Dodaj do ulubionych

Święto Trzech Króli

    • al-szamanka Re: Święto Trzech Króli 06.01.24, 11:00
      A lewactwo wyje i przyklaskuje, bo dla nich niepraworzadnosc to prawo. Co za idioci.
      • m.maska Re: Święto Trzech Króli 07.01.24, 14:20
        Ballada o trzech królach - KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI
        Ta­jem­ni­cę prze­sy­pu­jąc w so­bie
        jak w za­mknię­tej ka­dzi ziar­no,
        je­cha­li trzej kró­lo­wie
        przez zie­mię rudą i skwar­ną.
        Wiel­błąd ko­ły­sał jak maszt,
        a pia­sek po­dob­ny do wody;
        i my­ślał król: "Je­stem mło­dy,
        a nie mi­nął mnie wiel­ki czas.
        I zo­ba­czę w pur­pu­rze ru­bi­nów
        ogień, siły ma­gicz­ny blask;
        może sta­nę się moc­niej­szy od czy­nów
        przez ten je­den, je­dy­ny raz".
        Ty­grys prę­żył siłę jak wąż,
        mię­śnie w pu­chu gra­ły jak har­fa.
        Na ty­gry­sie je­chał dru­gi mąż,
        siwą grzy­wę w za­my­śle­niu szar­pał.
        "Te­raz - my­ślał - po la­tach tylu,
        gdy zo­ba­czę, jak pło­mie­nie cudu drżą,
        moje cza­ry skar­bów mi uchy­lą,
        moje wróż­by na­bie­gną krwią.
        Zie­mia peł­na jak zło­ty orzech,
        pęk­nie na niej sko­ru­py głaz,
        usta ja­skiń dia­men­to­wych otwo­rzy
        przez ten je­den, je­dy­ny raz."
        Trze­ci król na ry­bie
        wiel­kiej jak wy­spa je­chał
        przez ste­py po­dob­ne szy­bie
        błę­kit­nej pod wia­tru mie­chem.
        Nu­cił: "Po la­tach stu
        kwiat po­cząt­ku i koń­ca ogień
        w jed­no koło zwią­za­nych nut
        gdy zo­ba­czę, sam się sta­nę Bo­giem.
        W su­che li­ście mo­ich ciem­nych ksiąg
        spły­nie mą­drość od­wiecz­nych gwiazd
        i osią­dzie w mi­sie mo­ich rąk
        przez ten je­den, je­dy­ny raz".
        A w pa­ła­cach na lą­dach zie­lo­nych,
        co jak suk­no wzbu­rzo­nej fali,
        mie­li kró­le trzej błę­kit­ne dzwo­ny,
        w któ­rych ser­ca swe na co dzień cho­wa­li.
        A tak śpiesz­nie bie­gli, że w po­śpie­chu
        wzię­li tyl­ko my­śli peł­ne grze­chu.
        Więc uklę­kli trzej kró­lo­wie za­dzi­wie­ni,
        jak trzy słu­py zło­ci­ste­go pyłu,
        nie wi­dząc, że się ser­ca trzy po zie­mi
        wlo­kły z nimi jak psy smut­ne z tyłu.
        I spoj­rze­li na­gle wszy­scy trzej,
        gdzie dzie­ciąt­ko jak kro­pla świa­tła,
        i uj­rze­li, jak w pęk­nię­tych zwier­cia­dłach,
        w so­bie - czar­ny, hu­czą­cy lej.
        I po­czu­li na­gle ser­ca trzy,
        co jak pię­ści stę­ża­ły od żalu.
        Więc już w wiel­kim po­ko­ju wra­ca­li,
        ko­ły­sa­ni przez zwie­rzę­ta jak przez sny.
        Wiel­błąd z wol­na huś­tał jak maszt,
        ty­grys ci­cho jak mo­rze mru­czał,
        ryba smu­gą po­wie­trza szła.
        I pły­nę­ło, i szu­mia­ło w nich jak ru­czaj.
        Po­wra­ca­li, po­śpie­sza­li z wy­so­ko­ści
        trzej kró­lo­wie na­ucze­ni mi­ło­ści.
        Ernest Bryll

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka