Czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi łopatologicznie, na czym polega trudność
wylania poziomej podłogi? Jestem w stanie zdzierżyć poziomą krzywości ścian (w
granicach tolerancji), które uwidaczniają się przewspaniale przy montażu
listew przypodłogowych... Jestem w stanie nawet jakoś przetrawić krzywości
pionowe, które widać jak cholera przy montażu futryn drzwiowych. Ale niech mi
ktoś powie, dlaczego podłogi w pokojach tworzą nieckę, podjeżdżając do góry
przy ścianach i w rogach pokoju???
Mnie - laikowi, nie przyszło do głowy przy odbiorze mieszkań, że podłoga
potraktowana wylewką SAMOPOZIOMUJĄCĄ może nie być POZIOMA (człowiek uczy się
całe życie...). No i teraz, gdy już podłogi leżą, krzywość podłóg okazała się
dość istotnym mankamentem przy montażu szaf. Oczywiście, skrzydła szaf mają
regulację, ale to, co stoi pionowo na skosie, jednocześnie stoi krzywo na
poziomie, co ma znaczenie przy suwanych skrzydłach. Piknie to nie wygląda.
Równanie tych nieszczęsnych podłóg oznaczałoby demontaż szaf, zrywanie podłóg
ponowne wylewanie wylewki samopoziomującej. Gratulacje dla TP i wykonawcy, że
skaszanili tak fundamentalną - nomen omen - kwestię. I to za takie
pieniądze...
A jak to wygląda u Was, drodzy Sąsiedzi?