Nooo, podobało mi się. I medal mamy.
Czapki z głów, jak to Maruś Rudziński powiedział, widząc Pointnera ściągającego swoją.
Fatalna była ta pierwsza seria, ale kto mógł przewidzieć, że po 2/3 stawki wiatr się nagle do tyłu odwróci. Kamil jest dla mnie cichym bohaterem tych zawodów, bo miał (chyba) najgorszy wiatr, ci w jego okolicach skakali fatalnie, a on dał radę. Szóste miejsce nie jest złe, choć marzyło mi się (a i jemu na pewno też) trochę lepsze.