Dodaj do ulubionych

Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016

16.05.16, 12:01
Właśnie spojrzałam na wątek pt. Markerem po mapie Włoch (forum.gazeta.pl/forum/w,101385,159723453,159723453,Markerem_po_mapie_Wloch.html) założonym 14.12.2015 już wtedy nasze plany były sprecyzowane - nawet ogólny zarys naszej trasy pozostał niezmieniony, tylko pojechałyśmy jeszcze na Półwysep Salentyński, do Lecce, którego na tej mapce jeszcze nie było. Trasa pozostała ta sama, chociaż kilka miejsc musiało ze względów czasowych wypaść, ale też doszły dodatkowe w miejsce innych. Zwiedzanie nie ma sensu, jeśli miałoby to oznaczać, że jakieś miejsce zostało wyłącznie zaliczone.

https://fs5.directupload.net/images/user/151214/8wkqvdrc.jpg

I tak wyglądała ta nasza trasa
Obserwuj wątek
    • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 12:54
      Jak teraz na te mapke patrze, to az uwierzyc nie moge, ze jednak te trase wykonalysy.
      A jednak!
      I namacalny dowod mam. Po raz pierwszy w zyciu zrobily mi sie pecherze na podeszwach stop. Nieslychane, bo przeciez szybkie i dlugie marsze to dla mnie nic takiego.
      • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 13:32
        hehehe... i pecherze na dloniach z zupelnie innych przyczyn wink
        • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 19:44
          m.maska napisała:

          > hehehe... i pecherze na dloniach z zupelnie innych przyczyn wink
          >

          Przyznam się... tak mocno zapierałam się podczas jazdy po serpentynach w dół i w górę, że aż porobiły mi się pęcherze na palcach wskazujących big_grin
          • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 19:58
            Hahaha... no ale musisz sama przyznać, że nic to było w porównaniu z tym kiedy zaczęły się schody...
    • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 13:39
      Hotele czy też częściej pensjonaty wybierałam pod względem możliwości pozostawienia możliwie blisko samochodu, ale przede wszystkim też ze względu na odległości od centrum - jeśli potrzebny nam był wyłącznie nocleg, mogłam wziąć hotel na obrzeżu miasta, ale jeśli chciałyśmy się też późnym wieczorem powłóczyć po uliczkach i zaułkach Starego Miasta, wielkie nowoczesne hotele odpadały - chciałyśmy mieć tę możliwość bycia w centrum bez przymusu wsiadania w samochód i odjeżdżania po to żeby mieć windę i inne "luksusy"...
      • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 13:42
        Tak więc tylko dwa z zarezerwowanych przeze mnie hoteli miały windy... było to w Casercie i w Pescarze.
    • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 19:43
      Samolot wylądował pol godziny przed czasem, co było nie byle jakim zyskiem biorąc pod uwagę fakt, że przed wszystkimi wypożyczalniami samochodów a było ich tam chyba z pięć utworzyły się kolejki.
      Podejście do lądowania... przelatywałam nad portem a potem nad dworcem na który dwie godziny wcześniej przyjechała AL...

      https://fs5.directupload.net/images/user/160516/sr8rgd9b.jpg
      • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 19:51
        m.maska napisała:

        > Samolot wylądował pol godziny przed czasem, co było nie byle jakim zyskiem bior
        > ąc pod uwagę fakt, że przed wszystkimi wypożyczalniami samochodów a było ich ta
        > m chyba z pięć utworzyły się kolejki.
        > Podejście do lądowania... przelatywałam nad portem a potem nad dworcem na który
        > dwie godziny wcześniej przyjechała AL...

        >
        > https://fs5.directupload.net/images/user/160516/sr8rgd9b.jpg


        ... w międzyczasie dotarła na lotnisko i spokojnie czekała smile
        • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 20:17
          Nie chciałyśmy tracić czasu - natychmiast ruszyłyśmy w drogę do Asyżu. miałyśmy do przejechania 240km. No i wymyśliłam sobie, ze najpierw pojedziemy na Rocca Maggiore, żeby obejrzeć Asyż z góry, przy zachodzącym słońcu.
          System nawigacyjny to jest doskonały wynalazek, pod jednym wszakże warunkiem, kiedy nie zaczyna prowadzić na skróty - w pewnym momencie wprowadził mnie w wąskie uliczki, jechałyśmy opłotkami a potem... zaczęły się schody!

          https://fs5.directupload.net/images/user/160516/l6nvas28.jpg
          • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 20:24
            m.maska napisała:

            > Nie chciałyśmy tracić czasu - natychmiast ruszyłyśmy w drogę do Asyżu. miałyśmy
            > do przejechania 240km. No i wymyśliłam sobie, ze najpierw pojedziemy na Rocca
            > Maggiore, żeby obejrzeć Asyż z góry, przy zachodzącym słońcu.
            > System nawigacyjny to jest doskonały wynalazek, pod jednym wszakże warunkiem, k
            > iedy nie zaczyna prowadzić na skróty - w pewnym momencie wprowadził mnie w wąsk
            > ie uliczki, jechałyśmy opłotkami a potem... zaczęły się schody!
            >
            > https://fs5.directupload.net/images/user/160516/l6nvas28.jpg

            Na temat schodów nie będę się wypowiadać big_grin
            • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 20:39
              Proszę skręcić ostro w prawo, czy lewo - już nie pamiętam... wąski zadrzewiony "przejazd" stromo pod górę, dodałam gazu a kiedy zaczęło nami na dobre tłuc zorientowałyśmy się, że jesteśmy na schodach - teraz trzeba było stoczyć się tyłem w dół, hamulec ręczny i smród palącej się gumy... tego nie da się opisać. AL nie mogła nawet wysiąść, tam było tak wąsko, że z jej strony ocierałyśmy się niemal o mur, z mojej strony gęsto zadrzewione pobocze - ile to wszystko trwało, nie potrafię nawet dzisiaj ocenić - kiedy w końcu udało nam się wyjechać z tej pułapki na normalną jezdnię system nawigacyjny zaczął nawijać i z uporem próbował znowu wprowadzić mnie na tę samą ścieżkę i na schody...
              • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 20:46
                m.maska napisała:

                > Proszę skręcić ostro w prawo, czy lewo - już nie pamiętam... wąski zadrzewiony
                > "przejazd" stromo pod górę, dodałam gazu a kiedy zaczęło nami na dobre tłuc zor
                > ientowałyśmy się, że jesteśmy na schodach - teraz trzeba było stoczyć się tyłem
                > w dół, hamulec ręczny i smród palącej się gumy... tego nie da się opisać. AL n
                > ie mogła nawet wysiąść, tam było tak wąsko, że z jej strony ocierałyśmy się nie
                > mal o mur, z mojej strony gęsto zadrzewione pobocze - ile to wszystko trwało, n
                > ie potrafię nawet dzisiaj ocenić - kiedy w końcu udało nam się wyjechać z tej p
                > ułapki na normalną jezdnię system nawigacyjny zaczął nawijać i z uporem próbowa
                > ł znowu wprowadzić mnie na tę samą ścieżkę i na schody...

                Ale ja pamiętam.
                Ostro w lewo i pod górę.
                Najpierw było jeszcze trochę asfaltu i zaraz potem te strome schody... prowadziły do jakiegoś kościoła.
                Do tej pory nie rozumiem, że wyszlysmy cało z tej sytuacji.
                Zapewne cała gromada aniołów nam pomogła... i Twój kunszt wytrawnego kierowcy smile
                • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 20:57
                  Ale ta przygoda naznaczyła nas też już na całą podróż, stąd wziął się nasz lęk przed wjazdem na Monte Cassino... a potem okazało się, że wjazd do Asyżu jest prosty i nawet nie za bardzo stromy, mimo, że miasto położone jest na wzgórzu. Na Rocca Miaggiore powędrowałyśmy już na piechotę - schodami oczywiście smile

                  https://fs5.directupload.net/images/user/160516/275iouz4.jpg
                  • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 21:03
                    m.maska napisała:

                    > Ale ta przygoda naznaczyła nas też już na całą podróż, stąd wziął się nasz lęk
                    > przed wjazdem na Monte Cassino... a potem okazało się, że wjazd do Asyżu jest p
                    > rosty i nawet nie za bardzo stromy, mimo, że miasto położone jest na wzgórzu. N
                    > a Rocca Miaggiore powędrowałyśmy już na piechotę - schodami oczywiście
                    smile
                    >
                    > https://fs5.directupload.net/images/user/160516/275iouz4.jpg

                    ... i obeszło się bez ręcznego hamulca big_grinbig_grinbig_grin
                    • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 21:19
                      Najszczęśliwsza byłam kiedy w końcu mogłam wysiąść z samochodu i odpocząć psychicznie od tych "schodów"... o tutaj ... parking koło Rocca Minore

                      https://fs5.directupload.net/images/user/160516/y3ktquy3.jpg
                      • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 21:56
                        m.maska napisała:

                        > Najszczęśliwsza byłam kiedy w końcu mogłam wysiąść z samochodu i odpocząć psych
                        > icznie od tych "schodów"... o tutaj ... parking koło Rocca Minore
                        >
                        > https://fs5.directupload.net/images/user/160516/y3ktquy3.jpg

                        Bo nie ma to jak płasko pod stopamibig_grin
                        • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 16.05.16, 22:01
                          al-szamanka napisała:

                          > Bo nie ma to jak płasko pod stopamibig_grin

                          No... mogą być ostatecznie schody, byle nie pod kołami wink
    • m.maska Assisi - Asyż 29/30.04 17.05.16, 13:15
      Nasz hotelik znajdował się w samym centrum Starego Asyżu tuż przy Katedrze. Czy istnieje w ogóle nowy Asyż? może gdzieś w dolinie, jeszcze bardziej w dolinie niż ten Asyż widoczny z Rocca Maggiore.
      Asyż jest miastem niezwykłym - ten parking widoczny na zdjęciu znajduje się poza murami miasta, wystarczyło przejść przez ulicę i przez bramę w dawnych murach miejskich żeby przenieść się do średniowiecznego miasta, uliczki, zaułki, schody i schodki - dzisiaj powoli jeżdżą tymi wąskimi uliczkami samochody, które zupełnie tam nie pasują.
      Nie będę się rozpisywać o wielu zabytkach Asyżu, najbardziej znanymi są Bazyliki Św.Klary i Św.Franciszka - pisano o nich tak wiele, że każdy kogo to zainteresuje znajdzie tysiące artykułów na ten temat, ale miasto - to miasto jest jakby zatrzymało się w czasie - w średniowieczu. mimo, że pokój, który wynajmowałyśmy był nowocześnie i komfortowo wyposażony, to jednak w samym mieście, na ulicach z nowoczesności widać wyłącznie poruszające się w ślimaczym tempie samochody.

      https://fs5.directupload.net/images/user/160517/s7t82d6y.jpg
      • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 17.05.16, 13:45
        I takie wystawy, miasto wręcz niebezpieczne dla wszelkiego rodzaju miłośników słodyczy, łasuchów i łakomczuchów...

        https://fs5.directupload.net/images/user/160517/ax7yvu23.jpg
        • super.halusia Re: Assisi - Asyż 29/30.04 17.05.16, 15:34
          Miło popatrzeć,na piękne fotkismile
        • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 17.05.16, 16:56
          Jeszcze długo w nocy włóczyłyśmy się po Asyżu, nie do końca dobrowolnie - myśmy się tam autentycznie pogubiły w tych zaułkach. Ale najpierw obserwowałyśmy miasto w świetle zachodzącego słońca, potem Asyż nocą. Był piątek wieczór i to miasto tętniło życiem.
          Przeszłyśmy koło Bazyliki Św.Klary, wędrowałyśmy po schodach, uliczkami, zaułkami, które niekiedy oświetlała tylko jedna nikła latarnia. Spokój, cisza, już nie jeździły samochody, atmosfera jakby żywcem przeniesiona ze Średniowiecza. To miasto ma duszę.

          https://fs5.directupload.net/images/user/160517/6obm3w3q.jpg
          • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 18.05.16, 14:47
            Następnego dnia z samego rana zaniosłyśmy nasze bagaże do samochodu a potem wróciłyśmy do miasta. Naszym celem była Bazylika Św.Klary, parę minut po godzinie szóstej, w sobotę, miasto jeszcze spało - osamotnione wąskie zaułki jeszcze nie budziły się do życia, Katedra dopiero w świetle zachodzącego słońca miała ponownie rozbłysnąć, niezwykle rzadko w którejś z wąskich uliczek pojawiał się samochód i trzeba było uciekać na bok. Za to Rocca Maggiore promieniała nad miastem w promieniach wschodzącego słońca.

            https://fs5.directupload.net/images/user/160518/kiy7umum.jpg
            • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 18.05.16, 16:07
              Basilica Santa Chiara - nie mogę nawet powiedzieć, że architektonicznie Bazylika Św.Klary to coś niezwykłego, bo nie jest - psuje nawet ten średniowieczny wizerunek miasta. Na zdjęciach widać Bazylikę wieczorem i bladym świtem. Widok z placu przed Bazyliką na miasto położone poniżej, oliwne gaje i w oddali na Bazylikę Św.Franciszka był o tej porze wręcz idylliczny. Cisza, spokój, tylko bardzo nieliczni przechodnie - chociaż w samej Bazylice odbywała się poranna msza i wiernych było sporo.

              https://fs5.directupload.net/images/user/160518/ltn54o2b.jpg
              • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 18.05.16, 16:27
                Spacer po Asyżu to prawdziwa przyjemność - zwłaszcza wczesnym rankiem, kiedy uliczki są puste, ma się wrażenie, że tam czas zatrzymał się w miejscu... wróciłyśmy na parking. Bazylika Św. Franciszka znajduje się po drugiej stronie miasta - nie było sensu iść tam pieszo, ponieważ Bazylika Św.Franciszka była ostatnim miejscem, które chciałyśmy obejrzeć w centrum Asyżu a poprzedniego dnia przyjechałyśmy zbyt pusto, "jeżdżąc przedtem po schodach" - Booosz jakiego ja miałam stracha przed ponownym odpaleniem samochodu, czy w ogóle odpali, czy nie poszły mu hamulce, czy znowu nie poprowadzi nas system nawigacyjny w jakąś zasadzkę.

                https://fs5.directupload.net/images/user/160518/526koyts.jpg
                • a74-7 Re: Assisi - Asyż 29/30.04 18.05.16, 16:32
                  ogladam,kontempluje w ciszy
                  nie chce zaklocac ciszy i specyficznej atmosfery tego miasta smile
                  • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 18.05.16, 17:03
                    a74-7 napisał:

                    > ogladam,kontempluje w ciszy
                    > nie chce zaklocac ciszy i specyficznej atmosfery tego miasta smile

                    Atmosfera jest tak wyjątkowa, ze można odnieść wrażenie, że jest się na jakimś planie filmowym, że tak przecież już dzisiaj nie może być... wieżowce, szkło i aluminium, supermarkety - nic z tych rzeczy... to nie tam, to inny świat. Świat pełen romantycznych zaułków i zakamarków, gdzie ma się wrażenie, że za zakrętem słychać tętent końskich kopyt.
                    Podczas tej wycieczki znalazłyśmy się jeszcze wiele razy w podobnych do filmowych dekoracji miejscach a nawet takich, które rzeczywiście wykorzystano jako scenerie filmową.
                • m.maska Errata 18.05.16, 16:54
                  m.maska napisała:

                  > Spacer po Asyżu to prawdziwa przyjemność - zwłaszcza wczesnym rankiem, kiedy ul
                  > iczki są puste, ma się wrażenie, że tam czas zatrzymał się w miejscu... wróciły
                  > śmy na parking. Bazylika Św. Franciszka znajduje się po drugiej stronie miasta
                  > - nie było sensu iść tam pieszo, ponieważ Bazylika Św.Franciszka była ostatnim
                  > miejscem, które chciałyśmy obejrzeć w centrum Asyżu a poprzedniego dnia przyjec
                  > hałyśmy zbyt pusto, "jeżdżąc przedtem po schodach" - Booosz jakiego ja miałam s
                  > tracha przed ponownym odpaleniem samochodu, czy w ogóle odpali, czy nie poszły
                  > mu hamulce, czy znowu nie poprowadzi nas system nawigacyjny w jakąś zasadzkę.

                  miało być późno translator klepnął pusto... smile
                • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 18.05.16, 23:23
                  Pojechałyśmy do Bazyliki Św.Franciszka i znowu tak jak poprzednio, ogromny parking dla autobusów, podziemny dla samochodów osobowych, a za chwilę przekracza się mury miejskie i inny świat... nawet franciszkanin pojawił się przed Bazyliką. Było bardzo wcześnie, niewielu jeszcze turystów - w Bazylice zdjęć robić nie wolno - a freski w dolnym kościele wspaniałe - dla zainteresowanych, w necie można sobie je znaleźć.

                  https://fs5.directupload.net/images/user/160518/4yh9buie.jpg
                  • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 19.05.16, 02:43
                    Po obejrzeniu dolnej Bazyliki weszłyśmy na górę, niestety górna Bazylika była zamknięta - ale jaka wspaniałą rozetę ma górna Bazylika... z tego co zdołałyśmy wyczytać, nic nie wskazywało, że będzie w ogóle otworzona. W gruncie rzeczy to ta dolna Bazylika z freskami m.in Giotta ma szczególne znaczenie, tam znajduje się też grób Św.Franciszka.

                    https://fs5.directupload.net/images/user/160519/nmosiasd.jpg
                    • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 19.05.16, 02:53
                      Z placu przed Bazyliką Św.Franciszka widziałyśmy już kolejny cel naszej wycieczki była to Basilica Santa Maria Degli Angeli.

                      https://fs5.directupload.net/images/user/160519/ac7k72fh.jpg
                      • m.maska Re: Assisi - Asyż 29/30.04 19.05.16, 12:27
                        Basilica Santa Maria degli Angeli
                        To było zaledwie kilka kilometrów od Bazyliki Św.Franciszka. Mama opowiadała mi, że kiedy była na pielgrzymce we Włoszech, oni, całą grupą tę odległość przeszli na piechotę, droga prowadziła przez oliwne gaje... my po pierwsze nie miałyśmy na to czasu a po drugie ta Bazylika znajdowała się na naszej drodze wyjazdowej.
                        Jak to dobrze przyjechać dostatecznie wcześnie, zanim wszyscy turyści się wysypią - niestety wcześniej czy później przyjeżdża się w jakieś miejsce za późno - to miałyśmy jeszcze przeżyć tego dnia kilkakrotnie, ale na razie - nie było nawet problemu z parkingiem.
                        Basilica Santa Maria degli Angeli a wewnątrz kościoła porziuncola - kościół powstał jako ochrona pierwszego maleńkiego kościółka, który zbudował Św.Franciszek.
                        Wejście na płytę znajdującą się przed kościołem było ograniczone, trzeba bylo minąć uzbrojonych w wykrywacze metalu carabinieri. Zapewne podobnie było w Bazylice Św.Franciszka - bo kiedy opuszczałyśmy dziedziniec wewnętrzny, pojawiło się tam wielu carabinieri.
                        W środku kościoła zdjęć robić nie wolno a jest ten kościół i porziuncola w jego wnętrzu wyjątkowo urokliwy i dopiero w przejściu prowadzącym do ogrodu różanego, ogrodu w którym zgodnie z legendą rosną róże bez kolców, mogłam zrobić kilka fotografii. Tam też znajduje się figura Św.Franciszka, trzymającego w dłoniach koszyczek w którym mieści się gniazdko turkawek - nie było ich w gniazdku kiedy my tam byłyśmy.

                        https://fs5.directupload.net/images/user/160519/qsy4hgof.jpg
                  • al-szamanka Re: Assisi - Asyż 29/30.04 19.05.16, 05:53
                    m.maska napisała:

                    > Pojechałyśmy do Bazyliki Św.Franciszka i znowu tak jak poprzednio, ogromny park
                    > ing dla autobusów, podziemny dla samochodów osobowych, a za chwilę przekracza s
                    > ię mury miejskie i inny świat... nawet franciszkanin pojawił się przed Bazyliką
                    > . Było bardzo wcześnie, niewielu jeszcze turystów - w Bazylice zdjęć robić nie
                    > wolno - a freski w dolnym kościele wspaniałe - dla zainteresowanych, w necie mo
                    > żna sobie je znaleźć.
                    >
                    > https://fs5.directupload.net/images/user/160518/4yh9buie.jpg

                    No i ja się pojawiłam... a tak starałam się nie wchodzić Ci przed obiektyw big_grin
        • al-szamanka Re: Assisi - Asyż 29/30.04 17.05.16, 17:25
          m.maska napisała:

          > I takie wystawy, miasto wręcz niebezpieczne dla wszelkiego rodzaju miłośników s
          > łodyczy, łasuchów i łakomczuchów...
          >
          > https://fs5.directupload.net/images/user/160517/ax7yvu23.jpg

          Fakt, że mężnie oparłyśmy się pokusie... poza tym czasu nie było big_grin
    • m.maska Orvieto 30.04 19.05.16, 13:54
      Kolejnym miastem, które chciałyśmy zobaczyć było Orvieto. Kiedy jeszcze planowałam całą trasę, pomiędzy Asyżem i Orvieto była Perugia i Monte Castello di Vibio - ale w międzyczasie zauważyłam, że jest to po prostu czasowo niemożliwe do zrealizowania, jeśli chcemy zobaczyć jeszcze Viterbo i pojechać do Bagnaia. Kombinowałam jak z odważnikami na wadze a kiedy pewna szala przeważała inne miejsca wypadały z programu.
      W Orvieto na samym wstępie zaczęły się: schody - tym razem już tylko symbolicznie. Dojazd do zaplanowanego przeze mnie parkingu okazał się niemożliwy - system nawigacyjny nie chciał przyjąć tej ulicy, być może nie należała ona już do Orvieto i w tym był problem - navi przyprowadziło nas na parking przed dworcem, gdzie można było parkować pół godziny na zegar. Uparłam się, że nie będę wjeżdżać do górnego miasta, tam pojedziemy kolejką szynową - w końcu po krążeniu w kółko wokół dworca znalazłyśmy parking, wprawdzie też na zegar, ale na dwie godziny - nie byłyśmy nawet pewne ile nam zejdzie czasu na górze - ryzyko.

      https://fs5.directupload.net/images/user/160519/q5qfo6na.jpg
      • m.maska Re: Orvieto 30.04 19.05.16, 22:16
        Tuż przy stacji kolejki znajduje się Pozzo di San Patrizio (studnia Św.Patryka). Obiekt ten jest o tyle interesujący, że charakteryzuje się dwoma niezależnymi biegami schodów na głębokość 58 metrów... zbudowano ją by na wypadek oblężenia miasta mieć dostęp do wody. Jednym biegiem sprowadzano osły po wodę, drugim biegiem wyprowadzano dźwigające wodę. Zapewne byłoby to ciekawe doświadczenie wejść tam i to obejrzeć, ale podobne schody, chociaż zbudowane w innym celu oglądałyśmy kilka lat temu w Chambord - służyły one raczej intrygom dworskim. Projekt ich konstrukcji był przypisywany Leonardo da Vinci.

        www.wikiwand.com/pl/Studnia_%C5%9Bw._Patryka_w_Orvieto
        Zrobiło się bardzo ciepło, a nam nie chciało się wędrować w dół i w górę schodami studziennymi - toteż bez żalu zrezygnowałyśmy z tego doświadczenia, chciałyśmy zobaczyć miasto.

        p.s. zdjęcie wnętrza studni z netu

        https://fs5.directupload.net/images/user/160519/5jgc38aw.jpg
        • m.maska Re: Orvieto 30.04 19.05.16, 23:34
          I znowu podobnie choć zupełnie inaczej zatopiłyśmy się w dawne czasy. Orvieto jest inne, jest mniej "kamienne" od Asyżu... położone wysoko na skale otoczone murami obronnymi, miasto ma już inna barwę - cieplejszą.

          https://fs5.directupload.net/images/user/160519/ut6biz75.jpg
          • m.maska Re: Orvieto 30.04 20.05.16, 15:28
            Kiedy patrzy się na mapkę Orvieto, w samym środku znajduje się katedra. Katedra, która tak naprawdę sprowadziła nas do tego miasta. Kilka miesięcy przedtem zanim zaczęłyśmy planować naszą wycieczkę ktoś zapytał mnie: a widziałaś kaplicę z freskami Końca Świata Luca Signorellego w katedrze w Orvieto? i wtedy obudziło się pragnienie obejrzenia tych fresków.
            Ale zanim doszłyśmy do Placu Katedralnego obeszłyśmy też inne zakamarki... była sobota i na najważniejszym placu w mieście na Piazza del Popolo przed Palazzo del Capitano del Popolo jak zwykle rozłożyły się kramy z wszelkiego rodzaju badziewiem - cóż robić.

            https://fs5.directupload.net/images/user/160520/5tihluer.jpg
            • m.maska Re: Orvieto 30.04 20.05.16, 20:02
              Jeśli patrząc na fasadę katedry w Orvieto nasuwa się porównanie z fasadą katedry w Sienie to podobieństwo jest wyłącznie pozorne, bo kiedy zestawi się te dwie budowle widać wyraźne różnice, ale renesans smile no, nie wspominając o wnętrzu katedry sieneńskiej, której jak do tej pory nie prześcignęła żadna inna.

              https://fs5.directupload.net/images/user/160520/y56wtydn.jpg
              • al-szamanka Re: Orvieto 30.04 20.05.16, 20:10
                m.maska napisała:

                > Jeśli patrząc na fasadę katedry w Orvieto nasuwa się porównanie z fasadą katedr
                > y w Sienie to podobieństwo jest wyłącznie pozorne, bo kiedy zestawi się te dwie
                > budowle widać wyraźne różnice, ale renesans smile no, nie wspominając o wnętrzu k
                > atedry sieneńskiej, której jak do tej pory nie prześcignęła żadna inna.

                >
                > https://fs5.directupload.net/images/user/160520/y56wtydn.jpg

                O tak, sienenska byla tak niezwykła, że gdybym posiedziałabym tam parę godzin dłużej, to na pewno spłynęłaby na mnie moc prorokowania.
              • m.maska Re: Orvieto 30.04 21.05.16, 00:10
                Szpaler takich drzewek spotkałyśmy w Orvieto...

                https://fs5.directupload.net/images/user/160521/gkoq2yre.jpg
                • m.maska Re: Orvieto 30.04 21.05.16, 16:09
                  Piękna jest fasada Duomo di Orvieto, dla mnie najpiękniejsza spośród renesansowych katedr jakie dotychczas oglądałam.

                  https://fs5.directupload.net/images/user/160521/qfnrsxu3.jpg
                  • m.maska Re: Orvieto 30.04 21.05.16, 19:24
                    Katedra w Orvieto jest zbudowana na planie klasycznego krzyża - ołtarz główny i dwie kaplice boczne - żadnych "wypustek po drodze", nie dobudowano żadnych dodatkowych kaplic. Wnętrze znowu nasuwa porównanie z katedrą sieneńska, chociaż tylko kolorystyka jest zbliżona - nie ma porównania z bogato zdobionym wnętrzem katedry sieneńskiej. Kiedy wchodzi się do Duomo di Orvieto - wystrój jest surowy, dużo wolnej przestrzeni, gdzieś na szczycie główny ołtarz i niewidoczne wręcz, znajdujące się z boku dwie kaplice.
                    W jednej z nich umieszczono niejako bezpośrednie źródło budowy katedry.
                    W roku 1263 w pobliskim miasteczku Bolsena doszło do cudu.
                    z wiki
                    W 1263 pielgrzymujący do Rzymu ksiądz Piotr z Pragi zatrzymał się w Bolsenie. W czasie odprawiania mszy hostia w jego rękach zaczęła krwawić. Natychmiast pokazał to przebywającemu w Orvieto papieżowi Urbanowi IV, który ogłosił, iż miał miejsce cud eucharystyczny. Wpłynęło to na ogłoszenie w 1264 nowego święta: Święta Ciała i Krwi Pańskiej („Bożego Ciała”wink.

                    Dzisiaj w bocznej kaplicy katedry w Orvieto w relikwiarzu przechowywany jest korporał nasączony krwią. Kiedy byłyśmy w katedrze, w tej kaplicy odbywał się właśnie ślub.- zajrzałyśmy do niej chwilę później.

                    https://fs5.directupload.net/images/user/160521/sadqvjwd.jpg
                    • m.maska Re: Orvieto 30.04 22.05.16, 00:20
                      Po drugiej stronie głównej nawy w Cappella di San Brizio można obejrzeć freski Końca Świata Luca Signorellego i to jest naprawdę arcydzieło.
                      Skorzystam z pomocy wiki - tam już zostały one opisane:

                      Freski z Orvieto

                      W latach 1499-1504 Signorelli stworzył cykl fresków w kaplicy San Brizio w Orvieto. Przedstawił w nich Historię Antychrysta, Raj, Piekło oraz Zmartwychwstanie ciał. Artysta zawarł w tym dziele jeszcze bogatszy zbiór klasycznego aktu. W Zmartwychwstaniu ciał głębiej badał problemy anatomiczne, w znaczeniu dosłownym, gdyż przedstawił szkielety ludzkie w różnych pozach. Poniżej, we fryzie, sportretowani zostali antyczni poeci i Dante. Dookoła tych portretów Signorelli umieścił monochromatyczne medaliony opowiadające o najważniejszych wydarzeniach z życia poetów.

                      https://fs5.directupload.net/images/user/160522/8kyh8az9.jpg
                      • m.maska Re: Orvieto 30.04 22.05.16, 00:51
                        Skorzystam z pomocy wiki - w końcu ktoś freski Signorellego z katedry w Orvieto dokładnie opisał.


                        Kłamstwa Antychrysta

                        Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
                        Kłamstwa Antychrysta
                        Autor Luca Signorelli
                        Rok wykonania ok. 1500–1504
                        Technika wykonania fresk
                        Muzeum Kaplica San Brizio, katedra w Orvieto

                        Kłamstwa Antychrysta (Śmierć Antychrysta) – obraz włoskiego malarza epoki quattrocenta – Luki Signorellego.

                        Prace nad freskiem Signorelli rozpoczął w 1499 roku, w atmosferze oczekiwania na rychły koniec świata, mający przyjść wraz z nadejściem nowego wieku. Na płaszczyźnie obrazu artysta umieścił liczne sceny skoncentrowane wokół postaci Antychrysta. Z wyglądu przypomina on Chrystusa, wygłasza kazania, czyni cuda, udaje się do Jerozolimy, doznaje wniebowstąpienia, jednakże jego słowa obracają się w kłamstwo i zdradę. Na koniec Antychryst zostaje zabity. Z prawej strony znajduje się wielka świątynia.

                        Na pierwszym planie u dołu Antychryst stoi na postumencie i głosi kazanie. Treść kazania szepcze mu do ucha diabeł. Te dwie postacie są ze sobą ściśle połączone. Lewa ręka Antychrysta sprawia wrażenie przedłużenia reki szatana. Pod jego stopami składane są dary ze złota, symbolizujące pokusę bogactwa – fundamentu siły Antychrysta. Na piedestale umieszczona została płaskorzeźba, przedstawiająca nagiego jeźdźca, symbol pychy szatana.

                        Po lewej stronie stoi grupa widzów, wśród nich rozgrywa się scena morderstwa. Osoby, które nie wierzą w Antychrysta, zostają zamordowane. Wśród tej grupy młoda kobieta sprzedaje swoje ciało starcowi, który wręcza jej pieniądze. W centralnej części obrazu, po lewej stronie, ukazana została kolejna grupka, tym razem mnichów dyskutujących nad pseudowskrzeszeniem Antychrysta ukazanego w centralnej części obrazu.

                        Są to dominikanie i franciszkanie, którzy słuchając słów Pisma Świętego, nabierają siły do walki z Antychrystem. Część mnichów kartkuje święte księgi. Wyżej inna grupa jest skupiona wokół łoża chorego, gdzie dokonuje się fałszywe uzdrowienie. Po prawej Antychryst nakazuje zabicie dwóch proroków. Wokół świątyni wzniesionej przez Antychrysta przemieszczają się czarne postacie – strażnicy budynku, symbolu potęgi fałszywego proroka.

                        Z nieba padają krwiste, a nie, jak głosi tradycja, złote promienie. W promieniach unosi się uzbrojony w miecz anioł Michał, który na rozkaz Boga walczy z Antychrystem.

                        W narożniku po lewej stronie u dołu ukazane zostały dwie postacie w czerni, odróżniające się od pozostałych postaci. Po lewej stronie stoi sam malarz Signorelli, a jego towarzyszem był prawdopodobnie Fra Angelico.

                        https://fs5.directupload.net/images/user/160522/zjbavo7w.jpg
                        https://fs5.directupload.net/images/user/160522/pc4v5byn.jpg
                        • m.maska Re: Orvieto 30.04 22.05.16, 01:12
                          Piękne były te Anioły, które żegnały nas kiedy opuszczałyśmy katedrę w Orvieto.

                          https://fs5.directupload.net/images/user/160522/lyvd2v6q.jpg
                          • m.maska Re: Orvieto 30.04 22.05.16, 01:33
                            Z Piazza del Duomo do przystanku kolejki szynowej, którą miałyśmy wrócić na dół, postanowiłyśmy pojechać autobusem - w końcu nogi trzeba było oszczędzać - do końca dnia było jeszcze sporo w planach. Nadjechał autobus i powstał problem. Ja, jak zwykle, podczas takich wycieczek bez centa przy duszy - bo na mnie przypadają duże rachunki, za które płacę kartą, w związku z tym chodzę bez portmonetki i nawet o lody muszę się prosić wink - AL miała drobne pieniądze ale tylko na jeden bilet. Kierowca nie miał jej wydać y banknotów i wyglądało na to, że jedna z nas może pojechać a druga już nie - no ale... litościwie zabrał nas na jednym bilecie.
                            Powędrowałyśmy jeszcze spojrzeć z góry na obronne mury Orvieto... a potem kiedy już odjeżdżałyśmy od miasta, zatrzymałyśmy się żeby spojrzeć na miasto wznoszące się wysoko, otoczone tymi właśnie murami.

                            https://fs5.directupload.net/images/user/160522/i5myr2uc.jpg
                            • m.maska Klaro :) 22.05.16, 01:38
                              Przez kolejne trzy dni, nie weszłyśmy do żadnego kościoła, do żadnej kaplicy, do żadnej katedry... mimo, że byłyśmy cały czas w drodze... kolejna katedra, którą należało obejrzeć, bo jest symbolem miasta, była katedra w Amalfi. Oczywiście gdybyśmy nie stchórzyły przed wjazdem na Monte Casino w programie znalazłoby się opactwo tamże - dzisiaj inaczej już widzę ten wjazd, ale wtedy, po doświadczeniach z Asyżu, siedziało nam to zbyt świeżo w pamięci.
                        • a74-7 Re: Orvieto 30.04 22.05.16, 16:29
                          Te perelki obejrze detalicznie wieczorem smile
                          Pewnie szyje bolaly pod koniec kontemplacji tego cuda !
                          re:freski z Orvieto
                          • m.maska Re: Orvieto 30.04 22.05.16, 18:47
                            Cudo cudem, ale jakie głębokie przesłanie i obserwując zachowania ludzi dzisiaj - nic nie straciły na aktualności - są ponadczasowe.
                        • m.maska Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 19:51
                          Zbigniew Herbert „Barbarzyńca w ogrodzie”

                          Il Duomo

                          Przyjaciel poeta mówi: ,Jedziesz do Włoch, nie zapomnij wpaść do Orvieto". Sprawdzam w przewodniku: tylko dwie gwiazdki. "Co tam jest?" - pytam. "Wielki plac, na placu trawa
                          i katedra. W katedrze Sąd Ostateczny".
                          Kiedy wysiada się z pociągu na niewielkiej stacji między Rzymem a Florencją, miasta nie widać, znajduje się kilkadziesiąt metrów w górze i zakryte jest prostopadłą wulkaniczną skałą jak niegotowa rzeźba workowym płótnem.
                          Funicolare (takie, jakim jedzie się na Gubałówkę) wyrzuca pasażerów koło Porta Rocca. Do katedry idzie się jeszcze kilometr, bo to, co najważniejsze w tym mieście, ukryte jest w samym środku i ukazuje się nagle.
                          Katedra stoi (jeśli ten nieruchomy czasownik jest odpowiedni dla czegoś, co rozdziera przestrzeń i przyprawia o zawrót głowy) na obszernym placu, a otaczające kilkopiętrowe budynki po chwili gasną i przestaje się je dostrzegać. Pierwsze wrażenie nie różni się od ostatniego i dominuje uczucie niemożności oswojenia się z tą architekturą.
                          Robbe-Grillet, mistrz inwentarza, napisałby zapewne tak: "Stanął przed katedrą. Miała ona 100 metrów długości i 40 szerokości, a wysokość fasady w osi środkowej wynosiła 55 metrów".
                          Wprawdzie z takiego opisu nic naocznego nie wynika, ale proporcje bryły mówią, że jesteśmy we Włoszech, gdzie strzelisty gotyk Île-de-France został przetrawiony na styl zupełnie swoisty, a wspólna nazwa używana jest z nałogów chronologicznych (wszystko, co dzieje się w tym samym czasie, trzeba ochrzcić wspólnym terminem).
                          W orwietańskim muzeum katedralnym zachowały się dwa pergaminy (zżółkłe, uszkodzone, jakby z wolna obracał je ogień), które roznamiętniają historyków sztuki zgłębiających niełatwy problem des Fassadenbaus. Oba rysunki przedstawiają tę samą fasadę orwietańskiej katedry i stanowią kapitalny przykład ewolucji gustów, Pierwszy chronologicznie, z uwagą „manu magistri Laurenti" (ręką mistrza Wawrzyńca), czyli Maitaniego (ale szereg autorów ma co do tego wątpliwości), jest jeszcze w guście północnym. Środkowa część elewacji katedry nad głównym portalem mocno zaakcentowana, przeważają linie pionowe i trójkąty ostrokątne. Drugi rysunek przynosi zasadnicza zmianę, oba boczne człony facjaty zostały podniesione, pojawiły się linie horyzontalne, kompozycja straciła strzelistość, za to rozsiadła się pewnie; przede wszystkim jednak powierzchnia fasady została znacznie powiększona, aby w całej pysze i okazałości mógł tę architekturę odrealnić kolor i ornament.
                          Włosi XIV wieku patrzyli zapewne na katedry francuskie jak na dzieła wspaniałe, ale obce.
                          c.d.n.

                          https://fs5.directupload.net/images/user/171030/79nurzsx.jpg
                          • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 20:13
                            Surowe bryły, napięcie linii pionowych, bezwstydne obnażenie kośćca i surowa egzaltacja kamienia musiały rewoltować łacińskie zamiłowanie do koła, kwadratu i trójkąta prostokątnego, to znaczy do zmysłowej i nieco ociężalej równowagi. Była to zapewne sprawa nie tylko gustu, ale także umiejętności. Bardziej szowinistyczni francuscy historycy sztuki patrzą na gotyk włoski jak na nieudałą recepcję własnego odkrycia i w opinii Louisa Réau katedra w Mediolanie, dzieło wielu wieków i wielu artystów, jest najbardziej charakterystycznym wyznaniem bezsiły włoskich architektów,
                            Dla nich bowiem budowle gotyckie Północy były dziełem innej przyrody i patrzyli na nie chyba z odcieniem zgrozy, jak na kopce termitów. Fasada była dla Włochów kolorową procesją, nieco przesadna, jak opera z chórami rzeźb, mozaik, pilastrów i wieżyczek. a Orvieto jest na pewno jednym z najbardziej uderzających przykładów malarskiej koncepcji architektury. To właśnie sprawia trudną do oddania mieszaninę zachwytu, zażenowania i zupełnego zagubienia w lesie kolorowych kamyków, falujących płaszczyzn brązu, złota i błękitu.
                            Najstarszą częścią fasady są cztery cykle płaskorzeźb dłuta wielu artystów, głównie pizańskich i sieneńskich, cztery wielkie karty o łącznej powierzchni stu dwunastu metrów kwadratowych, które czyta się z lewa na prawo, a opowiadają stworzenie świata, genealogię Dawida , dzieje proroków i Chrystusa oraz Sąd Ostateczny.
                            Opowieść jest patetyczna i zarazem pełna prostoty. Okazuje się. że można wyrazić w kamieniu stworzenie światła (wskazujący palec Stwórcy, promieniste linie i zadarte głowy aniołów). Najpiękniejsze są narodziny Ewy. Przysadzisty Bóg Ojciec z długimi włosami wyjmuje uśpionemu Adamowi żebro, a w następnej scenie widać Matkę Rodzaju: skłoniła głowę, czystości i słodyczy pełna. Dalej prorocy rozwijają rulony, demony ciągną sznur potępionych i zgrzytanie zębami miesza się ze śpiewem aniołów siedzących na gałęziach genealogicznych drzew.
                            Ogromna koronkowa rozeta, wyszywana w marmurze, robi bardziej wrażenie rzeźby w kości słoniowej niż elementu architektury monumentalnej. Płaszczyzny fasady porwane są nie tylko
                            kolorem, ale dołącza się do tego precyzja szczegółów godna miniaturzysty i jeśli do czegokolwiek można porównać katedrę w Orvieto, to do pierwszej litery iluminowanego rękopisu, do wysokiego A gęstego od upojenia.
                            c.d.n.

                            https://fs1.directupload.net/images/user/171030/tpc44frn.jpg
                            • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 20:33
                              Obrzydliwy zwyczaj zamykania kościołów w południe wytrąca z pracowicie obmyślonego planu cenne godziny, pozostaje więc drzemanie w cieniu, rozpusta makaronu albo włóczenie się po mieście bez planu. Wybieram to ostatnie.
                              Uliczki są jak strumienie górskie, mają ostry nurt i otwierają nieprzewidziane perspektywy. Z placu Il Duomo spływa się zakosem do Quartiere Vecchio. Przeraźliwa cisza południa. Rolety
                              opuszczone, miasto śpi, domy też, pod tynkiem unosi się i opada zwolniony oddech kamieni. Pod bramą dwa czarne krzesła, jak trumny oparte u stolarza pod ścianą. Ulice są puste, tylko na murkach śpią koty. Dotknięte ręką otwierają oczy, w których - jak na zatrzymanych zegarach - zapisane jest nieruchomo południe wąską wskazówką źrenicy.
                              Między Porta Maggiore a Porta Romana resztki murów obronnych. Stąd widać Umbrię jak z lotu ptaka: iskrzący się w słońcu piasek Paglii, a po drugiej stronie rzeki niebieskie wzgórze, które miękko wstępuje w niebo na granicy zatartego horyzontu.
                              Miasta włoskie różnią się między sobą kolorem. Asyż jest różowy, jeśli to banalne słowo może oddać ton lekko czerwonego piaskowca; Rzym utrwala się w pamięci jak terakota na zielonym tle. Orvieto natomiast jest brązowozłote. Uświadomić to sobie można stojąc przed romańsko-gotyckim Palazzo del Popolo – potężny sześcian z szerokim balkonem na piętnarach, płaski dach najeżony merlonami i piękne okna z kolumnami i ślimacznica. Pałac ma kolor miedzi, ale bez blasku, ogień jest w środku - pamięć lawy.
                              Można długo krążyć po mieście, ale nigdy nie traci się poczucia, że katedra jest za plecami i jej przytłaczająca obecność wypiera wszystkie inne wrażenia. Trudno wyobrazić sobie, czym było Orvieto - które dzisiaj wygląda jak załącznik do katedry – przed jesienią 1290 roku, kiedy to w asyście czterech kardynałów i wielu prałatów papież Mikolaj IV .posuit primum lapidem" (położył pierwszy kamień), jak ódokument, i „incepta sunt fundamenta sacrae Mariae Novae de Urbeveteri, quae fuerunt profunda terribiliter" (rozpoczęto budowę fundamentów świątyni świętej Marii Nowej, które były strasznie głębokie). Dwadzieścia lat po rozpoczęciu budowy wezwano do Sieny wybitnego rzeźbiarza i architekta nazwiskiem Lorenzo Maitani, który poprawił błędy konstrukcji, wzmocnił mury i wywarł zdecydowany wpływ na kształt i kolor fasady. Wielki budowniczy został w Orvieto do śmierci, wyjeżdżając jednak to do Sieny, to do Perugii, gdzie naprawiał akwedukty.
                              c.d.n.

                              https://fs5.directupload.net/images/user/171030/ae4x5q6p.jpg
                              • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 22:50
                                Pytanie, kto jest autorem orwietańskiego Il Duomo, jest tak samo beznadziejne, jak pytanie, kto jest budowniczym miasta (mówię miasta, a nie przysiółka fabrycznego), które rosło w ciągu wieków. Po dość mitycznym Fra Bevignate, ręka Lorenzo Maitaniego zaważyła decydująco na koncepcji katedry, ale po nim pracowali jeszcze Andrea Pisano, Orcagna, Sanmicheli, a te wielkie nazwiska są jak grudki złota w piasku, bo w ciągu kilku stuleci pracowało nad świątynią trzydziestu kilku architektów, stu pięćdziesięciu rzeźbiarzy, siedemdziesięciu malarzy, blisko stu specjalistów od mozaik.
                                Muzy nie milczały, chociaż nie były to bynajmniej czasy pokoju. Miasto było jednym z gniazd herezji, a jednocześnie przez ironię historii, dzięki silnym murom, ulubionym schroniskiem papieży. Gwelfowska rodzina Monaldeschich wiodła się za łby z rodzina Monaldeschich, zwolenników cesarzy. Ci ostatni zostali wygnani z miasta, gdy rzeźbiarze pracowali nad ilustracją genezy. Oba rody według wiarygodnego świadka, autora Boskiej
                                Komedii, cierpią w czyśćcu pospołu z rodzinami Romea i Julii.
                                Walki o wpływy w mieście trwały długo i Orvieto było okupowane także przez Viscontich, słowem, dzieliło los innych miast Italii - "dolore ostello", "zajazdu cierpienia", jak mówił Dante.
                                Jedyna restauracja, z której widać katedrę, jest odpowiednio droga, jak wszystko, co się znajduje w sąsiedztwie zabytków, gdyż płaci się podwójnie za cień arcydzieł na makaronie. Patron jest chudy, rozmowny i ma długą indyczą szyję.
                                W karcie znajduję wino, które nazywa się tak jak miasto i patron zachwala je jeszcze goręcej niż katedrę. Picie orvieto można traktować jako akt poznawczy. Przynosi je, w małym fiasco z mgiełka zimna na szkle, dziewczyna, która uśmiecha się po etrusku, to jest oczyma i kącikami ust, gdy reszta twarzy pozostaje nietknięta wesołością.
                                Opis wina jest trudniejszy niż opis katedry. Ma kolor słomy i mocny, trudny do określenia zapach. Pierwszy łyk nie robi wielkiego wrażenia, działanie rozpoczyna się po chwili: do wnętrza spływa studzienny chłód, który mrozi wątpia i serce, ale głowa rozpala się. Zupełnie na odwrót niż polecał pewien klasyk. Stan jest wspaniały i rozumiem teraz, dlaczego Lorenzo Maitani został w Orvieto, przyjął obywatelstwo, i to wcale nie honorowe, ale rzeczywiste, bo nawet musiał się oganiać z piką po lesistych pagórkach Umbrii w obronie przybranej ojczyzny.
                                c.d.n.
                                • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 23:01
                                  Wejście do katedry jest jeszcze jednym zaskoczeniem – tak bardzo fasada różni się od wnętrza; jakby brama życia pełna ptaków i kolorów prowadziła do wieczności surowej i zimnej. Il Duomo ma formę bazyliki trzynawowej z akcentem położonym na nawę główną, zakończoną solidną absydą. Część potężnych kolumn, połączonych łukami kolebkowymi, podpiera architekturę, w której skąpy ornament gotycki nałożony został na schemat romański.
                                  Nie widać żadnego zainteresowania w kombinowaniu łuków, co jest tak charakterystyczne dla szkoły francuskiej. Sklepienie jest prawie płaskie, więc ściany szczytowe fasady nie są
                                  niczym innym, jak maską. Po prawej stronie od ołtarza znajduje się druga kaplica: della Madonna di San Brizio, a w niej freski, które malował Fra Angelico i Luca Signorelli.
                                  Fresk jest techniką starą i szlachetną, co wynika z tradycji i materiału.
                                  Od starożytności do naszych czasów technika nie zmieniła się zbytnio, poddana jakby immanentnym regułom. Związany z architekturą fresk dzieli losy murów. Jest organiczny jak dom i drzewo. Podlega prawu istot żyjących: toczy go starość.
                                  Sama robota nad ozdobieniem ścian musi być nasycona stateczną rzemieślniczą wiedzą. Przygotowanie zaprawy, znajomość murów są równie ważne, jak właściwy proces malarski.
                                  Wapno na podkład musi dojrzewać długo, potem miesza się je z przemytym piaskiem rzecznym. Tymczasem w słońcu wygrzewa się wapno, z którym mieszać się będzie kolory: czerń zwęglonych pędów wina, ziemię, cynober, kadmy. Od zmoczonego muru przez trzy podkłady aż do powietrza otoczenia przebiega łańcuch procesów chemicznych. Na powierzchni utrwala kolory przezroczysta warstwa soli wapnia.
                                  c.d.n.

                                  https://fs1.directupload.net/images/user/171030/g595efy5.jpg
                                  • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 23:28
                                    Jak się rzekło, freski w kaplicy Madonny di San Brizio zaczął malować Fra Angelico, zjechawszy do Orvieto z trzema uczniami w roku 1447, ale bawił niedługo, zaledwie trzy i pół miesiąca, i porzucił zaczętą pracę, odwołany do Rzymu przez papieża Mikołaja V.
                                    Rada miejska starała się przez wiele lat namówić to Pinturicchia, to Perugina, co wymownie świadczy o ambicjach rajców; wreszcie po pięćdziesięciu latach zabiegów, bo w roku 1499, ugodzono się z Łukaszem Signorellim, uczniem Piera della Francesca, sześćdziesięcioletnim
                                    podówczas malarzem w pełni sławy, który przyjechał do Orvieto podpisać kontrakt na dzieło swego życia. Umowa spisana po łacinie jest pełna nieco niezgrabnej, ale pięknej, gospodarskiej troski o dobrą robotę. Mowa jest tam, że "omnes colores mittendos
                                    per ipsum magistrum Lucam, mittere honos, perfectos et pulchros"
                                    (sam mistrz ma nakładać barwy, dobre, doskonałe i piękne) i że malarz Łukasz zobowiązuje się "facere figuras meliores aut pares, similes et conformes aliis figuris existentibus nunc in dicta capella nove" (zrobić figury lepsze albo takie same, podobne do innych figur istniejących teraz w tej kaplicy). W końcu ustanawia się komisję odbioru, która ma ocenić efekty artystyczne mistrza.
                                    Fra Angelico zostawił po sobie na szczycie sklepienia Chrystusa sądzącego i Apostołów. Obie kompozycje są dość sztywne i hieratyczne, jakby malarz (czy uczniowie) nadużywali cyrkla i ołowianego drutu, służącego do wymierzania perspektywy. Signorelli zapełnia podobną powierzchnię, i to według kartonu poprzednika, równą ilością postaci, ale jego coro dei dottori jest już zapowiedzią dramatu; draperie są nie z martwych włókien, ale z nerwów i mięśni. Zdradza to od razu główną pasję mistrza Łukasza: przedstawienie ciała w akcji, co w pełni zrealizował w dużych płaszczyznach między łukami sklepienia. Przyjście Antychrysta, Historię końca świata, Zbawionych i potępionych opowiada językiem surowym i mrocznym, godnym Dantego. Dlatego pewnie ten wielki malarz wydaje się angielskiemu historykowi sztuki, o gustach bynajmniej nie staropanieńskich, "viril but somewhat harsh and unsympathetic" (męski, lecz szorstki i niemal odpychający).
                                    Ulubiony uczeń Piera della Francesca nie był wielkim kolorystą. Jego mistrz na ścianach kościoła Świętego Franciszka w Arezzo przedstawił świat przezroczysty i nasycony światłem,
                                    Signorelli przenosi ponad przestrzeń łagodnie przesianych planów - ostre akcenty, światłocień i woluminy, a światło jego jest zawsze z zewnątrz. Rzeczy i ludzie są naczyniami ciemności.
                                    Predicazione dell'Anticristo, "którego przyjście jest wedle skuteczności szatańskiej z wszelką mocą i znaki, i cudami kłamliwymi", dzieje się w Jerozolimie, ale architektura w głębi jest renesansowa, jakby projektował ją Bramante. Pod dalekimi arkadami czarne postacie z pikami, jak szczury chodzące na ogonach. Na pierwszym planie ten, "który przyjdzie potajemnie i otrzyma Królestwo zdradą", ma twarz Chrystusa, ale za plecami ukryty jest demon. Stoi pośrodku tłumu, w którym ikonografowie zauważyli Dantego, Boccaccia, Petrarkę, Rafaela, Cezara Borgię, Bentivoglię i Krzysztofa Kolumba.
                                    c.d.n.

                                    https://fs1.directupload.net/images/user/171030/dhvpulpv.jpg
                                    • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 30.10.17, 23:53
                                      Po prawej stronie, wystąpiwszy pół kroku naprzód, jakby na proscenium, stoi narrator, mistrz Łukasz. Kapelusz mocno wciśnięty na głowę, luźny płaszcz i czarne pończochy na muskularnych nogach. Twarz mocna, jakby z chłopskich portretów Bruegla, oczy twardo utkwione w rzeczywistości, tak że można uwierzyć temu, co mówi Vasari, iż szedł za trumną syna bez jednej łzy. Tuż koło niego Fra Angelico w sutannie, zapatrzony w siebie. Dwa spojrzenia, wizjonera i obserwatora, i do pomocy charakterystyce dodane ręce: Łukasza mocno splecione i delikatna dłoń Brata Anioła, gest wahania, palce in dubio. Obaj malarze kaplicy San Brizio dotykają się ramionami, chociaż dzieli ich dystans pół wieku, rzecz dzieje się bowiem w czasach, gdy obowiązywała solidarność i nie było zwyczaju robienia z artystycznego poprzednika - głupca.
                                      Zmartwychwstanie ciał odbywa się na równinie płaskiej jak stół. W górze dwa dorodne anioły, mocno oparte stopami o powietrze, dmą w długie trąby: "A nogi jego podobne mosiądzowi jakoby w piekle palonemu, a głos jego jako głos wiela wód" Powtórne narodzenie, wyjście z trzewi Wielkiej Matki odbywa się w męce. Scena zaprawiona jest eschatologicznym humorem, towarzyszy jej śmiech szkieletów przyglądających się obleczonemu właśnie w ciało człowiekowi. Szczegół frapujący: Signorelli, mistrz aktu, miał o osteologii wyobrażenie dość fantastyczne: kość miednicza jest jakby szerokim pasem z czterema otworami na przodzie.
                                      Finimondo jest freskiem o potężnej sile dramatycznej. Po prawej stronie doktorzy jeszcze radzą, ale niebo jest już podpalone. "Wziął anioł kadzielnicę z ołtarza i rzucił na ziemię i stały się gromy i glosy, i błyskawice, i trzęsienie ziemi wielkie". Po drugiej stronie łuku, na którym rozpięty jest fresk, tłum mężczyzn i kobiet z dziećmi na rękach. Pierwsze ofiary leżą na ziemi, a ciała ich mają ostateczną nieruchomość przedmiotów. Nad nimi strzepią się bezsilne gesty uciekinierów.
                                      Ma rację Berenson, gdy upodobanie renesansowych mistrzów do aktu tłumaczy nie tylko pociągiem do wrażeń dotykowych i ruchu, ale także wymogiem ekspresji. Nagie ciała posiadają w najwyższym stopniu zdolność budzenia wzruszeń. Przekonuje o tym fresk Potępieni, który parzy naszą skórę, układa na języku płaty popiołu i napełnia nozdrza żółtą wonią siarki.
                                      c.d.n.

                                      https://fs5.directupload.net/images/user/171030/tvjw9ctp.jpg
                                      • m.maska Re: Zbigniew Herbert "Il Duomo" 31.10.17, 00:11
                                        Scena jest zatłoczona i bez perspektywy. Nagie ciała ubite są ciasno jak w piwnicy w czasie bombardowania. Właściwie nie są to ciała oddzielnych osób, tylko wielki splot akcji i kontrakcji, razów oprawców i obronnych gestów potępionych. Signorelli, zafascynowany problemem ruchu, rozumiał jego fizyczne i metafizyczne konsekwencje. Wiedział, że w każdej akcji jest ziarno śmierci, a koniec świata to ostateczny wybuch i zniszczenie nagromadzonej energii. Na wiele lat przed Galileuszem i Newtonem ten malarz Quattrocenta definiował pędzlem oschłym i obiektywnym prawa upadku ciał.
                                        Niebo nad potępionymi jest studium różnych stanów równowagi. Trzej aniołowie to wyważone skrzydlate trójkąty. Dwaj potępieni po lewej mają ciała zdeformowane bezwładnym spadaniem. Szatan z ciężką kobietą na plecach opada ślizgowym lotem ptaków lecących pod wiatr. Jeśli przyjdzie kiedy napisać prawdziwą historię nauki, wkład malarzy XV wieku, zgłębiających problemy przestrzeni, ruchu i materii, nie może być pominięty.
                                        Na koniec trzeba wyrzucić z siebie to bluźnierstwo wobec autorów podręczników: freski w Orvieto robią znacznie większe wrażenie niż freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej. Michał Anioł znał i pozostawał pod niewątpliwym wpływem malowideł w kaplicy San Brizio, ale wizja następcy dotknięta jest przekwitającym pięknem, a język zbyt giętki i swobodny oplata raczej przedmioty, niż je wyraża.
                                        Rzadko wielcy poeci mają szczęście do wielkich ilustratorów. Dante znalazł godnego interpretatora w Łukaszu Signorelli. Obok portretów kilku poetów i, rzecz znamienna, Empedoklesa, wyłaniającego się z czarnego tła medalionu niczym z Etny, znajduje się
                                        w kaplicy San Brizio jedenaście niewielkich fresków, dotyczących Boskiej Komedii. Solidni ikonografowie odkryli, że ilustrują one fragmenty jedenastu pierwszych pieśni Czyśćca. Nie bez kłopotu i wątpliwości. Na przykład pierwsza ilustracja przedstawia Dantego klęczącego przed jakąś postacią w rozwianej szacie. Odpowiedni wiersz poematu mówi o l'uccel divino, ptaku bożym, czyli aniele. Kłopot z tym, że wyobrażona postać nie ma skrzydeł i Franz Xaver Kraus, ikonograf stateczny, mruczy: "Zweifelhaft" i martwi się tym niepomiernie. Nawiasem mówiąc, kpinki z ikonografów godne są naszej epoki (forma wyparła znaczenie).
                                        Autobus zjeżdża do stacji szeroka serpentyna i miasto zaraz za bramą ginie z oczu. Widać je dopiero z okien pociągu. Nad wszystkim góruje Il Duomo, jak podniesiona ręka proroka. Ale
                                        na razie Sąd Ostateczny zamknięty jest pod sklepieniem kaplicy San Brizio i nie spełnia się nad miastem. W miodowym powietrzu Orvieto śpi spokojnie jak jaszczurka.

                                        https://fs1.directupload.net/images/user/171031/f5vmb5c9.jpg
                  • m.maska Re: Orvieto 30.04 - Errata 31.05.16, 12:55
                    m.maska napisała:

                    > Piękna jest fasada Duomo di Orvieto, dla mnie najpiękniejsza spośród renesansow
                    > ych katedr jakie dotychczas oglądałam.
                    >

                    Uuups... gotyckich... ten włoski gotyk tak dalece odbiega od naszego, ze jest to mylace. W Europie polnocnej znane gotyckie katedry to: katedra w Chartres czy katedra w Kolonii - jesli zestawi sie je z gotyckimi katedrami wloskimi roznia sie tak bardzo, ze sila rzeczy przypisalam im inny od gotyku styl.
                • al-szamanka Re: Orvieto 30.04 23.05.16, 22:21
                  m.maska napisała:

                  > Szpaler takich drzewek spotkałyśmy w Orvieto...
                  >
                  > https://fs5.directupload.net/images/user/160521/gkoq2yre.jpg

                  Mam!Znalazłam! To są judaszowce. Kwiaty wyrastają prosto z pnia - fachowo to się nazywa kaulifloria
                  • a74-7 Re: Orvieto 30.04 23.05.16, 22:36
                    Jedna z legend glosi ze Judasz po sprzedaniu Chrystusa powiesil sie na tym drzewie i biale kwiaty zarozowily sie ze wstydu,bedac uczestnikiem tej historiiuncertain
                    Nie widzialam tych drzew,to znaczy czesto drzewa tnie sie u nas w ten sposob,ale nigdy nie widzialam zeby konary kwitly kwieciem zamiast liscmi smile
    • m.maska Villa Lante - Bagnaia 30.04 22.05.16, 02:48
      Bagnaia jest dzielnicą Viterbo, tak przynajmniej oficjalnie się podaje, a tymczasem system nawigacyjny nie przyjmował nazwy ulicy przy której znajduje się Villa Lante. Jeżdżąc "Markerem po mapie Włoch" zanotowałam sobie nazwę ulicy, jak się okazało należało jej szukać w Bagnaia. Jednego jednak nie przewidziałam, myślałam, że skoro jest to obiekt odwiedzany przez turystów, to podobnie jak w przypadku Zamków nad Loarą, każdy z nich ma swój parking - nic bardziej błędnego. Na ogol znajdują się gdzieś na końcu ciasnej zabudowy miejskiej a jak ciasna jest zabudowa włoskich miast, trudno sobie nawet wyobrazić. Tak było i w tym przypadku - ale udało się nawet z parkingiem, chociaż nie tym widocznym na zdjęciu.

      https://fs5.directupload.net/images/user/160522/wxo8kxsa.jpg
      • m.maska Re: Villa Lante - Bagnaia 30.04 22.05.16, 14:36
        I tak to właśnie bywa, jeśli nie wie się gdzie szukać parkingu - musiałyśmy potem przez ten parking przejść, a jedynym zyskiem z zostawienia samochodu nieco dalej było to, że samochód stał w cieniu i miałyśmy blisko do wyjazdu w kierunku Viterbo.
        Dlatego śmieszą mnie wywody tych, którzy podróżują autobusami ale mają tak wiele do powiedzenia w sprawie naszych parkingowych bolączek. Spotykałyśmy takie autobusowe wycieczki... i wygląda to tak: proszę państwa stąd jest piękny widok, zatrzymujemy się, ale możemy stać tylko 5 minut, więc proszę wyjść zrobić zdjęcia i odjeżdżamy, bo tam już na nas czeka: kolacja/przewodnik/nie mamy czasu... tak było w wielu miejscach... my zatrzymałyśmy się żeby popatrzeć na Sorrento, stałyśmy kiedy oni wysypali się z autobusu i stałyśmy nadal kiedy oni już odjechali i podjechał kolejny autobus.... tak, w ten sposób można rzeczywiście poznać specyfikę odwiedzanych miejsc i obejrzeć największy pomnik Atatürka, którego pomniki znajdują się w każdym mieście i miasteczku tureckim - specyfika big_grin

        https://fs5.directupload.net/images/user/160522/8zj3qq3x.jpg

        p.s. między Villa Lante a miejscem naszego parkowania był wielki parking, o którym nie wiedziałyśmy.
        • m.maska Re: Villa Lante - Bagnaia 30.04 22.05.16, 16:07
          Casini

          Pierwotny budynek został zbudowany w roku 1477 przez kardynała Raffaele Riario. Był to pawilon myśliwski dla papieża Leona X. Kardynał Giovanni Francesco Gambara rozpoczął budowę willi w roku 1566, pierwsze Casino ukończono w roku 1573, drugie wykonano na polecenie kardynała Alessandro Peretti w roku 1573. Te dwa Casini stanowią główne obiekty parku. W roku 1656 Ippolito Lante zmienił w niewielkim stopniu zabudowę i park.

          Jednak w Villa Lante, główne znaczenie ma właśnie park, wnętrza obydwu pawilonów nie powalają.
          W tym Parku natknęłyśmy się na czeską wycieczkę – tę samą grupę spotkałyśmy następnego dnia w Sacro Bosco w Bomarzo.

          https://fs5.directupload.net/images/user/160522/9dcq3uac.jpg
          • m.maska Re: Villa Lante - Bagnaia 30.04 22.05.16, 23:13
            Park zaprojektowano na tarasach, wykorzystując naturalny pagórek na którym powstał. Schody, pochylnie, ciągną się na całym zboczu. U stóp pagórka znajduje się fontanna zdobiona figurami z brązu. Pawilony, położone ukośnie względem siebie, sprawiają dla wstępującego po schodach obserwatora wrażenie poszerzenia, podczas gdy oglądane z góry wydają się zwężać do przestrzeni ograniczonej przez pawilony.
            Ogromną rolę w parku odgrywa woda; system fontann, studni i wodospadów rozciąga się na całym wzniesieniu.
            U stóp pagórka znajduje się oficjalny ogród. W jego centrum - kwadratowa fontanna (Fontana del quadrato) z okrągłym basenem w środku, figurki czterech nagich młodzieńców trzymają herb Montalto.

            https://fs5.directupload.net/images/user/160522/vrwqbmpr.jpg
            • m.maska Re: Villa Lante - Bagnaia 30.04 23.05.16, 12:04
              Poza bliźniaczymi Casini teren wznosi się, na pierwszym poziomie znajdują się Fontanna Świateł i groty Wenus i Neptuna, powyżej rozszerza się tworząc taras z kamiennym stołem pośrodku (Stół kardynalski) w osi środkowej stołu znajduje się rynna wypełniona wodą, w której chłodzono wino i owoce.
              Jeszcze wyżej widoczna jest Fontanna Gigantów, zasilana przez łańcuch wodny którego źródło stanowi paszcza raka (gambero). Woda spływa w dół ale kierunek jej nurtu nieustannie się zmienia z powodu rozmieszczonych w jej biegu kamieni.

              https://fs5.directupload.net/images/user/160523/nyh64eod.jpg
              • m.maska Re: Villa Lante - Bagnaia 30.04 23.05.16, 12:17
                Najwyższy taras zdobi Fontanna Delfinów, wraz wieloma nachodzącymi na siebie misami. Całość zamykają dwie loggie Muz, które stanowią ściany groty w której znajduje się źródło wody zasilającej ogród.
                Ogród opowiada historię Raju Utraconego, który został na nowo odkryty. Zaczyna się u stóp pagórka gdzie przedstawiono odległą, prostą przeszłość kiedy ludzkość była jeszcze w stadium naturalnym. Ogród ciągnie się poprzez trzy tarasy i kończy punktem kulminacyjnym w Złotym Wieku kardynała, będącego twórcą tych ogrodów. Wszechświat przedstawiony w miniaturze. Ogrody zawsze pod pewnym względem stanowiły analogię do Wszechświata, tak jak był w danym okresie rozumiany. Wszechświat, którego odbiciem są te ogrody odnosi się do ówczesnych osiągnięć włoskiej sztuki i nauki.

                https://fs5.directupload.net/images/user/160523/39oe9bfh.jpg
    • m.maska Italia 23.05.16, 13:38
      Wyspy zaczarowane – Waldemar Łysiak

      "Italia, krzycząca tysiącami płócien i stronic, rozmalowana tłumem zdyszanych pędzli i piór, znana jak alfabet i pacierz - jakże mi była nieznana. Z każdym dniem, z każdym upływającym zmierzchem, w słońcach wybielających marmurowe kolumny, w cieniu zaułków i w płaczu odpływającej fali tyrreńskiej, jawiła się archipelagiem wciąż zagadkowym, na kształt kochanki coraz bliższej, a tajemniczej i nie spoufalonej nigdy. Pokochałem Italię miłością Kolumba, lub może dziecka. Nie tę obnażającą się bezwstydnie chciwym pielgrzymom, wlepionym milionami oczu w bedekery i w szkiełka kamer, lecz moją, budowaną z własnych doznań, z pajęczej siatki wzruszeń, pełną zaczarowanych wysp, które moimi na wieki pozostaną, prawem odkrywcy...
      W owym kosmosie bytów precyzyjnych i przekonywających, lecz czasami fałszywych, w świecie nasyconym pomnikowym pięknem rzeczywistym, lecz rozreklamowanym do przesytu i nudności, odnajdywałem własne enklawy na płótnach, mozaikach i freskach, w rzeźbach, w muzyce i w architekturze, w poezji i w historii. I w sobie samym. Schodziłem z autostrad w śmierdzące kolorowe uliczki, dotykałem ścian zmurszałych jak twarz starego człowieka, wymijałem frontony katedr i docierałem do malowideł w bocznych niszach, które gromadzą nie mniejsze piękno niż ołtarze. Z portretów majestatycznych jak wieczność kradłem wyblakłe tła.
      Zrozumieć i pokochać te płótna przykryte kurzem stuleci, te osiwiałe kamienie, te przesłania z czasu, który minął, a który trwa w nich - to zagłębić się w ich historię i legendę, i w myśl ludzi, którzy je rodzili. To poznać tych ludzi, śledzić ruchy ich rąk i skurcze twarzy, na własnej trasie tropić ich wędrówki, zajrzeć do ich pracowni i sypialni, zasmakować w tym samym winie, które spływało im z warg, i opalić się tym samym słońcem, które wywoływało uśmiechy ich dzieci. To zejść ze szlaków, których trawę pokolenia wydeptały aż do asfaltu, i skąpać się w dziko rosnącej zieleni na poboczu, gdzie nie znane jeszcze piękno chwyta za gardło tak mocno, że wyrywa krzyk serca. To odwrócić się od zabytków, od malowideł i płaskorzeźb, i popatrzeć na reakcje tych, którzy je oglądają, znaleźć wśród nich perły zrozumienia, zachwytu lub sprzeciwu, uśmiech i łzy cenniejsze od marmurów i mozaik. To cofnąć się o krok i nie patrzeć z bliska, gdyż mieć dzieło na odległość rzutu kamieniem nie znaczy widzieć wszystko. Czyż podziemnych grobowców etruskich nie wykrywa się z samolotów, dzięki dopiero stąd widocznej różnicy w barwie gruntu? To zamknąć oczy i zlustrować głębię własnej duszy, własnej nadziei i niemocy, bezradności w obliczu wiecznej tajemnicy (od której nie jest wolna żadna z moich wysp), własnego chamstwa i dążenia ku naprawie. Świat, przesycony zapachem spalin i stuleci, jest wciąż zamknięty jak szklana kula.
      Nie ma przygody na zewnątrz. Przygoda jest tylko wewnątrz człowieka."

      Mediolan, sierpień 1972
    • m.maska Viterbo 30.04 23.05.16, 14:41
      Nieświadome tego co nas na miejscu spotka, ruszyłyśmy do Viterbo. Przy Porta Romana, głównej bramie murów obronnych Viterbo był ogromny parking - nawet mi przez myśl nie przeszło, że właśnie tego dnia może być upchany tak, że nie można tam było wcisnąć już nawet roweru. Parking ciągnął się wzdłuż murów obronnych, które otaczają Centro Storico. Nie było wyjścia, trzeba było szukać innego miejsca gdzie można byłoby odstawić samochód. To się tylko tak wydaje, kilka minut przejechanych samochodem okazuje się w rzeczywistości kilkoma kilometrami, które oddalają nas od celu.
      Przy jakimś nowym osiedlu znalazłyśmy miejsce, miejsca tam było jeszcze na dobrą setkę samochodów. Zanotowałyśmy sobie nazwę tego placu, dopytałyśmy spotkanej na placu Włoszki o kierunek - zaproponowała nam, że nas tam podrzuci, ponieważ jedzie w tym kierunku. To był chyba nasz błąd - bo tym samym zupełnie zgubiłyśmy kierunek w którym znajdował się parking na którym pozostał nasz samochód - ale o tym miałyśmy się przekonać dopiero później smile

      https://fs5.directupload.net/images/user/160523/ohz82stn.jpg
      • m.maska Re: Viterbo 30.04 23.05.16, 16:24
        Dzisiaj kiedy spoglądam na zdjęcia z Viterbo, stwierdzam, że myśmy się tam głownie włóczyły po Centro Storico.
        Odbywający się tego dnia Festiwal Kwiatowy na pewno dodawał miastu uroku, ale ściągnął też tłumy turystów i odwiedzających - co chwilę zza któregoś narożnika dobiegały nas odgłosy trąbek i werbli, odbywały się parady prezentowane przez poszczególne dzielnice miasta - młodzież a nawet małe dzieciaki brały w tym udział - w średniowiecznych strojach.

        https://fs5.directupload.net/images/user/160523/vr6jx572.jpg
        • m.maska Re: Viterbo 30.04 23.05.16, 22:36
          No miałyśmy sporo szczęścia, że i to nas nie ominęło...

          • a74-7 Re: Viterbo 30.04 23.05.16, 22:47
            Al jak zwykle w kadrze wink
            • m.maska Re: Viterbo 30.04 23.05.16, 23:45
              Ona zawsze się wyrywa do przodu, a ja zdjęć w biegu robić nie mogę... wink
            • al-szamanka Re: Viterbo 30.04 24.05.16, 08:25
              a74-7 napisał:

              > Al jak zwykle w kadrze wink

              Mea culpa. Ale jak zauważyłaś zwinęłam się natychmiast... nie lubię być fotografowana, ale nie da rady, gdy jesteśmy dwie i obie zainteresowane jesteśmy tym samym.
              Jedno jest dobre - praktycznie zawsze od tyłu, z daleka i niepozowane smile
              • a74-7 Re: Viterbo 30.04 24.05.16, 08:34
                Powinnas widziec jak Rosjanki pozuja na Balearach, to mozna nazwac zboczeniem, panienki w tvn24 przy nich dopiero raczkuja przed kamera ;-D
                A na serio nic zlego w tym ,ze widac cie tu i tam smile.
                Pamiatka zostaje wink
                • al-szamanka Re: Viterbo 30.04 a greckie pozowanie 24.05.16, 11:39
                  a74-7 napisał:

                  > Powinnas widziec jak Rosjanki pozuja na Balearach, to mozna nazwac zboczeniem,
                  > panienki w tvn24 przy nich dopiero raczkuja przed kamera ;-D
                  > A na serio nic zlego w tym ,ze widac cie tu i tam smile.
                  > Pamiatka zostaje wink

                  Nie tylko Rosjanki. Jest taka jedna, co pozowała, obejmując greckie kolumny w wygibasach tak kiczowato-komicznych, że do dzisiaj wybucham śmiechem na samo wspomnienie.
                  Mówisz, że można to nazwać zboczeniem? big_grin
                  • a74-7 Re: Viterbo 30.04 a greckie pozowanie 24.05.16, 12:44
                    ajaj, bede miala okazje juz wkrotce ,musze pamietac o kolumnach ;-D
                    Mlode rosyjskie mezatki pozuja chetnie w peniuarkach czy innych seksownych szlafroczkach
                    zwykle na malenkim trawniczku hotelowym z palemka smileMaz za kamera smileDzieci musza stac grzecznie z boku i patrzec big_grin.Cudne zdjecia do wrzucenia na FB smile
                    Ale wracajmy do Italy plisswink
                    Troche to hmmm ,,,,dziwne big_grin big_grin
            • m.maska Re: Viterbo 30.04 25.05.16, 12:54
              Planowałyśmy wprawdzie wejść do Palazzo dei Papi, ale facet sprzedający bilety nam to odradził. Zwiedzanie Palazzo dei Papi odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, tego dnia był już tylko język włoski a dodatkowo powiedział nam, że tam nie ma właściwie czego oglądać - wnętrza są nieciekawe i puste i właściwie chodzi o to co opowiada przewodnik. Odpuściłyśmy - i dzięki temu miałyśmy więcej czasu na włóczenie się po mieście.

              https://fs5.directupload.net/images/user/160525/ayk9qsxj.jpg
              • m.maska Re: Viterbo 30.04 25.05.16, 13:10
                Antyczne centrum Viterbo - Quartiere San Pellegrino zachowało swój charakter i tutaj podobnie jak w Asyżu czy Orvieto miało się uczucie zatrzymania w czasie. Inaczej niż w Asyżu, nie było samochodów, za to tłumy ludzi i kwiaty, wszędzie pełno kwiatów w końcu było to święto dzielnicy San Pellegrino, "San Pellegrino w kwiatach".

                https://fs5.directupload.net/images/user/160525/xrxaspie.jpg
                • m.maska Re: Viterbo 30.04 25.05.16, 15:38
                  W naszej wędrówce po Viterbo trafiłyśmy też na niewielki dziedziniec, udekorowany konwaliami - ciasna zabudowa sprawia wrażenie, jakby to było patio przygotowane na przyjęcie ślubne... delikatne kwiaty konwalii pogłębiały wrażenie, że za chwilę pojawi się tam panna młoda.

                  https://fs5.directupload.net/images/user/160525/wxdvcofu.jpg
                  https://fs5.directupload.net/images/user/160525/9h55x4lf.jpg
                  • m.maska Re: Viterbo 30.04 25.05.16, 16:32
                    Róże o niespotykanych barwach... kwiaty, kwiaty, w tej niezwykłej scenerii Quartiere San Pellegrino przy towarzyszeniu werbli i trąbek, spotykanych na każdym kroku ludzi w dawnych strojach i dzieciach grających na ulicy w dawno zapomnianą grę planszową - atmosfera tego miasta była nadzwyczajna.

                    https://fs5.directupload.net/images/user/160525/hyycg7is.jpg
                    • m.maska Re: Viterbo 30.04 25.05.16, 17:10
                      Obeszłyśmy wszystkie zaułki, zajrzałyśmy w każdy zakamarek, nadszedł czas, żeby jechać do hotelu w Bomarzo... ale gdzie jest nasz samochód? i tu pojawił się problem - w różnych kierunkach kierowali nas pytani przez nas przechodnie - udało nam się opuścić stare miasto, wyjść poza zamknięty murami obronnymi obszar i nadal nikt nam nie potrafił udzielić odpowiedzi, w którym kierunku mamy się ruszyć. W końcu jakaś młoda para, zajrzała w internet przez smartfona i okazało się, że stoimy po przeciwnej stronie miasta. No tak... przynajmniej do postoju taksówek nie było daleko.

                      https://fs5.directupload.net/images/user/160525/hrmhdpnc.jpg
    • m.maska Bomarzo 30.04/1.05 25.05.16, 19:45
      Trochę postraszona tym, że hotel wprawdzie pięknie położony ale trudny do odnalezienia, chciałam przyjechać tam jeszcze zanim się ściemni.
      Moi bliscy byli w tym hotelu w październiku 2014 i byli zachwyceni jego położeniem - no to, co było robić? pojechałyśmy ich śladem do Bomarzo.
      Rzeczywiście, stare Bomarzo prezentowało się jak na teatralnej scenie - w miarę jak zapadał zmierzch, jak zapalały się światła starego miasta, przed naszymi oczami rozgrywał się widok naprawdę niezwykły.

      https://fs5.directupload.net/images/user/160525/rvwwvpnu.jpg
      • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 26.05.16, 23:59
        Następnego ranka z oparów mgieł wyłaniało się miasto... pogoda nas nie rozpieszczała tego poranka. Jeszcze w piżamach latałyśmy po łące i robiłyśmy zdjęcia - a kiedy żeśmy się już obrały i wyszłyśmy na śniadanie, okazało się, że miasto zniknęło we mgle na dobre.
        Jakby nie było - pogoda nie mogla popsuć naszych planów - i już po śniadaniu zaczęło się przecierać a Bomarzo znowu, jak miasto widmo, wyłoniło się zza mgieł.
        Na pewno nie miałyśmy tak spektakularnych krajobrazów na widok których oniemieli moi bliscy... wtedy o godzinie szóstej rano w promieniach wschodzącego jesiennego słońca wisiały nad miastem jeszcze nocne granatowe chmury - chyba będę musiała wziąć ich zdjęcia.
        Gra światła i cienia niekiedy wywołuje niesamowite wrażenia, oni też biegali po łące w piżamach - chyba to rodzinne wink

        https://fs5.directupload.net/images/user/160526/9p226hqz.jpg
        https://fs5.directupload.net/images/user/160526/fzczdna6.jpg
        • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 27.05.16, 11:09
          Sacro Bosco/Parco dei Mostri

          (Święty Las/Park Potworów) - każdy kto zechce poczytać na ten temat, znajdzie to hasło w Wikipedii - myśmy tam były... park ten całe lata zapomniany, zarośnięty, między tymi wszystkimi kamiennymi potworami w tym czasie wypasano owce - czekał na ponowne odkrycie. Przy kasie spotkałyśmy tę samą czeską wycieczkę, którą poprzedniego dnia spotkałyśmy w Villa Lante - oczywiście rozpoznaliśmy się. Stałyśmy w kolejce do kasy, kiedy ich przewodnik rozdawał im "listki" - to były mapki tego parku w którym nawet z "listkiem" i tak żeśmy się pogubiły big_grin

          https://fs5.directupload.net/images/user/160527/qzvtuozx.jpg

          "listek" i bilet wstępu
          • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 27.05.16, 11:19
            Przed wejściem na teren Sacro Bosco, sprawdzian: Bocca della Verita(usta prawdy) - przeszłyśmy bez problemów smile

            https://fs5.directupload.net/images/user/160527/7bnfteyn.jpg
            • al-szamanka Re: Bomarzo 30.04/1.05 27.05.16, 16:06
              m.maska napisała:

              > Przed wejściem na teren Sacro Bosco, sprawdzian: Bocca della Verita(usta prawdy
              > ) - przeszłyśmy bez problemów smile
              >
              > https://fs5.directupload.net/images/user/160527/7bnfteyn.jpg

              Chyba mam soc na sumieniu, bo ustawiłam się jak do ucieczki big_grinbig_grinbig_grin
            • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 02:05
              Sacro Bosco/Parco dei Mostri - Bomarzo

              Park Potworów, stawia ekspertów przed nierozwiązywalnymi zagadkami

              Komiczny, piękny, niesamowity. Ukryty w dolinie położonej na północ od Rzymu znajduje się park dziwacznych, ogromnych rzeźb, wykutych w naturalnym kamieniu, porośniętych mchem. „Święty Las Potworów” założony w XVI wieku przez pewnego arystokratę, popadł w zapomnienie i dopiero kilkaset lat później został na nowo odkryty przez Salvadora Dali.

              https://fs5.directupload.net/images/user/160528/f252lw7e.jpg

              Straszny-piękny: Orkus, bóg podziemnego świata, demon śmierci, wciąga zwiedzających do swej gardzieli smile oczywiście, że musiałyśmy tam wejść.
              • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 02:07
                Ukryty w dolinie kolo Bomarzo, około 80 km na północ od Rzymu, leży “Sacro Bosco”, “Święty Las”, nazywany także „Parkiem Potworów”, ponieważ dziwaczne kamienne rzeźby budzą u zwiedzających wyjątkowe zdumienie.

                Walczące olbrzymy, bogowie i syreny

                Orkus, bóg podziemia, kusi spacerujących szeroko otwartą gardzielą, po schodach można wejść do środka, tam czeka zapraszający do uczty stół. Tajemniczy napis nad jego ustami głosi „Ogni pensiero vola”: „Każda myśl ulatuje”.
                Dwóch walczących ze sobą olbrzymów, tajemnicza pustać kobieca stojąca na ogromnym żółwiu, syrena o rozłożonych płetwach spogląda na leżące lwy. Między greckimi wazami, ogromny słoń niesie na grzebiecie więżę. Neptun spoczywający pod murem. Smok atakowany przez lwy.

                https://fs5.directupload.net/images/user/160528/jkvxv9xi.jpg
                • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 14:29
                  Mistyczne postaci i tajemnicze napisy

                  Cerber, trzygłowy pies z Hadesu, Pegaz, skrzydlaty koń, greckie boginie, nimfy, niedźwiedzie, wieloryby, ogromne owoce, dziwne fontanny i studnie, zaskakujące napisy – to wszystko wciąga oglądających w zaklęty krąg fantazji i nikt nie wie, co one oznaczają i jakie idee przyświecały Vicino Orsini.

                  https://fs5.directupload.net/images/user/160528/2vjuse7r.jpg
                  • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 14:44
                    Zdumiewająca jest też historia tego dziwacznego parku położonego poniżej Castello Orsini. Założony został już w XVI wieku: Vicino Orsini, ostatni feudalny władca Bomarzo, wymarzył sobie park figur i zadedykował go swojej zmarłej w 1564 roku żonie, Giulii Farnese.

                    https://fs5.directupload.net/images/user/160528/u9a8dfsl.jpg

                    Walczące olbrzymy w „Świętym Lesie“: pomiędzy starymi drzewami, gigantyczne rzeźby roztaczają swoja magię.
                    • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 15:02
                      30 lat życia poświecił Vicino Orsini na realizację swego "marzenia" w tym czasie zlecał wykonanie ogromnych figur w rzeźbionych skałach wulkanicznych artystom. Powstał krzywy dom i kolejne dziwne budowle, opatrzone napisami, które po dziś dzień stanowią zagadkę dla historyków i pozostają niezrozumiale.

                      https://fs5.directupload.net/images/user/160528/56wmyqth.jpg
                      • m.maska Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 15:20
                        300 lat – Sacro Bosco spało Snem Śpiącej Królewny

                        Po śmierci Orsiniego w 1585 roku, Sacro Bosco (Święty Las) tak jak sam go nazwał, popadł w zapomnienie. Minęło 300 lat kiedy to zwietrzałe, porośnięte mchem i pnączami rzeźby znowu zostały odkryte – między innymi przez artystę Salvadora Dali. W roku 1938 był pierwszym prominentnym artystą, który odwiedził „Park Potworów”. Na jego znanym obrazie „Kuszenie Świętego Antoniego” (1946) możną odnaleźć kilka motywów z „Sacro Bosco”.
                        W latach 50-ych włoskie małżeństwo Giancarlo i Tina Bettini zakupili "Święty Las" i przy wielkim nakładzie funduszy i pracy przywrócili mu dawne znaczenie. Historycy sztuki zwrócili uwagę na park. Dzisiaj park stał się obiektem turystycznym, ulubionym miejscem Włochów na niedzielne wypady, można wędrować wśród tych dziwnych potworów, mitycznych postaci, kamiennych zwierząt, odpocząć na dziwnej ławce – przyjemne dreszcze przelatują po plecach, oglądając dziwności, które wywołują radość, podziw, zdumienie.

                        https://fs5.directupload.net/images/user/160528/cosg4opq.jpg
                      • al-szamanka Re: Bomarzo 30.04/1.05 28.05.16, 21:05
                        m.maska napisała:

                        > 30 lat życia poświecił Vicino Orsini na realizację swego "marzenia" w tym czasi
                        > e zlecał wykonanie ogromnych figur w rzeźbionych skałach wulkanicznych artysto
                        > m. Powstał krzywy dom i kolejne dziwne budowle, opatrzone napisami, które po dz
                        > iś dzień stanowią zagadkę dla historyków i pozostają niezrozumiale.
                        >
                        > https://fs5.directupload.net/images/user/160528/56wmyqth.jpg


                        I to był jedyny raz, kiedy szłam z parasolką... nie dlatego, że padało, po prostu kapało z drzew.
    • a74-7 Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 28.05.16, 15:12
      Fascynujacy park smile
      • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 28.05.16, 15:27
        I wciąż pełen tajemnic, na pewno Orsini kierował się jakąś ideą - na wielu rzeźbach są napisy, niekiedy cytaty, a co najlepsze - stanowią wciąż zagadkę dla historyków sztuki. Moi bliscy od lat jeździli do Bomarzo w drodze na południe i zawozili tam dzieci, każde z nich ma fotę w gardzieli Orkusa...
    • m.maska Caprarola 1.05 28.05.16, 23:53
      Pierwotnie na trasie Bomarzo - Tivoli miałyśmy zajechać do Civita Castellana, dopiero później pojawiła się w tym miejscu Caprarola, ta pierwsza musiała ustapic miejsca. Te miejscowości nie są położone daleko od siebie, teoretycznie można byłoby obie zobaczyć... ale czas. Do Tivoli chciałyśmy przyjechać jak najwcześniej - tam można byłoby spokojnie spędzić cały dzień, nie nudząc się ani trochę.
      Przed sobą zobaczyłam zamykający, wznoszącą się w górę, ulicę Palazzo Farnese i zdałam sobie sprawę, że jestem na ulicy jednokierunkowej, że jeśli tam gdzieś w pobliżu Palazzo nie będzie gdzie się zatrzymać, to możemy w ogóle nie znaleźć miejsca do parkowania przez następnych kilka kilometrów. Wjechałam na niewielki placyk, zastawiłam jakiś samochód, prosząc siedzących przy porannym piwie Włochów, żeby w razie czego wyjaśnili właścicielowi, że za godzinę wracamy, była niedziela i duża szansa, że tego dnia niekoniecznie ktoś będzie o tej porze chciał wyjeżdżać. Nie pomyliłam się, przed Palazzo nieliczne miejsca do parkowania były zajęte - żadnej szansy.

      https://fs5.directupload.net/images/user/160528/wqnfwc4a.jpg
      • m.maska Re: Caprarola 1.05 29.05.16, 23:56
        Villa Farnese w Caprarola to Villa w stylu Palazzo in fortezza. Niekiedy określana mylnie jako Villa Caprarola, nie należy jej mylić z Palazzo Farnese czy Villa Farnesina, te ostatnie znajdują się w Rzymie.

        Była niedziela i w określonych godzinach wstęp był darmowy, ale nawet te darmowe bilety nam dano.

        https://fs5.directupload.net/images/user/160529/qesklajl.jpg
        • al-szamanka Re: Caprarola 1.05 30.05.16, 04:47
          m.maska napisała:

          > Villa Farnese w Caprarola to Villa w stylu Palazzo in fortezza. N
          > iekiedy określana mylnie jako Villa Caprarola, nie należy jej mylić z Palazzo F
          > arnese czy Villa Farnesina, te ostatnie znajdują się w Rzymie.
          >
          > Była niedziela i w określonych godzinach wstęp był darmowy, ale nawet te darmow
          > e bilety nam dano.
          >
          > https://fs5.directupload.net/images/user/160529/qesklajl.jpg

          A ja ciągle pamiętam tę ulicę pod górę i strach, że się stoczymy do tyłu.
          • m.maska Re: Caprarola 1.05 30.05.16, 10:42
            al-szamanka napisała:

            > A ja ciągle pamiętam tę ulicę pod górę i strach, że się stoczymy do tyłu.

            Żeby ta ulica była jeszcze pusta, to pół biedy, włączamy gaz i jedziemy, ale po niej łazili tabunami ludzie...
        • m.maska Re: Caprarola 1.05 31.05.16, 11:22
          Villa Farnese została zbudowana na polecenie kardynała Alessandro Farnese, wnuka papieża Pawła III w 1550 roku na południowo-wschodnim zboczu Monti Cimini, gęsto zalesionym wulkanicznym pagórku, około 60 km na północny zachód od Rzymu. Czerwono-złota fasada błyszczy na tle krajobrazu, jej filary podtrzymują Piano Nobile a dopiero powyżej znajdują się dwa kolejne piętra właściwej Villi. Jeśli Villa Capra („La Rotonda” ) została zbudowana z myślą wpasowania jej w krajobraz, Villa Farnese miała krajobraz zdominować.

          https://fs5.directupload.net/images/user/160531/3bi6ns4m.jpg

          dziedziniec wewnętrzny zamknięty kolumnadą
          • m.maska Re: Caprarola 1.05 31.05.16, 11:41
            Palazzo Farnese

            Villa jest jednym z najlepszych przykładów architektury renesansu. Oszczędną ornamentykę wspomagają proporcje i harmonia. Wzorująca się na stylu manieryzmu budowla, stylistycznie była reakcją na przeładowaną architekturę renesansu.
            Architektem, któremu Alessandro powierzył w 1550 roku zabudowę niegościnnego miejsca, które wybrał pod budowę był Giacomo Barozzi da Vignola; już w młodości był pod wpływem Michała Anioła, zaprojektował pentagon, z okrągłym dziedzińcem otoczonym kolumnadą, to był wyjątkowy plan.

            Poniżej plan całej budowli, wchodząc do kolejnej komnaty/sali można na planie odnaleźć miejsce w którym ta sala się znajduje - fakt, że idąc kolumnadą i wchodząc do poszczególnych sal, które z kolei połączone są także między sobą, można stracić orientację.

            https://fs5.directupload.net/images/user/160531/i52dl834.jpg
            • m.maska Re: Caprarola 1.05 31.05.16, 12:16
              Dziedziniec wewnętrzny otaczają kolumny jońskie, między każdą parą kolumn znajdują się nisze w których umieszczono popiersia rzymskich cesarzy. Na galerie i górne piętra można wejść przez pięć spiralnych klatek schodowych między nimi tą najważniejsza Scala Regia, prowadzącą do głównych komnat.

              Scala Regia – spiralne eleganckie schody osadzone na parach kolumn w stylu doryckim prowadzą na trzy piętra, ściany zdobią freski Antonio Tempesty.

              https://fs5.directupload.net/images/user/160531/9w8afmwo.jpg
              • al-szamanka Re: Caprarola 1.05 31.05.16, 15:58
                m.maska napisała:

                > Dziedziniec wewnętrzny otaczają kolumny jońskie, między każdą parą kolumn znajd
                > ują się nisze w których umieszczono popiersia rzymskich cesarzy. Na galerie i g
                > órne piętra można wejść przez pięć spiralnych klatek schodowych między nimi tą
                > najważniejsza Scala Regia, prowadzącą do głównych komnat.
                >
                > Scala Regia ? spiralne eleganckie schody osadzone na parach
                > kolumn w stylu doryckim prowadzą na trzy piętra, ściany zdobią freski Antonio
                > Tempesty.
                >
                > https://fs5.directupload.net/images/user/160531/9w8afmwo.jpg


                I wszystkie te cudownosci, jakk juz wspomnialas, moglysmy ogladac gratis... tylko ten dojazd paskudny.
              • m.maska Re: Caprarola 1.05 01.06.16, 18:43
                Na Piano nobile znajduje sie ciag dwunastu reprezentacyjnych sal, sławnych z fresków braci Taddeo Zuccari i Federico Zuccari. Na freskach znajdują się portrety Aleksandra Wielkiego, Herkulesa i oczywiście członków rodziny Farnese: w Hali Annałów Rodziny Farnese której dekoracje wykonali bracia Zuccari, przedstawiono Farnese w najbardziej doniosłych momentach, freski wypełniają sale od podgoli po sklepienie kasetonowe.

                https://fs5.directupload.net/images/user/160601/edrls4hq.jpg
                • m.maska Re: Caprarola 1.05 01.06.16, 19:48
                  Stanza dei Lanifici

                  Z opisu wynikało, że to była przebieralnia, gotowalnia, faktycznie ta komnata była w bezpośrednim sąsiedztwie łazienki, ale nawet tłumaczenie z angielskiego brzmi zabawnie, więc może lepiej opisowo.

                  Gabinetto dell'Ermatena

                  To było prywatne studio Alessandro. Niewielka komnata ? w tondo postaci Merkurego i Minerwy, z mitologii greckiej Hermesa i Ateny, identyfikowane jako Hermatena(hybryda), z greckimi napisami.

                  https://fs5.directupload.net/images/user/160601/eyvszb7t.jpg
                  • m.maska Re: Caprarola 1.05 01.06.16, 20:12
                    Stanza del Torrione

                    To komnata o pięknym kasetonowym suficie, znajdująca się w wieżyczce pentagonu ? do której przechodziło się wąskim korytarzem.

                    https://fs5.directupload.net/images/user/160601/ps4kcuol.jpg
                    • m.maska Re: Caprarola 1.05 01.06.16, 23:58
                      Stanza della Penitenza

                      Sala Pokuty - należała do apartamentów zimowych.
                      Te poprzednie też były przypisane poszczególnym porom roku zgodnie z tematyką fresków na sufitach.

                      Stanza dei Giudizi

                      Sala Sądu - na centralnym fresku sufitowym, Sąd Salomona

                      https://fs5.directupload.net/images/user/160601/dcvfrtbn.jpg
                      • m.maska Re: Caprarola 1.05 02.06.16, 00:28
                        Sala del Mappamondo

                        Sala Map Świata - te mapy były naprawdę wyjątkowo ciekawe, powstały w latach 1574-1574 wykonane przez Giovanni Antonio da Varese zwanego Vanosino, Giovanni de'Vecchi i Raffaellino Motta da Reggio. Niektóre z nich mocno odbiegały od znanych nam obecnie kształtów kontynentów.

                        https://fs5.directupload.net/images/user/160602/ba5dcm55.jpg
                        • m.maska Re: Caprarola 1.05 02.06.16, 00:41
                          Sala del Mappamondo

                          Nad drzwiami wizerunek Amerigo Vespucci, na suficie fresk z mapą nieba.

                          https://fs5.directupload.net/images/user/160602/oy3dzs98.jpg
                          • m.maska Re: Caprarola 1.05 02.06.16, 01:16
                            To były dwie ostatnie sale Palazzo Farnese:

                            Anticamera degli Angeli - Przedpokój Aniołów i

                            Anticamera dei Sogni - Przedpokój Marzeń/Snów

                            https://fs5.directupload.net/images/user/160602/xcgwrncc.jpg
                            • m.maska Re: Caprarola 1.05 03.06.16, 00:33
                              Spoglądając teraz na zdjęcia zabrakło mi schodów, no jakże to mogło się stać, że między ostatnią salą a ogrodem nie pojawiły się żadne zdjęcia schodów, nie mogłam sobie też przypomnieć żebyśmy po schodach schodziły, a przecież weszłyśmy na drugie piętro pięknymi schodami Scala Regia, dopiero na planie Palazzo zauważyłam - tam rzeczywiście nie było schodów, z ostatniego Przedpokoju Marzeń wyszłyśmy wprost do ogrodów.

                              Ogrody Villi są równie niezwykłe jak sama Villa. Wrażenie, że zbudowano Ville jako twierdzę ma w ogrodach swój ciąg dalszy, jest fosa, są trzy zwodzone mosty, a ogrody okalają fosę.

                              Jeszcze trochę historii

                              Alessandro Farnese zmarł w 1589 roku i pozostawił Villę swoim krewnym, książętom z Parmy. Villa popadła w zapomnienie, kiedy rodzina wymarła(1731) sławne Zbiory Farnezyjskie, spadkobiercy przenieśli do Neapolu. W drugiej połowie XIX wieku Villa przez pewien czas była rezydencją następcy tronu młodego włoskiego królestwa.
                              Dzisiaj Casino i ogrody są rezydencją prezydenta Włoch. Pusta Villa jest własnością państwa i dostępna jest dla publiczności. Liczne pomieszczenia, salony, hale z ich marmurami, freskami, architektura podobna wielkim pałacom nadal robi wrażenie, zadziwia i wzbudza zdumienie.
                              Ogrody tylko częściowo dostępne są dla publiczności.

                              Dopiero teraz kiedy zabrakło mi tych schodów wewnętrznych przypomniałam sobie jak stromą drogą schodziłyśmy z powrotem na plac przed Palazzo. To była jedyna droga, którą wiedziałam, że będę musiała za chwilę pojechać. Stojącego w pobliżu policjanta dopytałyśmy na wszelki wypadek, którą drogę na wznoszącym się za nami rozwidleniu musimy jechać w kierunku na Rzym ? pokazał na lewo i mimo, że potem system nawigacyjny powiedział na prawo ? pojechałyśmy na lewo, nie było czasu na zastanawianie się, nachylenie ulicy wciskało nas w siedzenia a przecież jak przysłowie mówi: wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Chyba nawet skorzystałyśmy na tym, bo ta druga wyraźnie jeszcze ciągnęła się w górę, a ta którą pojechałyśmy poza tym, że była mniej zatłoczona, powoli zaczęła jednak prowadzić w dół.

                              https://fs5.directupload.net/images/user/160603/b534vvuk.jpg
    • a74-7 Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 02.06.16, 10:31
      Te detale to cherry on cake tej wycieczki,
      mozna tam stac i patrzec w sufit caly dzien smile
      • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 02.06.16, 14:34
        W Ferrarze pomyśleli o tym, że kogoś może szyja zaboleć i postawili lustra, które odbijają freski sufitowe. wink

        https://s14.directupload.net/images/user/141103/q39gruyy.jpg

        Ferrara Castello Estense
      • al-szamanka Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 03.06.16, 06:03
        a74-7 napisał:

        > Te detale to cherry on cake tej wycieczki,
        > mozna tam stac i patrzec w sufit caly dzien smile

        Można i trzeba, bo piękna przeoczyć nie należy, jeżeli już tam się jest. Podczas oglądania euforia jakby odurza i znieczula, dopiero wieczorem kark i szyja dają o sobie znać. A następnego dnia znowu to samo smile
    • m.maska Re: Włoska wycieczka 29.04 - 9.05. 2016 03.06.16, 00:40
      Na tym zamykam ten wątek, otwieranie wątku na którym jest duża ilość zdjęć jest dosyć uciążliwe, dlatego kontynuować będę tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/w,101385,161699867,161699867,Wloska_wycieczka_29_04_9_05_2016_2_.html?t=1464907018#p161699867

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka