Pakuję się,ale tak,żeby koty nie zauważyły,bo to dla nich duży stres.Gromadzę rzeczy w różnych miejscach,a jutro rano - władujemy wszystko do walizek i w drogę.
Jutro - Wianki w Krakowie i urodziny Dziecka.
Knajpka została wybrana starannie i w pewnej odległości od centrum.
Bo w zeszłym roku - wylądowaliśmy późnym wieczorem na Rynku i to było przykre - patrzeć na bardzo zmęczone twarze kelnerów i Romów z gitarami...
A potem do Szczawnicy.Rok temu znaleźliśmy sobie hotelik - na ten rok - w spokojnym miejscu.Blisko hal z owieczkami i psów pasterskich,które okazywały mi prawdziwą miłość - do momentu,gdy okazało się,że mam kanapki
tylko z serem,a nie z szynką.
Umówiliśmy się wtedy z paniami w recepcji,że będę dzwonić,bo to im i mnie bardziej się opłaca.
Dzwonię,pani bardzo miła i proponuje piękny pokój - "skoro państwo od niedzieli do soboty",pod warunkiem,że nie będą wam przeszkadzały lustra. -Jakie lustra?!
- Bo to pokój dla nowożeńców.
Zgodziłam się,bo 17.06. minęło 35 lat wspólnego łażenia po górach.I dopiero potem sprawdziłam,jak wygląda w tym hotelu pokój dla pary młodej

NL dostał czkawki ze śmiechu,bo to lustro znajduje się na suficie i ma bardzo bogatą złotą oprawę.Na ścianach wiszą "dzieła mistrzów",czyli jakieś wijące się nagie ciała w równie bogatych ramach.
A na wielkim małżeńskim łożu - czerwona narzuta z falbanami.
Rozumiem,że wetniemy się między dwie noce poślubne

Pytanie,gdzie my będziemy stawiać nasze górskie buciory?