Kilka dni temu siegnelam po perfumy Fragonard - nie wiem jak Wy, ale mnie pewne zapachy przywoluja w pamieci zawsze miejsca w ktorych je poznalam albo nieustannie uzywalam... i tak wlasnie kiedy siegam po butelke Fragonarda powraca w pamieci Paryz... ale nie ten ostatni, nie ten sprzed ponad roku, tylko sprzed lat dziesieciu... w miedzyczasie zuzylam kilka butelek tych perfum, a jednak nie kojarza mi sie z innymi miejscami, tylko wlasnie z Paryzem roku chyba 1999... podobnie jest z Masumi - kiedy czuje Masumi, natychmiast przywoluje to w pamieci Japonie - pamietam nawet co na sobie mialam, ktory sweter byl tym nasiakniety.
Byly tez kiedys takie perfumy Vivre - mam jeszcze u siebie jakas nedzna resztke tego i ilekroc to czuje przypomina mi sie moja lniana sukienka, ktora wchlonela ten zapach tak gleboko, ze czuc go bylo nawet po jej upraniu...zawiesilam ja na wieszaku w przedpokoju, miotajac sie w te i z powrotem jak w ukropie poniewaz mialam umowione spotkanie, przeszlam obok niej i zauwazylam, ze po praniu, nadal zapach sie utrzymuje...
Zapach frezji i bzu - przywoluje mi w pamieci dziwne obrazy - ale to juz calkiem cos innego