monia_148
23.04.10, 10:32
Poumieszczał Pan przy budynku tabliczki o zadbanej zieleni, o tym że
wszyscy płacimy, że psy niszczą itp. Ma to skutek święconej wody ale
nie o tym chcę poinformowac. A o tym, że zadbana zieleń znaczy
dobrze pielegnowana. Tymczasem znaczna część trawników noci ślady
zeszłorocznego zniszczenia środkiem chwastobójczym. Czy to sprawa
mieszkańców? Czy mieszkańcy powinni ponosic koszty tego zniszczenia?
Podczas wywożenia sniegu czasowo zdemontowano słupek
uniemożliwiający wjazd za C. Długo słupka nie zakładano więc powstał
na trawniku parking. Nie sępów a ekip remontowych czy akwizytorów.
Przechodzi tamtędy ochroniarz. Nic go nie obchodziło. Czy mieszkańcy
są tego winni że zniszczono kawał trawnika? Trawa za B wymaga choć
drobnej pielęgnacji. Trzeba tam nawieżć ziemi, pewnie należało
zrobić wapnowanie itp. Nic takiego do głowy osobie za zieleń
odpowiedzialnej nie wpadło. Przypomnę że jakośc tej zieleni to
lipna robota Turreta który posiał bylejaka trawę na resztkach po
budowie. A Pan upatruje winę w mieszkańcach i ich psach? I tabliczką
próbuje problem rozwiązac. A może trzeba nawozu, wetykulacji,
wapnowania?