekonanie, że jest się nieziemsko romantycznym wink
                                      • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 22:11
                                        Obawiam się,że do stanu "nieziemsko romantycznego" nie dotrwamy,bo w sobotę musimy pokonać 300km,żeby w niedzielę ochrzcić pewną pogankę - na szczęście to NL będzie obiecywał,że wychowa ją w duchu...
                                        • al-szamanka Re: Florentynki 22.09.11, 22:17
                                          ....musi też w imieniu dziecięcia zapewnić, że z całą stanowczością odrzuca ono szatana. O tym, czy dziecię rzeczywiscie tego chce pogadają kiedyś tam, gdy nauczy się już ono mówić i samo o sobie stanowić wink
                                          • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 22:24
                                            AL,to oczywiste,ale jak odmówić dużo młodszej siostrze?W końcu po coś się ma tego starszego brata...
                                            No,oczywiście,gdyby mój młodszy brat...,to ja...,ale on po przykrych doświadczeniach w Dwudziestolatce...
                                            Ale z facetami nigdy nie wiadomo,więc ciągle mam nadzieję.
                                            • al-szamanka Re: Florentynki 22.09.11, 22:31
                                              Ojej, teraz już o przykrych doświadczeniach w Dwudziestolatce piszesz. Słyszałam o takim jednym, niesłychanym wydarzeniu - wkład od długopisu odgrywał w nim poczesną rolę....ale, ale to chyba nie chodziło o Twojego Brata, za młody
                                              • al-szamanka Re: Florentynki 22.09.11, 22:34
                                                Ale teraz to chyba do łóżek już musimy, jeżeli chcemy jutrzejsze imprezy jako po ludzku przeimprezować wink Ja po prostu na nos padam.....
                                              • izydor88 Re: Florentynki 22.09.11, 22:47
                                                Na tym polega problem mojego brata,najpierw był za młody,teraz jest za stary.A ja zawsze byłam "ideałkiem" i stąd moje poczucie winy...
                                    • m.maska Re: Florentynki 22.09.11, 22:41
                                      Boso to najprzyjemniej po rosie... ale to juz nad ranem wink
    • m.maska Re: TOLERANCJA 11.09.12, 02:34
      Tolerancja sie klania....niektorzy cechuja sie wyjatkowym brakiem tolerancji i za wszelka cene usiluja wszystkim innym wmowic, ze tylko to co oni widza, pisza, mysla, czytaja to jest to wlasciwe.... niestety czasy sie zmienily - a moze dla niektorych wcale sie nie zmienily i nadal siedza w tym starym systemie, przekonani o wlasnej nieomylnosci?
      Tak sie sklada, ze jesli chodzi o malarstwo, to jednemu podobaja sie jelenie na rykowisku, innemu zwoje sznurow namalowanych na plotnie, jeszcze inny woli sobie oprawic w ramki plakat i powiesic na scianie, dumny, ze wlasnie taki a nie inny... jeden sobie powiesi Mange, inny Star Trek a jeszcze inny Tatiego... jeden mebluje sobie mieszkanie antykami, inny stawia kilka polek albo wykuwa gablote w scianie - akurat malo mnie to interesuje i nie zwracam na to uwagi, ale nie toleruje nietolerancji i krytyki wszystkiego co sie takiemu z takim wlasnie "gustem" nie podoba.... to jednak chyba nawyki wyniesione z systemu, ten calkowity brak tolerancji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka