Gość: lendo
IP: 195.117.157.*
14.12.10, 15:28
Wczoraj obejrzałem sobie trochę ofert wynajmu - z ciekawości ;) - i jestem pod wrażeniem.
Ludzie wynajmują kawalerki ( najdroższe z m2) po 800 zł w centrum Warszawy ( przy Marszałkowskiej) - przy czym nie mówie tu o jakichś klitkach 17m2 ale 28 i więcej m2
Jednocześnie podobne mieszkania ( w tym samym rejonie są wystawione do sprzedaży ) za 250 i więcej tyśięcy !.
W takich warunkach " zwrot" z inwestycji można policzyć na jakieś 25 i więcej lat - czyli nigdy biorać pod uwagę konieczne remonty oraz - rosnące -podatki
Zdaje się że od co najmniej 20lat wynajem nigdy nie byłtaki tani.
Zastanawia mnie w związku z tym kto wcześneij dojdzie do wniosku :
- wynajmujący że należy sprzedać jak najszybicej póki jest jeszcze szansa na niezłe pieniądze
- sprzedający że należy jednak obniżyć ceny
Zastanawia mnie tylko fakt że ktoś jednak trochę tego fajansu kupuje w tych warunkach. I czy jest to w większym stopniu efekt ostrożności ( obaw o inflację, "pewność" (!??!) inwestycji w mieszkanie ) czy raczej problemów z matematyką