rene8
26.02.10, 15:25
Ja rozumiem,że akcja "sępy",że nowa ochrona,że trzeba się wykazać.
Ale bez przesady!
Dziś ktoś miał odebrać moje dziecko.Ta osoba nie raz wjeżdzała na
teren,tłumaczac,po co i dokładnie 10 minut później wyjeżdżała. Nie
wychodziła z samochodu,nikomu nie zastawiała miejsca. Czekała na
dziecko. Dzis nie została wpuszczona.
Ja z dwójką malutkich dzieci kombinowałam,jak to zrobić.
Skutkiem czego syn wyszedł "na łaskę" z bramki,a ja drżałam jak
dojdzie do UG.
Ja naprawdę wszystko rozumiem. ALe jeżeli ktoś podaje numer
mieszkania,nazwisko,deklaruje,Że nie wysiada z samochodu,obok jest
budka z Ochroną. Moga to sprawdzić. To jest ok?
Bardzo się zdenerwowałam i uważam,ze to jest nie w porządku.
Codziennie wjeżdZają przesyłki,dostawy, rodzice do Klubu Maluszka. A
nagle ktoś ,kto jest do sprawdzenia nie może wjechać?
Ta osoba prosiła,żeby się ze mną skontaktować to potwierdzę. Nie.
Nie ,bo nie.
Jeszcze raz powiem,że rozumiem rozgoryczenie "sępami",ale są czasami
sytuacje,że nikt nikogo nie chce oszukać.Ciężko chyba to
zrozumieć.Że ktoś uczciwie przyjeżdża po kogoś.
Gdyby jeszcze otworzyli tę furtke to bym widziała-
wyszedł,wsiadł,odjechał.
Bez sensu to jest.
p.s.Na głupie pytania,sugestie,insynuacje nie odpowiadam. Myśle,że
treściwie się wyżaliłam? Bo tak właściwie to chodzi mi o to ,że to
jest przykre i wstydliwe,jak się tłumaczysz przed ludzmi "nie do
mnie nie wjedziesz,nie wejdziesz,nie połączy cię ochrona,jak
przyjechałes do mnie do zostaw smaochód,czekaj aż ktoś Cię wpuści"-
no nie tak jest?