Dodaj do ulubionych

Wirtualne gry i zabawy...

02.06.13, 02:57
Kiedys byla taka zabawa towarzyska pod nazwa "flirt"... szczerze? nigdy sie w to nie bawilam, mialam w rekach, wiedzialam na czym polega, ale jakos nie bylo to wsrod moich kolezanek i kolegow popularne. Dzisiaj jest wirtual i zabawa moze sie dopiero krecic.
Nawet oczu nie trzeba zamykac, nie trzeba niczego udawac, pisac mozna wszystko, wszystko jest dozwolone, a kiedy nie ma sie czasu mozna ewentualnie delikwenta/delikwentke przekazac komus, kto ten czas ma. Siadzie przy kompie i bedzie zabawiala niczego nieswiadomego/nieswiadoma... tak wiec jest to zabawa dla calej rodziny. Maz za zone, zona za meza, kazdy z kazdym. I tylko po drugiej stronie siedzi frajer...
Pamietam pewna rozmowe z Hauerem, wtedy zapytal mnie: rozmawialas z x-em przed chwila, odparlam: tak... jestes pewna, ze z nim?, powiedzialam: tak... glosowo? nie i wszystko bylo jasne. Hauer w tym momencie wiedzial, ze x nie bylo w domu...
I tak to sie kreci...
Na kogo wypadnie na tego bęc!!!! emocjonalne wampiry zawsze potrzebuja swiezej krwi...

Dobrej Nocy wiec... big_grin
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 03:19
      To dziala tak: niedomowienia, wykropkowanie, przeslana jakas romantyczna piosenka jedna, druga, dziesiata... najlepiej "Wish you were here" - o jak to brzmi - mozna tyle powiedziec, bez slow, ale jest tez wiele innych....smilesmilesmile Guzik sie za tym kryje - ale jesli ma sie delikwenta ugotowanego no to... a jesli delikwent probuje sie wyrwac ze szponow takiego wampira - wtedy wampir zaczyna sie niepokoic, bo zdobycz sie wymyka, szukanie nowej krwi wampirowi sie nie usmiecha, bo znowu bedzie musial udawac "dobre wychowanie", przyneta zarzucona i wampir czeka... wszystkie komunikatory sie nagle swieca - ale wampir nie puka osobiscie, wampir czeka... albo wampirzyca... czeka na swoja ofiare.

      Biada temu kto wpadnie w szpony takiego wampira - oczywiscie wyrozniaja sie takie wampiry wyjatkowa "wrazliwoscia" ale tylko do czasu - potem moze sie okazac, ze to patentowany cham. Kiedy zorientuje sie, ze zostal rozszyfrowany konczy sie grzecznosc... i "ach... pozdrow mame", "jak minal ci dzien", "brakowalo mi naszych rozmow"... wtedy schodzi ze sceny i zmienia role i moze sie okazac, ze gra jakas role w "Psach" Pasikowskiego...
      • blondynka.2801 Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 11:43
        No, cóż, ludzie się bawią, jak potrafią.
        A inaczej widać nie potrafią. smile
        Z taką zabawą wiąże się natomiast pewne ryzyko - można wpaść we własne sidła, czyż nie? big_grin
        • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:00
          Znam dokladnie cala te procedure, te udawana troske ("nie chce cie skrzywdzic")... wszystko od A do Z - caly repertuar a kiedy repertuar sie konczy zmienia sie obiekt i zaczyna od poczatku... skads trzeba te soki czerpac.
        • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:15
          blondynka.2801 napisała:

          > No, cóż, ludzie się bawią, jak potrafią.
          > A inaczej widać nie potrafią. smile
          > Z taką zabawą wiąże się natomiast pewne ryzyko - można wpaść we własne sidła, c
          > zyż nie? big_grin

          ... nie, nie wpadaja we wlasne sidla - to jest ryzyko z ktorym sie licza i o nim wiedza, ze wczesniej czy pozniej do tego dojdzie z reguly ofiara jest inteligentniejsza od nich inaczej nie bylaby wyzwaniem, wiec wczesniej czy pozniej sie polapie - zmieniaja obiekt i zabawa zaczyna sie od poczatku.... a poprzednia ofiara zaczyna czytac te nadete teksty, ktore kiedys wydawaly jej sie madre a w ktorych teraz poza forma nie znajduje tresci... konfrontacji z realem lepiej nie ryzykowac bo ta wypada jeszcze gorzej....
          • super.halusia Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:18
            staram się omijać takie gry
            • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:32
              Halusia, napisałaś logicznie: staram się... czy Ty myślisz, że od początku wiadomo, że to gra?

              I znowu przypomniała mi się opowiastka o gotowaniu żaby.

              Jeśli żabę wrzuci się do garnka z wrzątkiem, żaba wyskoczy i ucieknie, ale gdyby wsadzić ja do zimnej wody i sukcesywnie podgrzewać, nawet nie zauważy kiedy zostanie ugotowana i już nawet nie drgnie a o ucieczce nie ma mowy...
          • blondynka.2801 Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:48
            m.maska napisała:
            > ... nie, nie wpadaja we wlasne sidla - to jest ryzyko z ktorym sie licza

            Nie zgadzam się. Nie mówimy o zombi, czy cyborgu, ale o człowieku. Który z natury swojej jest targany emocjami. Być może są to tylko negatywne emocje, ale są. A w takim razie zawsze jest też ryzyko złapania się w ich sieć.
            Toksyczne uzależnienia bywają wzajemne. smile
            I to się wymyka racjonalnym i chłodnym kalkulacjom.
            Miłego dnia. smile
            • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:59
              blondynka.2801 napisała:

              > m.maska napisała:
              > > ... nie, nie wpadaja we wlasne sidla - to jest ryzyko z ktorym sie licza
              >
              > Nie zgadzam się. Nie mówimy o zombi, czy cyborgu, ale o człowieku. Który z natu
              > ry swojej jest targany emocjami. Być może są to tylko negatywne emocje, ale są.
              > A w takim razie zawsze jest też ryzyko złapania się w ich sieć.
              > Toksyczne uzależnienia bywają wzajemne. smile
              > I to się wymyka racjonalnym i chłodnym kalkulacjom.
              > Miłego dnia. smile

              Jak zapewne wiesz, bo o tym pisalo sie wielokrotnie, AL jest psychologiem... godzinami dyskutowalysmy na ten temat - myslalam podobnie jak Ty, logicznie - ale szybko sie przekonalam, ze to wlasnie AL miala racje... pijawce tez jest obojetne, czy wyssie do konca z ofiary soki, najwyzej znajdzie kolejna ofiare a te poprzednia okrzyknie niegodna...
              To sa biale niewinne sniezynki, ktore czerpia z innych i zawsze sa ucisniona niewinnoscia a kiedy ktos sie na nich pozna wtedy ten ktos jest bardzo beeee, bo nie rozpoznal "wielkosci"... a wszystko zaczyna sie od tego, ze takiej sniezynki nie mozna skrzywdzic, no bo jakze to krzywdzic sniezynke? do tego niewinna?
            • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 14:00
              blondynka.2801 napisała:

              > m.maska napisała:
              > > ... nie, nie wpadaja we wlasne sidla - to jest ryzyko z ktorym sie licza
              >
              > Nie zgadzam się. Nie mówimy o zombi, czy cyborgu, ale o człowieku. Który z natu
              > ry swojej jest targany emocjami. Być może są to tylko negatywne emocje, ale są.
              > A w takim razie zawsze jest też ryzyko złapania się w ich sieć.
              > Toksyczne uzależnienia bywają wzajemne. smile
              > I to się wymyka racjonalnym i chłodnym kalkulacjom.
              > Miłego dnia. smile

              Nie mówimy o zombi, - mysle, ze tym okresleniem bardzo zblizylas sie do rzeczywistosci...

              Milego smile
              • blondynka.2801 Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 18:24
                m.maska napisała:
                > Nie mówimy o zombi, - mysle, ze tym okresleniem bardzo zblizylas sie do
                > rzeczywistosci...


                Masko, naprawdę rozumiem, co chcesz mi powiedzieć. smile
                I odpowiem tak: pod najbardziej nawet zmultiplikowaną powłoką ZAWSZE gdzieś na dnie jest JEDEN człowiek.
                Który coś myśli i JEDNAK coś czuje.
                Natomiast NIE powiem, że ZAWSZE warto go tam szukać. smile

                A "Za szybą" wolę jednak w tej wersji smile
                • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 18:36
                  blondynka.2801 napisała:

                  >
                  > A "Za szybą" wolę jednak w tej wersji smile

                  smile
                • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 19:23
                  blondynka.2801 napisała:

                  > Masko, naprawdę rozumiem, co chcesz mi powiedzieć. smile
                  > I odpowiem tak: pod najbardziej nawet zmultiplikowaną powłoką ZAWSZE gdzieś na
                  > dnie jest JEDEN człowiek.
                  > Który coś myśli i JEDNAK coś czuje.
                  > Natomiast NIE powiem, że ZAWSZE warto go tam szukać. smile
                  >

                  Nie jestem chyba odpowiednia osoba, AL ma tutaj wieksze doswiadczenie, a jej slowa byly zawsze takie: "mowisz, ze ty bys tak nie postapila - ty... ale kto inny owszem i to bez najmniejszych skrupulow, bo dla niego to jest gra"...

                  Hauer, ktory niestety odszedl za wczesnie, napisal kiedys do mnie tak:

                  [29.01.2009 02:08:50] zenek: ludzie sie bawią
                  [29.01.2009 02:09:13] m: ale to niebezpieczna zabawa
                  [29.01.2009 02:09:23] zenek: neurastenia
                  [29.01.2009 02:11:57] zenek: ja tego nie lubię. Trzeba określić granice. Emocje owszem ale jak się rozegrało partyjkę pokera to wraca się do rzeczywistości. i wszyscy powinni o tym wiedzieć.
                  [29.01.2009 02:13:11] zenek: I wiedziec ile można przegrać...albo wygrać. I o jaka sumę sie gra
        • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 13:52
          blondynka.2801 napisała:

          > No, cóż, ludzie się bawią, jak potrafią.
          > A inaczej widać nie potrafią. smile
          > Z taką zabawą wiąże się natomiast pewne ryzyko - można wpaść we własne sidła, c
          > zyż nie? big_grin

          ... zapewniam Ci, ze bawią się tak, bo tylko taka możliwość maja - w realu nie mieliby żadnej szansy.... ten jakże "rozgadany głównie emotikonami" rozmówca nagle okazuje się, ze w realu nie ma kompletnie nic do powiedzenia...
          • m.maska Strzeż się NARCYZA! 02.06.13, 15:41
            Dawno temu... lat kilka znalazłam taki artykuł... i wszystko było jasne? czy aby na pewno?
            Wiedziałam już wtedy, że spotkałam "książkowy" przykład a jednak potrzebowałam bardzo długo żeby przyjąć to jako pewnik...

            Strzeż się NARCYZA!

            Uwielbiają siebie ponad wszystko. Są fatalnymi partnerami i przyjaciółmi, za to....niezłymi pracownikami. Zakochani w sobie rozdają wokół czarujące uśmiechy. Nie daj im się zwieść.
            Przyjaciół dobiera starannie. Potrzebuje ich niczym lustra. Dlatego wybiera najczęściej tych, którzy perfekcyjnie opanowali sztukę prawienia komplementów. Krytyki nie znosi. Ma o sobie jak najlepsze mniemanie. A jeśli mu coś nie wyjdzie? Winny zawsze jest ktoś inny albo niesprzyjające okoliczności. We własnych oczach nie ma wad. Po prostu chodzący ideał.
            Znasz takich? Na pewno. Są kiepskimi przyjaciółmi i partnerami. Samolubni, niewiarygodni i żądni władzy często manipulują osobami, które im zaufały. Psychologia ma nazwę dla takiej osoby: to narcyz.
            Okazuje się jednak, że choć nie jest on idealnym partnerem, w pracy sprawuje się wręcz doskonale: wykonuje swe obowiązki lepiej niż inni – pod jednym warunkiem...że może przy tym zabłysnąć.

            Najgorzej na narcyza i egoistę natrafić w bliskim związku. Będziemy mu potrzebni tylko po to, by mógł potwierdzić własną wartość.

            Jak się obronić przed narcyzem? Jak nie pozwolić mu się zranić?
            By to zrobić, trzeba go szybko rozpoznać. Jak? Na przykład po tym, że przesadnie dba o swój wygląd. Psychologowie uważają, że gdzieś głęboko wynika to z problemów w kontaktach z innymi ludźmi.
            Pod dbałością o wygląd tak naprawdę kryje się niskie poczucie własnej wartości. Narcyz rozpościera pawi ogon, by ekscytować siebie i innych, ale ukrywa za nim poczucie marności i słabość.
            Cechy te mogą wynikać ze sposobu wychowania. Surowi, wymagający bezwzględnego posłuszeństwa rodzice często zaszczepiają w swoich dzieciach brak wiary w siebie. Jako mechanizm obronny dzieci rozwijają narcyzm. Jeśli nie dostają pochwał od najbliższych, same zaczynają chwalić siebie, kreują przed sobą przesadnie pozytywny obraz własnej osoby. Z wiekiem ta cecha może się nasilać. Sprawia, że taka osoba nie jest w stanie stworzyć szczęśliwego związku. Dlaczego? Bo często ludzie niepewni swojej atrakcyjności mają przymus zdobywania wciąż nowych partnerów. Dlatego narcyz rzadko kiedy pozostaje dłużej w związku.
            Kłopot w tym, że na pierwszy rzut oka ludzie zakochani w sobie sprawiają wrażenie czarujących i zainteresowanych innymi. Wkrótce jednak okazują się zbyt dominujący, by z nimi wytrzymać.
            Zapatrzony w siebie egoista nie jest wytworem naszych czasów. Tacy istnieli już wieki temu, o czym świadczy starożytna opowieść o pięknym młodzieńcu imieniem Narcyz, który odrzucił miłość górskiej nimfy Echo. Bogini Nemezis mszcząc się na nim za okazaną pychę, sprawiła, że zakochał się on swoim odbiciu w strumieniu.
            Termin “narcyzm” w XIX wieku wprowadzono także do słownictwa medycznego. Okazuje się, że miłość do samego siebie może przybierać patologiczne rozmiary. Narcyzm to stan samouwielbienia, zachwyt nad własnymi cechami. U osób dorosłych jest zaburzeniem psychicznym. Oznacza osiąganie przyjemności seksualnej w miłości do siebie samego, wyzwalanie podniecenia przez oglądanie własnego ciała w lustrze.

            Skłonności narcystyczne wykazują również małe dzieci, które pragnąc skupić na sobie uwagę innych, stawiają siebie w centrum zainteresowania. Większość ludzi jednak z tego wyrasta. Niestety nie wszyscy.

            Podstawom samouwielbienia sprzyja domorosła psychologia tanich poradników zalegających księgarskie półki. Zresztą cała współczesna kultura lansująca przyjemność jako najwyższe dobro sprawia, że narcyzy mnożą się jak grzyby po deszczu. Gdy liczą się wyłącznie zewnętrzne atrybuty – takie, jak prezencja, status, władza i pieniądze – można dojść do przekonania, że to co czujemy jest nieważne.
            - Wyraża się to w nieustającej obawie o własne zdrowie, strachu przed starością lub śmiercią, stałym poszukiwaniu oznak starzenia się, marzeniach o wiecznej młodości. Dziś ciało zmieniło się w przedmiot kultu.
            Sprawność swojego ciała trzeba sprawdzać na każdym kroku. Stale potwierdzać swoją atrakcyjność. Dlatego narcyzy coraz bardziej bezkarnie krzywdzą innych.

            Skąd się biorą skłonności do narcyzmu? Nie wiadomo. Może to wynik doświadczeń wczesnego dzieciństwa, może to jest zapisane w genach – na razie nie udało się tego wyjaśnić.
            Jeśli to możliwe, lepiej dla własnego dobra unikać narcyzów. Jest duże prawdopodobieństwo, że nas emocjonalnie wykorzystają – mówi K.Campbell, prof. psychologii z University of Georgia.
            Jednak wcale nie tak łatwo się przed nimi uchronić.
            Na początku znajomości starają się być mili i zdobyć nasze zaufanie. Ale w głębi duszy zależy im głównie na naszym podziwie – ostrzega prof. Campbell.
            Narcyz nigdy naprawdę nie kocha. Raczej bawi się w miłość, gra. Jego uczucie nie jest bezwarunkowe – wręcz przeciwnie: 'kocham go(ja), bo mnie podziwia i kocha' – myśli o partnerze większość z nich.
            Narcyzy lubią być obdarzane komplementami i pieszczotami, rzadko jednak je odwzajemniają.
            W skrajnej formie narcyzm jest wyrazem chorej osobowości – cierpi na niego około jednego procenta populacji, ale są miliony ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu hodują w sobie narcyza.
            • m.maska Re: Strzeż się NARCYZA! 02.06.13, 15:54
              Hahaha... a kiedy robi się nieciekawie wtedy znika: "wyjeżdżam" - ale siedzi przy kompie i czyta każde słowo, ciekawy ile jeszcze wypłynie....

              Z dedykacja... "Za szybą" smile
    • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 20:24
      Przeczytałam.
      Właściwie wszystko zostało już powiedziane.
      Ja tylko dodam, że kogoś z zombie robi ta druga osoba. Musi być przy tym inteligentna i obdarzona wyobraźnią, gdyż tylko taka, bylejakość, skąposłowie i komiczne maniery będzie próbowała zinterpretować jako zalety i przejaw głębi duchowej... bo nie mieści jej się w głowie, że to po prostu szara tuzinkowość.
      • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 23:11
        al-szamanka napisała:

        > Przeczytałam.
        > Właściwie wszystko zostało już powiedziane.
        > Ja tylko dodam, że kogoś z zombie robi ta druga osoba. Musi być przy tym
        > inteligentna i obdarzona wyobraźnią, gdyż tylko taka, bylejakość, skąposłowie
        > i komiczne maniery będzie próbowała zinterpretować jako zalety i przejaw głębi
        > duchowej... bo nie mieści jej się w głowie, że to po prostu szara tuzinkowość.

        AL nie pisz tak, bo to się może skończyć znowu jakąś chanderką.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 02.06.13, 23:14
          i będą słuchane smutne kawałki... wink
        • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 03.06.13, 22:16
          m.maska napisała:

          > AL nie pisz tak, bo to się może skończyć znowu jakąś chanderką.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin


          może nawet omdleniem...
          • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 03.06.13, 22:24
            o Boooooooosz, byle nie zawałem...
            • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 03.06.13, 22:27
              m.maska napisała:

              > o Boooooooosz, byle nie zawałem...

              nooo, ewentualnie to wodopój może się zawalić/zwalić... z sufitu big_grinbig_grinbig_grin
              • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 00:13
                chyba zalać... ale kiedy sie "cierpi" wtedy powstaja najlepsze "wiersze"...
                • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 06:11
                  m.maska napisała:

                  > chyba zalać... ale kiedy sie "cierpi" wtedy powstaja najlepsze "wiersze"...

                  Ach taaaaaak... a gdzie one?
                  • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 06:30
                    ano w szufladzie...
                    • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 22:02
                      m.maska napisała:

                      > ano w szufladzie...



                      wszystkie trzy?
                      • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 22:13
                        no cos Ty AL, na pewno wiecej tego z rekawa wylatuje....
                        • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 22:16
                          m.maska napisała:

                          > no cos Ty AL, na pewno wiecej tego z rekawa wylatuje....


                          No wiesz! Gdyby to był jeszcze duży rękaw, to ewentualnie, ale w takiej sytuacji to tylko grypsy są możliwe.
                          • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 22:20
                            ja bym tu chciala cos napisac, ale nie zrobie tego, bo moglby ktos miec nieodpowiednie skojarzenia... w kazdym razie wazne, zeby szuflada nie byla pusta smile
                            • al-szamanka Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 22:22
                              m.maska napisała:

                              > ja bym tu chciala cos napisac, ale nie zrobie tego, bo moglby ktos miec nieodpo
                              > wiednie skojarzenia... w kazdym razie wazne, zeby szuflada nie byla pusta smile


                              a ja już te nieodpowiednie skojarzenia mam... chodzi Ci o nogawkę?big_grinbig_grinbig_grin
                              • m.maska Re: Wirtualne gry i zabawy... 04.06.13, 22:26
                                al-szamanka napisała:

                                > m.maska napisała:
                                >
                                > > ja bym tu chciala cos napisac, ale nie zrobie tego, bo moglby ktos miec n
                                > ieodpo
                                > > wiednie skojarzenia... w kazdym razie wazne, zeby szuflada nie byla pusta
                                > smile
                                >
                                >
                                > a ja już te nieodpowiednie skojarzenia mam... chodzi Ci o nogawkę?big_grinbig_grinbig_grin

                                quid pro quo wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka