apfelbaum
07.05.06, 08:08
Zauważyłem, że wątek przegrywanych płyt krąży tu i ówdzie - czy zatem
meloman, przegrywający materiał wyłącznie dla własnego użytku, domowego,
pozostaje przestępcą? Czy skopiowanie pŁyty od przyjaciela do posłuchania w
domu (bo nie pożyczy) jest niemoralne, czy technika usprawiedliwia tego
rodzaju wykroczenia poza prawa autorskie?
Jakie jest Wasze zdanie, forumowicze?
PS. Piszę, ponieważ nie mam pojęcia o prawach autorskich, jakkolwiek straszy
się naokoło konsekwencjami za kopiowania, także strasznie drogich nut, a
jakże użyteczych... Ciekawe czy twórcy byliby zadowoleni, że ich dzieła są
zamknięte w złotej klatce, niedostępne - z powodu ceny - dla
zainteresowanych. Sam - pamiętam - ledwo powstrzymałem się przed ślinką na
partyturę IV Symfonii Lutosławskiego. Przeszło mi po ujrzeniu ceny. Gdyby
była tańsza 2 razy, kupiłbym. A tak - skserowałem...
Zabawne, że po latach tą partyturę otrzymałem w prezencie...