Dodaj do ulubionych

mam problem wstydliwy bardzo

12.11.05, 16:26
Wicie, rozumicie... Czasami są rzeczy do których wstyd się przyznać. Mnie
dotknęła dziwna przypadłość o której nie mówię albo szybko zmieniam temat
jeśli dysputa owego problemu dotknie. Gnębi mnie to niczym wyrzut na sumieniu,
jak grzech z młodości lub zdadzona miłość.
Otóż ja nie trawie Beethovena. I jest to awersja absolutna. Nie idzie i już.
No może nie absolutna bo 2 część 5 koncertu kocham ale ona to jakby nie od
niego. Nie wiem już co z tym robić. Słyszę galopujące smyki, słyszę dźwieki
prujące powietrze tylko to wszystko po kilku taktach mnie irytuje. No nie
wiem, może za dużo słucham Chopinów i czajkowskich , ale Beethoven jakoś
wybitnie na NIE. Kocham za to Haydna . I weź tu człowieku się zrozum
Obserwuj wątek
    • arana Drogi Rumburaku! 12.11.05, 18:07

      Dobrze, że podzieliłeś się z nami swoim problemem. Dzięki temu będziesz mógł
      się dowiedzieć, że nie jesteś osamotniony...a przynajmniej nie byłeś!
      Otóż przed wielu laty i ja cierpiałam na podobną dolegliwość. Byłam młoda,
      niewinna, świat wydawał mi się piękny, harmonijny, przyjazny i prosty jak
      symfonie Mozarta czy Haydna. Gdy zdarzyło mi się na koncercie usłyszeć
      Beethovena, nie mogłam się nadziwić, jak można zachwycać się muzyką tak nie
      przystającą do wizji świata, która tkwiła w moim wnętrzu.
      Czas - wielki lekarz zaradził owej przypadłości.
      Dziś słucham Beethovena jakbym czytała pamiętnik życia – kompozytora, swojego,
      każdego człowieka...
      Po prostu poczekaj - samo przyjdzie.

      W imieniu Redakcji swoim
      Arana :-)


      • iwa_ja Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 21:11
        Moje drogie dziecko,
        Przypadłość ta znana jest ogólnie i powszechną będąc w wieku młodym uchodzi z
        czasem, jak to trafnie ujęła Redakcja. Ja byłam w tej chorobie niegdyś jeszcze
        bardziej zaawansowana, albowiem nie istniał dla mnie nie tylko Beethoven, ale i
        Mozart czy inny Haydn. Był tylko Chopin z powodu tylko Chopinem mnie traktowano
        w muzycznej podstawówce. Nie od razu po ukonczeniu tejże zauwazyłam, że
        istnieją jeszcze inni poza Chopinem, ktorego mogłam odbierać we wszystkich
        wydaniach, nawet Novi Singers czy Jacek i Wacek.
        Beethoven mnie był dopadł na dalekiej obczyźnie. W Basrze nad morzem. Czułam
        się tak strasznie samotnie i nieeuropejsko. Kiedyś zaprosił mnie, między
        innymi, pewien Anglik do swojej posiadłości. Więc taras, gorąco, palmy, drinki.
        I Anglik połozył na adapterze czarną płytę z "Pastoralną".
        I wtedy odjechałam. Teraz po ferdydurkowsku powtarzam, że Beethoven największym
        naszym kompozytorem był. I paru innych też.
        PS. Druga część piątego? A trzecia????!!!! Dobrze się jej słucha nad ranem w
        lecie....
        • rumburakk1 Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 22:16
          Kłopot w tym że ja już ani młody ani naiwny i świat zaczyna mnie juz skutecznie
          męczyć swoją niedoskonałością. Ja chyba biologicznie albo psychicznie nie
          dorastam do Beethovena. Czasem przy jego 9 Symfonii zaczyna boleć mnie głowa.
          Odę wyjmuję poza nawias bo skutecznie zniechęciła mnie do niej polityka
          A nawiasem mówiąc to ciekawostka. Obecny haydnowski hymn Niemiec to powszechnie
          wiadomo dawny hymn austro-węgier Franza Josifa. Myślę że dla bywalców forum nie
          będzie trudnością odpowiedź na pytanie : Jaka powszechnie znana obecnie pieśń w
          analogicznych latach była hymnem Niemiec (cesarstwa Rzeszy narodu niemieckiego)?
          Dla tego kto wie - nie nowina, ale dla laika dziwnym może wydawać sie fakt że
          taka potęga jak Niemcy od ponad 1000 lat nie mają hymnu napisanego przez Niemców
          i dla Niemców (no bo spójrzmy prawdzie w oczy Haydn nie był poddanym Cesarstwa
          Fryderyków i Wilhelmów)
          Może mi kiedyś minie ale na razie mam wrażenie że prędzej wielbłąd przez ucho
          igielne niż Lutek przez moje ;-).
          Teraz słucham Pasji Mateuszowej JSB- wspaniała, lubię Szymanowskiego a nawet
          Hindemitha . No ale...
          • wiksadyba1 Re: Drogi Rumburaku! 25.11.05, 10:26
            CO dokładnie znasz z Beethovena? Bo jeżeli tylko, albo głównie symfonie, a
            zwłaszcza te najsłynniejsze "niepatrzyste" to paradoksalnie nie jest to do
            końca reprezentatywny wybór. Ja akurat 9, a zwłaszcza 5, jakoś bardzo nie
            cenię, chociaż na tym się "wychowywałem" jeżeli chodzi o moją "edukację
            muzyczną". W ogóle znacznie częściej słucham sonat i kwartetów LvB (zwłaszcza,
            ale nie tylko, późnych)
        • cymber.gaj Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 22:22
          iwa_ja napisała:

          > PS. Druga część piątego? A trzecia????!!!! Dobrze się jej słucha nad ranem w
          > lecie....

          Oj, tak. Bywa, że nawet bardzo dobrze...

          O czym to mówiliśmy? Aha, już wiem. Otóż Rumburakkowi doradzałbym przeczytanie dobrej książki o Beethovenie. Jak się trochę pozna człowieka, to i jego muzyka staje się bliższa.
          • iwa_ja Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 23:29
            cymber.gaj napisał:

            > iwa_ja napisała:
            Druga część piątego? A trzecia????!!!! Dobrze się jej słucha nad ranem w
            lecie....
            >
            > Oj, tak. Bywa, że nawet bardzo dobrze...
            Hehehe. A może to jest właśnie sposób na zanurzenie się w... Beethovenie? Ja
            wszystkim mówię, że chcę, żeby mi nad grobem grano Fantazję na fortepian, chór
            i orkiestrę. Niczego najnajnajdoskonalszego nie znam! (chociaż zerżnął trochę z
            Dziewiątej).
            > O czym to mówiliśmy? Aha, już wiem. Otóż Rumburakkowi doradzałbym
            przeczytanie
            > dobrej książki o Beethovenie. Jak się trochę pozna człowieka, to i jego
            muzyka
            > staje się bliższa.
            • cymber.gaj Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 23:47
              iwa_ja napisała:

              > Hehehe. A może to jest właśnie sposób na zanurzenie się w... Beethovenie?

              To jest bardzo dobry sposób. W dodatku to wspaniale działa w obie strony.


              > Ja wszystkim mówię, że chcę, żeby mi nad grobem grano Fantazję na fortepian, chór
              > i orkiestrę.

              Mam nadzieję, że zadowolisz się odtworzeniem z płyty - w przeciwnym razie zrujnujesz i tak już nieutuloną w żalu rodzinę. No, chyba że zdążysz zdobyć sławę Verdiego...
    • arana Drogi Rumburaku! 12.11.05, 22:59
      A więc to problem poważniejszy niż młodzieńcza głuchota, ulotna jak wietrzna
      ospa i jak onaż mijająca bez śladów!
      W takim jednak wypadku stanowczo należy doradzić zasięgnięcie fachowej pomocy,
      bo obawiam się, że opisane przez Ciebie objawy idiosynkrazji, nie ustąpią nawet
      po najżyczliwszych sugestiach Redakcji i Czytelników.
      Powszechnie znane są trudności w wykrywaniu podłoża takiej alergii, wiadomo
      jednak, że pewne praktyki z dzieciństwa mogą mieć na nie wpływ. Przypomnij
      sobie, czy nie oglądałeś w zbyt młodym wieku „Mechanicznej pomarańczy”? :))



      • bwv1004 Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 23:47
        > rumburakk1 12.11.05, 22:16
        Ja chyba biologicznie albo psychicznie nie
        dorastam do Beethovena. Czasem przy jego 9 Symfonii zaczyna boleć mnie głowa.

        Może nie dorastasz, może dorastasz, ale jesli przy 9 Symfonii, zwłaszcza przy
        czesci wokalno-instrumentalnej boli Cie głowa, uszy, poczucie estetyki lub cos
        takiego, to nie jest to bardzo dziwne. Utwór jest raczej kontrowersyjny. Ja
        Beethovena lubie, nawet tego dziwnego. Przyznam sie: nie tylko zdarza mi się
        słuchać ostatniej części 9 symfonii, ale nawet Grosse Fuge (!). Ale bywało
        różnie - w piątej symfonii się młodzieńczo zakochałem, potem znudziła mi sie na
        jakieś trzy lata, a teraz znów ją kocham - zwłaszcza pod C. Kleiberem. A może
        Szósta Ci sie spododoba? A może jakieś ładniejsze sonaty fortepianowe
        (Patetytyczna? Op. 109?). A moze koncert potrójny?
        A może po prostu Ci nie leży Beethoven i tak ma być :-). Mi zupełnie nie leży
        Chopin :-)
        • iwa_ja Re: Drogi Rumburaku! 12.11.05, 23:59
          Specjanie dla Ciebie słucham drugiej części z cesarskiego. I wiesz, nie powala
          mnie za bardzo. Coś Ty w niej zauwazył? Nudne. Zresztą druga część każdego
          koncertu jest dosyć nudna. Powiem więcej, ona jest taka wierzbowo-łanowa, jak
          oba Chopina.
          PS. Przynajmniej się starałam.
          • cymber.gaj Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 00:17
            iwa_ja napisała:

            > Specjanie dla Ciebie słucham drugiej części z cesarskiego. I wiesz, nie powala
            > mnie za bardzo. Coś Ty w niej zauwazył? Nudne. Zresztą druga część każdego
            > koncertu jest dosyć nudna. Powiem więcej, ona jest taka wierzbowo-łanowa, jak
            > oba Chopina.

            A ze mną jest odwrotnie. Ostatnio z upodobaniem słucham właśnie samych drugich części. Widocznie mam taki okres - wierzbowo-łanowy. Ale bo też one są po prostu śliczne! Weźmy na przykład takiego Griega, toż to cudeńko jest!
            • iwa_ja Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 00:22
              A Griega co, na przykład?
              • cymber.gaj Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 00:34
                Koncert fortepianowy A-moll (druga część, oczywiście).
                • iwa_ja Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 00:44
                  cymber.gaj napisał:

                  > Koncert fortepianowy A-moll (druga część, oczywiście).
                  >
                  OK, ściągam.
                  • cymber.gaj Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 01:14
                    Dużo zależy od wykonania. Mogę Ci podesłać na skrzynkę pocztową Rubinsteina z orkiestrą RCA Victor pod dyr. Doratiego (z 1946 r.) To jest 4,3 MB, więc powinno przejść. Co Ty na to?
                    • iwa_ja Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 01:17
                      cymber.gaj napisał:

                      > Dużo zależy od wykonania. Mogę Ci podesłać na skrzynkę pocztową Rubinsteina z
                      orkiestrą RCA Victor pod dyr. Doratiego (z 1946 r.) To jest 4,3 MB, więc powinno
                      > przejść. Co Ty na to?
                      >
                      Poproszę bardzo. Odsłucham niebawem czyli jutro.
                      Daj raczej na:
                      Jolanta.Z@aster.pl
                      • cymber.gaj Re: Drogi Rumburaku! 13.11.05, 01:25
                        OK. Wysyła się.
    • dwakretki Re: mam problem wstydliwy bardzo 13.11.05, 01:40
      a czy jest ktoś na świecie, kto zachwyca się Missa Solemnis?
      Beethoven miał zwloty i dołki, ale Missa to chyba jedena z jego większych
      wpadek.
      przegadana, niewygodna, muzyka nie pasuje do tekstu.
      słychać, że kompozytor walczył z długimi tekstami Glorii i Credo.
      ale to moje zdanie - zawsze marudzę:)
      • bwv1004 Re: mam problem wstydliwy bardzo 13.11.05, 03:29
        Ja się zachwycam... Może nie na 100%, ale są tam miejsca, które mi bardzo
        pasują. Tylko mam kłopot, który nazywa się nagranie Gardinera. Obu (nagrania i
        Gardinera) nie lubię. Kupiłem, bo byłem młody, bo wszyscy chwalili, i najpierw
        było dobrze, ale potem zaczeła mi dokuczać Gardinerowska suchość, brak
        spiewności. Szybkość i ostrość bywa fajna, ale nie do wszystkiego. No i nie bez
        przerwy!!! Ale nie wiem, na co by tu wymienic. Swego czasu słyszałem fragmenty
        Harnoncourta (+Mei, Lipovsek, Rolfe Johnson, Holl) i wydaje mi się że balans
        miedzy przejrzystością a śpiewnością był tam zachowany, że były obecne różne
        melodyjne smaczki pogubione przez JEG. Ale jakos wtedy nie kupiłem, a teraz nie
        jestem pewnien, nie mam gdzie posłuchać... :-(
        A może niewystarczająco się staram z szukaniem, bo jednak tak na 100% MS mi się
        nie podoba ?? ;-)
        • rumburakk1 Re: mam problem wstydliwy bardzo 13.11.05, 11:12
          Gardiner. Ufff... Jak usłyszałem oberturę do Don Giovanni pod jego batutą to się
          przeraziłem. Ale jego Uprowadzenie z Seraju lubię. Generalnie estetyka Garinera
          daleka jest od mojej i raczej unikam jak mogę.
          Wracając do mojej awersji do Beethovena to chyba to jest tak właśnie że to nie
          moje buty. Jak na romantyka za głośny i zbyt dynamiczny a jak na klasyka za
          romantyczny. Wszyscy się chyba zgodzimy że to klasycystyczny ojciec romanyzmu w
          muzyce
          Dalej nikt nie podał rozwiązania mojej mini zagadki. Piwa ani czekolady stawiał
          nie będę, ale może ktoś się pokusi?
          • arana Hymn 13.11.05, 13:59
            rumburakk1 napisał:

            >Dalej nikt nie podał rozwiązania mojej mini zagadki. Piwa ani czekolady stawiał
            > nie będę, ale może ktoś się pokusi?

            Eeee...bez nagrody! :-(
            Wprawdzie na piwo za wcześnie, czekolada, owszem, ale skoro nie masz, to
            trudno. Może w takim razie jakieś zwierzenie...np. dlaczego Rumburak? Czy
            przyszedłeś do świata wirtualnego za królewną Arabellą?
          • cymber.gaj Re: pokusiłem się 13.11.05, 16:17
            rumburakk1 napisał:

            > Dalej nikt nie podał rozwiązania mojej mini zagadki. Piwa ani czekolady stawiał
            > nie będę, ale może ktoś się pokusi?

            No to ja sie pokuszam. Melodia ta sama, co obecny hymn W. Brytanii (God Save the Queen). Tytuł: Heil dir im Siegerkranz. W różnych okresach był to również hymn Szwecji, Norwegi, Danii, Szwajcarii, Liechtensteinu oraz Rosji.

            Nie to, żebym był taki mądry. Po prostu poszukałem i znalazłem. Sam bym na to nie wpadł nawet za beczkę piwa.
            • arana Re: pokusiłem się 13.11.05, 16:23
              ...lepiej niż Adam, a mówią, że to Ewa.
              Czy Rumburak powie teraz, dlaczego Rumburak? Jestem ciekawa. :)
              • rumburakk1 Re: pokusiłem się 13.11.05, 17:51
                bo lubię rum oraz buraki! Żadna tam Arabella. Buraki czerwone pod każdą postacią
                a rum jak gospodarz podaje.

                NIedawno oglądałem Zina Wiktora jak to opowiadał swym drżącym głosem o dziwnym
                spotkaniu z grabarzem który zaprosił go i dziadka do siebie wieczorną porą i
                poczestował bibmbrem.
                "Dziadziusiu, dajże i mnie zakosztować tego likieru" mówi młody Wiktorek
                "Oj za mocny to wiktuał dla nas obu. NIe na nasze lata Panie Ignacy"
                Wtedy Pan Ignacy oświadczył ponuro.
                "Mam ja tutaj napitek godzien Waszeci. A i mały staropolskim nektarem
                podniebienie połechce"
                I to mówiąc sięgnął czarnymi od ziemi rękami po czarną flaszę stojacą dotychczas
                na stole.
                Nalał do szkiełka i podał dziadkowi. Dziadek uniósł do ust flaszę i
                znieruchomiał:"Panie Ignacy toż to staropolski miód! Wyborny! Nalejże Pan jeszcze"
                "Dziadziusiu, dajże i mnie i mnie posmakować tego specjału" zawołałem
                rozgorączkowany wizją polskiego smaku.
                No i dziadek dał mi naparstek w dłonie . Ja powąchałem i do ust przykładam. Jak
                to mi smakowało. Jakiem wypił, jak mi w głowie zaszumiało. Najmilsze
                wspomnienie dzieciństwa. Lecz wtem stała się rzecz straszna. Dziadziunio zapytał
                grabarza Ignacego "A skąd To Ignacy ma tak szlachetny trunek?"
                No i Pan Ignacy chrząknął i powiedział " No bo wiedzą Panowie. Razu jednego
                przyszło mi wykopać mogiłe dla tutejszego. No i kopię ja aż się dokopałem do
                poprzedniego lokatora . A przy nim ta flasza w której ten miód wyśmienity ponad
                100 lat przeleżał."
                A mnie jakby z nóg zwaliło. Świat zakręcił się przed oczami, wnętrza zaczęły
                męczyć mdłości. "Dziadziuniu uciekajmy stąd czem predzej" szepcę szarpiąc za
                dziadkowy mankiet . Szliśmy do domu męcząc głowy i żołądki: Jak to szlachetny
                trunek zamiast do dumnego Poloneza do Tańca Makabre obu nas zaprosił.

                Dodajcie do tego Wiktorowy drżący głos i specyficzny zaśpiew. Boki można zrywać.

                Co do hymnów to niech ktoś posłucha hymnu Serbii. Nie wiem - może słyszeliście
                ale to nasz Mazurek grany troche wolniej. A kubański to zupełny odlot
                • zamek Hymn Serbii, niegdyś Jugosławii 13.11.05, 22:08
                  Rzecz prosta. Jego autorem był mieszkający na emigracji w Dubrovniku polski
                  kompozytor Ludomir Rogowski. Bardzo mu się za krajem ckniło, ale za krajem, a
                  nie za ochraną, toteż wybrał obczyznę. Obczyzna zaś poprosiła go o przysługę w
                  postaci hymnu. No to i napisał, a że mu się ckniło, to i hymn podobny do polskiego.
                  • arana Re: Hymn Serbii, niegdyś Jugosławii 14.11.05, 11:06
                    Nie tylko muzyka, również tekst skonstruowany podobnie: zamieniono Polskę na
                    Serbię, a Bonapartego na Karadżordża.

                    Słyszałam też że istnieje pieśń "Jeszcze Węgry nie zginęły" na polską nutę.
                • arana Re: pokusiłem się 14.11.05, 18:08
                  Rumburaku, historia ze staropolskim miodkiem jest tak pyszna, że już Ci
                  wybaczam pozbawienie mnie złudzeń co do romantycznego rodowodu Twego nicku.

                  Dlaczego kubański to odlot?
    • arana Ach... 13.11.05, 09:44
      ...co za piękna muzyczna noc przytrafiła się Wam!
      A ja wszystko przespałam. :(
      No nic, zaraz nadrobię, ale nie Beethovenem, bo dzisiejszy poranek aż się prosi
      o tonację a-moll. Może Koncert fortepianowy Schumanna?

      Ps Gdy włączyłam dziś Dwójkę, usłyszałam namaszczony głos prof. Mirosława
      Perza akurat, gdy zapowiadał 90 Kantatę Bacha: „Dojrzewa wasz okropny koniec!”




      • iwa_ja To ja otwieram niedzielne popołudnie w D major 13.11.05, 12:29
        Dzięki za przypomnienie Missy Solemnisy! Mam nagranie pod L. Bernsteinem i New
        York Philharmonic. Piękne!!!
      • cymber.gaj Re: Ach... 13.11.05, 16:43
        arana napisała:

        > Ps Gdy włączyłam dziś Dwójkę, usłyszałam namaszczony głos prof. Mirosława
        > Perza akurat, gdy zapowiadał 90 Kantatę Bacha: „Dojrzewa wasz okropny kon
        > iec!”

        Pewne okoliczności wydają się rzeczywiście na to wskazywać. No, ale to jest forum apolityczne. I chwała Bogu.
        • arana Re: Ach... 13.11.05, 16:58
          cymber.gaj napisał:

          Pewne okoliczności wydają się rzeczywiście na to wskazywać. No, ale to jest for
          > um apolityczne. I chwała Bogu.

          Ale ja to odebrałam, jak chciał Bach, w sensie eschatologicznym! A głos prof.
          Perza, jeśli znasz, to wiesz, że pogłębił wrażenie tak, że ciarki mi przeszły.
          Było to tuż po obudzeniu - trudno o milszy poczatek dnia, prawda? :)
    • przemkowa.b Re: mam problem wstydliwy bardzo 13.11.05, 21:13
      Kwestia gustu.
      • bwv1004 Re: mam problem wstydliwy bardzo 13.11.05, 22:30
        Właśnie znalazłem na necie, ze mój kochany Filipek Herreweghe nagrał
        Solemnisę. Dwie całkiem przywoite mp3-ki ze strony Harmonia Mundi brzmią
        całkiem ciekawie. Chyba nawet ciekawiej niz to, co pamietam ze wspomnianego
        wyżej Harnoncourta. To co słychac u Herreweghe na Amazonie tez nie odrzuca,
        choć w za cichym 16kbps w ogóle wiele nie słychac. I Grammophone ładnie dość
        pisze (co akurat nie musi wiele znaczyć ;-) ). A w merlinie
        www.merlin.com.pl/frontend/towar/398217 kosztuje 33.50 jakby ktos
        reflektował :-)

        Znacie bliżej to nagranie?
        • iwa_ja ja zupełnie nie na temat: 14.11.05, 10:24
          ratunku!!! Włączcie sobie PR2! Kto wykonuje to Requiem?!!!! Przecież do jutra
          nie skończą!!!!
          Koszmar!!!
        • ondine bo gusta sa tak rozne jak typy osobowosciowe 14.11.05, 10:26
          i do tego ewoluuja wraz z toba, twoimi doswiadczeniami etc. ja to wiem na bank.
          zawsze mialam okreslony typ muzyki w preferencji , ale razskupialam sie na
          jednym zrodle, raz na drugim... za to dostawalam dreszczy i odruchow wymiotnych
          sluchajac haydna i nawet mozarta ( z wyj. requiem oczywiscie). teraz ta muzyka
          wreszcie do mnie przemowila, po latach dlubania w grubszej fakturze.
          do dzis nie trawie stylu brillant (weber, hummel i takie tam pilipili, neistety
          ten styl czasami psuje chopina) i nie moge do konca przelknac schuberta=- jest
          nudny.
          • a000000 Re: bo gusta sa tak rozne jak typy osobowosciowe 14.11.05, 11:33
            Dlaczego Rumburaku mówisz, że problem wstydliwy? Wszak de gustibus non
            disputandum est. Nie wiemy, dlaczego jedno się nam podoba, drugie - nie podoba.

            Ja niektóre utwóry Beethovena uwielbiam, niektórych nie trawię. Dziewiąta -
            zbyt długa, pompatyczna, czai się, czai i wyczaić nie może. I wcale się nie
            wstydzę, że niektóre "kanony" są dla mnie niestrawne. Sonata 32 op 111. Przez
            czas długi stanowiła dla mnie tak zwane flaki z olejem. Aż kiedyś, może jakieś
            ze cztery lata temu, w PRII była audycja. Ta właśnie sonata była rozbierana na
            czynniki pierwsze. Słuchałam tych zachwytów i piań ze zdumieniem. Poszłam do
            sklepu, ażeby nabyć sporny przedmiot i mu się bliżej przyjrzeć. Kupiłam
            wykonanie Ivo Pogorelicha. No i szczęka mi opadła. Osłupiałam, wlazłam na ten
            słup i tkwię tam do dzisiaj. CUDO!!!

            Zdecydowanie nie znoszę zestawu dźwięków nazywanych "muzyką współczesną". Nie
            jestem trendy? OK. Nie muszę. Mogę nawet być wyzwana (sugestia z innego wątku)
            od zacofanej zaściankowej moherowej, mnie to wisi. Mnie współczesności drażnią
            swoim nieładem, brakim harmonii, beztreściowością. Taka masa huku o niczym.
            I wcale się tego nie wstydzę.

            Do Schuberta trzeba dojrzeć. Jedno wielkie nieszczęście. Mały, brzydki, gruby,
            depresyjny i himeryczny, niezrozumiany, biedny, zarażony kiłą wyłysiał (!!),
            zmarły w wieku 31 lat na tyfus (a więc sraczka) - czego trzeba więcej aby
            zrozumieć np Niedokończoną???? Bezmiar rozpaczy człowieka zdającego sobie sprawę
            z beznadziei swego położenia - chora dusza.
            • kanarek2 Re: bo gusta sa tak rozne jak typy osobowosciowe 16.11.05, 23:48
              >Do Schuberta trzeba dojrzeć. Jedno wielkie nieszczęście. Mały, brzydki, gruby,
              >depresyjny i himeryczny, niezrozumiany, biedny, zarażony kiłą wyłysiał (!!),
              > zmarły w wieku 31 lat na tyfus (a więc sraczka) - czego trzeba więcej aby
              > zrozumieć np Niedokończoną? Bezmiar rozpaczy człowieka zdającego sobie sprawę
              > z beznadziei swego położenia - chora dusza.

              Pozne kwartety, czyli 12-15, to cenie sobie baaardzo wysoko. Plus tria. Plus
              kwintet C-dur. Na szczescie owe nieszczescia Szuberta nie przelozyly sie za
              bardzo na muzyke w tych przypadkach. (Ostatnio slucham tego czesto, gra pieknie
              Quartetto Italiano, niezbyt dramatycznie wlasnie, tylko cieplo i melodyjnie).

              A ogolnie to kazdy z nich napisal i dobre i nie do sluchania, i chyba trzeba
              trafic na rzecz odpowiednia ladnie zagrana, a nie od razu isc w zaparte.
          • dwakretki nienawidzę schuberta 14.11.05, 22:15
            jak miło, że nie jestem sam.
            schubert jest koszmarny, on nawet nie jest nudny. denerwują mnie te
            wszechobecne znaki repetycji, symetryczne dwutaktowe frazy i uczuciowość
            nastoletniego dziewczęcia z pamiętnikem pod pachą... no straszne!
            powien sentyment mam do symfonii "smerfowej";)
    • ncc2000 Re: mam problem wstydliwy bardzo 14.11.05, 15:57
      Nie ma się czego wstydzić.
    • bdx65 Re: mam problem wstydliwy bardzo 26.11.05, 08:08
      Nie dziwi mnie to nic a nic.
      Najbardziej lubię - kolejność zachowana: Beethovena, Mozarta, Rachmaninowa,
      Bacha, Schuberta, Chopina, Shumanna, Czajkowskiego, Griega... potem to cała
      reszta XVIII i XIXw.
      Natomiast od lat mojego flirtu z muzyką nie mogę słuchać Szymanowskiego,
      Bartoka i Pendreckiego...
      Nie dorosłem do muzyki XXw. Chociaż są wyjątki - Górecki i Kilar.
      Poczekam...
      • dwakretki Re: mam problem wstydliwy bardzo 26.11.05, 15:02
        bdx65 napisała:

        > Nie dorosłem do muzyki XXw. Chociaż są wyjątki - Górecki i Kilar.
        > Poczekam...

        nie masz co czekać. mnie już daaawno wieszczono, że polubię muzykę Schuberta,
        ale nadal jej nie trawię
        co do szymanowskiego, znasz jego "stabat mater"? wg mnie to jeden z
        najpiekniejszych i najciekawszych polskich utworów
        • quasthoff Re: mam problem wstydliwy bardzo 26.11.05, 15:29
          Zgadzam się. Stabat Mater Szymanowskiego to niesamowita ekspresja, przecudowne
          harmonie. Gadulanka, Szostek-Radkowa i Hiolski. I Karol Stryja. To jest to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka